Zawsze jest taka część (szczególnie w budowaniu raportu), że zapada cisza. Wpisujcie tutaj swoje historie, rutyny które opowiadacie przy rozmowie z kobietami.
Mam ich kilka w pogotowiu, często wychodzą z rozmowy ale np.: Większość jest prawdziwych, które opowiadam.
1. Jak nawizujemy do rozmowy o marzeniach, często schodze na temat podróży, opowiadam gdzie byłem na wycieczkach, wakacjach. Jak się tam bawiłem (tutaj troszkę zazdrości z jej strony nie zaszkodzi).
2. Dzieciństwo - Tutaj też czasami np. siedząc w parku czy spacerujac jest chwila przerwy w rozmowie, widząc dziecko wale kolejną rutynę - najczęściej historie prawdziwe z dzieciństwa - np. że złamałem sobie bark skacząć na crossie etc.
Jak się tam bawiłem (tutaj troszkę zazdrości z jej strony nie zaszkodzi).
Myślisz, że w trakcie budowania raportu laska będzie zazdrosna jak opowiesz jej kogo to nie poderwałeś, albo z iloma to laskami się nie bawiłeś na wakacjach?
Ja bym to odebrał jako mało umiejętną próbę zaimponowania mi na miejscu tej dziewczyny.
Jakie rutyny ja gadam? W sumie to nie gadam. Rutyna z definicji jest dla mnie nudna. Kiedy zapada cisza, to niech ona się trochę postara i coś opowie. Nie jestem perpetuum mobile, które napierdziela bez przerwy. Jeśli zapada cisza to mam na to wyjebane i po prostu patrzę jej w oczy albo łapię za rękę. Czasem słowa są zbędne...
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
Ja nie używam rutyn, a raczej nie traktuj ich tak, nawet się nie namyślam co nawijam.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki