Poradzcie mi Panowie jakie macie doświadczenia, kiedy na przykład znajomi mowia: nie mam czasu, ucze się, umówiłem się z dziewczyną, wyjeżdrzam, jestem chory. A tu zbliża się weekend...
Czy wypad na impreze solo może dać pozytywny oddzwięk jednego z weekendowych dni??
Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii??
To zależy od tego co umiesz. Ją chodzę na imprezę z moim kumplem ale ją robię swoje i on swoje. Jeżeli masz ochotę to zawsze można spróbować.
To zależy czy to Ci odpowiada.
Osobiście nigdy nie wychodziłem do klubu sam, to jest dla mnie dziwne... Byłbym wtedy zmuszony na zapoznanie się z kimś, odczuwał bym presje(przyjmujemy że nie spotkamy nikogo znajomego) aby nie spędzić wieczoru w "odosobnieniu". Takie miejsca mają służyć coś w stylu "odskoczni", zrelaksowaniu się. Nie uważam że że samotnym wyjściem to osiągnę. To jest tylko moja opina.
Sam to mogę wyjść do pubu, usiąść przy barze i wypić jak mam cięższy dzień.
Dzięki za przyznanie "+"
"Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, gdy umrzesz."
"'Nie rezygnuj z celu, który wymaga czasu. Czas i tak upłynie"
Zastanów sie czy żadnych znajomych tam nie bedzie. Ja lubię grać w nocy
ale jak jestem sam to jest naprawdę ciężko mi sie zebrać.
Po 1
Nigdy nie mów ze przyszedłes sam tylko ze kumpel gdzieś tam jest.
po 2
Cieżko jest dobrze sie bawic tanczyc samemu na sali techno .. Nie ma to jak zanjomi w pobliżu .. A łatwiej cos poderwac jesli dobrze sie bawisz niz stoisz i obserwujesz.
po 3
Idac sam musisz jakos socjal sobie zbudowac
Byłem pare razy sam. Najelpiej to chyba znaleść set gdzie sa słabe dupy. Do takiego łatwo sie wkrecić
jak bedizesz juz w jednym szukaj lepszego. Bylebyś nie został sam bo to jest lipa. Po 1 nie ma weny po 2 jako sam - masz zjebany socjal.
Pierdol znajomych jak nie maja czasu juz lepiej isc samemu bedziesz miał może wiekszego kopa do działania. Nikt na Ciebie nie bedzie patrzył
Powodzenia
Jeśli nie wiesz, że może się to średnio skończyć lub czujesz wątpliwości poznaj najpierw jakąś fajną ekipe, nawet facetów.
Żebyś w czasie złego humoru mógł z nimi spokojnie pogadać, ja mam za sobą kilka takich wyjść szczególnie w Mielnie i miło wspominam. Uczysz się wtedy jak życ ze wszystkimi a nie tylko z laskami.
Troche gardło boli ale da radę
to niezle musiałeś napierdalać