Ostatnio chodziłem sobie po Youtube w poszukiwaniu filmików związanych z PU i główną moją uwagę przyciągnęły urywki programów telewizyjnych poświęconych aspektom społecznym. Np. ostatnio w Uwadze na TVN'ie pojawił się materiał o kursach podrywaczy. Ale to nie jedyna taka publikacja telewizyjna. Według mnie ludzie z PU robią coś pospolitego, do czego może mieć dostęp każdy; kobiety, mężczyźni, stary, dzieci, podczas gdy prawdziwe PU powinno być w większym stopniu zatajane, a na pewno nie udostępniane szerokiej rzeszy telewidzów. Niby po co na Mysterys Longue założono hasło? Tymczasem, jakiś koleś, pójdzie na kurs domknie cmoka na dyskotece, za chwile zostanie kursantem, wyda książkę, udzieli się telewizji i wielki to PUA. To co w Uwadze na tvnie pokazali to nieco żałosne, niech robią sobie te szkolenia, które gówno dadzą, bo co to za autorytet wielki PUA po jednym kursie, żądny 500 zł ... ale niech tego nie publikują na szerszą skalę ... Co o tym sądzicie?
Im mniej świadomych podrywaczy tym lepiej dla nas
Fakt, że produkuje się coraz więcej pseudo PUA, którzy chcą upchać sobie kieszenie po brzegi, ale coś tam wiedzą i jakąś wiedzę zawsze mogą przekazać, a to już coś. Skoro mają chęci, ambicje i zapał do tego by realizować swój pomysł to ja nie mam nic przeciwko, biznes jak każdy inny. A tego, że wszystko jest ogólnodostępne raczej nie da się zmienić w dobie globalizacji... Świat to jedna wielka globalna wioska...
"W królestwie ślepych jednooki jest królem"
sie przejmujesz - jezeli jestes prawdziwym facetem to kochasz rywalizacje i tylko czekasz na kolejne wielkie wyzwanie... ale oni takowym niestety nie sa...
Jeżeli jesteś dobry to nie masz co panikować
edycja
Łeee odrzuca mnie Twój avatar...
Haha, fakt, avatar nie na miejscu ;D . W tym tkwi problem, że koleś, który był na jednym kursie, zaraz zostaje kursantem i wielkim PUA, jak to ujęte było w jednym z wywiadów, a z resztą takich gości jest wieeeelu. Moim zdaniem zaburza to ogólny wizerunek PUA. PU to sztuka, coś tajemniczego, wiedza, którą powinno nabywać się przez lata, doskonaląc się każdego dnia. Wielkiego problemu z tym nie mam, tylko uznawanie się za PUA w moim przekonaniu to zaszczyt, tymczasem wielu ludzi przesadza z samooceną.
Jeszcze jedna ciekawa rzecz, która przedstawiona była w Uwadze. Uczeń PU w galerii podszedł do dwójkowego zestawu kobiet, zaczął nawijać, coś mu nie wyszło i nagle do akcji wkroczył jego COACH. Nie wiem czy to było ustawione czy spontaniczne, ale Wielki Trener Sztuki Wenusjańskiej zaczął od razu w obecności owych kobiet głośno wytykać błędy jakie student popełnia. Tym sposobem koleś (coach) się ośmiesza, wiadomo, że chce pokazać pewność siebie przed kobietami, że nie boi się kobiet, potrafi pokazać, że jest PUA, ale nie chodzi o to, że ośmiesza się przed kobietami, tylko wręcz błaźni się przed prawdziwymi PUA. Na pewno taki ogólny wizerunek sztuki zwanej podrywem nie wychodzi na dobre i byłoby okej gdyby nasi wielcy PUA nie otwierali się za bardzo na świat i nie prezentowali swojego drugiego, a nawet tego jedynego życia.
Co Wy na to? Czy może podryw to dobry materiał marketingowy?
edycja
Ogólnie takich pseudo trenerów jest wielu, przejawiają się w wielu reportażach, które były nadawane w TV. Chodzi mi o to, że naturalne podrywanie, a umiejętne świadome podrywanie trochę różni się od siebie. Jedni działają wg. instynktu i czasami farta, a inni wiedzą jak trafić do kobiety i uruchomić jej przełączniki atrakcyjności.
Nie musisz codziennie wychodzić do klubów, ale np. regularne doszkalanie się teoretyczne może zaprocentować w przyszłości.
Ogólny wizerunek PUA powinien nas obchodzić, gdyż jest to portal gdzie znajdziemy wielu takich PUA. Może niekoniecznie ujawniają na szerszą skalę kim są, ale w ich świadomości żyje taka myśl. Gdy patrzysz w ekran, widzisz kolesia, który poszedł na jeden kurs i uważa się za Boga, podczas gdy Ty aktywnie uczestniczysz w takich kursach bądź też doszkalasz się to krew zalewa. Goście przyjmują po parę stów za trening.
Mówisz, że PU to zbiór kilku sensownych regułek. Ale to jest również tona artykułów napisanych przez przeciętnego podrywacza, dzięki którym można poznawać nowe gambity itp. Na pewno jest różnica pomiędzy gościem, który nigdy nie dostał książki do łapy, a tym który nie dostał, sam to wiem z doświadczenia.
Takie programy nie są dobre wg. mnie. Np. z tego względu, że gość pajacuje przed kamerą, albo udaje wielkiego PUA po przeczytaniu książki czy kursie z kompletnie nieznanym gościem. Dla mnie jest to wręcz antyreklama, nie poszedłbym na kurs takich trenerów.