Być może część z Was śledzi moje wpisy na blogu. Dużo czasu poświęcałem temu, jak się teraz czuję i że chcę wygrzebać się z pewnych stanów emocjonalnych, które mi się nie podobają i sprawiają, że czuję się kiepsko. W ostatnim wpisie pisałem, że następnym razem poświęcę dużo czasu na analizę tego, jak sabotuję swój związek i samego siebie. No i powiem Wam, że nawet zacząłem to pisać - i od razu przyszły jakieś rozkminki i zacząłem czuć się chujowo. Może jeszcze do tej pory podtrzymywałbym ten stan emocjonalny i grzebał w tym, zapisałbym to wszystko i miał na talerzu co dzieje się ze mną (czasem jeszcze o tym myślę), ale...
Nagle straciłem ochotę na wszelkie negatywne stany emocjonalne. Zaczęło mnie wkurwiać to, że patrzę w dół zamiast do góry i jakaś siła nagle zaczęła ciągnąć mnie w górę, do patrzenia tam, gdzie są rzeczy przyjemne i fajne, a nie do dłubania w problemach. Wiem, że to dopiero początek, ale czuję, że to na mnie działa.
Co się zmieniło? Zacząłem uprawiać sport - zapisałem się na siłownię. Na początku było ciężko. Nie dlatego, że nie wiem jak ćwiczyć, że się wstydzę czy coś - po prostu nie wiedziałem, co mam zrobić. Zapisać się na jeden miesiąc czy na trzy i oszczędzić kasę? Co będzie z moim związkiem? Co mam robić, wyjechać stąd? Różne wątpliwości chodziły mi po głowie, wykupiłem karnet póki co na miesiąc, zacząłem ćwiczyć i... po paru treningach zaczynam odżywać! Czuję, jakby tworzyła się wokół mnie jakaś tarcza, która odbija większość negatywnych myśli, które przychodzą mi do głowy. Tarcza, która jest niezależnie od tego, czy o tym świadomie myślę czy nie. Czy używam trików NLP czy nie (Swoją drogą jakoś dziwne jest to, że żaden trener, jakiego znam, nie wspominał o tym, że jak ma się jakiś problem to powinno się zacząć uprawiać sport). Po prostu pojawiła się wewnętrzna siła, która umacnia mnie i powoli ale sukcesywnie zaczyna odsuwać mnie od problemów i od coraz większej liczby toksycznych zachowań.
Parę lat temu też ćwiczyłem, miałem etap, w którym chciałem się ogarnąć. Wyglądałem bardzo dobrze i czułem się ze sobą świetnie, niestety jeszcze wtedy nie znałem tej strony ani innych i nie wiedziałem, jak fajnie można sobie zbudować życie. Wtedy, po znalezieniu sobie laski, znowu zaczęło być źle, jednak teraz mam już więcej zasobów i doświadczenia, mogę go używać i czuję, jak coraz bardziej przejmuję kontrolę nad swoim życiem. Powoli, ale sukcesywnie do przodu i z mocą, która teoretycznie pojawiła się znikąd. Wracając jeszcze do przeszłości - wraz ze wzrostem mojej pewności siebie zaczęły pojawiać się kobiety. Same przyszyły, ja nie musiałem nic specjalnie robić. Dlatego jeszcze bardziej polecam to początkującym i tym, którzy nieustannie mają problemy z podejściami do kobiet (i nie mogą się z tych problemów wygrzebać) - zapiszcie się na sport, który będzie Wam dawał kopa. Ale najpierw musicie go znaleźć. Wcześniej zajmowałem się bieganiem, ale nie dało mi to wiele - zapierdzielałem zimą po śliskich i ośnieżonych chodnikach, oczywiście stopniowo byłem lepszy, ale nie było tego po mnie widać. Na siłowni czuję, jak trening po treningu jestem silniejszy, pewniejszy siebie, a co najważniejsze - widzę to w lustrze. Dlatego znajdźcie taki sport, który będzie Wam dawał efekty (widoczne efekty) oraz satysfakcję. Potrenujcie dwa tygodnie, potem miesiąc - jeśli nie będzie efektów, spróbujcie czegoś innego. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, ja też nie czuję się swojo z tym, że jestem jednym z najsłabszych na tej siłce (w końcu 5 lat nic z tym nie robiłem), ale chuj z tym, to się zmieni, a dodatkowo daje mi taką siłę, której - uwaga - nie znalazłem po żadnych spotkaniach z psychologiem/coachem. Ruszcie dupki i skupcie sie na tym, co działa, a nie na tym, co nie funkcjonuje.
Ten, kto tylko przeczyta i pokiwa głową i zgodzi się ze mną, ale nigdzie nie pójdzie - straci wiele. Spróbujcie, nic Wam nie zaszkodzi.
Na koniec nie powiem nic innego jak tylko potwierdzę to, że "w zdrowym ciele zdrowy duch". Nie czuję się jeszcze tak, jakbym chciał, ale mam już kierunek, a to najważniejsze. Chce mi się wymyślać różne rzeczy, a kiedy przychodzą sabotujące myśli, coraz częściej myślę sobie: "Co jest kurwa, co za bzdury, nie chcę tego". I to działa. Znam ten mechanizm, bo kiedyś też we mnie działał i czułem się zajebiście. Tak więc spodziewam się, że niedługo napiszę tutaj, że jest zajebiście (trochę to może zając mimo wszystko, ale jednak). A tymczasem akceptuję stan, który jest i z pewnością siebie, radością i ciekawością spoglądam do przodu.
Cuda się dzieją 
Pozdrawiam i jeszcze raz polecam 
Odpowiedzi
Bardzo pozytywnie ! Świetnie
czw., 2011-05-12 08:26 — HedonizBardzo pozytywnie ! Świetnie motywuje wpis do działania - a co najważniejsze - zdecydowanie prawdziwy. Sam miałem jakiś czas temu taki okres, teraz trochę się zatraciłem ale przypomniałeś mi jak to jest być w tym stanie. I dlatego warto czytać nawet wiele mało wnoszących wpisów by dotrzeć do takiego. Dzięki !
No to chyba słabo ćwiczysz na
czw., 2011-05-12 08:58 — wacekNo to chyba słabo ćwiczysz na tej siłowni. Ja jak wyjdę z siłki to nie mam siły na nic. A na drugi dzień mam takie zakwasy, że bania mała.
bo silka nie polega na
czw., 2011-05-12 14:43 — Alejandrobo silka nie polega na bezsensownym wyciskaniu kilogramow, wiecej nie zawsze znaczy lepiej
"Dlatego znajdźcie taki
czw., 2011-05-12 09:00 — InsaneQz"Dlatego znajdźcie taki sport, który będzie Wam dawał efekty (widoczne efekty) oraz satysfakcję. Potrenujcie dwa tygodnie, potem miesiąc - jeśli nie będzie efektów, spróbujcie czegoś innego. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, ja też nie czuję się swojo z tym, że jestem jednym z najsłabszych na tej siłce (w końcu 5 lat nic z tym nie robiłem), ale chuj z tym, to się zmieni, a dodatkowo daje mi taką siłę, której - uwaga - nie znalazłem po żadnych spotkaniach z psychologiem/coachem. Ruszcie dupki i skupcie się na tym, co działa, a nie na tym, co nie funkcjonuje."
Miej też na uwadze, że na każdego działają inne bodźce, np ty potrzebujesz tydzień lub dwa, aby widzieć postępy a inni miesiąc nawet. Nie zagłębiając się w dokładnie w trening, dietę, genetykę itp..
Zgadzam się również, iż pierwszy krok jest najtrudniejszy, sam nawet własny pamiętam jak się wybrałem na siłownie.
Najważniejsze jest to, jak napisałeś, aby sport sprawiał radość, satysfakcję a efekty przyjdą w czasie.
Wpis jak najbardziej dobry i motywujący.
Pozdrawiam
O siłowni coś,mówie
czw., 2011-05-12 14:29 — LubiacyCiszeO siłowni coś,mówie przeczytam ..ale dupa;]
Nic nowego,temat wałkowany był ..
Kazdy ma inny sens życia
Siłownia ,trening spoć się dobrze i głupoty z głowy same wyskakują:D
Zakwasy jak cholera;p esów się nie chce pisać:D
Wiesz co kiedyś jak miałem
czw., 2011-05-12 14:57 — mike_Wiesz co kiedyś jak miałem chyba 15 czy 16 lat zapisałem się na siłownię:) efekty przyszły szybko, zapoznałem się z bramkarzami z miejscowej dyskoteki... Pewność siebie była przepotężna hmmm a może było to cwaniactwo, nie wiem młody byłem, ale spotykałem się ze wszystkimi najlepszymi dziewczynami w mieście... i co się stało że tutaj jestem? stało się to że to wszystko straciłem i zostawiłem dla kobiety.......;/, ale teraz znowu ćwiczę idę na MMA od przyszłego tygodnia podobno daje strasznego kopa... Więc wiem doskonale oczy piszesz i co czujesz Pozdrawiam
I laska Cię zostawiła
czw., 2011-05-12 16:44 — afireinsideI laska Cię zostawiła rozumiem?
Tak zostawiła mnie z tego
czw., 2011-05-12 19:50 — mike_Tak zostawiła mnie z tego powodu, że poświęciłem się dla niej... stałem się ciotą, która wierzyła w jej iluzje, zostałem bez kolegów znajomych bo ona była w centrum mojego życia.... i przytło mi się 30kg:D wcale jej się nie dziwnie:D ale jak to mówią każde doświadczenie uczy nas
Zgadzam się z tobą. Co prawda
czw., 2011-05-12 15:27 — benshermanZgadzam się z tobą. Co prawda nie chodzę na siłkę (mam w planach) ale na basen chociaż nie za dobrze pływam. Uważam że warto ćwiczyć. Wiadomo że na początku trudno ale potem widać efekty
Wiem o co chodzi.. Sam jeżdżę
czw., 2011-05-12 16:46 — boomWiem o co chodzi.. Sam jeżdżę na łyżwach.. Zawsze czułem, że zimą, po zakończonej tercji, mimo braku jakiejkolwiek resztki energii w moim ciele, umysł staje się jasny, klarowny, szczęśliwy.. Heh, raz nawet musiałem emanować z tym jakoś z wewnątrz, bo zostałem otwarty przez dziewczynę. (gadka jak to trzeba szukać nowych znajomości, gdy stare się kończą, itd.. niezła była, szkoda, że nie miała nic do picia, zapewne z braku płynów mózg mi wypaliło i nie oceniwszy sytuacji poszedłem szukać H2O. Błąd. Ech, stare czasy
) Odkąd sezon się skończył jestem jakiś wyzuty z całej energii, choć paradoksalnie zużywam jej mniej. Kto wie, może sam zapiszę się na siłownię? 
Racja sport i ciekawe
czw., 2011-05-12 17:55 — Marcin04041989Racja sport i ciekawe zainteresowania dają kopa i energie do działania
ja sam zacząłem biegać skakać na batucie robić pompki brzuszki i takie różne
i to mi daję radość i motywuję
czasami jak już nie daję rady mówię sobie muszę to zrobić przełamać własne granice własne bariery i później cieszę się jak głupi, że pokonałem siebie i że mi się udało
teraz biegam i też uważam, że bieganie jest ciekawsze od siłowni. Gdy biegasz nie jesteś zamknięty w 4 ścianach masz wiele możliwości właśnie na poznanie kogoś jeżeli biegasz w ciekawych i często odwiedzanym miejscach przez piękne kobiety
i każda gdy biegniesz na Ciebie spojrzy. A na siłowni jesteś zamknięty w czterech ścianach a w koło zdecydowana większość to faceci
chociaż sam jak jeszcze kiedyś chodziłem do szkoły chodziłem na siłkę ale po miesiącu rzuciłem to: brak kasy, brak motywacji brak czasu może też i brak transportu złożyły się na tak prędką rezygnację ze sportu
tak więc ćwiczcie panowie !
i róbcie co kochacie 
Wacek, to zalezy od wielu
czw., 2011-05-12 18:25 — RamoselWacek, to zalezy od wielu spraw, chociazby trening redukcyjny czy masowy, po redukcyjnym napewno nie masz sily na nic, gdyz ograniczasz w diecie spozycie weglowodanow i oczywiscie masz inny zakres cwiczen ; )
znadzieja tez na siłke biega
czw., 2011-05-12 19:34 — znadziejaznadzieja tez na siłke biega
to juz prawie 3 lata z przerwami
6 lat temu rzuciłem pety waga 58 kg, wzrost 170, teraz waga 77 kg przybyło troszkę ale na szczęście w mięchu 
Nie chodziłem, nie chodzę i
czw., 2011-05-12 20:04 — saveriusNie chodziłem, nie chodzę i nie będę chodził, nic mnie nie przekona.
Saverius, myślałem podobnie
pt., 2011-05-13 19:03 — vagabondSaverius, myślałem podobnie jak Ty, szosówka była drugim życiem, ale zacząłem wyglądać jak wieszak.
Od 1,5 mies chodzę na siłkę i stosuję dietę białkową żeby przybrać na wadze. Efektów powalających nie ma, ale powoli zaczyna mi to stwarzać przyjemność. Więcej czasu spędzam na siłce niż rowerze. Kiedyś to byłoby nie do pomyślenia.
nie jest tajemnicą ze wysiłek
pt., 2011-05-13 10:09 — boneynie jest tajemnicą ze wysiłek sportowy sprawia przyjemność, poprawia humor i samopoczucie (wytwarzaja sie duze pokłady sterotoniny hormonu szczescia
)... osiąganie na pozór niemożliwego powoduje z miejsca usmiech na twarzy i zadowolenie wewnątrz siebie.. 
Sam w tym siedze i zgadzam
pt., 2011-05-13 13:45 — gandisSam w tym siedze i zgadzam się z tobą. Do tego jeszcze polecam bieganie
Przede wszystkim rozwijać swoje pasje! Szkoda, że zrozumiałem to troche za późno (noga), ale sie nie poddaje.
Wacek widocznie to Ty chujowo
pt., 2011-05-13 13:49 — MethodWacek widocznie to Ty chujowo ćwiczysz. Wiadomo po treningu jesteś styrany jak koń po westernie , ja na przykład po siłownii - odrazu prysznic, wpierdole jakis serek ,oczywiscie odżywka i czuje się tak jak Młody napisal jak nowonarodzony
i to faktycznie pomaga, czuje sie jakbym czytal samego siebie
pozdro i nie ma OPIERDALANJA SJE!
Na silownie chodziłem lecz
pon., 2011-05-23 16:34 — ChaninngNa silownie chodziłem lecz pod wzgledem wygladu, ppo nabraniu fajnej i zadowalajacej mnie sylwetki chciałeem pokazac sie na jakis zawodach. Lecz pech chciał ze odwołali ja lekko wkurwiony i nie zadowolony odpusciłem zupełnie bo przygotowywałem sie pare dobrych miesiecy i piersza trojka była w zasiegu dłoni ale teraz jak mysle ze siedze bez czynnie to chyba powroce na sciezke siłowni i zrobie porzadek bo chcac nie chcac troszke spadła figura i ttrzeba na wakacje ja poprrawic;d pozdr;d hej