
Dziś usłyszycie o trzech porażkach, ale i o pewnym moim wynalazku, który jak sądzę zmieni kiedyś moje życie.
Zacznę od wynalazku. To punkty odwagi. Kiedy widzę jakąś dziewczynę i chcę zagadać, to zależnie od trudności sytuacji oraz mego samopoczucia daję sobie pulę punktów odwagi do zgarnięcia. Całą mą niepewność, strach i kompleksy widzę jak wielki kryształ, który muszę roztrzaskać na drobne części, krusząc go kawałek po kawałku, od zewnątrz aż do środka. Ponieważ uwielbiam gry RPG, to i w taki sposób myślę i mój kryształ ma dla mnie 120.000 punktów życia, które rozbijam punktami odwagi, zdobywanymi poprzez...odwagę;p
Teraz trzy porażki, które dziś odniosłem, ale i rzeczy, których się nauczyłem i gdzie przełamałem strach.
Wspólny mianownik trzech porażek - podrywałem w autobusie. Krótko - wybywałem na spotkanie z siostrą, czasu na owe i po nim niewiele, więc jedyna szansa na przełamanie się była w drodze do i z spotkania.
Ok, do analizy porażek:
1. Młoda dziewczyna ubrana prawie cała na czerwono, chyba coś pomiędzy rasta a nie rasta, fryzura normalna, nie dready, reszta taka trampkowo - artystyczna. Błąd - czekałem kopę czasu z zagadaniem aż do autobusu. Tam zauważyłem jej paznokcie (fioletowy kolor, rzadki, ale do czerwieni pasuje, w sumie fajny), oraz jej ubiór. Dziewczyna jednak była wybitnie nierozmowna, głowa w drugą stronę, rozmawiała od niechcenia. Spokojnie powiedziałem jej, że wygląda na to że nie jest rozmowna, więc pozwolę nacieszyć się jej ciszą.
Punkty odwagi: 3 punkty za zagadanie - już z daleka wyglądała na niechętną, żadnego uśmiechu ani nic.
po nieudanej akcji, nigdzie nie uciekłem. Nie usunąłem się na drugi koniec busa ani nie podwinąłem ogona. NIE. Stałem tam gdzie stałem od początku i do końca. To było trudne, bo normalny odruch to podwinąć ogon i udać się gdzieś daleko, ale nie tym razem. ]
Za tę akcję dałęm sobie 5 punktów odwagi.
2. Ten sam bus nieco później. Dziewczyna dosyć no nie HB, ale widać że radośniejsza i emanuje takim ciepłem, którego od pierwszej nie czułem.
Ona do mnie bokiem, ja nieco z tyłu. Jej ręka niechcący trafia na moją na poręczy:)
Ja na to "Spoko nic się nie stało, lubię być trzymany za rączkę":p
Ok, powinna być dalej akcja, ale ja wciąż jestem chorobliwie nieśmiały itp.
Wtedy w głowie:
"9 punktów odwagi, jeżeli dotkniesz jej ręki bez żadnego pytania!".
Po 5 minutach (wiem, szybka ze mnie bestia), zrobiłem to z odpowiedzią na jej zaskoczenie: "Lubię się odwzajemniać".
Dalej niestety odpływ ikry i po dłużeszej chwili jak zaproponowałem jej rozmowę, to ta z hasłem że zaraz musi lecieć do domu. Gadka szmatka - jej stopa była wygięta w mą stronę dosłownie pod kątem 160 stopni do drugiej, która stała zgodnie z kierunkiej jej ciałą. Jakim sposobem ona się nie połamała w tej pozycji to nie wiem po dziś dzień;p
No ale jeszcze nie było na tyle weny i pewności siebie by z miejsca wymyśleć coś w stylu "Spokojnie, tak szybko do twego domu nie chcę przychodzić, wpierw poznajmy się lepiej".
3. Po spotkaniu z siorką wracam busem, widzę iż wskakuje tam całkiem ładna dziewczyna, (szczupła, miała fajny nosek). Tym razem to zasada 3 sekund. Idę frontalnie, zagaduję bez ceregieli:
"Cześć"
Ona zmieszana: "Cześć"
"Podszedłem do ciebie, bo masz fajny nosek" (tak wiem, to zagadanie to dramat w trzech aktach oraz konkurs miss puszystych w jednym).
Dalej to już Meksyk bez kibla i Somalia. Zacząłem ją pytać skąd jest, dokąd jedzie i o jakieś fajnie kluby/galerie w katosach. Dosłownie przesłuchanie. Biedaczka...
Widać że to spieprzyłem, dziewczyna odwarknęła bym spytał kogoś innego. Powiedziałem ok, i sobie poszedłem gdzieś dalej. Katastrofa. Ale co tam, umrzeć nie umarła, a jak miała mnie dość to się nie narzucałem, tylko dałem dziewczynie żyć.
Tym razem wolałem się oddalić, nie miałem ochoty dalej męczyć ewidentnie sfrustrowanej jednostki. 3 punkty odwagi za szybki start, reszta tragedia.
Morał Każdy kij ma dwa końce - autobus to strasznej miejsce na zaryw, armosfera jest napięta, ludzie są raczej sobie obcy. No i czułem się nieco jak jakiś nawiedzony świr przy tej trzeciej. Ale kolejne ważne kroki w przełamywaniu się poczynione (zwłąszcza motyw z ręką).
Poza tym mam za małą kontrolę nad własnym życiem i to będzie trzeba naprawiać. Inaczej dziś nie byłoby żadnej siostry, a ja bym na ulicy zaczepił jakąś fajną dziewczynę a nie czuł się przyduszony, że jedyna szansa by zawalczyć z nieśmiałością jest w busie. Siostrzyczkę mam fajną, ale przy następnym wypadzie będę sam i w miejscu, w którym czuję się dobrze:)
Widać że potencjał jest, ale przez nieśmiałość odwalam jakieś nieziemskie cyrki, więc nic tylko spowrotem na konia, i wio, mądrzejszy o to by unikać busów, pośpiechu, przesłuchań i szukać raczej dziewczyn o cieplejszym usposobieniu.
Punkty odwagi: 20
119 980 to go:>
Odpowiedzi
Dobrze dobrze!Proboj dalej
pt., 2009-04-17 14:45 — FilipeuszDobrze dobrze!
Proboj dalej
No no, ty to dziś miałeś w
pt., 2009-04-17 17:18 — MeanGirlNo no, ty to dziś miałeś w sobie sporo determinacji:) Jestem pełna podziwu.
Ale się uśmiałem... Normalnie
pt., 2009-04-17 17:59 — badwolfAle się uśmiałem... Normalnie z krzesła spadłem

Twoje teksty Zef są super.
Gratuluję przełamania sie
doceniam trud :)
pt., 2009-04-17 18:25 — Foxdoceniam trud
Prawdziwy facet potrafi
pt., 2009-04-17 21:30 — FantomasPrawdziwy facet potrafi przyznac sie do porazki,a jak Ty jeszcze opisales to bez strachu, że ktos wysmieje to jest spoko.Ode mnie dostajesz wlasnie 10!
Chcialabym sie czyms
pt., 2010-04-16 21:57 — jakatakakaChcialabym sie czyms podzielic z meska czescia populacji...