Witam wszystkich. Dziwnie się czuję wyżalając to na forum, ale sam nie wiem co robić. Może wy, eksperci mi pomożecie. Mam 17 lat, dziewczyna o której mowa jest rok młodsza. od około 3 miesięcy spotykam się z nią - najpierw z przyjaciółmi, od jakiegoś czasu sami. Znamy się ładnych parę lat (mieszka 200 metrów ode mnie) ale dopiero od jakiegoś czasu jesteśmy bliżej.
Wszystko było fajnie, ściskaliśmy się, całowaliśmy się, myślałem, że wszystko mam pod kontrolą. Nie dawała mi raczej (lub tego nie widziałem?) powodów, że powinniśmy z tym skończyć. Zrobiłem sobie ogromną nadzieję. Zakochałem się...
W końcu do mnie napisała, że musimy kiedyś poważnie porozmawiać. Byłem tego samego zdania. Wczoraj się przełamałem, wyznałem jej miłość, odrzuciła mnie, nie wiedziała co powiedzieć, była może w lekkim szoku, ale nadal utrzymywała wesołą atmosferę - tak jakby nic się nie stało.
W końcu nie wytrzymałem i otworzyłem się przed nią, powiedziałem dokładnie co czuję i spytałem dlaczego tak wyszło (czyt. po cholerę mi nadzieje robiłaś?). Przeprosiła tylko, że tak wyszło.. Porozmawialiśmy szczerze (a właściwie to ja mówiłem) i zaproponowała (może nie wprost) przyjaźń. Powiedziałem, że nie wiem czy dam radę, ponieważ ją kocham. Posiedzieliśmy tak jeszcze około godziny, przytuleni do siebie.. wyżaliłem jej się ze wszystkiego jak jakiś cieć..
Rozeszliśmy się, potem mi napisała, że przeprasza że tak wyszło, że może jeszcze nie ten czas, nie ta pora i że jej przykro i chyba tak musiało być. Odpisałem że nie musi przepraszać, że dobrze zrobiła, bo na siłę nie ma co.. dodałem, że mam nadzieję, że nasze relację się nie pogorszą.
Teraz nie mam pojęcia co robić, jestem lekko przybity..Proszę was o jakiekolwiek porady. Wszelkie pytania jak najbardziej na miejscu. Postaram się jak najbardziej odzwierciedlić sytuację.
Nalegać na następne spotkania? Jak się przy niej zachowywać?
uuu kolego. Ciężko , bardzo ciężko. Zrobiłeś wszystkie możliwe błędy. Co teraz ? Moim zdaniem odpuść sobie tą dziewczynę. Ona nie patrzy na Ciebie teraz jak na faceta tylko jak na kolezanke ... Poczytaj dokładnie stronę , musisz się zmienić. Musisz zacząć podrywać inne dziewczyny. Masz stać się facetem , a Ona to zauważy. Pamiętaj jednak by zmieniać się dla siebie , nie dla niej. Teraz nie utrzymuj z nią kontaktu , a swoją drogą to taki związek osiedlowy , że tak powiem (200m) od siebie mieszkacie to nie jest dobry pomysł.
Co te 16 z ludzmi robią ..
` One zawsze wracają `
Nie czytało się, co koledzy napisali na tej stronie to są tego skutki.
Jesteś kolejnym typkiem, który ma ten ku*wa problem. (Może napisze blog-a na ten temat
)
Jak było wszystko: "całowanie, przytulanie" itp. To po jaki chu* Ci było powiedzenie, że chcesz czegoś więcej? Przecież dała by Ci więcej jakbyś zamknął gębę i nie pie*dolił bez sensu.
Ja nie wiem, po co wam słowa, jak liczą się czyny?
Czy jak jesteś z dziewczyną, całujecie się, miło Wam się spędza ze sobą czas to ku*wa kim jesteście? Sąsiadami tylko... Moim zdaniem teraz stosuj się do:
http://www.podrywaj.org/dlaczego...
'Świat jest tym, kim Ty jesteś'
Odpuść ją sobie. Ogranicz kontakt albo całkiem go zerwij.
I tak jak radził Kuba, poczytaj stronę, podrywaj dziewczyny, zmień się.
I nie rób niczego na pokaz, jeśli się naprawdę zmienisz, ona to zauważy. Możesz być tego pewien.
"Nie bierz dupy ze swojej grupy" - może coś w tym powiedzeniu jest. Sam się na tym przejechałem, więc nie polecam takich związków.
Czyli historia pt. "Jak wszystko idealnie spier*olić"
"Czy jak jesteś z dziewczyną, całujecie się, miło Wam się spędza ze sobą czas to ku*wa kim jesteście?"
To samo jej powiedziałem, Zapytałem kim dla siebie byliśmy - odpowiedź, przyjaciółmi...
"Co te 16 z ludzmi robią .."
Tu się zgodzę, tak mnie zmotała, że o ja pie*dole... Ale chyba sam jestem sobie winien
Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem i wyciągać wniosków?
Sam sobie miałeś ku*wa w głowie odpowiedzieć na to pytanie...
Po cholerę Ci deklaracja od tej panny, że chce związku?
Jak by chciała zakładać z Tobą rodzinę to też byś spie*dolił w tym wieku. Amen
'Świat jest tym, kim Ty jesteś'
Jesteś sam sobie winien. Jak to kiedyś zrozumiesz i się zmienisz to z kwiatkiem do niej polecisz , ze Cie w dupę kopnęła.
Swoją drogą to miałeś zajebisty układ ! Żadnych zobowiązań , kiedy miales wolny dom czy Ona to spotkania ... żyć nie umierać. Do tego inne dziewczyny - czemu nie ? jestescie przeciez tylko kolegami. Zamiast mówić co czujesz mogłeś próbować się z nią seks uprawiac. Jestem przekonany , ze lepiej bys wyszedl na tym.
` One zawsze wracają `
Pier*olę, macie rację, wezmę się za siebie! Chociaż nadal mi na niej zależy, kontaktów nie zerwę, bo to nierealne.
Swoją drogą, napisała mi jak się czuję. Jak zareagować ?
Zapamiętaj że to ona ma dążyć do związku...Trzeba było się bawić i spotykać z innymi na boku a ona już by się zaczęła starać
Edit Nie odpisuj:) Zostaw komórkę i idz na piwo:)
www.solidgate.pl
Odpisz po 3 godzinach, że robisz ......... <--- w miejsce kropek wstaw coś co ona lubi robić.
Jak podejmie temat, to spotkaj się z nią i nie pier*dol o tym o czym ostatnio gadaliście. Po prostu traktuj tamtą rozmowę jakby jej nie było.
A jak będzie się kiedyś pytała dlaczego się spotykacie:
- Bo lubimy przebywać w swoim towarzystwie.
Czujesz coś do mnie? - Tak, lubię Cię.
PS masz dodatkowe pytania pisz na PW jak będę to Ci odpisze;]
'Świat jest tym, kim Ty jesteś'
Panowie, umiecie dać kompa w dupę, dzięki Tomek, tak zrobię, może coś jednak porucham:D Trzymać się, zrelacjonuję co wynikło i postaram się nad sobą popracować.
Wielu z nas pewnie też kiedyś się niefortunnie zakochało, później trochę pobolało, ale w rozwoju osobowości to szczebel do góry sam zobaczysz. Tylko się odkochaj. Wyszukaj wszystkie iluzje związane z tym stanem i głęboko przeanalizuj.
Gdzieś czytałem tekst na zastosowanie jakiejś hipnozy czy NLP żeby szybko się odkochać, jak znajdę to ci linka dam co bys sie mniej meczyl z tym
"To poddawanie się jest tym co zabija ludzi. Kiedy odrzucisz możliwość poddania się, zdobywasz dla siebie prawo do wyniesienia swojego człowieczeństwa na nowy poziom. Nigdy się nie poddawać – nawet jeżeli oznacza to śmierć."
Moim zdaniem chłopak nie jest niczemu winien, tak wielu robiło nieświadomie, no cóż zdarza się, wyciągnie wnioski na przyszłośc...
Co do tego, jak masz się zachowac, podpisuję się pod resztą, ale rób to stopniowo.
Powodzenia!
Tomek, napisałem na PW.
Zdecydowałem że będę walczył, ale nie tak frajerowato jak ostatnio. Spotkaliśmy się wczoraj jak gdyby nigdy nic. Wyszło według mnie bardzo dobrze, nic nie rozmawialiśmy o ostatnim, dawałem jej do zrozumienia, że ona też się musi postarać
Idzie na dobrej drodze wszystko.
PS. Widziały nas jej bliskie koleżanki jak się ściskamy. Teraz mi pisze coś takiego: 'Jak myślisz, dziewczyny już wiedzą?' Trochę w szoku jestem, że mi coś takiego pisze.. Odpiszę po godzinie/dwóch (niech sobie myśli) ale jeszcze nie wiem jak to rozegrać:) Jakieś pomysły??
PS2. Jeszcze jedna akcja, oceńcie. Umówiłem się z nią jakoś w południe, napisała że jak bedzie w domu to ok. pół godziny przed spotkaniem pytam czy aktualne, pisze mi że tak, ale że przyjdzie z siostrą.. Na początku napisałem że ma być sama a siostra niech spierdala (chyba niepotrzebnie). Nie pomogło, mówi ze i tak przyjdzie z nia. Chuj, myśle sobie pewnie jakiś shit test. Zaryzykowałem i takie coś odwaliłem.
Przyszła sama ofc:)
Dzwonie do niej i mówie, że mi coś wypadło (specjalnie) i niestety lipa ze spotkania. Mówie niech pozdrowi siorkę bo wiem że chciała mnie zobaczyć, a ta mi tu wyjeżdża że mnie ściemniała (tego oczekiwałem). Ja jej na to że niestety ja mówie serio i trzeba będzie to przełożyć. Pogadaliśmy chwilę o pierdołach. Na koniec dodałem z 'uśmiechem': He, żartuję, widzimy sie za 10 minut
'Jak myślisz, dziewczyny już wiedzą?'
- Co wiedzą? Jesteś w ciąży
?
'Świat jest tym, kim Ty jesteś'
wszystkojedno jakoś wydaje mi się że to spierdolisz.
www.solidgate.pl
Dil, Nie ma kurwa takiej opcji.
Taką sprawę mam, bo nie wiem jak z tego wyjść. Wczoraj się spotkaliśmy, jednak ta pipka zwerbowała koleżankę żeby przyszła - dziecinada:/(jakoś po godzinie dołączyła). Otwarcie jej mówiłem, że nie chcę żeby przyszła. Wspomniałem też że jak przyjdzie to ja spadam bo mam multum możliwości.
Chuj, przyszła, posiedziałem z nimi 15 min, żarotwaliśmy, tamtej dokuczałem słownie i dawałem do zrozumienia, że przeszkadza.
W pewnym momencie, po chwili ciszy mówię: No to ja będę się zwijał, bo jestem umówiony (wcześniej mojej wspominałem, że miałem iśc na miasto). Te w totalnym szoku, myślą, że żartuję, a ja chuj, pożegnałem się i poszedłem w swoim kierunku, one w swoim
Faktycznie nie byłem umówiony oczywiście, ale poszedłem na piwko z ziomkiem.
Jak oceniacie tą akcję? Niby na randce byliśmy a tu takie coś. Ta moja na lekko smutną wyglądała, bo pożegnała się i od razu poszła (no chyba, że się wkurwiła
). Szkodnik chwilę szedł w moim kierunku, potem wrócił do niej.
Jak z tego wyjść? Co powiedzieć?
Ktoś kiedyś pisał, że kobiety lubią chamów (oczywiście nie jakichś tam zaraz bezczelnych). Ja na Twoim miejscu sypał tekstami, że trójkąt ci odpowiada, wręcz podrywał jej koleżankę. Jeśli target byłby w jakimś stopniu Tobą zainteresowy, zauważyłbyś jak się zachowuje na Twoje zaloty do niej.
Teraz już jest po, tego nie odwrócisz. Co ja mogę Ci powiedzieć, jeśli naprawdę Ci zależy, zadzwoń za kilka dni, luźną gadką, zaproponuj spotkanie (2 terminy) i JA(nowy niestety) pokusiłbym się o nieco chamski krok, poproś ją, czy może ta koleżanka znowu przyjść, bo chcesz ją lepiej poznać
(kobiety ponoć zaczynają się starać, kiedy interesujesz się innymi [a one Tobą]).
Wiesz, wyobraziłem sobie bycie w Twojej sytuacji, ciężko widzieć rozwiązanie typu znowu dzwonisz, pytasz o spotkanie, ona albo odmówi (foch) albo przyjdzie z psem.
"Niby na randce byliśmy". I niby zachowałeś się jak na randce. Zrobiłbym podobnie.
Mała relacja.
Wyobrazicie sobie, że ciągnę to dalej i to z zajebistym skutkiem? Nie dążę do związku, nie powiedziałem ani razu, że kocham, daje jej do zrozumienia, że przyjacielem nie będę.
Nie będę pierdolił jaki to ja jestem zajebisty. Albo dobra: JESTEM ZAJEBISTY! Zdałem sobie sprawę, jakim byłem idiotą. Chłopaki, cysterna piwa dla was.
Ale dobra do rzeczy. Nie wszystko tak wspaniale się układa, ale to jeszcze bardziej zajebiście. Pojawił się 'problem' (?) W sumie nie wiem jak 'to' nazwać, bo problemu, ani zagrożenia nie czuje. Chodzi o jednego kolesia, mojego kumpla, który włazi jej w dupę. Czasem, to aż mi go żal.
Niekiedy spotykamy się we własnym gronie - jakieś 6 osób (jakiś grill, czy inne pierdoły) gdzie btw. jestem wiodącą postacią, duszą tego całego towarzystwa - i widzę jego zachowanie, chłopak nie ma jaj, robi za pieska, w skrócie - AFC. Ja się tylko świetnie przy tym bawię.
Ale nie o tym temat. HB mnie testuje na każdym kroku (np. gdy tak się spotkamy grupką jest dla mnie niemiła, oziębła - odpłacam TYM SAMYM czasem niekulturalna - ostatnio ją za to zjebałem), gierek jest niezliczona ilość, (taki wiek? przypomnę 16stka, no 16 i pół:D) często związanych z potencjalnym... no dobra - rywalem:D. Powiem tyle: zajebisty trening, cieszę się, że przez to przechodzę. A jeszcze bardziej, że czasem autentycznie wymięka;D
Podsumowując - w towarzystwie - wrogowie, najbardziej oziębłe WOBEC SIEBIE osoby w grupie.
Najczęściej staram się jednak wyhaczyć ją samą - wtedy zachowuję sie normalnie (nie rzuca mi się w ramiona, ale jest miło;). Oczywiście dużo kina przy tym, ciekawych rozmów, i oczywiście buziakuff
Zaczął się rok szkolny, widzę ja tylko jak wsiada/wysiada z autobusu (w tyg. tylko wtedy się widzimy) wtedy jakaś gadka o szkole albo zlewka jak nie jesteśmy sami.
Dzisiaj np. rano na przystanku zlewka totalna na nią, cześć cześć i idę pogadać z kimś innym (a wczoraj w ślimaka polecieliśmy niezliczoną ilość razy). Czy to jest ok? Czy jakiś buziak namiętny jak jesteśmy sami by się przydał?
Staram sie do niej dzwonic czasem (teraz myślę gdzieś w tyg. zadzwonić) i się umówiać (ewentualnie SMS ale baaaardzo mało,jedynie żeby sie umówić. daje jej do zrozumienia, że wole pogadać). I jak mówicie, w tygodniu się umawiać czy czekać do weekendu? Możliwe przeciwieństwo to to, że ma nauki trochę i w tyg. nie poszalejemy do późna.
Spytalem wczoraj, czy pójdzie ze mną na półmetek (za ok. miesiac jest). Spytałą, czy może się zastanowić 1 dzień. I nie wiem czy dobrze zrobiłem, powiedziałem "No pewnie". Ale na 90% się zgodzi.
Kto dotrwał do końca - mam nadzieję, że było warto.
Ogólnie, totalnie zmieniłem podejście do życia dzięki tej stronie. W chuj optymistycznie do wszystko podchodzę, cieszę się życiem.
Rady/sugestie bardzo mile widziane. Interesuje mnie też wasze zdanie dot:
Czy to jest ok? Czy jakiś buziak namiętny jak jesteśmy sami by się przydał
POZDRO!
PS. Dodam, że olejek do masażu już kupiony
Chyba zacznę blog pisać ; )
Jakiś buziak namiętny jak jesteście sami by się przydał..
kolejny zajebisty na tym forum..to plaga jakas?
Może to moja natura..a może brak wiary w ludzi ..ale coś czuje że i tak zamiescisz temat dotyczący tej relacji i to nie jeden ;]
Nie znam się na niczym, prócz życia..
O Kur...!AAAłłł pięknie to schrzaniłeś(wyznałeś jej miłość i zapytałeś)!Teraz masz dwie opcje:
1.Odpuścisz sobie
2.Poczytasz blog pt. ,,Podrywanie Koleżanki...",oraz inne(LEWA OBOWIĄZKOWO)...poczytasz przyswoisz i zaczniesz ja podrywać WŁAŚCIWIE!Zgodnie z tym co wyczytasz,usłyszysz i obejrzysz!
Na razie nie masz u niej najmniejszych szans jesteś cieciem i frajerem musisz wziąć się w garść i zmienić to!
Pozdro&Poćwicz!
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"