Witam. Od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewna kwestia i postanowiłem się tym podzielić. W związku jestem od marca. Wszystko jest idealnie. No własnie.. Odnosze wrażenie że jest zbyt sielankowo.. Jedyne negatywne emocje jakie otrzymuje moja kobieta to sporadyczna zazdrość o mnie i tyle.. Kontroluję związek, jest idealnie nawet dla mnie, kobieta ma swoje życie, ale też nie wyobraża go sobie beze mnie i potrafi to okazywać. Nachodzi mnie taka myśl czy nie powinienem jakoś dać jej odczuć większej ilości negatywnych emocji.. Nie jestem frajerem ani też psem, ale boje się czy mogę być po prostu za dobry ;>
Druga sprawa jest taka. Otóż jak wiadomo przyszły wakacje, a w raz z nimi dużo wolnego czasu. Zawsze spotykałem się z dziewczyną 1-2 razy w weekendy. Przez ostatnie 2 tygodnie wyglądało to tak że nie widzieliśmy się przez jakieś 4 dni. Nawet gdy już myślałem zrobić dzień przerwy to akurat wtedy wypadła pierwsza wizyta u ginekologa, na którą obiecałem z nią pójść (za tydzień planujemy jej pierwszy raz). Ciągle wypadają jakieś imprezy, wspólne wypady ze znajomymi itp. i w praktyce wygląda to tak, że ciągle jest jakiś powód żeby się spotkać. Nie przeszkadza mi to, bo mam też czas dla kolegów i dla siebie, ale zastanawiam się po prostu czy ilość nie wpłynie negatywnie na jakość naszych relacji.. To chyba tyle moich przemyśleń.
Pozdrawiam 
Jeśli Ci się podoba i jest dobrze to po co gasić żar ogniska. Możesz się z nią spotykać codziennie jeśli masz tyle pomysłów na ciekawe spotkania i zaskakiwanie jej, a w zamian oczekuj czegoś od niej, jakiejś niespodzianki, czegoś spontanicznego. Widzę, że wasza znajomość jest na dobrym stopniu, świetnie, że z nią idziesz do ginekologa.
Ambicje i marzenia, gdy je masz
masz już fundamenty przyszłości.
A ja już sie nauczyłem że trzeba być uważnym panowie. Narazie jest ok, to ok, jednak miej oczy bardzo szeroko otwarte bo możesz nawet nie wiedzieć kiedy zacznie Tobą manipulować lub narzuci Ci swoją rame.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...