Czesc.
Dobra za chwile opisze co nie co na blogu etc, ale najpierw to.
Jestesmy razem, niby ok, ale ta strona jednak dala mi do myslenia, ze nie jest calkiem wporzadku. Przez ostatnie tygodnie raz bylem stanowczy a raz staralem sie i chociaz obiecalem sobie, ze nie bede to jednak zdarzalo sie. Juz lekcje dostalem...
Nie widzialem sie z nia od kilku dni, myslalem, ze to ona wyjdzie z propozycja zobaczenia sie, ale tak tez nie stalo sie. Nawet powiem, ze delikatnie mnie olala, bo z tego co zrozumialem nie zalezalo jej na jak najszybszym spotkaniu cos w stylu moze za dwa dni. Rozumiem, ze ludzie sa zapracowani, ale bez przesady. Stwierdzilem na poczatku, trudno. Nie masz czasu, ja nie znajde go tez dla Ciebie i widze, ze to bylo najlepsze rozwiazanie. Niestety popadlem w jakies durne sms'y kolejny blad, w koncu do niej pojechalem fuck, kiedy nie bylo jej w domu a dowiedzialem sie gdzie jest to tak ustawilem sprawy, ze sie spotkalismy. Nasze spotkanie bylo okej, ale to zaczyna bolec, te moje pieskowanie.
To nie jest tak, ze caly czas cos takiego ma miejsce, ale takie akcje niestety sie zdarzaja. Jak wyjsc z ramy takiego pieska, bo czuje ze wchodze w te rame o ile juz nie wszedlem.
Zaplanuj sobie cztery dni do przodu tak, by nie mieć czasu nawet na odpoczynek po intensywnym sraniu.
Właśnie. Hobby pasja itd. I stanowczość. Jak już coś postanowisz to tak rób. Tak samo z zasadami. Jak jakieś masz to ich nie łam. To nie jest atrakcyjne.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Zaplanuj sobie czas, odetchnij, idź na jakąś dyskotekę potańcz sobie. Przemyśl co możesz zrobić, żeby ona bardziej o Ciebie zalegała.
Wzbudź w niej zazdrość. Trochę push&pull i powinna sama się starać.
Każdy błąd młodości jest ojcem nowej prawdy.