Chłonąłem stronę i zmieniałem się sam, ale w życiu każdego przychodzi wreszcie czas, gdy trzeba zadać pytanie bardziej doświadczonym osobom. Może post trochę długi, ale zbyt często czytałem takie jednozdaniowe z krzykiem "pomocy" które nic nie wnosiły.
Niedawno poznałem nową dziewczynę. Może nie będę ryzykował stwierdzenienia, że "naj-(...)", ale napewno jedna z lepszych. Świetny charakter, żywiołowa, wyluzowana, nawet styl ubioru mi podpasował (nic związanego z tematem). Z wyglądu, całkiem ładna. Może nie seks bomba, ale normalnemu facetowi powinna się bardzo podobać.
Oczywiście nie piszę tego dla samego pisania. Chciałem nakreślić ogólny obraz - normalnej, zwyczajnej dziewczyny aczkolwiek z poważnym bonusem który już zdradził tytuł.
Wstępnie jestem już z nią umówiony, jutro mam zadzwonić i ustalić do końca. Jutro, czyli gdy wróci z Om-u (Oazy Modlitwy, jest to weekendowy wyjazd pt-nd, gdzie ludzie modlą się, bawią i przerabiają poważne tematy w duchu wiary).
Jest to jej już drugi OM tydzień po tygodniu - wypożyczyła ją inna wspólnota, ponieważ gra na gitarze. Do tego jest animatorką - tak ogólnie, animator to osoba prowadząca we wspólnocie oazowej, więc trochę trzeba się wykazać aby nim zostać.
Jak widać poziom wyzwania jest spory. Ale warto... ja uważam, że warto.
Przedewszystkim, zgodziła się spotkać, a więc jakieś choćby mininalne zainteresowanie jest.
Dotyk, czy pocałunek w odpowiednim momencie, luźna ciekawa rozmowa to nie jest problem, więc zainteresowanie powinienem spokojnie utrzymać i zwiekszyć.
Ale są kolejne schodki. Powiedziała, że nie jest przyzwyczajona do takich rozmów, do jakichkolwiek relacji potrzebuje dużo czasu (z mojej strony nic wielkiego, nic o uczuciach, jedynie, że fajna z niej dziewczyna, spodobała mi się i chciałbym ją poznać). Nie wiem czy to było ST, czy nie, w każdym razie odbiłem. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby to była prawda (nawet pomimo żywiołowości). Miało by to tam swoje połączenie z gorliwą wiarą.
Ok, to sprawa nakreślona, więc teraz czas na konkret. Może ktoś ma jakieś doświadczenie w podobnej sytuacji. Jak to teraz rozgrywać? Normalnie, nie zważając na powyższe? Trochę zmienić taktykę, zważając na to, że zbyt odważnymi rozmowami, zachowaniem, mogę ją wypłoszyć? Zupełnie inaczej podejść? Czy aktualne jest rozpalić=rozkochać (przy czym, uprzedzam, nie muszę jej po tygodniu, czy miesiącu zaciągać do łóżka, spokojnie może to wypaść naturalnym biegiem rzeczy).
(Jakby co - chcę podjąć takie wyzwanie, a nie iść na łatwizne i poszukać innej, kolejnej, żeby nie powiedzieć łatwiejszej).
Jeszcze pewnie nie jeden post napiszę, ale i tak z góry dzięki za rady.
Jak jesteś młody i masz tyle czasu...
Jak miałem 17 lat próbowalem czegoś takiego. Teraz już szkoda by mi było tygodnia, wolałbym go spędzić w piwnicy na renowacji roweru niż sobie "nadzieje robić" z taką laską.
Jeśli się uprzesz, to mogę dać Ci jedną radę. Doprowadź do jakiegokolwiek "grzechu", który wystaje trochę ponad jej kodeks moralny i zgódź się z nią, że przesadziła, po czym odpuść trochę. Jakby próbowała znów, to jest szansa, że to tylko przykrywka oazowa a nie ona sama. Kiedyś mi się z kumpelą brata z oazy tak udało, po tygodniu zlądowaliśmy w łóżku, tylko ja bylem wtedy przekonany, że na seks to za wcześnie po miesiacu czy dwóch znajomości (jełop).
Pytanie jeszcze ile ona ma lat. Naście? Bo jak np. 23, to przepadzite.
Zawieszony między doświadczeniem a objawieniem.
Musisz po prostu ją wybadać. Widziałem trochę to środowisko. Nie obracałem się tam, bo część ludzi to hipokryci, a nienawidze takiego czegoś.
Słyszałem o próciu się pod prysznicem na wyjazdach wspólnych. Są tam różni i fanatycy i ściemniacze. Znam przykład laseczki, która z tego co mówiła straciła niezłego faceta, bo trzymała muszelke do ślubu. Nie wiem jakie ma zdanie teraz. Pzdr!
Chcesz być szczęśliwy? Zbliż się do złotego środka.
Mam 24. Ona zapewne coś koło 22. Nie wiem czy miała jakichś chłopaków. Znam ją kilka dni, więc nie marnowałem czasu na pytania o byłych.
Wiem dobrze w co mogę się pakować. Nie przeszkadza mi to. Może będę załować. Ale lepiej spróbować niż nie. Więc chodzi mi tylko o to, jak w takim przypadku postępować, żeby nie rozwalić sprawy na początku.
Postępuj tak, żeby było dobrze. Przecież od tego masz głowę. Wyczuwasz, że idziesz za daleko wycofujesz się. Nikt Ci nie powie zrób to i to. Wybadaj ją czy jest dewotką, czy rozsądnie na to patrzy. Opowiedz jakąś historię o zbliżeniu w związku u znajomej itp. Zobacz jej reakcje. Wybadaj czy ma w głowie seks po ślubie, macanko i spanie przed itd. Zabawne, że znajomwy ze studiów poznał taką laskę i on taki wierzący, że trzyma do ślubu, a laska już wcześniej próła się z innym, a też oazowa dziewczyna. Także widzisz.
Chcesz być szczęśliwy? Zbliż się do złotego środka.
próbuj, próbuj, próbuj... to że jest religijna i zaangażowana nie oznacza, że nie jest kobietą, która potrzebuje uczucia i seksu... Postępuj jak z każdą inną, nie daj się zwieść jakims deklaracjom odnośnie seksu... I nie zrań jej! Bo odczuje to 2 x silniej, jezeli zawiedziesz jej zaufanie. I tego ci nie wybaczy!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Bierz ją na ołtarz i spraw żeby wzywała Boga!
(if you know what I mean
1. Staraj się być sobą.
2. Jeżeli coś robisz, rób to szczerze. Nie chcesz robić? Nie rób.
3. Nie panikuj.
"Kochaj kobiety. Nigdy nie krzywdź", dla mnie to podstawowa zasada.
Dzięki, za radę. Będzie normalnie. Zobaczymy co wyniknie. Postaram się napisać potem co i jak. Może ktoś będzie miał kiedyś podobny problem.
No.. pierwsze ST-y za mną. Wczoraj dostałem wiadomość – na FB (mniejsza o niego i tak za bardzo wyboru nie miałem, ale odkąd mam ją w znajomych, jeśli wchodzę na FB to zawsze mam wyłączony chat, żeby nie było żadnego kontaktu przez neta). Wiadomość mniej więcej, że ma nadzieję, że odczytam tą wiadomość, że okazuje się, że wcześniej o 2h wyjdzie z uczelni i czy mi pasuje spotkać się wcześniej.
Oczywiście, że na FB to wiadomość zlałem po całości. Nawet jeśli prawda, że nie ma dwóch lekcji to ma mój numer, mogła napisać sms-a.
I trzy godziny później go dostałem. Treść mniej więcej ta sama. Odczekałem i odpisałem, że psuje mi to plany, miałem przed spotkaniem jeszcze coś załatwić i tak mam ustalone, że na 12 na pewno nie tam rady. Że możemy o 13.
Z rana sms, że w sumie to jej dziś bardzo zależy na czasie i nie może sobie pozwolić na godzinę czekania. Że może kiedyś indziej i że zgadamy się na FB.
Moja odpowiedź jest chyba oczywista – przeprosiłem, powiedziałem, że zrobię co w mojej mocy, żeby być na 12 i jakoś z godzinkę posiedzimy, jak nie ma dużo czasu.
Fuck yea, jeszcze czego...
Odpisałem (treść oryginalną): Jak mamy siedzieć pod presją czasu, to nie ma co, cała dobra zabawa i przyjemność ucieknie. Zadzwonię. Tylko nie zmarnuj tego czasu dziś.
Zaczekam teraz do Pt, zadzwonię i zaproponuje w weekend.
Coś przegapiłem?
Na "rybę" koło Lednicy, przyjeżdza mnóstwo osób.Co roku.
Niekoniecznie religijnych:-)
Tu właśnie kwestia, czy ona jeżdzi na te spotkania bo jest prawdziwie religijna, czy dla atmosfery itp.
Nie podoba mi się to szczerze...mam wrażenie ze chcesz ja przelecieć złamać jej zasady religijne dla własnych korzyści a jak się rozpadnie to ja z tym zostawisz z tymi problemu i z faktem dokonanym a wcześniej postawisz jej dylemat albo lamie albo odchodzisz I TO MI SIĘ BARDZO NIE PODOBA!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Słowo honoru, że nie.
Szczerze, to gdyby nie to czego nauczyłem się na tej stronie, to nie było by dla mnie problemem, aby poczekać do ślubu z seksem. Nie dla tej konkretnej dziewczyny, bo mi się tak bardzo podoba, tylko ogólnie.
Zresztą napisałem w pierwszym poście, że dla mnie to może spokojnie wypaść naturalnym biegiem rzeczy. Może trochę xle to napisałem - ja bym chciał, żeby to wypadło jak najbardziej naturalnym biegiem rzeczy.
Jeszcze raz, słowo honoru - ja tak nie postępuje. Może nie dokońca ta kategoria, ale mogę z dumą napisać, że moja była, jest obecnie moją najlepszą przyjaciółką (zupełnie nic nie ma już między nami).
=========
W poprzednim poście, źle napisałem - miał być telefon w czwartek, nie piątek.
Zadzwoniłem dziś. W weekend znów nie może, znów ktoś ją tam potrzebuje z gitarą.
Zażartowałem, że powinna to rzucić i chciałem pociągnąć żart dalej, niestety, zawachałem się w połowie, bo nagle do głowy mi przyszło, że może być za wcześnie, z taką dziewczyną. Teraz oczywiście, żałuje. Żart dokończyłem, "że powinna ją[gitare]zdradzić", a dodać chciałem, że "dla mnie". O tyle dobrze, że mówiłem tak, że wyglądało, jakbym naprawdę skończył zdanie.
Więc wstepnie znów na wtorek jesteśmy umówieni.
I zarzekam się, działam w najlepszej wierze tak swojej jak i jej.
Obiecałem, tak więc czas na następną część tej opowieści.
Kolejny telefon za mną. Zdecydowanie jeden z najlepszych jakie mi w ogóle kiedykolwiek wyszły. Gdy się pożegnałem, pomyślałem, że rozmawiałem stanowczo za długo. Nie sprecyzuje teraz ile mi sie wydawało, ale miałem wrażenie, takie dziwne wrażenie jak to na filmach gdy mówią "minuty stają się godzinami (...)". Nie wiem czego to wynik i wole się nie nakręcać.
Było zabawnie, starałem się ją rośmieszyć. Udało się, przez większość telefonu się śmiała.
Rzuciłem lekkiego Nega (jeden z żartów zszedł na lekkie usprawiedliwienie z tego, że nie miała wolnego weekendu i powiedziała, że wspólnota oazowa z całego rejonu, miała dziś spotkanie [w moim mieście], ale nie mogła nawet na nie przyjechać bo własnie te "wynajęcie gitary"). Powiedziałem, że szkoda, bo może bym ją spotkał i że "przynajmniej przypomniałbym sobie, jak wygląda".
Jakiś mały szczegół się zamieszał i nie zrozumiałem jednej rzeczy, co przyznałem zaraz. Oczywiście odpowiedzi można się domyślać - coś w stylu "noooo, teraz przepraszaj". Ja, że za co? I po chwili droczenia, że "ok, przeproszę na spotkaniu.... w adekwatny sposób".
Jeśli sobie o tym przypomni, będę miał ułatwioną sprawe, jeśli chodzi o pocałunek, nawet jeśli odwróci głowę i pierwszy pójdzie w policzek.
Tak teraz mi przyszło do głowy, że wrażenie, długiego telefonu, mogło być wynikiem bardzo spokojnego i wolnego mówienia, wolniejszego niż nawet gdy staram się wolniej mówić. A ten wolny ton wynikł chyba z tego co wcześniej obejrzałem - StarGate S03E06 - w którym był dość smutnie zakończony wątek miłosny.
Tak więc sobie myślę, że to może jakaś rada, dla tych, którzy mają problemy z wolniejszym mówieniem czy uspokojeniem sie?
A więc tak, spotkanie było umówione na 15. Byłem trochę wcześniej. Czekam w odpowiednim miejscu. 15:01. Nie ma jej. 15:03. Dostałem sms, że została troche przetrzymana, więc się spóźni ale zaraz będzie. Nie odpisałem, ale czekam. Minęło 15 min. Więc potraktowałem jako ST i napisałem, że ta chwila to trochę długa jest, więc idę sobie gdzieś usiąść (miejsce dworzec połączony z centrum handlowych), że jak dojedzie to niech da znać zejdę do niej. Nie mineły 3 minuty, puściła mi syngał. Powoli, bez pośpiechu zszedłem, przywitałem się (pocałunek z podaniem ręki i przytulenie). I zabrałem ją w miejsce docelowe.
i tak jak zawsze mam sporo szczęścia, tak pech odezwał się w najgorszym momencie. Był jeden wolny stolik. Nie dość, że umiejscowiony, tak niemal na siłę w przejściu do mniejszej jakby ukrytej salki, to jeszcze, był dość wysoki, co skutecznie utrudniało ruchy nad nim i dość malutki (tacka z gorącą czekoladą i pralinkami zajęła niemal cały). Tak więc, nie było innego wyjścia jak usiąść naprzeciwko siebie i o kinie narazie zapomnieć.
Z kinem były kłopoty przez całe spotkanie. Przy jeździe na miejsce docelowe przez plecak (spotkaliśmy się po jej zajęciach), niewielki, ale jednak skutecznie blokował, możliwość objęcią, więc musiałem póki co zadowolić się rękoma - przy każdym skręcie, łapałem ją i kierowałem w odpowiednią stronę przytrzymując na trochę. A tych skretów było trohę, bo ostatnią odcinek zaplanowałem tak, żeby się przejść. Wpierw przez park, potem przez deptak.
Na miejscu (Belgijska Pijalnia Czekolady), okazało się, że nic w przyrodzie nie ginie
Rozmowa, spojrzenie w oczy itd. było ok. Więc jeszcze nie spisuje na straty sprawy.
Gdy już się ze mną trochę oswoiła, mogłem i musiałem w drodze powrotnej od razu stosować bardziej energiczne kino. Plecak nadal przeszkadzał, ale że miejsc siedziących już nie było, stojąć mogłem ją ładnie zacząć obejmować za biodra i trochę szczeście mi wróciło, bo motorniczy, dosłownie szalał tramwajem. Ze 3 razy hamował tak, że cały tramwaj leciał do przodu, i wiele razy mniejszych ale też ostrych zahamowań. Oczywiście objęcie przydało się już po pierwszym.
Zdecydowanie jednak nie zapracowałem na pocałunek w usta, więc pożegnałem się, tak jak się przywitałem.
Wiadomo, nie umawiałem się na kolejne spotkanie, więc nie było konkretów, ale w trakcie poruszyłem temat, że chętnie wziąłbym kilka lekcji gry na gitarze.
Jutro chcę zadzwonić i umówić się znowu dając jej do wyboru pójście na bilard, albo właśnie naukę. Wolałbym bilard, żeby móc nadrobić pierwsze spotkanie, a potem dopiero przyatakować.
Mimo, że nie jestem zachwycony ze spotkania (przez powyższe), to jednak chyba nie było, aż tak źle, jak sam to widzę - jeśli brać pod uwagę powrót i stosowane kino.
A teraz czas na wisienkę na torcie. Kompletnie się rozłożyłem po tym spotkaniu (dlatego dopiero teraz piszę). Chyba się zatrułem tą czekoladą. Tak źle się nie czułem już dobrych kilka lat (baaaardzo rzadko choruje). Mam nadzieję... że tylko ja.
Co do seksu z takimi to przeczytajcie sobie opis pod drugim zdjęciem: http://www.weszlo.com/news/8717-...
Gdyby Kaka był puła to odesłałby ją gdzie pieprz rośnie. Może nie zawsze warto?
"Kiedy osiągasz sukces, tylko podwyższasz sobie poprzeczkę. To oczywiście dobrze, ale za każdym razem musisz raz jeszcze wszystko przemyśleć i odnaleźć na nowo motywację. Musisz mieć nowe cele. Jeśli nie idziesz do przodu, to się cofasz."
Odgrzebuje temat, no więc dziewczyny z oazy to temat na oddzielną książkę. Lata wpajania im do głowy tematu grzechu sexu pozamalrzenskiego robi im wodę z mózgu i mają coś w rodzaju rozdwojenia jaźni, miotaja się pomiędzy tym i ich naturalną potrzeba spełnienia się w łóżku jako kobieta. Jeżeli nie postanowią sobie trzymania dziewica do ślubu to licz się z tym ze sex będzie okupiony płaczem, wstydem, zwijaniem się w kulkę i wyrzutami sumienia, niemalże każdorazowo, wręcz będzie dziewicą za każdym razem. Nie martw się, sytuacja jest do wyjścia, trzeba mieć zdrowe podejście, list św. Piotra na pamięć, dużo cierpliwość, konsekwencji, tłumaczyć to w jej sposób, one proszą się o wyrwanie ich z tego one myślą ze to normalne i każda tak ma, z wiekiem wychodzą z tego same jak hormony biorą górę.
Czy warto? pewnie tak, są bardzo wierne, wiedzą gdzie ich miejsce, ale są też zbyt miłe, często może Cię denerwować ze nie utrzymują dystansu do obcych co może być źle interpretowane.