
Na wstępie chciałbym przywitać się ze wszystkimi użytkownikami tej strony, tak więc witam wszystkich serdecznie. Teraz do rzeczy.
Sobota wieczór, telefon od kumpla z zapytaniem czy nie wybieram się do klubu, z uśmiechem na twarzy odpowiadam, iż jeśli zorganizuje mi transport mogę z nim jechać nawet do piekła. Trzydzieści minut później, pod blokiem stoi samochód, zabieram najlepsze karty, poprawiam włosy i wychodzę z domu. Kilkanaście minut później jesteśmy na miejscu (z racji tego, że pojechaliśmy do klubu z sąsiedniego miasta). Wchodzimy do środka i zajmujemy stolik. Po chwili przychodzi grupka naszych znajomych z lokalnego miasta, po krótkiej rozmowie nadszedł czas aby rozprostować stare kości, a więc... Do dzieła!
Nie jestem typem "przystojniaka" lecz emanuję pozytywną energią, dzięki której zwracam na siebie uwagę. Jestem na parkiecie, rozglądam się i widzę ją, dama kier, około 175cm wzrostu, blond włosy i seksowne ciało wyginające się w rytm muzyki, tak tak kochana to właśnie Ty będziesz ozdobą mojej talii. Idę w jej kierunku, pewnym, rytmicznym krokiem, patrzę jej w oczy, na jej twarzy pojawia się lekki uśmiech, ona robi krok do przodu jakby wyczuwała, że chodzi mi o nią, ja tymczasem robię zwrot i łapię za rękę dziewczynę tańczącą obok. Stosuję kilka tanecznych sztuczek, które są efektowne i podnoszą poziom adrenaliny we krwi partnerki, zwłaszcza wtedy gdy zostaje wygięta i głową niemal dotyka parkietu. Wracamy do pozycji ustalonej, na jej twarzy widać uśmiech, przybliża się i zaczyna szeptać mi do ucha:
- Może czegoś się napijemy?
- Skoro stawiasz to czemu nie (uśmiech) - łapię ją za rękę i prowadzę w kierunku baru, kątem oka obserwując damę kier, która zaraz zaraz, chyba przez chwilę zagryzła usta patrząc na mnie, nie to pewnie był tylko tik nerwowy.
Jesteśmy przy barze, ona wyraźnie na coś czeka, może na to, że postawię jej drinka?
- Wiesz jest coś o czym powinnaś wiedzieć...
- Tak? (zaciekawiona przybliża się)
- Nie wiem czy mogę mówić o tym tak otwarcie...
- Oj wal śmiało naprawdę.
- Mama nie pozwoliła mi pić z nieznajomymi dziewczynami, powiem więcej ostrzegała mnie przed takimi jak Ty, zapraszacie chłopaka na drinka, upijacie go do nieprzytomności, a potem zostawiacie w toalecie bez nerki. (Całość powiedziana w żartobliwy sposób)
- Hahaha... Monika (uśmiecha się)
- Gambit., miło mi Cię poznać - podaję jej rękę, którą ściska i całuję w policzek, następnie patrzę jej głęboko w oczy dodając:
- Wiesz (pauza).. Powiedziałaś, że chce Ci się pić, a niczego nie zamawiasz, nie żebym się czepiał ale to dosyć dziwne...
- Czekam aż Ty to zrobisz (uśmiech).
Zaczepiam barmana i zamawiam drinka dla siebie.
- A mi, nie postawisz drinka? (poprawia kolczyk, patrząc na mnie oczyma kota ze Shreka)
- Kochana, niestety mam taką zasadę, że nie stawiam niczego dziewczynom, z którymi się jeszcze nie całowałem...
- To akurat da się załatwić (uśmiecha się).
Wtedy lekko się odsuwam i przekręcam się na fotelu w stronę parkietu, widzę tańczącą damę kier, która nie może oderwać ode mnie wzroku, uśmiecham się w jej stronę, a następnie delikatnie macham ręką Monice aby się przybliżyła, delikatnie przekręcam głowę dodając:
- Widzisz tę dziewczynę?
- No tak, ale co z nią?
- To moja była dziewczyna, musiałem z nią zerwać z pewnego powodu...
- Jakiego? Powiedz mi.
Wtedy uświadomiłem sobie, że mój blef chyba nie wyjdzie, bo tańczyły obok siebie, cholera, mam w ręku trzy dziesiątki, ale co tam dobieram kartę i jak się okazało była to czwarta dycha, a więc pokerowa kareta, tak to rozdanie udało mi się wygrać...
- Nie mówiła Ci? Chyba jesteście koleżankami...
- Szczerze? To pierwszy raz widzę ją na oczy.
- No dobra (pauza), to zła kobieta jest, bo robi głupie wywody i kłóci się o byle co, ale mam pewien pomysł...
- Jaki?
- Pomożesz mi utrzeć jej nosa, przybliż się.
Ona przybliża się do mnie, jednocześnie kładąc swoją rękę na mojej i delikatnie ją "miziając" uśmiecha się.
Ja w tym czasie przybliżam się do jej ucha i zaczynam mówić stonowanym głosem.
- Posłuchaj zachowuj się tak jakbyś właśnie teraz siedziała z mężczyzną, którego pragniesz, który wie o Tobie wszystko, zna Twoje myśli... Marzenia i najdziksze pragnienia, którego dotyk (w tym momencie drugą ręką przejeżdżam w po jej ramieniu w kierunku jej szyi, powoli i delikatnie) działa na Ciebie jak narkotyk przynoszący ukojenie, którego gdy raz zasmakujesz, będziesz chciała go zawsze. Czujesz jego oddech, a Twoje usta zaczynają zbliżać się do jego ust (łapię ją delikatnie za kark i nasze usta niemalże się stykają), nie ma w tym nic złego, bo wiesz, że jedyną rzeczą jaką chcesz zrobić jest właśnie pocałunek... - Wtedy przerywa nam barman, który niemalże wcina się z drinkiem między nas. Chwytam za kieliszek i zaczynam sączyć napój, w międzyczasie zobaczyłem, że dama kier zeszła z parkietu i wyszła na dwór. Odstawiłem drinka, a Monice kazałem zaczekać, niech myśli, że jest jedyną damą w mojej talii. Wychodzę na dwór obok drzwi stoi dama kier z koleżanką i palą papierosa, odprowadzam ją wzrokiem i widzę jak jej zielone oczy skupiają się na mnie... Wyciągam papierosa z paczki wraz z zapalniczką, opieram się o ścianę i nie pozostaje mi nic innego jak tegoż papierosa spalić. Dama kier wchodzi do klubu i mija się z Moniką, która podchodzi do mnie i bez słowa zaczyna całuje mnie w usta (dziwne, że nie przeszkadzał jej swąd papierosa, nie żebym miał coś przeciwko takiemu zachowaniu ze strony kobiety ale mnie osobiście dym papierosowy w cudzych ustach wyraźnie odrzuca), ja lekko odsuwam głowę dodając:
- Hola hola, nie zapominasz się?
- Robię to na co mam ochotę, a co nie wolno? (uśmiecha się)
- Wolno, wolno ale nie cudzym kosztem (śmiech).
- Wiesz muszę już iść, ale podaj mi swój numer na pewno się odezwę.
- Okej, ale musisz odpowiedzieć na jedno moje małe pytanie...
- Tak?
- Rozejrzyj się wokół jest tyle kobiet, co Cię wyróżnia spośród nich?
- Hmmm... Jestem otwarta i spontaniczna, nie boję się podejmować ryzyka, na początek powinno wystarczyć.
- Na początek? Hmmm... Dobra niech Ci będzie.
Wymiana numerów, pocałunek na pożegnanie i widzę Monię oddalającą się i powoli znikającą w świetle księżyca. Normalnie bym ją odprowadził ale moim celem jest Dama kier.
Wchodzę do środka, wracam do stolika, gdzie rozmawiam chwilę ze znajomymi i wracam na parkiet. Jest i moja dama, tym razem zdecydowanie gram w otwarte karty, nie muszę blefować, bo po co? Mam przecież fula (trzy asy i dwie damy) i nic złego nie może się zdarzyć, łapię ją za rękę i porywam do tańca. Po dwóch szybkich kawałkach DJ (i chwała mu za to) puszcza piosenkę o znanym tytule "Take my breath away." Czego chcieć więcej? Zbliżamy się do siebie i im dłużej tańczymy, tym bardziej wyczuwam jej podniecenie, zbliżam się do niej aby ją pocałować, gdy nagle ona się odsuwa.
- Ej, co robisz?
- Nic złego (uśmiecham się)
- Wyglądało jakbyś chciał mnie pocałować...
- Naprawdę? (udaję zaskoczonego) Cholera... Muszę się bardziej maskować (uśmiecham się)
- Wiesz, mogłeś najpierw się spytać...
Już miałem ją pocałować gdy nagle czuję jak ktoś stuka mnie w ramię, odwracam się, a przede mną stoi koleś mierzący jakieś 190cm wzrostu, nieźle przypakowany, którego blask łysiny odbijał się w świetle laserów, klasyczny walet lub inaczej - dupek w karcianej talii, niby mocny ale nie może się równać z królem.
- Ej Ty, zabieraj łapy od mojej dziewczyny!
Przyznam lekko się zdziwiłem, scena jak z taniego serialu, bo przecież nie widziałem ich razem na parkiecie, być może nadmiar mięśni i zanik pewnych organów utrudnia mu chodzenie (nie myliłem się, chodził "okarakiem") o tańczeniu nie wspominając.
- Spokojnie - odpowiedziałem - Nic złego się nie dzieje.
- Ty! Cwaniaczek, chyba dawno nie miałeś poważnej rozmowy.
- Chcesz rozmawiać? Okey ale nie pogadajmy na zewnątrz, obracam się na pięcie i wychodzę na dwór.
Po chwili pojawia się on, prowadząc swoją dziewczynę, zmierzającego w moim kierunku.
- Słuchaj widziałem jak się z nią zabawiałeś i chyba powinieneś wiedzieć co grozi za zabawianie się z cudza dziewczyną.
- Chcesz się ze mną bić za to, że tańczyłem z Twoją dziewczyną? (mówiłem spokojnym głosem, pewnie stojąc na nogach, patrząc mu w oczy)
- Nie chce Ci spuścić wpie*dol za to, że podrywałeś moją dziewczynę.
Gra toczy się o wysoką stawkę, pula jest naprawdę duża, bo nie dość, że gram tu o własne zdrowie, to jeszcze w grę wchodzi Dama Kier, nagle przypomniałem sobie coś. Kiedyś czytałem czyiś wpis, w którym ktoś wyraźnie pokazał jak radzić sobie z takimi jak on, co mam do zaryzykowania? Wymieniam jedną damę na asa umieszczonego w moim rękawie.
- Słuchaj, spójrz na mnie, przecież nie mam szans w starciu z Tobą, widać, że uprawiasz sport, chodzisz na siłownię, pewnie sporo wyciskasz na klatę?
Mam Cię! I tutaj właśnie "dupek" zaczął się przechwalać czego on to nie robi, patrzyłem raz na niego, raz na damę kier, która wyraźnie wyglądała na znudzoną przechwałkami swojego partnera i ponownie zaczęła ulegać mojemu spojrzeniu. Przerwałem mu, poklepałem po plecach i wróciłem z powrotem do klubu, do znajomych, z którymi spędziłem resztę wieczoru. Dochodziła godzina druga. Wybrałem się w kierunku toalety aby się odświeżyć, w "holu" rozdzielającym dwie toalety spotykam moją Damę Kier, samą i o dziwo zaczepia mnie.
- Przepraszam za zachowanie mojego chłopaka... On jest taki narwany ale chce dla mnie dobrze.
- A czy jesteś z nim szczęśliwa? Czy w jego towarzystwie czujesz się wyjątkowo? Jakbyś była jedyną kobietą na świecie, której nie potrzeba nic więcej oprócz ciepła swojego ukochanego?
Spuściła wzrok, nie mówiąc nic. Lekko chwyciłem ją za podbródek uniosłem w górę lekko całując ją w usta, krótko, na chwilę, aby poczuła chyba po raz pierwszy delikatny smak męskich ust. Uśmiechnąłem się i poszedłem do męskiej toalety. Po wyjściu zdziwiłem się bo moja Dama Kier. Umyłem ręce, wysuszyłem je i już miałem wychodzić gdy powiedziała:
- Poczekaj, jestem Ania, chętnie bym z Tobą pogadała, ale muszę się zbierać, podaj mi swój numer telefonu.
- Pozwól, że Ci przerwę, to Ty podaj mi swój numer, bo przecież nie chcemy aby Twój chłopak ganiał mnie z siekiera po mieście prawda? (wyciągam telefon i podaję jej) Tak w ogóle mam na imię Gambit. (uśmiecham się). Na pożegnanie pocałowała mnie w policzek i odeszła. Zadzwonię do niej, niebawem, niech trochę ochłonie... Kilkanaście minut później wraz ze znajomymi zabraliśmy się z klubu i każdy wrócił do domu. Zasnąłem z uśmiechem na ustach, tak to był dobry dzień...
Co tu dużo mówić, wieczór był udany, po prostu, rozegrałem dobrą partię, ale moja gra nie dobiegła końca, chcę bowiem zgarnąć całą pulę, w której są dwie damy: Dama Kier - Ania i Trefl - Monika. Tamtej nocy udało mi się uniknąć niepotrzebnej bójki i skutecznie poradziłem sobie z waletem, "dupkiem", który mógł zepsuć moją partię, czego chcieć więcej? Chyba tylko Pokera Królewskiego na koniec gry. Jest to mój pierwszy wpis na blogu, a na stronę trafiłem kilkanaście miesięcy temu i zdobytą wiedzę jak widać wykorzystałem w terenie, z całkiem niezłym skutkiem końcowym.
Pozdrawiam!
Gambit.
Odpowiedzi
Szacun
śr., 2011-08-03 21:23 — InformatykSzacun
Ciekawie piszesz, fajnie się
śr., 2011-08-03 21:36 — MateonCiekawie piszesz, fajnie się to czytało.
Gratuluję rozdania i powodzenia w kolejnych partiach!
tak jak koledzy wyżej, fajnie
śr., 2011-08-03 22:01 — EnjoYtak jak koledzy wyżej,
fajnie opisałeś, i ładne zagranie
życzę jak najwięcej takich akcji! ;]
Walet - dupek mógł nieźle
śr., 2011-08-03 22:15 — LucasOWalet - dupek mógł nieźle namieszać. Ale nie ma to jak sen z uśmiechem na ustach. Dobre rozdanie, pokerzysto.
Świetne porównanie, bardzo
czw., 2011-08-04 09:29 — HedonizŚwietne porównanie, bardzo wciąga czytanie tak napisanego tekstu, no i gratulacje za super rozdanie
No i GŁÓWNA
Fajna akcja. grasz może w
czw., 2011-08-04 07:58 — durrrFajna akcja. grasz może w pokera? bo ja tak
pozdrawiam
Licze ze wkrotce i DRUGIE
czw., 2011-08-04 08:37 — Koks8Licze ze wkrotce i DRUGIE ROZDANIE przeczytam
pozdro
5!
A podobno kto jest dobry w
czw., 2011-08-04 08:40 — ejdzejA podobno kto jest dobry w karty nie ma szczęścia w miłości;)
Przyjemny tekst.
Super. A jeszcze wczoraj
czw., 2011-08-04 08:56 — PakoSuper. A jeszcze wczoraj rozkminialiśmy z chłopakami na czacie jak neutralizować takich "dupków". Jak dla mnie główna.
Jestem wielce rad, że udało
czw., 2011-08-04 09:47 — rosemayerJestem wielce rad, że udało Ci się uniknąć walki z koksiarzem, ale jest zawsze szansa, że koleś powie coś w stylu: "Chuj mnie obchodzi, że nie masz szans, tym lepiej" i przystąpi do działania
, albo wcale nie będzie nic mówił, nie raz widziałem taką sytuację, albo uczestniczyłem
, trzeba być przygotowanym na wszystko w klubach.
Podoba mi sie. Kawał dobrej
czw., 2011-08-04 11:05 — _kuba_Podoba mi sie. Kawał dobrej roboty. Dobrze i mądrze rozegrane.
Postawiłeś jej tego drinka w końcu czy nie ?
pozdro
rosemayer, masz rację, po
czw., 2011-08-04 11:08 — Gambit.rosemayer, masz rację, po koksiarzach nie można się niczego spodziewać, jedni potrafią się zachować inni nie, trzeba obserwować sytuację, blefować i osłabić jego czujność, a wtedy wyciągnięcie asa z rękawa nie powinno przynieść trudności.
_kuba_, zostawiłem mojego drinka przy barze ale czy go dopiła? Tego nie wiem, potraktujmy to jako przynętę, która jak widać się opłaciła. Dziś jestem umówiony z Damą Kier na osiemnastą, a z damą Trefl na jutro w godzinach porannych na jogging, więc być może uda mi się doprowadzić partię do końca.
kłania się film "Grę czas
czw., 2011-08-04 14:15 — Sami Etokłania się film "Grę czas zacząć"
Świetny blog bardzo mi się
czw., 2011-08-04 18:10 — SantiŚwietny blog bardzo mi się podoba
Wychodzi z tego że tworzy sie albo już jest dobry rozgrywający
Wszystko fajnie porówane do kart talii
Za pomysł daje główną bo o to w tym chodzi jak na moje 
It's all about the cards;)
sob., 2011-08-27 18:37 — promoIt's all about the cards;)