Coraz częściej odnoszę wrażenie, że ona ma problem z tym że ma słabość do mnie.
Co mam dokładnie na myśli? Jeżeli uczucie można nazwać słabością, to wygląda mi na to, że ona tak to odbiera, a jej duże poczucie własnej wartości i dosyć trudny charakter robią wszystko aby tylko mi udowodnić, że tak nie jest. Im bardziej działają uczucia tym bardziej stara mi się coś udowodnić.
Oto mam przed sobą rozkochaną kobietę, która po świetnie spędzonych chwilach stara się udowodnić jaka jest twarda.
Przykładowo żegnamy się na dworcu przed moim wyjazdem, czekamy na mój pociąg, kolana jej się uginają, oczy są przeszklone, chcę ja przytulić co zaczyna mi dosyć stanowczo ograniczać, a do tego zaczyna bardzo chłodzić. Na koniec rzuca tekst, który mógłbym nazwać epoką lodowcową spośród słów. Wsiadam do pociągu, po kilkunastu minutach dostaję pierwszy telefon od niej już ociekający słodyczą.
Inny przykład to chociażby sytuacja, w której przed moim przyjazdem, wydzwania do mnie co chwilę z pytaniem gdzie jestem, kiedy będę w domu. Kiedy już się widzimy, po godzinie spotkania znowu chce mi coś udowodnić i jej zachowanie jest zupełnie inne. Nagle zaczyna serwować ten swój chłód, rzuca jakieś bezsensowne teksty, a po wszystkim, kiedy się rozstajemy znowu dzwoni i na początku mówi, że jest jakoś słabo, a później w jakiś dziwny sposób zaczyna tłumaczyć swoje zachowanie.
Nie dawno była dziwna akcja z telefonem, kiedy napisała mi, że chciałaby ze mną porozmawiać, kiedy oddzwoniłem do niej po jakimś czasie, nagle stwierdziła, że już teraz to ona nie chce rozmawiać, dając jakieś głupie tłumaczenie.
Słuchajcie, generalnie to jest w dużym skrócie, chcę wam uświadomić istotę problemu, że dziewczyna jak już napisałem, chce mi coś udowodnić, tylko nie wiem po co? Robi coś wbrew sobie dla pewnych idiotycznych pseudozasad.
Co o tym sądzicie?
Powiedz jej otwarcie, że nie rozumiesz takiego zachowania i przeszkadza Ci to.
Próbowała Ci to jakoś wytłumaczyć?
Wiesz może robi ci ona p&p ? Nie tylko mężczyżni mają strony o podrywaniu
. To może mało prawdopodobne ale zawsze jakieś wytłumaczenie . Może to być też jakiś uraz z przeszłości po którym dziewczyna walczy sama ze sobą żeby się nie angażować .
Haha, taki bardzo nieumiejętny push&pull z jej strony.
Nieźle kaleczy te swoje gierki
Pewnie masz rację- chce Ci coś udowodnić. Ja bym tu na twoim miejscu nie pieprzył się z gierkami i posłuchał kolegi junaka. Zapytaj w prost o co chodzi.
) i w konsekwencji by nie świrowała tak jak to robi teraz 
Ja myślę, że po prosty chwilami czyje się zażenowana tym jaka jest w tobie zakochana i chce ci pokazać, że nie masz jej w garści, że nie szaleje za tobą... chce być atrakcyjniejsza, bardziej niedostępna tylko jej to nie wychodzi, bo jest zakochana ;D
Teraz musisz być po prostu trochę dla niej cieplejszy by nie musiała się bać, że Cie może stracić (a przynajmniej nie za bardzo
Pozwól jej być szczęśliwą.
Pozdrawiam serdecznie
Jak bedzie dla niej cieplejszy to ona tym bardziej pomysli,ze to co robi jest ok i bedzie robic dalej a nawet wzmocni to i sie szala zaangazowania przechyli na jej korzysc co bedzie trudne do odkrecenia potem. Mialem podobnie. Polecalbym jednak zapytac wprost i niepopuszczac az nie powie prawdy. Przy pytaniu byc stanowczy zeby niezaatakowala. Jak juz powieco jest grane to mozna myslec dalej i podejmowac kroki bo przynajmniej bedziesz wiedzial o co jej chodzi.
nie zgodze sie, wlasnie ona powinna poczuc ze jesli tak bedzie udowadniac cos co nie jest potrzebne na sile, to cie straci, co bedzie potem, przymkniesz na to oko i sie poglebi, a kiedys ci powie ze wczesniej ci to nie przeszkadzalo i stracisz w jej oczach, poczuje sie oszukana,ja tu widze rozwiazanie w zachowaniu twoim w stosunku do niej, a nie rozmowa, dziewczyna ma jakas blokade,np kiedy ona jedzie ci po bandzie, to zwyczajnie stan sie odporny na to, nie mow o co chodzi bo ona dobrze wie, niech zauwazy ze stajesz sie obojetny i przeszkadza ci to, ale zrob to zachowaniem, oczywiscie rob tak tylko wtedy kiedy ona zacznie swoje dziwne udowadnianie
Próbuje manipulować tym samym sprawdza Cię bo może już taka ma naturę. Czy po orgaźmie też jest taka bojowa? Bo jeśli tak to cos skrzypi. Według mnie to zwykle p&p! Nie ma co szumić standardowe zachowanie.
"Postaw żagiel i płyń"
To ja jestem SPRITE
Widzicie, próba wytłumaczenia tego przez nią, najczęściej kończyła się kłótnią, bo bardzo sprytnie z tego wychodziła, stawiając mnie w pozycji - szukasz problemów na siłę. Było kilka sytuacji kiedy jednak to ja wygrałem tą batalię na argumenty i wtedy już musiała to wytłumaczyć - jej tłumaczeniem było
- Przepraszam Cię, to przez mój dziwny charakter
Wcześniej obstawiałem niezdecydowanie z jej strony, ale to nie to. Chojan z tym co napisał dał mi trochę do myślenia i rzeczywiście może to być pewien uraz, bo kiedyś potraktowałem ją jak ostatni dupek i bardzo możliwe, że tak jest - walczy ze swoim zaangażowaniem.
Jimi, w takich sytuacjach nie ma mowy o jej gierkach, więc to by wskazywało, że to zwykły p&p tylko trwający już dosyć długo.
Przetrzymam to, odpowiednio reagując na każdą taką kolejna akcję - przyjmując to z odpowiednim spokojem, pokazując że nie mam zamiaru się w coś takiego bawić. Obstawiam, że sprawa sama się rozwiąże i sama mi powie z czym jej jest tak źle. Ma bardzo trudny charakter, zresztą ja mam szczęście do takich dziewczyn, ale jeśli chodzi o nią, to przebija wszystko z czym do tej pory miałem okazję obcować, z tym, że te jej gierki, to na pewno nie jest już jej charakter. Ewidentnie nie w jej stylu, totalnie robione na siłę.
Taka moja mala rada z wlasnego doswiadczenia. To co juz pisalem wyzej. Jak chcesz sie od niej czegos dowiedziec musisz byc asertywny i pewien siebie bo jak zauwazy, ze sie obawiasz jej reakcji od razu Cie zaatakuje i tak tez zrobila. Z moja ex tez tak mialem. Przepraszala dopiero w momencie kiedy bez ceregieli przypieralem ja do muru i dalem jasno do zrozumienia, ze to nie zarty. Wtedy dopiero panikowala i cala jej bojowosc nagle znikala.
Anonimowy26, masz rację, muszę być asertywny, mieć zasady.
I coś nowego:
Panna od dłuższego czasu nie grała, ten czas trwał jakiś tydzień, no super. Z mojej strony pewność siebie, asertywność, jakieś możliwości rozwinięcia niepotrzebnej kłótni od razu sprowadzam do parteru, zależy mi na tym, żeby w końcu rozwiązać ten problem, czekam aż normalnie mi powie o co jej chodzi ( obstawiam moje wyskoki ).
Umawiamy się, że niedługo do mnie przyjedzie na dłuższy czas, codziennie dzwoni do mnie i mówi jaka jest podekscytowana, jak już nie może się doczekać i teraz uważajcie...
Niedługo zostaje zamienione na kiedyś, rozumiecie? Przez kilka dni słyszę jak świetnie, a nagle, że jednak raczej nie przyjedzie.
Co najlepsze już wiem, że to tylko takie gadanie, ale sami widzicie, po co? Schemat znowu ten sam, przez pewien czas oh i ah i nagle ni stąd ni zowąd zmiana.
P&P Ci napierdala i to dosyć wkurwiający - obecuje coś, robi nadzieje, a na koniec "o, sorry, jednak nie".
Jakby była tak podekscytowana jak pisze, to nawet na rowerze by do Ciebie zapierdalała, tudzież na sankach, gdyby śnieg dopisał.
Więc o ile brak wizyty nie wynika z jakiś powodów nadrzędnych - praca, szkoła, starzy, inna siła wyższa - to laska w chuja leci.
Mnie takie coś wkurwia - gada jedno, robi drugie.
Przystopuj na jakiś czas z Waszą relacją. Pokaż jej swoim zachowaniem, że Ci nie odpowiadają takie akcje.
A jeżeli nie dociera, to zrób lusterko, tylko takie konkretne. Jak będzie coś marudzić (a na pewno będzie), to sprowadź ją do parteru, że to w dwie strony działa.
I pamiętaj - nie daj się w chuja robić, bo lasia na głowę Ci wejdzie. A później wdepcze w glebe.
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Naczytała się jakiegoś gówna i popada w skrajności nie będąc przy tym spójna -> dokładnie jak wiele osób z tej strony.
Rozmowa, szczerość -> jak nie pomoże, ignorancja tematu co powinno pozytywnie wpłynąć, jak nie to nie będziesz tkwił w czymś co Ci się nie podoba, prawda ?
Dobra, problem rozwiązany. Wychodzi na to, że całość ma mnie zmusić do większego zaangażowania, gdyż wg niej za bardzo się nie angażuje. Miałem moment kiedy naciskała na mnie i liczyła, że przyznam jej rację, zgodzę się z nią, po czym ona zakończy ze mną rozmowę. Dziwnie się poczułem kiedy otwarcie skrytykowałem jej słowa, a później powiedziałem, że dalsza rozmowa z nią nie ma sensu - od razu zmieniła ton...
Historia bardzo w skrócie generalnie opisana na forum, za jakiś czas rozwinę to na blogu, tym bardziej, że dzisiaj czytałem bardzo podobny wpis na forum, o kolesiu w sytuacji kiedy dziewczę również chciało na nim coś wymusić, a on się ugiął....
No i pierwszy raz podchodzę do tego na totalnym luzie i 'wyjebce', byłem zaskoczony, że z taką łatwością mówię jej co o tym myślę, a później mówię, że dalsza rozmowa nie ma sensu.
Dobra, wracam do pracy...
Hehe, no i spoko, piątka za zdrowy rozsądek i zachowanie jaj
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Baby znacznie bardziej boja sie rozstania niz faceci. Rozumiem, ze moga byc takie akcje gdzie chce Ci udowodnic, ze ona tutaj rzadzi, ale ja to bedzie kosztowalo 100 razy wiecej niz Ciebie. Poza tym jak jest problem faktyczny to normalni ludzie siadaja i mowia - powinna usiasc i Ci powiedziec "nie angazujesz sie" itp itd a nie pierdolenie w stylu "Domysl sie co mam na mysli".
Z babami trzeba mega twardo i z zasadami. Nastepnym razem jak by mi tak zrobila, to bym sie bez slowa odwrocil na piecie wyszedl i pieprznal drzwiami az z futryny by wylecialy i przez 24h nie odbieral telefonu, zmiekla by jej rura juz po 10 minutach od Twojego efektownego wyjscia wierz mi i nastepnym razem naprawde mocno by sie zastanowila czy jest sens takiego zachowania. Zafundujesz jej tym zachowaniem dawke emocji w skali 1 roku, czego one pragna i nie probuj zrozumiec dlaczego. Tak jest i tyle