
Witam. Dziś rozstałem się z moją [byłą już] dziewczyną. Panowie i Panie, na stronę trafiłem jako nieśmiały, zamknięty w sobie frajerek. Naprawdę, po raz pierwszy gdy tu zajrzałem poczułem, że mogę zmienić coś w moim życiu. I tak, zmieniłem. Nie byłem jakimś podrywaczem, ale wyćwiczyłem umiejętność trzymania się własnego zdania, asertywność itd. Później poznałem ją, na początku nawet się nie lubiliśmy. Pewnie przez to, ze źle pojąłem pojęcie negu. Waliłem jak z armaty, ale nie negi, a obraźliwe teksty. Popadłem w skrajność, ale oczy otworzył mi pewnien blog na tej stronie, nie pamiętam czyj, ale dziękuję z całego serca za niego. Zaczęło się banalnie, wypiliśmy trochę w internacie, ja jej w oko wpadłem, ona mi. Spędziliśmy noc, oczywiście bez seksu, ale było fajnie. Tak to się potoczyło, ze w końcu zostaliśmy parą. Mój pierwszy seks, jej zafascynowanie moją osobą, moja całkowita kontrola, ustalanie zasad, moich zasad, co należy uwzględnić, mogłem robić z nią co chciałem, kiedyś nawet powiedziała mi, ze nikt jej nigdy w głowie tak nie zawrócił. Uwierzyłem, to mój błąd. Od tego momentu zacząłem ustępować tu i ówdzie, niekiedy dla świętego spokoju. Powoli to ona zaczęła zyskiwać kontrolę. Teraz to ja zacząłem zabiegać o kontakt. Role odwróciły się. Byłem coraz bardziej uległy, zadurzyłem się w niej. Idealizowałem ją. Przez ostatnie kilka dni odzywaliśmy się do siebie zdawkowo, w stylu: -co tam? -a nic a u ciebie? -też nic. Straciliśmy tą chemię, a raczej to ona ją straciła. Pozwolę sobie przypomnieć fragment z blogu BANE (swoją drogą dzięki stary, Twoje blogi naprawdę potrafią postawić na nogi): To ja źle rozdałem karty, tylko i wyłącznie ja, zrobiłem się leniwy, nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji. Wkradła się rutyna. Z resztą w wakacje widywaliśmy się raz na tydzień, coraz to gorzej było. Dziś nastąpiło apogeum, miałem jej powiedzieć że jeżeli się nie zmieni to odejdę. Cały czas mi chamskie teksty dziś puszczała. Główna zasada: szacunek, została naruszona (z resztą nie po raz pierwszy). Dałem sobie wejść na głowę. Nie wytrzymałem, rozstaliśmy się. Wiem, ze to tylko i wyłącznie moja wina. Ale wiem także, że im bardziej jest mi ciężko, tym większy będzie mój sukces gdy już się podniosę. Bardzo miło wspominam te pół roku z nią. Nie mam do niej żadnych pretensji, ani ona do mnie. Powiedziała, ze zaprosi mnie na piwo we wrześniu. Nic nie odpowiedziałem, ale oczywiście, że nie zgodzę się. To już zamknięty etap mojego życia. Nie będę szukał kontaktu, choć będziemy widywać się w internacie. Znalazła sobie innego, z resztą od tygodnia z nim już kręci. teraz to ON jest górą, ale za kilka miesięcy to JA będę. Powrócę silniejszy. Nie, nie mam zamiaru jej odzyskiwać. Nie ukrywam, ze jest mi teraz cholernie ciężko. Wiem, ze jeżeli się do mnie odezwie, będzie cieżko odmówić, ale wtedy bedę już na szczycie, teraz jestem na dnie, ale podniosę się, to pewne...
Odpowiedzi
No i fajnie to rozgrywasz,
ndz., 2011-08-07 20:31 — KwaytchaNo i fajnie to rozgrywasz, masz zasady itp.
Jedyne co (może lekki kubeł zimnej wody) to, że niepotrzebne jest w blogu takie pierdolenie, że aż czuć te idealizowanie jej, smutek i smęty- to ci po prostu w niczym nie pomoże a wręcz prawdopodobnie przeszkodzi.
Nie chcę Tobie nic narzucać, ale myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest wstać, pomyśleć sobie "wyjebane" i iść dalej przed siebie.
Nie będę się już rozpisywał, bo pewnie wiesz jakie są sposoby na zapomnienie o byłej itp. Będzie dobrze, nic nie tracisz 
Pozdro, powodzenia!
Dzięki, dziś jest wielki
ndz., 2011-08-07 20:44 — szustiDzięki, dziś jest wielki dzień w mojej historii życia
zaczynam nowe, lepsze
Ale masz rację, jeszcze ją idealizuje, ale za miesiąc, dwa, dojdzie do mnie, ze ona tez robi kupę i że śmierdzi jak się spoci
Poza tym dowiedziałem się, że ten kolo z którym teraz kręci odprowadzał ją "raz czy dwa" do domu
Na pewno nie bawili się w chowanego, ale im gorzej się z tym czuję, tym bardziej motywuje mnie to do działania 
szusti - Nie ! nie jesteś na
ndz., 2011-08-07 21:16 — _kuba_szusti - Nie ! nie jesteś na dnie! Wiesz co zrobiłeś , wiesz do czego to doprowadziło. Człowiek uczy się na własnych błędach. Wiesz czemu nie jesteś na dnie ? Bo nie myślisz , bo nie kombinujesz jakby do niej wrócić. Wszyscy wiemy , że za kilka miesięcy Ona się odezwie , pod bele pretekstem. Wtedy będzie Twój jakże ważny ` sprawdzian `. Ja w Ciebie wierzę. Dasz radę.Teraz nie zostało Ci nic innego jak podrywac dziewczyny i bawić się z nimi. Nie rób tego , żeby jej coś udowadniać , lecz z czystej przyjemności. Pozdrawiam !
Dokładnie. _kuba_ ma rację,
ndz., 2011-08-07 21:55 — MarcuslatinusDokładnie. _kuba_ ma rację, nie jesteś na dnie, bo użyłeś swojego mózgu i zdajesz sobie sprawę z tego, co zrobiłeś (a konkretniej jakie błędy popełniłeś) - Twoje słowa dobitnie o tym świadczą.
Ja też w Ciebie wierzę. Sam już raz miałem taki test, jak laska odezwała się do mnie po roku i to tak znikąd, po prostu, jakby to było naturalne.
3maj się
Pozdro
Trzymaj się zasad,nowy
ndz., 2011-08-07 21:30 — thorgalusTrzymaj się zasad,nowy boyfriend prędzej czy później popełni błędy,zacznie się motać..on musi jej udowadniać coś teraz,bądź twardy,zerwij całkowicie kontakt z byłą,poznawaj nowych ludzi,pracuj nad sobą..zresztą wiesz co robić..satysfakcja Cię nie minie jak Twoja była zacznie tęsknić i myśleć o powrocie,a Ty już nie będziesz jej chciał.