Dobra teraz kolej na mnie:
Chodzę do jednej klasy z dziewczyną, która mi się bardzo podoba. Stosuje się do zasad z lewej i prawej strony i wszystko jest OK: jej IOI do mnie widać chyba na km
, odbiłem całkiem sporo ST wiec tymczasowo sprawdzianiki mam za sobą, KINO oczywiście też było. Spokojnie umówiłaby się ze mną ALE przecież NIE BIERZ DUPY Z WŁASNEJ GRUPY!!!
I tu mam dylemat:
WYRYWAM: OK wszystko dobrze dopóki się nie rozejdziemy (lipnie mieć byłą w klasie).
NIE WYRYWAM: mam kolejną KOLEŻANKĘ ale będę żałował, że nie jest ze mną.
Więc doradźcie co Wy byście w tej sytuacji zrobili. Może w przeszłości też mieliście podobny dylemat???
mlody7up, bardziej skłaniałbym się ku związkowi ale chciałbym poznać Wasze zdanie na ten temat.
JTN - Jestem Tu Nowy
Ja bym ci jednak radzil zastosowac sie do powiedzenia 'nie bierz dupy z wlasnej grupy' Jezeli cos nie wypali, naturalne ze bedzie kwas, glupie sytuacje itp. Wiem bo sam to przerabialem...tragedia...a najgorsza byla wigilia klasowa i dzielenie sie oplatkiem...traumatyczne przezycie. Takze wez sobie do serca moje slowa.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Miałem podobną sytuacje w LO tyle, że w ostatniej klasie i laska miała faceta. Mówiąc wprost miałem w dupie to co on o tym myśli i mówi, średnio się lubiliśmy z nim ale nie robiłem mu przypału ani on mi, w końcu nie zależało mi na nim ale na niej
Ona nie jest chrześcijanką, wtedy mi to nie przeszkadzało. Ma takiego pieronka/błysk w oczach. Nie wiedziałem nic o tej stronie ale jakoś pieska z siebie nie robiłem i dawałem sobie radę. Pomagałem jej gdy potrzebowała np coś z kompem czy przepisaniem płaciła całusami, oczywiście wszytko małymi kroczkami. Wiele razy dosiadałem się do niej i jej paczki koleżanek klasowych, słuchając jak obgadują ludzi. Większość pewnie by mnie z*ebało za to, że byłem niby kolega ale z drugiej strony, jej koleżanki moimi koleżankami, a byłem tam dla niej.
Doszło do tego, że na lekcje spóźniliśmy się trochę (miała faceta w równoległej klasie), a całowała się ze mną w męskiej toalecie i spędzała sporo czasu.
Nie będę pisał szczegółów bo to nie ma sensu. Doszło do tego, że się założyliśmy, że mnie nie pocałuje z języczkiem itd o czekoladę. Jej najbliższa koleżanka klasowa też była przy zakładzie i co z tego
To nie była przyjaźń chociaż mogło się tak wydawać. Zerwała z nim jak skończyliśmy LO. Ja później nie chciałem (z*ebałem, a może i nie), z chrześcijanką mógłbym myśleć o czyś poważniejszym, a tak bym nie mógł.
Sorry zagalopowałem się trochę.
Możesz to spróbować rozegrać podobnie (ale ja wtedy nie znałem tej strony) i utrzymywać ją w dobrych kontaktach ale nie przyjacielskich. Możesz się z nią całować, a wcale z nią nie chodzić.
Możesz to rozegrać na wiele sposobów. Poczekać do ostatniej klasy. Możesz zaplanować sobie ile z nią będzisz i zacząć wcześniej, ale właściwe zasadnicze pytanie postawił kolega wyżej więc może najpierw odpowiedz.
musisz robic to na co masz ochote
Jeśli ktoś nie czytał/czyta podrywaj to niech nie bierze dupy ze swej grupy. Jeśli ktoś już tutaj jest jakiś czas, wie co ma robić to niech śmiało do niej podbija. Dziewczyna jak każda inna, przynajmniej pokażesz innym laskom z klasy jaki jesteś super, och, ach jeśli będziesz panem w tym związku, będziesz go kontrolował.