Rozstanie po 5 latach. Czy dobrze postąpiłem?
Witam. Pisałem co prawda już tutaj na forum (ze trzy posty) ale chciałbym zacząć wszystko od początku i jeżeli się uda być z Wami na bieżąco.
Byłem z dziewczyną 5 lat, różnie się nam układało, teraz już nie pamiętam o tych dawniejszych naszych problemach bo starałem się zapomnieć żeby móc dalej normalnie funkcjonować. Mimo wielu przeciwności i czasem kłótni byliśmy bardzo zakochani w sobie oraz bardzo wiernii. Jednak z pół roku temu wydarzyła się sytuacja, w której ona tą wierność złamała. Nie była to co prawda aż zdrada łóżkowa ale różne dziwne zachowania z chłopakami, które mnie bardzo bardzo zabolały. Od tamtej pory dużo czasu minęło, już można powiedzieć, że jej to wybaczyłem aczkolwiek nadal mam lekki żal o tatmą sytuację. Jednak od pół roku nam się zupełnie nie układa, dużo się zmieniło, ja jej nie potrafię do końca zaufać, ona mi też nie. Przede wszystkim wydaje mi się, że ja od tamtej pory się zmieniłem. Na imprezach gdy nawet sam bywałem KIEDYŚ (przed tamtą sytuacją) nigdy nie myślałem o innych dziewczynach, teraz (od pół roku) to się zmieniło – z dziewczynami dzieją się różne sytuację (oczywiście w granicach rozsądku, niemniej jednak moja już była dziewczyna była by o nie BARDZO zła). A tak szczerze to już w ogóle te dziewczyny mieszają mi w głowie a kiedyś tego nie było... widziałem tylko swoją.
Ze swoją dziewczyną rozstałem się nie dawno przedewszystkim z takich powodów, że ja chodzę na te imprezy... z nią nie mogę chodzić za bardzo ponieważ:
- jak pójdziemy to się pokłócimy (a to, że za dużo pije, a to ja zazdrosny, a to ona),
- ja chodzę na imprezy na spontana, nagle, czasem jade po prostu z kolegami gdzies samochodem nagle dzowni ktoś, ze jest impreza i lecimy tam, mógłbym ją zabierać po drodzę ale ona nie może późno wychodzić z domu (19 lat ma), a co gorsze nie może nocowac na miejscu imprezy (mimo, ze mamy nocleg) i musi wracać o 3. Ja zazwyczaj nie mogę załatwić transportu w nocy i wracamy na drugi dzień.
- jej nie odpowiada moje towarzystwo, dla niej większość moich koleżanek to dziwki a chłopaki to żule (sam tak nie uważam).
Właśnie drugim powodem przez , który się rozstaliśmy są moi koledzy, którzy są tak na prawdę różni, jedni piją codziennie piwo nie mają ukończonej szkoły, drudzy mają ukończoną szkołe idą na studia piją od czasu do czasu. Ja sam przyznam się szczerze, w każdy weekend w piątek i sobote się bawie i chce się bawić póki mogę i jestem młody. Ona w sumie wręcz przeciwnie, wolała by siedzieć w domu. Były też inne powody naszego rozstania np. Jej rodzice, z którymi nie umiałem się za bardzo dogadać. Piszę to wszystko gdyż dosyć długo z nią rozmawiałem by spróbować dojść do jakiegoś porozumienia ale nam się nie udało i postanowiłem żebysmy się rozeszli. Z jednej strony jest mi bardzo ciężko bo 5 lat to bardzo długi okres z drugiej strony od pewnego momentu nie wiem co czuję i nie warto było się dalej męczyć. Miałem po prostu wybór: żyć z dziewczyną, która się uważa za księżniczke, jest piękna, myśli już o przyszłości-ślubie, jest (chyba) wierna ale bardzo bardzo często się kłócilismy i ona nie chce za bardzo przebywać z moimi kolegami czyli musiałbym prawie cały czas siedzieć w domu najlepiej z nią a z drugiej strony żyć wyluzowany, z kolegami, z imprezami. Wybrałem tą drugą opcję, ponieważ chciałem pogodzić obydwie ale chyba się nie dało, wybrałem tą drugą opcję dlatego, że chyba w niej czuję się szczęśliwszy. Mam 19 lat i chcę jeszcze korzystać z imprez a nie przesiadywać w domu... nie wiem czy to po prostu wiek mnie zmienił czy też ta sytuacja, z przed pół roku. Teraz tylko nie wiem czy dobrze postąpiłem rozstając się z nią!?!
P.S - Właśnie dostałem ultimatum (mimo, iż obecnie razem nie jesteśmy),że jeśli w ten weekend pójdę na imprezę starce ją na zawsze.
Po prostu sam nie wiem co robić...
Sam musisz zastanowić się czego Ty na prawdę chcesz.
Trochę Cię rozumiem bo sam kilka miesięcy temu zakończyłem 3letni związek, a jestem od Ciebie 2 lata starszy więc nie tak dużo.
Z początku było fajnie, zakochanie, chęć poznania drugiej osoby, ale po tych trzech latach zbrzydło mi to wszystko dosłownie. Skończyłem to bo chciałem się rozwijać, poznawać nowe kobiety.
Kiedyś interesowała mnie tylko i wyłącznie moja była, a pod koniec związku więcej patrzyłem się na inne panienki niż na moją, mimo że jej nie zdradzałem.
Po rozstaniu było ciężko;/ ale w miarę poznawania innych kobiet, wartościowszych pod różnym względem, przeszło mi i jestem teraz szczęśliwy.
Ja bym Ci radził nie wracać, poznałeś tą osobę przez 5 lat, na pewno chcesz żeby była szczęśliwa i Ty chcesz być szczęścliwy, a skoro szczęścia sobie nie możecie dać to po co to ciągnąć?
Skoro stawia Ci takie warunki, myślę że nadal Cię kocha.
Zrobisz co zechcesz, ale pamiętaj" wolność, kocham i rozumiem, wolności, oddać nie umiem"
Tą wolność ona nie jako chce Ci odebrać, a związek powinien zawierać w sobie trochę luzu, tak jak to opisał BANE w swoim blogu który jest na głównej.
Zrób jak uważasz, nikt za Ciebie decyzji nie podejmie.
Pozdrawiam
grun miałem identycznie!! Słuchaj:) Baw się, korzystaj z życia:) ja też się obudziłem w wieku 19 lat, szczerze nie narzekam, chodź do przesady czasem było.
Jeżeli dziewczyna w wieku 19 lat myśli o ślubie to powinieneś czuć się zaalarmowany, ona chce Cię usidlić:)
Analizując skoro masz 19 lat, a byliście 5 lat to zaczęliście chodzić ze sobą w wieku 14 lat:) Wiesz co Ci mogę powiedzieć na ten temat? Spróbuj innych:)
Mam taką zasadę która w rzeczywistości się sprawdza, "KAŻDY KOLEJNY ZWIĄZEK JEST LEPSZY", zapytasz dlaczego? Po prostu przekonujesz się czego szukasz, co z tego że 5 lat poszło się jebać, zrozum obudziłeś się i korzystaj!
Uwierz mi że naprawdę nawet nie wiesz kogo możesz jutro spotkać w biedronce:) Hehehe:)
Co do księżniczki, twój opis był identyczny z tym co ja mogę powiedzieć o swojej byłej parę lasek temu:) ja miałem prawie 3 lata w dupę:) ale nie żałuje, ani związku ani rozstania, zajebista szkoła, wiem jakiej dziewczyny nie chce i wiem jak ją teraz dostosować do siebie;)
Wiadomo początkowo będzie Ci samotność doskwierać, ale jeżeli otworzysz się w odpowiedni sposób na pewne laski wszystko się potoczy:) Chociaż z tego co mówisz to znajomi na imprezy Cię wyciągają wiec samotny nie będziesz!
Jak się bawić to się bawić, drzwi wyjebać okno wstawić:) hehe:)
Mówcie mi wiejski Cassanova
5 lat. Mija Ci chemia i pora zastapic ja miloscia wyzsza. Skoro wymiekasz nie oszukuj jej.
Mówcie do mnie: "Ten,który szanuje Kobiety."
U Ciebie bycie w długim związku jest powiązane też, z przeżywaniem wszystkiego pierwszy raz zapewne. To spotęgowało wasze więzi. Naturalnym również jest też to iż w tym wieku większość związków (chociaż i znam pary, które od liceum się znają a są już po studiach i...obrączki mają) rozpada się. Co więcej sądzę, że w każdym związku wcześniej czy później będą fascynować Ciebie nowe źródła doznań. Dlatego tak ważne jest aby w związku nie dawać z siebie wszystkiego i ciągle się rozwijać (dwie strony). Jesteście młodzi i to co teraz przechodzicie tak czy inaczej będzie dla was wspaniałym bagażem na przyszłość. Ważne jest tylko abyś NIE Zrujnował tego co udało wam się zbudować. Jeśli już nie czujesz niczego ... odejdź z kulturą i klasą. Daj JEJ i Sobie dobre wspomnienia - byście nie czuli, że szkoda było tych lat ...a smutek nadejdzie bo jesteśmy ludźmi. Cokolwiek nie uczynisz, zrób to jak prawdziwy facet. Konkretnie lecz z własnym czarem.
Dziękuje za wasze rady:)
Co do rozstania... z klasą-próbowałem. Jednak z tą dziewczyną nie da się porządnie rozstać. Przez te kilka dni ma różne napady raz chce wszystko naprawiać, mówi, że mnie kocha, że jakoś to wszystko ułożymy, że będzie dobrze tylko trzeba spróbować a gdy ja mimo tych wszystkich wiadomości od niej nadal nie chciałem po raz kolejny próbować zostałem zaatakowany, że zmarnowałem jej 5 lat, że jestem skurwielem, że wszystkie nerwy przeze mnie, których już nie odbuduje, że bawiłem się jak zabawką, że zostałem zmanipulowany przez kolegów i wiele wiele innych rzeczy, które "spieprzyłem".
Grun kolego dziwi mnie to wszystko co piszesz a czymkolwiek wiele daje do zastanowienie myślenia... 5 lat nie wyobrażam sobie nawet takiego związku...
pewnie sie naprawdę kochaliście. Zrywanie wracanie do Siebie to nie jest dobra jak to mówią ''Dwa razy sie nie wchodzi do tej samej wody''
Sam widzisz do czego to prowadzi, Ale Dziewczyna żyje tym i żyje tobą kolego... rodzice teściowe... to nie ważne to i tak byś sie hajtał z nią a nie z nimi...
Jeżeli już naprawdę straciłeś zapał to trzymaj sztabę spróbuj czegoś nowego nowych dziewczyn posmakuj innego miodu... Nie odpuszczaj
Hm... zastanawia mnie jeszcze jedno.. 19 lat i ślub... też tyle mam lat... nie mam dziewczyny ale nawet bym o tym nie pomyślał o ślubie..
To jeszcze za wcześnie to moje zdanie..
Pozdrawiam
Możesz nie uczyć sie w szkole i nie czytać...
Ale jeżeli chcesz być kimś to czytaj i praktykuj:P
Nie no wiecie, 19 lat i ślub, jeśli dwie osoby są zajebiście zgrane, mają podobne cele w życiu i jedno drugie pcha do przodu i wspiera to jest realne. Ale ja tutaj widzę ograniczenia jej strony, spowodowane swoimi własnymi ograniczeniami. 19 lat i 3cia w nocy na chatę z imprezy .... no nie fajnie. Do tego zakaz na kolegów, druga jej porażka. Sama sobie gole strzelała, zamknęła Cię człowieku w swoim świecie, a tak nie powinno być - świat jest jeden mieszka tu 6 miliardów ludzi
związki są od tego aby we dwoje iść przez ten świat z uśmiechem na mordzie. Związek to nie jest budowanie swojego getta.
Idź szukać osoby która pomoże Tobie w życiu, a nie która będzie redukować Twoje życie do swojej osoby.
Ona po prostu nie pasuje do Ciebie. Za "grzeczna", przez co stwarzają się nie potrzebne nerwy. Do tego z tym szantażem, i z zachwianiami nastroju, kocham nie kocham, sama siebie dyskwalifilkuje, bo jaką maz pewność, że za miesiąc nie usłyszysz tego samego jako odpowiedź na Twoje "idę z kumplem na piwo".
Zamknij ten temat w swoim życiu i pomóż jej to zamknąć. Nic złego nie zrobiłeś - nie zdradziłeś, po prostu ocknąłeś się ziomek
ultimatum mnie rozjebało, nie może ci takich warunków stawiać, szczególnie że nie jesteście już razem.
, i wiem że to wiek zabawy, imprez, i pierwszych poważniejszych związków, teraz w wieku 19 lat jak byś ją spotkał to może by się to inaczej potoczyło, ale w wieku 14 lat to byłeś gówniarz, w sumie, bez obrazy ale dalej jesteś. Baw się ziom, korzystaj z życia.
Gen dobrze napisał, 5 lat w tak młodym wieku, sam pamiętam jak miałem te lata a już trochę minęło od tego czasu
Jeśli masz tkwić w czymś co ci nie odpowiada, to odpowiedz sobie sam, na chuj ci to, mam racja
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
No więc - różnie się toczył dalej ten związek... aż w końcu z jakieś nie całe 3 tyg temu został oficjalnie zakończony.
Po tych 3 tyg. moja była dziewczyna, która podobno mnie tak strasznie kochała ... ma już nowego! (Kto wie może już wcześniej coś między nimi było). Teraz wiem, że powinienem już dawno posłuchać rad z tej strony. Tylko jak teraz dać sobie radę z tym wszystkim... po 5 latach bycia ze sobą ona po 3 tygodniach ma już nowego - nie powiem - boli to nawet bardzo mimo, iż myślałem, że już do niej nic nie czuję.
Jest kilka opcji dlaczego tak, a nie inaczej się zakręciła, ale moim zdaniem złapała się za nowego, żebyś czuł się dokładnie tak, jak teraz się czujesz. Nie reagowałeś na jej zagrywki, to zwyczajnie wytoczyła najcięższe w jej mniemaniu działo. Trafiło w łeb, a nie powinno. Ja rozumiem, że tęsknisz, że w głowie Ci się to wszystko nie mieści, ale popracuj trochę nad kształtowaniem swojej nowej (pierwszej prawdziwej) wolności, a zobaczysz jak się wszystko niedługo poukłada. BEZ NIEJ.
"There is nothing more satisfying than having someone take a shot at you, and miss."
Jak sobie dać rade z tym wszystkim? O tyle jesteś na lepszej drodze że znalazłeś tą stronę szybciej niż ja. Ja sobie dałem jaja podciąć i mi na psyche siadło i było dzień dobry psycholog to jakie tabletki na nerwice? o czym pogadamy? Najbardziej pomogło mi to co tu znalazłem na tej stronie. Otworzyło mi oczy na wiele spraw. Ma nowego i cie to boli że może być szczęśliwa z kimś innym a nie z tobą (w skrytości ducha tak masz zapewne). Boli cie to że mówiła kocham a ma innego. Nie możesz pewnie zdzierżyć tego że jak mogła tak zrobić. Że ponoć tak cie kochała, tu 5 lat była z tobą a po 3 tygodniach ma nowego?. Możesz zadawać sobie setki pytań co i jak dlaczego i będzie cie to bolało póki nie znajdziesz odpowiedzi a one są wszystkie tutaj tylko wystarczy otworzyć oczy. Nie ty jeden przez to przechodziłeś bo sam poruszałem taki temat. Sam zobaczysz jak tobą manipulowała a nie ty nią. Mówiła że jesteś skurwielem że zabrałeś jej 5 lat? Trafiała w twoje największe wartości bo wiesz że to nie prawda a nie prawda cie najbardziej boalała dlatego do niej wracałeś. To jest manipulacja i każdy ci to powie kto był w takich sidłach. Nie byle głupi powiedział ,,Co cie nie zabije to cie wzmocni" i sam zaczenisz zauważać że jeszcze nie jeden raz będzie próbować tobą manipulować bo kobiety nie mogą tego znieść że to one zostaly zostawione a nie że one zostawiły. Przy okazji posłuchaj wszystkich wyżej podpisanych. Na prawdę warto bo mi to pomogło i teraz sam z siebie potrafię się śmiać jakim cieciem i pieskiem byłem a doceniłem jakie mam wartości.
Witam
.
Chciałem zakończyć ten temat już ponieważ zbyt długo moje "załamanie" nie trwało. Być może ze 3 dni. Poznałem akurat inne fajne dziewczyny (w tym jedną, która mnie bardzo zainteresowała dlatego będę zakładał nowy temat by wiedzieć jak postępować:)). Teraz dopiero wiem, że bardzo bardzo dobrze się stało, że ten toksyczny związek w końcu się skończył. Nawet cieszę się, że sobie znalazła tego nowego bo wiem, że już nigdy dzięki temu do niej nie wrócę. (Choć doszły mnie pewne informacje, jakie sugerowały, że ona sobie znalazła nowego bo myślała, że ja do niej przez to wrócę < idiotyczne myślenie). Teraz dopiero jestem szczęśliwy! W związku z nią były codziennie kłótnie, teraz mam spokój, cieszę się każdym dniem, mogę robić co chce
Dzięki wielkie za porady i za tą stronę. Bardzo mi pomogła
Witam ponownie. Muszę znów zapytać Was o porady żeby dobrze postąpić...
. Planuje rozmowę z nią i zastanawiam się jak to zrobić najlepiej żeby przemówić jej do rozsądku!?
Otóż dziewczyna, o której mowa w całym temacie zaczęła się do mnie któregoś razu odzywać, nie chce mi się opisywać wszystkich tych rozmów ale wyraźnie wskazywało, że ma jakieś zamiary wobec mnie. Nie wiem czy pozytywne czy negatywne bo w każdym jej zdaniu widać obłudę i kłamstwo. Proponowała jakieś spotkania w innym całkowicie temacie - żebym jej pomógł coś tam wybrać w sklepie czy coś w tym stylu. Koleżanki naszej wspólnej również podobno pytała czy ja byłbym skłonny do niej wrócić. Oczywiście od razu powiedziałem koleżance żeby jej mówiła, że nigdy w życiu. Uciekałem od tych jej zaczepek i wprost jej powiedziałem, że to nie jest dobry pomysł żebyśmy w ogóle rozmawiali a co dopiero się spotykali i żeby mi dała spokój. Na razie jest cisza ale... ale tutaj spotykam na mieście różne nieprzyjemne sytuacje gdyż owa dziewczyna rozpowiedziała, że ja ją biłem!!!!!!! < NIGDY W ŻYCIU NIE UDERZYŁEM ŻADNEJ DZIEWCZYNY! A bić to niestety muszę się tutaj przyznać potrafiła mnie ona a ja broniąc się tylko trzymałem jej ręce. Chodzi o to, że rozpowiada nieprawdziwe historie na mój temat a potem jej znajomi chcą mnie bić
a macie jakichs wspolnych znajomych? Takich, ktorzy moga wziąć Twoją stronę? Rozmowa z nią może nie przynieść spodziewanego efektu.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
mamy. zresztą osoby, które wczoraj spotkałem to jej aktualnego chłopaka dobrzy koledzy i również mi uwierzyli , jeden z nich od początku był po mojej stronie i mnie bronił ponieważ zna ją od dziecka, dłużej niż ja i mimo, że to jej kolega to wziął moją strone.