Witam.
Jestem tu już od pewnego czasu. Może kilka osób mnie już nawet pamięta. Staram się pomagać (jeśli wiem jak) wszystkim nie zależnie od stopnia. Mam kilka pytań ale przedtem opowiem pewną historię.
Na wstępie powiem, że mam 23 lata. Gdy byłem w gimnazjum starała się o mnie pewna dziewczyna A, rok starsza ode mnie. Wtedy byłem strasznie cioto waty, nie wiedziałem nic o pua, a ta strona pewnie nawet nie istniała nie ważne. Jedyne co używałem to moje spojrzenie (dopracowuje je nadal od tylu lat przynosi to efekty czasami), mogłem patrzeć na dziewczyny bardzo długo, ale nie potrafiłem wydusić z siebie słowa. Dziewczyna X starała się o mnie, nie będę opisywał szczegółów bo to nie ma sensu. Starała się o mnie cały rok, sama się do mnie zaczęła odzywać, itd. Nic z tego nie wyszło. Spieprzyłem bo pewnie już bym był szczęśliwy jak cholera (ale nie wiadomo), w końcu "Co Cie nie zabije to Cie wzmocni".
Mijały lata, w LO napisałem jej kiedyś smsa z podziękowaniem za coś i pożegnałem smsem "kolorowych snów". Wzięła to do siebie, pamiętam tą sytuacje jak wchodząc po schodach do szkoły ona stała, patrzyła się i uśmiechała, ja tylko przeszedłem bo było to dla mnie typowo koleżeńskie.
Jakiś czas temu zacząłem ją częściej spotykać (oczywiście teraz jak najbardziej się do siebie odzywamy). W sklepie patrzyłem się na nią (może jak za dawnych lat, a może już po nowemu). Stała bokiem uśmiechnęła się bo widziała kontem oka mnie
Jakiś czas temu widziałem się z nią w sklepie. Dwa słowa dosłownie zamieniliśmy. Wyszedłem ze sklepu i spotkałem jej koleżankę (w sumie moją też). Zaczęła się rozmowa o tym kto wyszedł za mąż, kto się żeni i zeszło na mnie. Powiedziałem, "raz trafiłem na osobę z którą mógłbym się ożenić", koleżanka na to "tak X, ale to niewypał". Nie sądziłem, że wie.
Kilka dni temu podjeżdżam samochodem z tatą pod sklep. Ona siedzi w samochodzie obok ze znajomymi. Patrzę na nią ona nic. Rozpalam samochód i odjeżdżam. Jej koleżanki w samochodzie rozmawiają a ona patrzy na mnie. Miała taki wzrok jakby żałowała, że tak wyszło.
Nie wspomniałem ona jest zaręczona, jest na prawdę fajna. Wiele razy próbowałem się z nią umówić ale odmawiała. Wydaje mi się, że nie chce niszczyć tego co jest z tamtym facetem.
Powiedzcie mi co byście zrobili na moim miejscu tak poważnie? Wydaje się to być bardzo proste, ale chyba powinienem zostawić ją i nie próbować już, niech będzie szczęśliwa nawet jeśli to nie będzie również moje szczęście.
Po przeczytaniu tego co myślicie po jej zachowaniu?
Co zrobilibyście na moim miejscu, ja już nie wiem jak się starać i czy lepiej ją zostawić w spokoju i szczęściu z nim?
Ta opowieść może była by dobra na bloga, lecz zadaje tu kilka pytań. Nie było mi łatwo to napisać i dzielić się tym z kimś, ale trochę mi ulżyło.
Pozdrawiam.
Jeśli jest zaręczona to po co sie za nią brac... Mało dookoła niezaręczonych panien...
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Można tak powiedzieć, olej i już. Jednak mozna tez spróbowac swych sił. Od kiedy ona jest zaręczona? Jak była wtedy w sklepie co się uśmiechała to juz było po zaręczynach?
"raz trafiłem na osobę z którą mógłbym się ożenić"- o co chodzi z tym niewypałem? Napisałeś że nie wedziałeś że ona o tym wie. Chodziło o że nie wiedziałeś że a koleżanka wie tak?
Dopowiedz te kilka szczegółów.
Całe życie pracujesz na szacunek, stracić możesz w sekundę swój dobry wizerunek.
ZLOT W ŁODZI 25 stycznia
http://www.podrywaj.org/forum/zl...
Sam zadaję wiele pytań ale skoro mówisz że ona na ciebie leciała już dawno temu ... i nadal się na ciebie przygląda... to spróbuj na nią " przypadkowo " wpaść i wyduś coś z siebie...
Odmawiała ci spotkania bo chce być wierna narzeczonemu... ale może tak głęboko w niej jeszcze coś się do ciebie czuje...
@jelon
Już od około roku. W najbliższe wakacje ma wychodzić za mąż. Tak już wtedy była zaręczona jak się uśmiechała i teraz jak się patrzyła
"raz trafiłem na osobę z którą mógłbym się ożenić" - jej koleżanka zapytała mnie "czy ja się nie żenię", bo ona już żonata, a X zaręczona. Odparłem, że "nie spotkałem jeszcze tej jedynej, a właściwie raz trafiłem na osobę z którą mógłbym się ożenić". Tak jej odpowiedziałem. Ona na to: "tak X ale to niewypał". Nie wiedziałem że koleżanka X czyli ta z którą rozmawiałem przed sklepem wie o tym, że starałem się z X teraz i wcześniej. Nawet wcześniej na NK wysyłałem jej wiadomości (niepotrzebnie), ale nic się nie zmieniło.
@bubochojnacki
Po tym ostatnim razie co udawała, że mnie nie widzi, a jak odjeżdżałem wyraźnie się patrzyła takim wzrokiem jak opisałem wyżej też mi się wydaje, że może jeszcze coś do mnie czuć ale jest to głęboko, a ma ustawione życie więc, ma narzeczonego i myśli z nim przyszłościowo.
Dziewczyna jest warta zachodu, ale nie jestem pewien czy nawet jeśli by mi się udało ona nie będzie mieć do mnie żalu o to, bo nie wiem czy ze mną będzie tak szczęśliwa jak z nim...
Kurde nie wiem co robić.