Naszły mnie dziś przemyślenia, które sprawiły ,że napisałem ten wpis. Nie wiem jednak czy oddam sens, temu co chcę przekazać nim.
Dzień na dniem robię postępy. Poznaje kobiety i widzę ,że odbijanie shit testów nie jest już takim problemem jak kiedyś. Czuję, że sprawiam im przyjemność, kiedy do nich podchodzę i zaczynam rozmowę. W momencie kiedy chce się wykręcić od dania numeru co raz częściej udaje mi się go i tak zdobyć. Po pewnym czasie dochodzi spotkanie. Wszystko powiedzmy podręcznikowo. Jednak sytuacja wygląda tak, że dziewczynie zaczyna zależeć po pewnym czasie, i co raz bardziej się angażuje, a ja nie mam ochoty się z nią wiązać. Mimo wszystko, mam na nią ochotę, bo fizycznie mnie pociąga, i wiem , że mógłbym się z nią przespać. Jednak wiem, że jej zależy, tak więc jest dylemat.
...Sytuacja powtarza mi się już któryś raz - mówię jej ,że mam też inne koleżanki. No i w tym momencie znajomość się ochładza. Ona chce związku. Jestem zdania, że byłoby skurwysyństwem, w momencie kiedy bym wiedział że chce czegoś więcej i bym to wykorzystał, jednak staje się to denerwujące ,że nie mogę dojść dalej.
Jakie jest wasze zdanie na ten temat, i jak wy to postrzegacie/ jak wychodzicie z takich sytuacji?
Jeśli widze ze panna jest fajna, nie jakaś tam kurewka itp, i ma powazniejsze zamiary tj. związek to przybywam z Nią częściej daje Jej sie wyszaleć zeby poznać Jej prawdziwe "JA". Jesli mi odpowiada to chce tego związku. Jeśli chodzi o seks i zostawienie Jej zaraz po tym, to u mnie to nie wchodzi w gre, nie mógłbym, no chyba ze widze ze Jej zalezy tylko na tym.
Myślę,że to kwestia osobowości,dla jednego przespanie się z kimś bez planowania czegoś poważniejszego będzie czymś niezgodnym z jego zasadami a dla innego wręcz przeciwnie,skorzysta bo wie ,że może i nie interesuje go,że wykorzystał znajomość jedynie dla seksu.Moim zdaniem nikt nie może Ci pisać co masz robić,sam się określ,jeżeli czujesz ,że tak nie możesz to tego nie rób,jeżeli chcesz twoja sprawa.
I'm just regural every day motherfucka...
Też miałem taką sytuacje.
Wybrałem bycie fair i po prostu powiedziałem lasce jak jest.
Pociąga mnie seksualnie ale nie chce być z nią w związku. Zrozumiała.
(Niestety seksu nie było ;/)
Witam.
Tak się składa, że ja też miałem tego rodzaju rozkminki.
Poznawałem kobiety i od samego początku mówiłem dziewczyna, że nie szukam kobiety do związku i co najwyżej możemy zostać kochankami(zawsze jestem szczery wobec kobiet)jedne się zgadzały inne olewały. Z tym, że te które się zgadzały po pewnym czasie albo i tak sie zakochiwały albo znajdowały sobie kogoś do związku.
Teraz sam do końca nie wiem czy lepszy związek czy kochanka. Jeśli uda się tobię odpowiedzieć na to pytanie to z chęcią usłyszę odpowiedż
Ja aktualnie jestem w związku ale poznaje ciągle nowe kobiety i niedługo będę się widział z jedną (czyt. randka) która wie że jestem w związku. Zobaczymy co z tego wyniknie ale ma tylko szansę na zostanie moją kochanką chociaż kto wie. Może to jest dla Ciebie rozwiązanie - być w związku ale mieć jakieś na boku.
Chodzi bardziej o to, że człowiek dobrze się czuje będąc sam ale z tego powodu nie chce wieczorów spędzać przed kompem...
Poprostu chce uprawiać seks ale nie chce się wiązać 