Witam, to mój pierwszy blog, na stronę i ogólnie w tą tematykę zacząłem już co jakiś czas uderzać około pół roku temu. Po trochu się przewartościowałem i wdrażałem zasady w swój żywot, no ale czas wziąć się na poważnie.[ostrzegam że nieświadomie się rozpisuję].
Ostatnio z kumplem (średnio wtajemniczonym) wybrałem się kilkukrotnie na przejażdzkę rowerową, jednym celem było centrum handlowe. Byłem zaskoczony, że o tej porze w dosyć niemrawą pogodę było tam TYLE potencjalnych targetów... no tak... potencjalnych... Było kilka okazji, typu laseczka w miniówce reprezentująca tymbarka i kilka innych, we wszystkich przypadkach usprawiedliwiłem się/stchórzyłem.
Po kolejnej porcji motywacji artykułami i filmikami np. Mysteryego postanowiłem, że nie przepuszczę kolejnych okazji. I tak kolejnego razu wracając z pkp z tym samym kumplem zauważyłem laske z podstawówki(to ona zawsze była klasową superhotbejb i o ile pamiętam to wysłałem jej jakąś żałosną walentynkę xD)-(teraz HB8-9 conajmniej-przynajmniej dla mnie i wielu innych cacko) była całkiem odstawiona, ale przechodziliśmy bokiem i nie przełamałem się również tym razem. Poszliśmy oblukać czy czegoś czasem nie ma w kinie (no i hm, odlać się przy okazji). Wracając zauważyłem ją i zgodnie z zasadą 3 sekund odrazu podążyłem w jej kierunku. Podszedłem do niej siedzącej na murku,widać, że nadal na kogoś czekała, przywitałem się, oczywiście banan na twarzy i spytałem czy mnie pamięta. Ona odpowiedziała, że oczywiście i generalnie widać było, że się cieszy z czegoś xD. Początkowo stałem przed nią lekko bokiem do niej i częściowo do przystanku, przerzucając ciężar swobodnie z nogi na nogę. Wzbudzałem zainteresowanie, patrzyła się na mnie, ja mówiłem jej o swoich planach na studia, częściowo ją pytałem o te rzeczy. Wszystko było ok, ale zacząłem się za bardzo rozgadywać na ten temat, w dodatku straciłem jej kontakt wzrokowy i dominującą pozycję siadając obok niej... Wtedy potoczyło się to dosyć szybko, przyszła jej koleżanka i zaraz był koniec, chociaż kolejnym błędem było, że nie kazałem jej przedstawić mnie koleżance no i choćby wziąc ten numer lol...
No cóż, wiedząc, że trochę zamuliłem żyłem dalej. Kolejnego dnia była mała wyprawa do centrum. Sporo targetów, choćby i do treningu, skapitulowałem, a miałem robić to na co mam ochotę 0o! Najgorsza jest złość na siebie...
Biore się w garść... nie ma bata... Ten blog zdecydowanie będzie mnie motywował i pchał do przodu.
Odpowiedzi
Dobrze że dostrzegasz własne
czw., 2010-08-05 00:51 — prezes17Dobrze że dostrzegasz własne błędy
a złość na niektórych działa motywująco.
Powodzenia
Jak gdybym słyszał swoją
czw., 2010-08-05 19:44 — OldJak gdybym słyszał swoją historie nie martw się na początku zawsze tak jest ja wciąż walcze sam ze sobą ale poznałem metode która nazywa sie "*take & burn" dajesz koledze banknot o nominale nie mniej niż 20zł i jeśli do wybranego targetu nie podejdziesz w przeciągu 5 sekund kolega podpala twój banknot i tyle brutalne ale sprawdzone i działa
*nie jestem się pewien czy dokładnie tak nazywa się ta metoda
Nie złość się, też tak mam
pt., 2010-08-06 05:38 — mikiNie złość się, też tak mam
Najważniejsze, to nic nie robić na siłę, trochę pewności siebie więcej i będzie dobrze.