Witam!
Na stronę zajrzałem jak wiele innych osób z powodu rzucenia przez byłą. Dzięki tej stronie odzyskałem trochę pewności siebie zobaczyłem że teraz zaczyna się życie itp itd;p Dość długo walczyłem z tym by zapomnieć o tym wreszcie, a jeszcze dłużej by zacząć coś działać i by uświadomić sobie że też to jeszcze potrafie. Do lekcji starałem się przykładać chociaż zawsze było ciężko - jestem poprostu fchuj nieśmiały (ale tylko do kobiet) z czym staram sie walczyć.
Ostatnio poznałem dziewczynę(młodszą ode mnie więc czułem się trochę luźniej) starałem zastosować wszystkie poznane porady i udało mi się jakoś zdobyć numer. Po długim okresie samotności i nie powodzeń (nietylko w tej sferze życia) wniosło to do mojego życia trochę optymizmu i możliwe że przez to zepsułem tą okazję.
Zgodnie z radami zadzwoniłem do niej po 2 -3 dniach.
Staram sie nie pisać smsów jak to bywało wcześniej. Miałem już mniej więcej ustawioną rozmowę żeby wszystko było dla mnie jasne. Miało to wyglądać tak:
przywitanie, przypomnienie się, ogólne pytanie co słychać, zaproponowanie spotkania, jeśli nie próba zgrania poprzez podanie wolnych terminów, jeśli nadal nic pytanie czy chodzi o "brak czasu" czy poprostu nie chce się spotkać bo lubię mieć jasne sytuacje i cenię sobie szczerych ludzi.
Niestety rzeczywistość była inna...
Przed zaproponowaniem terminu w pytaniu "jak leci" powiedziała że dziś wraca do domu "powtarzać" przed maturą- nie mieszka w moim mieście. Właśnie to mnie zpeszyło i wszystko zepsuło. Wtedy zaproponowałem żeby podała jakieś wolne terminy a ja sprawdzę czy grają z moim harmonogramem. Zdawało mi się że wspominała coś o sobocie ale chcąc zaznaczyć że nie wiem jak z moim harmonogramem i poddenerwowaniem umknęło mi to. Powiedziała w końcu że po maturze i podała datę za miesiąc praktycznie. Jakoś przez poddenerwowanie powiedzialem ok to widzimy sie po jej maturze jeszcze sie jakoś stykniemy.
Po rozłączeniu strasznie się zdenerwowałem że taka "dupa wołowa" (dorosły facet a z młodszymi sobie nie radzi) ze mnie, nie wiem w końcu czy"boi się matury" czy poprostu nie chce się spotkać. Wolałbym mieć sprawę jasną.
Olać? czy zadzwonić zbłaźnić się ale wiedzieć na 100% i też olać jak coś?
Pewnie strasznie głupio wygląda ten post - jak jakiejś niezdecydowanej dziewczynki.
Wszelkie komentarze oceny mile widziane negatywne też, ale najlepiej jakieś rozwiązanie żeby radzić sobie z tym i nie traktować każdej możliwości znajomości wyjątkowo.
btw. jeszcze raz dzięki chłopaki za tą witrynę bo pomogła mi w wielu sprawach i postrzeganiu świata.
matura poważna sprawa
może rzeczywiście będzie się dużo uczyc
poznawaj inne kobiety w tym czasie, a tej "przypominaj" sie raz na tydzien jakims krótkim smsem, po maturze znów zadzwoń, wtedy zobaczysz...
pozdr
albo napisz jej smsa, ze rozumiesz ze ma duzo nauki... ale jesli chcialaby zrobic sobie małą przerwę to...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
spoko dzięki za rady zastosuję się do nich;)
z perspektywy jak patrzę na swój problem i post to jest strasznie głupi;p
przecież nawet jej nie znam dobrze więc co mnie to obchodzi, ale może w tym momencie chciałem mieć poprostu jasną sytuację;)
btw. taki mały OT związany z dziweczyną i maturą który niezbyt przyjemnie mi się kojarzy;)
w czasie kiedy my zdawaliśmy maturę to czas przed nią traktowaliśmy luźnie i spędzaliśmy na zabawie w gronie znajomych. kumpel uznawany przez wszystkich za ruchacza i ogólnie bardzo doświadczonego chciał w tym czasie wyjść ze swoją dziewczyną z którą był od dłuższego już czasu gdzieś na impre lub do niego. dziewczyna cały czas odpowiadała mu że się stresuje musi sie uczyć itp. po zakończonych maturach wyszło na jaw co robiła w tym czasie, bo niedługo potem zerwała z nim i pojechała na wakacje z nowym "lepszym" chłopakiem.
nigdy jeszcze nie widziałem kumpla w takim stanie. zawsze twardy i stanowczy nawet w tych sprawach, byl w kompletnej rozsypce przez parę miesięcy. żal mi go było, bo nawet potem gdy już trochę doszedł do siebie to w kontaktach z kobietami nie był ten sam człowiek.
więc dlatego trzeba uważać na "stresującie" i "uczące się" dziweczyny;)
kamillo dlatego nawet jak się jest w jakimś związku z dziewczyną należy nadal poznawać inne kobiety, oczywiscie nie w celach sexualnych, wtedy kobieta z którą jestesmy bardziej się stara zeby być lepsza od "nowych kolezanek" (ostatnio bylem swiadkiem takiej sytuacji ale rozpisywal sie nie bede), poza tym jak kobieta Cie rzuci masz wiele "alternatyw"
i nie zostajesz sam 
pozdr
Stary, spoko. Jak wiesz gdzie mieszka to po prostu pójdź do niej niezapowiedzianie z jakimś jogurtem i soczkiem owocowym i powiedz że masz sposób na głoda i zapasowe węglowodany. Pogadajcie chwilę i niech wraca do nauki. Nie umawiaj się na następny raz. Jak jej stres po maturach opadnie, to na pewno sobie przypomni ten miły gest. Wtedy znowu uderzysz.
Stary wybadaj z kim gadasz, ja osobiście nie wierze że dziewczyna w MEGA napietym terminażu nie znajdzie nawet 30 min na głupie spotkanie:P a Ty na drugi raz się tak nie stresuj bo to nie jest Twoje być albo nie być. Nie myśl o konsekwencjach że się rozłączy czy odbierze źle tą rozmowe ale myśl o tym jak zaciągnać temat by się coś o niej dowiedzieć:) po za tym będziesz potrzebował czasu na jej poderwanie:P chociaz pierwsze spotkanie duuużo by skróciło w budowaniu waszej "wiezi":D więc zdobądź jej adres, podejdź albo podjedź pod chate zadzwoń do niej zapytaj się co robi (jak powie że się uczy to powiedz by zrobiła sobie przerwe na relaks i jej lepiej wiedza sie zakuje jak zrobi sobie przerwe) bo własnie jakiś debil (bez obrazy:)) stoi pod jej domem i na nią czeka:) wyrwij ją gdzieś na chwile i pamiętaj o spontaniczności i elemencie zaskoczenia
powodzenia
na początku powiem że nie chcę na każdym kroku zadawać pytań co teraz zrobić itp. stronę czytałem kilka razy.
.
.
chciałem tu zamieścić mój progres w ostatnich sprawach i pytania - jeśli tak będzie lepiej to przeniosę to na bloga.
Dzięki za rady!
Te ze spontaniczną wizytą też dobre, ale ona mieszka koło 50km ode mnie i nie zawsze jest w moim mieście. Pozatym nie chcę traktować tego tak żeby jechać specjalnie i robić takie sceny bo wtedy mogę się nakręcić - co nie jest dobre.
Napisałem do niej sms w wyniku czego byłem z nią dziś na spotkaniu(nie pokazałem się jako proszący). Jeszcze przed nim - przedwczoraj miała miejsce sytuacja która mogłaby zdradzać ze jej na tym zależało: gdy myślałem nad odpisaniem w trakcie robienia czegoś, po pół godziny przyszedł sms treści żyjesz tam?
Spotkanie przebiegło w miarę poprawnie- starałem się pamiętać o wszystkich lekcjach. Tematy rozmów różne od byłej szkoły studia po filiżanki i inne pierdoły;p(na początku wkurzała mnie przewaga rozmów typu szkoła studia). Patrzyłem dziewczynie w oczy z odwzajemnieniem i jakby zainteresowaniem.
Popełniłem też parę drobnych błędów. W trakcie rozmowy wyniknęło że nie jest zbyt zabawowa co mnie trochę zastanowiło, bo z jednej strony szukam raczej spontanicznej a z 2 zawsze można z niej taką zrobić;) Mimo wszystko zadałem pytanie że wydaje mi się że lubi/ła spontaniczne akcje w LO z przyjaciółmi. trochę zdziwiona odpowiedziała twierząco i po przypomnieniu sobie sytuacji opowiedziała ją.
ogólnie wyglądała na zaciekawioną i zaangażowaną trochę. Nie wiem czy nie przedłużyłem trochę spotkania - zaczęło się robić nudno, i nie skonczyłem jego nagle tylko odprowadziłem na przystanek. Przed spotkaniem obrałem sobie 2 cele pocałunek i dotyk. Jeden wyszedł średnio 2 wcale, chociaż mialem wiele okazji to trochę miałem hamulce i obawy. (może z tego powodu że z ostatnią jakoś za łatwo mi poszło i już przy poznaniu uprawialiśmy praktycznie seks)
Widać było że czeka na pocałunek czy coś bo gdy przyszliśmy na przystanku czekał jej tramwaj, a ona spytała: jechać czy czekamy na następny? odpowiedziałem: nie tym jedź. objąłem ją i pocałowałem w policzek- podczas zbliżania się ona odwróciła głowę jakby chciała w usta ale wymanewrowalem ją i skończyłem na policzku;) pożegnałem się i odrazu odwróciłem.
ona rzuciła na pożegnanie że podobał jej się wieczór czy cos w ten deseń, a ja: do zobaczenia kiedyśtam...
teraz pytanie.
chciałbym sie z nią jeszcze spotkać. mam nadzieję że spotkanie i pożegnanie z pocałunkiem ją nakręciło a nie odwrotnie.
żeby sobie nie pomyślałe że poprostu olalem. wyglądała na osobę średnio towarzyską i upatrujacą jakaś nadzieję w spotkaniu, ale kto wie co siedzi w głowach kobiet;)
ogólnie zamierzam do niej jutro zadzwonić, pożyczyć szczęścia przed maturami, wypytać trochę o nastepne spotkanie, powiedzieć że ostatnio się trochę spieszyłem czy coś.
dobry pomysł? czy nie za wcześnie?
btw. w następny weekend mam zaplanowane spotkanie - imprę z kumplami, która jest dla mnie ważna i która też moze być sprawdzianem z kobietami.
jak się ustawić w tej sytuacji z maturzystką i co zrobić gdyby jedynym wolnym czasem był kolidujący weekend?
oprócz tego i tak zamierzam utrzymywać dobre kontakty z innymi kobietami - mam już parę na celu;)
Z góry dzięki za opinie i rady!
heh i tak zrobie to co mysle ale fajnie byłoby poznać opinię innych(pewnie bardziej doświadczonych), bo wreszcie chciałbym to zrobić jak trzeba, wzbudzając atrakcyjność i kontrolując ją;)
ok kamillo
z tego co piszesz dziewucha jest zainteresowana. wszystko zależy od Twojej gry wewnętrznej, jak to wszystko robisz. wtedy jak "prosiła" o pocałunek, czy pytała czy ma czekać na kolejny tramwaj, to odpowiadałeś jej pewnie i od razu czy się nieświadomie wahałeś?
Trochę zabardzo się spinasz i grasz grzecznego chłopca. Szybko się znudzi i wyczuje, że nie jesteś sobą, a więc nie jesteś prawdziwy. Wystarczy że ktoś opowie jaki jesteś naprawdę i już zacznie podejrzewać że nie jesteś szczery i coś ukrywasz, albo jesteś niepewny siebie. Nie wiem co gorsze. Nie bój się swoich wad, nikt nie szuka ideałów. Wyluzuj i graj więcej słówkami. Baw się, bądź niepoważny i poważny naprzemian. Nie mów za dużo o sobie, więcej wyciągaj od niej. Kobiety kochają mówic o sobie i jednoczesnie tajemniczych facetów, więc nie odpowiadaj jej na pytania wprost. Zresztą, wiesz co robić. Wyluzuj i bądź szczery przede wszystkim ze sobą samym.
Masz rację za bardzo się spinam (pewnie z tego powodu że długo sie nie umawiałem z dziewczyną), ale głównie przed po spotkaniu i przy dzwonieniu, chociaż staram sie z tym walczyć i ostatnio byłem maksymalnie wychillowany;)
Z tym tramwajem to byłem zdecydowany i troche moze nawet oschły, jedź tym, całus, pożegnianie obrót na pięcie rzucenie czegoś na koniec i tyle mnie widziała;)
spoko pożyczyłem jej wszystkiego dobrego przed maturami, potem zadzwoniłem po paru dniach żeby sie ustawić na weekend jakoś, ale powiedziałem że w sobote jestem zajęty - juwenalia ze znajomymi , wiec powiedziała że ma czas dopiero po maturach (w tym tygodniu bedzie miała aż 4 potem 1). wiec powiedziałem to że odezwe sie pozniej i sie pożegnałem.
nie chce sie wlasnie wkrecac i staram sie to traktować na luzie(przeciez prawie sie nie znamy), od jutra zaczynają się juwenalia i trwają przez cały tydzień mam zamiar sie dobrze bawić i poznawać nowe kobiety a do tamtej powrócić po nich ewentualnie później;)
dzięki za wszystkie rady i opinie!
teraz bede to sam toczył chyba że napotkam jakiś problem to sie odezwe;)
Po całych juwenaliach spędzonych na dobrej zabawie i m.in. przełamywaniu się i poznawaniu kobiet wreszcie poczułem że żyję:D(może opisze to pozniej na blogu lub forum bo bylo pare fajnych klasycznych sytuacji na które zareagowałem zgodnie z radami ale pewnie były też jakieś niedociądnięcia)
Postanowiłem więc umówić się po raz 2 z moją maturzystką. We wtorek ma ostatnią maturę, ja tez zawalony robotą wiec pomyslalem że chillout wieczorem we dwoje byłby w sam raz.
Dzwonię(od przeczytania tej strony prawie nie używam sms) do niej przed południem dzwonie i nic - nie odbiera. Myślę spoko pewnie oddzwoni za jakiś czas(jak pisałem wcześniej jak nie mogła lub coś to po paru/nastu minutach oddzaniała lub odpisywała). Tym razem nie daje żadnego znaku.
Może wkurzyła sie że gdy ostatnio (ponad tydzień temu) dzwoniłem zaznaczyłem że sobota zajeta z powodu juwe z qmplami- trudno wszystko ma swoje priorytety;)
Traktowalem to troche na pewniaka jak torrent zostawiony na noc- za jakiś czas dojdzie;p , chociaż powinienem sie juz tego czegoś nauczyć, bo z byłą też byłem taki pewny a tu nagle zonk:) - ale to nie było na początku znajomości.
Szczerze dziwi mnie to troche i nie wiem zbytnio co robić. Dzwonić lub pisać jakoś szybko do niej nie bede (nie jestem psem;)), jak sie odezwe po maturach odrazu to tez by wygladalo jakbym czekal niewiadomo ile, pozniej to nie wiem czy bedzie w miescie akurat...
Mam parę nowych kontaktów którymi chciałbym sie zająć, ale tamtego nie chce odrzucać tym bardziej po tylko 1 spotkaniu;)
Cenne uwagi rady mile widziane bo narazie jestem w kropce;p
Dzięki tej stronie zmieniam sie na lepsze i nareszcie traktuje to jak grę która wciąga:D
btw. wiem że to bardzo mało prawdopodobne, ale mam nadzieje że ona/e nie czytają tej strony;p
Pozdro
fajnie było by dostać jakąś odpowiedź, nawet "nie zaśmiecaj palancie forum! przeczytaj k.... jeszcze raz lekcje i tak postepuj";p
Po powyższym wpisie pomyślałem- olej i bierz inne;) i po paru dniach chciałem sobie odpocząć wieczorem z jakąś dziewczyną. Zadzwoniłem do innej dziewczyny powiedziałem jak sprawa wygląda że jutro wieczorem chcę z nią wychillować. Odpowiedziała że jutro ma pare spraw do załatwienia nie wie czy sie wyrobi, ale wstepnie ok i milo bylo by sie spotkać.
Zadzwoniłem wiec w dniu wyjścia, powiedziala wtedy że średnio sie wyrobiła z tymi sprawami, na koło nastepnego dnia sie nie przygotowala i wogole. Odpowiedziałem żeby nie wyjść na proszącego m.in.: spoko to wychilluje z kumplem;) a po chwili zadzwoniłem do mojej maturzystki która tego dnia skończyła matury.
Standardowe pytania jak poszło itp. i zanproponowałem jej wyjście. Powiedziała że niezbyt bo akurat tego wieczora spotykają się z klasą na mieście Odpowiedziałem: spoko to dobije do was za jakąś godzinkę i razem to opijemy;) Ucieszyłem się że wreszcie mam jakieś asy w rękawie;p
Przyszedłem do nich pogadaliśmy trochę, bo mam też paru znajomych wśród jej klasy. Z nią też rozmawiałem ale jakoś tak etapami i czasami średnio ta rozmowa szła- niestety i nie byłem tak blisko niej jakbym chciał(dotyk itp) m.in. z tego powodu że siedziała obok niej jej dobra koleżanka i mój kumpel który zna praktycznie wyszystkich moich znajomych- nie chciałem żeby widział ewentualne niepowodzenie(wiem strasznie głupi excuse;/). Dobrze natomiast gadało się jej przez pewien czas z 1 kolesiem takim pedałkiem, olałem to parę razy jeszcze z nią porozmawiałem, ale jak mówię nie było to to co ostatnio, gdy nadeszła moja pora(to miało być z góry takie krótkie 2h wyluzowanie) pozegnałem sie ze wszystkimi i wróciłem. Najgorsze ze zapomniałem sie zapytać o co chodziło z tą niedzielą - nie wyklarowałem sytuacji.
Po cięzkim piątku znów przyszła mi ochota na odpoczynek. Zadzoniłem więc do swojej maturzystki - nie odebrała. Myślę sobie pewnie coś w stylu tej jebanej niedzieli. Olałem i dzwonię do drugiej tej od koła. Odbiera, gadka szmatka mówię że za jakąś godzinę chcę wyjść na miasto itp. Ona że na weekend do domu wyjechała itd. (możliwe bo widziałem chordy studentów z trobami i plecakami- co to święto jakieś?;p) Odpowiedziałem: szkoda ze nie jesteś w mieście bo dziś szykuje się niezła impreza. Pożyczyliśmy sobie nawzajem dobrego odpoczynku, i udanej imprezy i narazie.
Trochę wkurzony po jakimś czasie zadzwonilem znów do maturzystki tym razem mnie odrzuciła po paru sygnałach.
Może to głupie ale przypomniałem sobie tekst troche szczeniackiego rapu moich qmpli z LO "jedna rzecz ziomki ponad maniury te prawo uratuje cię od zguby...";p I ustawiłem się z kumplem, wiadomo męskie rozmowy przy piwku itd.- lubie kończyć ciężki dzień jakimś wyjściem.
Do tej pory nie dostałem żadnego znaku życia od maturzystki. Zupełnie nie zrozumiałe dla mnie po 1 spotkaniu i ogólnie kontaktach. Wkurza mnie ta cała sytuacja. Zamierzam zrobić coś takiego: zadzwonić jak znów najdzie mnie ochota na wyjście, jeśli się z nią spotkam wyjaśnię tą sprawę i troche ją zjebie, jeśli odbierze ale zacznie się wykręcać wyklaruję sprawę powiem coś w stylu jak u góry: lubię mieć jasne sytuacje i cenię sobie szczerych ludzi więc niech mi powie wtf, i jeśli poprostu nie chce się spotkać to niech to powie wprost jak dorośli ludzie. Jak nie odbierze to podobnie napisze w sms.
Natomiast z tą drugą od koła zamierzam zrobić podobnie jeśli po raz 3 będzie miała jakąś wymówkę żeby się spotkać po raz 1. Uważam że trzeba mieć jasno postawioną sprawę żeby wiedzieć czy zabierać się za następne kontakty;)
Naprawdę proszę o jakąś odpowiedź i porady czy dobrze zamierzam to rozegrać i czy popełniam/łem jakieś błędy.
Pozdro i z góry THX;)
panowie dajcie jakąś poradę bo chcę to wreszcie kontynuować/zakończyć w dobrym stylu.

może jakaś zjebka?