Witam
Na początku chciałem zaznaczyć że nie chętnie pisze po forach ostatnimi czasy i jestem bardzo zmęczony , ale zrobię wszystko żeby post był bardzo przejrzysty .
Opiszę teraz trochę moich relacji z kobietami ... miałem taki moment w życiu że miałem ich kilkanaście pod rząd . I często musiałem udawać głupka żeby dawały mi spokój , tylko to było w 2006 jak miałem 20 lat ...
Potem były problemy z psychiką , byłem pobity do nieprzytomności , popadłem w alkoholizm można powiedzieć zaawansowany , i narkotyki - raz twarde , parę razy zioło . Moje relacje z kobietami w tamtym okresie ograniczył się do spotkania może dwóch , cofnąłem się lekko w rozwoju . To trwało całe trzy lata ... przez ten czas wyzywałem je od najgorszych , często rozmowy trwały godzinę dwie .
Dwa lata temu udało mi się wyjść z nałogów i znowu znalazłem kobietę potem drugą , jednak zostawiły mnie . Jedna z tego powodu że się nie angażowałem - ona ustalała spotkania ja z łaską przychodziłem czasami odkładałem spotkanie i powiedziała dość - znalazła innego . A ta druga powiedziała że mam nie po kolei w głowie ( swoją drogą to samo myślę o niej ) .
Byłem u lekarza , każdy jeden powiedział że jestem zdrowy tylko leniwy .
Ludzie też tak uważają że sobie wmawiam to że coś jest nie tak , i mówią mi żebym miał więcej wiary ...
Jeszcze niektóre dziewczyny że po prostu nie trafiłem na odpowiednią .
Dodam kilka szczegółów - od 2006 roku około 10 dziewczyn po rozmowie zapraszało mnie do siebie do pokoju , jak były same ... lekko nie kontaktuje z rzeczywistością bo mogłem je przelecieć , i wtedy pewnie któraś zdecydowała by się ze mną być . TO już historia i nie ma znaczenia , a serio nie wiedziałem że jak kobieta zaprasza sam na sam to coś jest na rzeczy .
Od 21 dni , nic nie pije , nie oglądam nawet materiałów porno . Więc myślę że zmierzam w dobrym kierunku . Aktualnie próbuje podrywów przez internet , wcześniej rozmawiałem z dwiema i każda po roku się spotykała , dopiero po roku .
Za chwilę zacznę chyba pisać przez łzy , bo teraz dochodzę do tego o czym planowałem pisać ... Nastawiam się na to że życie mnie tak ukształtowało że mogę być sam do końca , oczywiście jeszcze się nie poddałem , i mimo to że bardzo boje się podejść na ulicy czy gdziekolwiek i zagadać to wierze że się przełamie . Z Punktu widzenia mojego życia wychodzi na to że powinienem mieć kogoś , bo przecież nie dawno miałem , ale od siedmiu miesięcy się z żadna( sic ! ) nie widziałem . W internecie nie odgaduje kobiet , nie wiem kompletnie co się dzieje ...
Jedna pisze że zawsze się możemy spotkać - i nic
Inna wysyła mi tysiące całusów i nagle rozmowy się kończą nie wiadomo z jakich przyczyn ... obojętnie jakbym się zachowywał , czy odwdzięczam się jej czy nie .
Znalezienie kobiety wydaje się być ponad moje siły . Jakieś rady , pytania ?
a na czym polegają te "relacje" z kilkunastoma pod rząd kobietami? I jak te relacje się mają do faktu, że jak kobieta chce spotkania sam na sam, to ty nie wiesz o co chodzi?
generalnie w poście chaos i "sałata słowna"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Z jedną byłem 1,5 roku , a z resztą to różnie , czasem miesiąc może mniej ...
Te relacje mają się do faktu że tamte dziewczyny poznawałem w szkole , teatrze , a te co chcą spotkania to na internecie i jak dochodzi do spotkania to coś kręcą ( te z internetu )
znam pare osob z takimi biografiami.......
jezeli konczysz 'zwiazek' z alko to jestes na bardzo dobrej drodze do zmiany swojego zycia. musisz tylko przestac robic 80% rzeczy ktore do tej pory robiles. budowac siebie od nowa.
ja od grudnia tamtego roku pilem z 5 razy, ostatni raz miesiac temu. od poczatku roku ostry rezim we wszystkim - poczynajac od diety, sportu, podejscia do ludzi, ostrej kwalifikacji kobiet by nie trafiac juz na 'poryte', nie usprawiedliwianie siebie, wiecej dzialania niz gadania i duzo by jeszcze pisac......
ale najwazniejsze - zero uzywek !!!! zero seksu z wlasna reka !!!!!! zero bujania po burdelach !!!
jezeli jest sie 'zaprzyjaznionym' z wodka lare dobrych lat to potrzeba silnej reakcji i mocnych staran by wyjsc na prosta. (nie dzieki, nie chce mi sie dyskutowac o problemach alkoholowych prosze Pana).
pierdol internet - wyjdz do ludzi. idz chocby do kosciola na ten przyklad. pamietaj, ze idziesz tam do Boga, a nie do tych hipokrytow co sie wszystkowiedzacymi kaza nazywac. idz na cmentarz na grob jakiegos starego znajomego lub ojca/matki kogos Ci bliskiego. (to wszystko pomysly jezeli nie znajdziesz zadnej laski sobie). na poczatku jest Ci potrzebna mocna motywacja z zewnatrz. z czasem wyjdzie ona sama z Ciebie.
najgorsze bedzie pozbycie sie dragow.... po paru latach potrafia 'odezwac sie w duszy' pierdolone....
zapomnij o starych dupach, zmien srodowisko - pamietaj, ze musisz podjac zdecydowane kroki jezeli chcesz cos ugrac. to nie bedzie latwe, ale DA SIE.
jezeli znajdziesz w tym szczescie to sie odezwij. przybijemy sobie piatke i zaprosze na piwo (w koncu to bedzie PRAWDZIWA okazja do wypicia, a nie, ze 'Polacy wygrali costam costam...')
powodzenia i jak cos to pisz. - w zmianach sposobu zycia mam lekkie doswiadczenie
Dzięki za rady , odezwę się na pewno .
ja pierdole skaut, ty jesteś prawdziwym kozakiem. Rady, które walisz są tak dogłębne i mają podwójny sens, że trafia to nawet do człowieka, który nie ma żadnych większych problemów. Ja jestem pod ogromnym wrażeniem tego co robisz, bo Twoje wpisy, nie są byle gównianymi radami, ale konkretnymi tekstami, które stawiają na nogi. Ogromny szacun u mnie skaut!
Idź do lekaża specjalisty, psycholog to nie psychiatra, a może ci pomóc, wielu sławnych ludzi regularnie odwiedza psychologów więc nie ma się czego wstydzić
Dobrze że skończyłeś z narkotykami, szczególnie "twardymi"
, wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach.
ja tam do ziółka nic nie mam
Daj sobie na razie spokój z kobietami musisz się podnieść, odbuduj siebie .
podryw przez internet, kogo chcesz oszukać ? Szczególnie że jak to sam mówisz nie idzie ci.
Skoro mówisz że mimo twojego "upadku" zapraszano cię na sytuacje sam na sam to jakieś tam branie masz ^^ idź do klubu jeśli koniecznie musisz, tylko nie pij musisz kontrolować sytuacje
ale twoim priorytetem powinno być teraz wyjście na prostą
przegrany akceptuje świat takim jaki jest, zwycięzca widzi go takim jaki być powinien.
Masz rację , dlatego staram się wrócić do życia .
senssi ziółko po jakimś czasie wypala mózg. Przez to ziółko straciłem kumpla, w sensie że zajebiście mu odjebało na punkcie tego syfu.
Co do postu to również uważam, że strasznie chaotycznie napisany.
słowo jest tylko słowem...
Może od tych używek kapeczkę go pojebało hum??
Alteri vivas oportet, si tibi vis vivere
Może inaczej dla tych co uważają za chaos ...
2006 rok - wszystko dobrze się układa ( tutaj dziewczyny poznaje tylko w realu )
2007-2009 - w tym okresie pojawiają się używki , nie wychodzi totalnie nic ( odzywam się tylko w sieci )
2009 - dwa krótkie związki
2010 - nie biorę nic , pije sporadycznie , z dziewczynami totalnie nic się nie udaje ( parę razy próbowałem , tylko w sieci )
2011 - nie próbowałem jeszcze ( od czasu do czasu się odzywałem w internecie , nie proponowałem spotkań )
Spróbuje w realu jak siebie odnajdę może już niebawem , każdy dzień może być tym wyjątkowym .
Nawet jeśli ze mną jest coś nie tak ( co biorę pod uwagę ) to wychodziłoby na to że kobiety chyba lepiej patrzą na tych co podchodzą w realu niż na tych co zagadują w internecie . Tak by wynikało z moich relacji z nimi , a może to ja w sieci się inaczej zachowuje niż w życiu , bo dwie już mi tak powiedziały że niby jest ok , a w internecie dziwny jestem . Od tych porażek w sieci dopadły mnie chwile zwątpienia . I musiałem to napisać .
Dla mnie tamte stare randki to już historia , życie toczy się dalej .
Co do stylu pisania , to mój charakter się dopiero kształtuje po tych ciężkich latach . Jeszcze trochę będę dochodził do siebie .
huj z tym co bylo kiedys i wiecej wiary w siebie....
zadna siec Cie teraz nie interesuje... i nie nastawiasz sie od razu na niewiadomo jakie spotkania/randki/zwiazki - Ty potrzebujesz sie oswoic z kobietami na poczatek, najlepiej to znajdz sobie pare kolezanek.
jak ktos Cie bedzie wypytywal o przeszlosc to masz byc stary - TAJEMNICZY !!!!
nie odkrywaj sie przy pierwszej okazji bo ludzie nie znajac Cie dokladnje spuszcza Cie w kiblu.
no i najwazniejsze (i najtrudniejsze) - zacznij sie cieszyc z najmniejszych rzeczy.
ja przebiegajac dziennie 10 km bylem na siebie wkurwiony, ze nie przebieglem jeszcze kawalek, albo, ze za wolno podczas gdy dla innych bylem 'przehujemmmm.'..
Jestem przekonany, że sobie poradzisz! Trzymam za Ciebie kciuki!