
Od razu zacznę, że to będzie jedynie streszczenie moich relacji z całego życia z dziewczynami. Napiszę tylko o najważniejszych sprawach, pierwszej miłości, dzieciństwie i obecnej zmiany w życiu. Pierwszy blog będzie o czasach przed posiadaniem wiedzy uwodzenia. Odkąd pamiętam uwielbiałem przebywać z przeciwną płcią. Już w czasach przedszkola, potrafiłem biegać za dziewuchami wokół stołu i je całować, takie końskie zaloty, które bardzo miło wspominam... Teraz czas na podstawówkę, właśnie w tym okresie poznałem swoją pierwszą miłość. 3 klasa podstawówki, obóz w Kołobrzegu (nie ze szkoły), miałem tak pozytywną aurę jako dzieciak, ze masakra, każda dziewczynka z obozu posyłała mi liścik "miłosny" Inni oczywiście mi zazdrościli i umniejszali moją wartość, mówili, że robią to z litości, bo tak naprawdę nikt mnie nie lubi itp. Polska mentalność już wtedy się udzielała i wiecie co ? Przejmowałem się tym ! Ale przejdę dalej do mojej opowieści, jedna dziewczynka, bardzo mi się podobała, to pewnie przez to, że reagowała na mnie inaczej niż wszystkie, po prostu nie zwracała na mnie uwagi
Na każdej dyskotece spędzałem z nią najwięcej czasu. Wieczorami esemesowaliśmy, cały czas o niej myślałem... Właśnie ją nazwę swoją pierwszą miłością, bo właśnie przy niej czułem tą chemię. Mieliśmy wycieczkę statkiem po morzu, postanowiłem, że będzie to idealny moment, żeby dać jej jakiś prezent od siebie, wybrałem muszelkę z jej imieniem (Kamila). Każdy kiedy o tym się dowiedział, mówił mi, że to badziewie, lepiej było jej kupić nawet pierścionek z automatu za 2zł i że jestem frajerem, heh. Byłem tak odważnym dzieciakiem, że gdy byliśmy na mszy w kościele, potrafiłem przejść cały, żeby dać jej "znak pokoju" w tym czasie oczywiście wszyscy mieli gały skierowane na mnie... Pewnego razu na dyskotece, nagle jej odbiło, schowała się w kiblu, nie chciała wyjść i podobno płakała, dowiedziałem się, że ma chłopaka, byłem tak załamany przez to, że płakałem wieczorem w łóżku. Wracając pociągiem już do domu, chciałem z nią pogadać, oczywiście nie odpisywała na esy xD Więc wpadłem na pomysł, aby kumpel chodził do ich przedziału i wręczał jej karteczki ode mnie (hahaha) Tu miałem już zupełne zdziwko, bo zaczęła mnie wyzywać od zboczeńców itp. Chyba po to, żebym się odwalił, zadziałało. 2 lata później, 5 klasa podstawówki, można powiedzieć, że moja druga dziewczyna (Filipina). W tym czasie byłem bardzo zakompleksionym dzieciakiem, chciałem sobie kogoś znaleźć, żeby zrobić wrażenie na kumplach ? Wybrałem koleżankę ze szkoły, była z innej klasy, w realu prawie wcale z nią nie rozmawiałem, dostałem jakoś nr od innej koleżanki. Czasami coś napisałem, dzień przed sylwkiem, kumpela do mnie napisała, że Filipina robi sylwka, byłem sam i 2 dziewczyny, jakby to było dzisiaj to hohoho... Było zabawnie, jedna walczyła z drugą o moją uwagę, bawiliśmy się w jakieś dziecinne gry, malowaliśmy swoich partnerów na balonach, chciały mnie pomalować swoimi kosmetykami, robiliśmy gofry, pokazy mody i w ogóle nigdy nie zapomnę tamtego dnia. Kiedy wyszliśmy o 24 na podwórko strzelać fajerwerkami, z oddali zobaczyliśmy psy, koleżanki uciekły do domu, a ja zostałem, bo rozsypały mi się wszystkie pirotechniczne zabawki, podbiegli więc do mnie i zaczęli wypytywać kto to uciekał itp. Kazali mi wtedy pierwszy raz dmuchać w alkomat ! Ale jeszcze nie byłem takim złym, chłopcem jakim jestem dziś. Odpuścili i sobie poszli, ja wróciłem już do siebie na chatę i napisałem do swoich sylwestrowych koleżanek, że mnie złapali i siedzę na komendzie
Jak się wystraszyły, ponoć chciały kupić mi prezent w ramach pocieszenia
Kilka dni później napisałem do Filipiny esa, czy będzie moją dziewczyną, zgodziła się (hahaha) Byliśmy parą przez komórkę, oczywiście pochwaliłem się wszystkim w szkolę i moje ego podrosło, ale szczerze to nie widziałem się z nią ani razu poza budą. Zerwała ze mną przez sms`a po jakiś 3 tygodniach. Przez 2 lata nic, 1 klasa gim, postanowiłem wziąć się znowu za poszukiwanie laski, do dyspozycji był już internet, więc ruszyłem w tango z czaterią. Gadałem z wieloma, jedna mnie zainteresowała i gadaliśmy ze sobą codziennie przez esy, była z Chełmu (jakieś 600km od KRK)Oczywiście dalej byłem needy, mówiłem, że do niej przyjadę jak bedę mógł itp. Żyłem w zakłamaniu przez chyba 3 miesiące, bo nagle urwała kompletnie kontakt, numer nie odpowiadał, dzwoniłem co wieczór z nadzieją, że się odezwie. Minęły kolejne 2 lata (3gim). Mój pierwszy poważny związek (Aneta). Poznałem ją na obozie, miałem centralnie wyjebane na szukanie sobie laski, jednak po pijaku włącza się love
W drugi dzień znajomości poszedłem z nią do łóżka, pierwsze lizanie, peeting, ale zabawne jest to, że koleżanka leżała obok, bo miały złączone łóżka i była noc... Kiedy się obudziłem, miałem wielkiego moralniaka, że ją wykorzystałem i w ogóle takie pierdoły, że pewnie teraz nie będzie chciała ze mną rozmawiać itp. Jednak było wręcz odwrotnie, ona sobie nic z tego nie zrobiła. Dążyła do związku ze mną. Wróciliśmy do krakowa i zostałem jej pieskiem na posyłki, zacząłem się zmieniać dla jej upodobań. Nawet przez jakiś czas byłem dresem, paliłem szlugi i miałem myśli samobójcze (zastanawiałem się co by było gdyby...) Zryła mi wtedy psyche i to nieźle, ale teraz wiem, że to moja wina. Skręciłem sobie kostkę w szkole, potrafiłem o kulach przejść do niej 7km na 10 minut, bo dowiadywałem się, że jednak nie ma dla mnie czasu. Wagarowałem, chodziłem wiecznie wkurwiony i zdołowany, leciałem za każdą jej zachcianką. W końcu kiedy zrobiła mi jeszcze raz taką samą jazdę, że wychodzę do niej, żeby dowiedzieć się, że jednak woli wrócić do domu i skorzystać z tego, że ma wolną chatę, bez zaproszenia mnie, postanowiłem urwać kontakt bez słowa. Wcześniej również próbowałem tego, ale byłem za słaby. Minęły 3 miesiące, parę dni przed sylwkiem, postanowiłem odpuścić i odezwać się kiedy do mnie napiszę. Poprosiła mnie, żebym wziął ją ze sobą na sylwka, bo jej nikt nie zaprosił (nie dziwię się) Mam jednak za dobre serce, wziąłem ją ze sobą. Teraz szykujcie się na jedną z moich przygód życia. Pojechałem z Anetą do swojej przyjaciółki Kasi. Powiedziałem jej wcześniej, że do niej startuje... Na imprezie nikogo nie znałem oprócz gospodyni/przyjaciółki, czyli mojego celu. Cały czas ją podrywałem, wszyscy to widzieli, z resztą ona mnie też, cały czas pytała czy mi dolać jeszcze alko, bo nie pije. Poszedłem z nią na osobności do kuchni, dalej ją tam podrywałem, ale bez żadnego KC, bo miała chłopaka i nie chciałem u niej na chacie, żeby ktoś widział... Jednak, jeden zazdrosny typo coś do mnie miał, fałszywy człowiek, jak teraz bym go spotkał... OK. 24 godziny przyszedł chłopak Kasi, ten fałszywiec powiedział mu na osobności, że niby chcę ją opić i zgwałcić (hahaha, fajnie, że było odwrotnie) Kiedy skończyli rozmawiać jej chłopak cały czas dziwnie się na mnie patrzył, ale nie miał odwagi podejść, bo wiedział, że ćwiczę taekwondo i był do tego mniejszy. O północy wyszliśmy oglądać jak strzelają fajerwerkami, kiedy skończyliśmy, chcieliśmy wrócić do domu, ale niespodziewanie, podbija do mnie wyższy chłop, ubrany w dres, szalik cracovii, tak, że tylko było widać oczka i groźną minkę. Chwycił mnie za kurtkę i przystawił do śmietnika, ja tylko się uśmiechałem, bo wszyscy się patrzyli i nie chciałem pierwszy prowokować całego zajścia. Odważny chłopak Kasi, zadzwonił po kolegę, mówił za jego plecami, że jeszcze raz pojawię się na tym osiedlu to dostanę kosę itp. Odpowiadałem na wszystko "lajtowo, lajtowo" Wróciłem do mieszkania z byłą po rzeczy i się zmyliśmy, po drodze, widziałem jak Kasia kłóci się z chłopakiem, to powiedziałem słodko "Do zobaczenia Kasiu :D" Aneta wymyśliła, że jest jeszcze za wcześnie, żeby wracać do domu, to zadzwoni do kumpla, który też niby robił sylwka. Ja zadzwoniłem też do swoich 2 kumpli, żeby dowiedzieć się jak im mija czas, dołączyli do nas... Jeden chciał iść z nami na tego sylwka to wzięliśmy go ze sobą. Okazało się, że "impreza" jest na działce, a kumpel to pseudo kibic cracovii, myślałem, że mnie coś trafi. Kiedy dotarliśmy na miejsce, od razu wolałem zawrócić do domu. Rudera bez prądu, przed tym dużo siekier wbitych w ziemie i z 5 naćpanych i opitych dresów. Wiedziałem, że gdybym tam został to skończyłoby się jeszcze gorzej niż u przyjaciółki i miałem rację ! Powiedziałem byłej, żeby ze mną wracała, bo wcześniej poręczyłem jej starszym, że wróci cała i zdrowa do domu. Wolała zostać, to przecież jej nie będę zmuszać. Wróciłem sam, a, że nigdy wcześniej nie byłem na tych działkach, ładnie pobłądziłem kilka godzin, wracałem do domu ok.3 godziny, sam przez najbardziej niebezpieczne dzielnicy Krakowa, gdzie było pełno pijanych cwelów szukających zaczepki, po drodzę napisałem do Anety, że ma wrócić na 4 do domu, tak jak powiedzieli jej rodzice, odpowiedziała po 30 minutach, żebym spierdalał i, że jestem niedojebany, wyobrażacie sobie ? Sama mnie prosiła, żebym ją ze sobą wziął, a teraz tak dziękuję za całego sylwka ? Godzina 6 rano, kumpel dzwoni (ten co tam został z nią) i mówi, żebym tam wpadał, bo go pobili, powiedziałem, że sobie pogadamy jak się dobudzę. Aneta mnie przeprosiła i spotkaliśmy się na 1 godzinę, bo chciała mi opowiedzieć jak to wszystko było, Dowiedziałem się, że mój kumpel na początku pił sobie spokojnie z tym dresikiem vódkę i na luzie rozmawiali, później była chciała kupić szlugi, to poszła z nim na stacje, kiedy wrócili kupel dostał na wstępie 3 buły na ryj, również dowiedziałem się, że kiedy z nim pił rozmawiali o mnie i mnie obgadywali ze sobą, no to bardzo zabawnie prosić mnie o pomoc po czymś takim... Urwałem z nim kontakt zupełnie i nie odzywamy się wcale po dziś dzień, a właściwie to przez całe gim traktowałem go jak przyjaciela. Z byłą też przestałem rozmawiać, bo nie miałem po co, nawet nic do niej nie czułem, a i tak dalej była okropną dziewczyną, to po co to ciągnąć ? Skończyłem gim, nastały wakacje, tu zaczyna się moja historia z uwodzeniem, ale to wam opowiem w 2 blogu, jeśli będzie wielu chętnych na czytanie... Dzięki za uwagę mordeczki 
Odpowiedzi
w tak młodym wieku to chyba
sob., 2012-01-14 19:40 — arthuro09w tak młodym wieku to chyba nawet mystery nie obracał laskami tak jak ty..
Pisz 2 bloga bo tego fajnie
sob., 2012-01-14 19:54 — JuanPisz 2 bloga bo tego fajnie się czytało.
Jestem z Wrocławia i
sob., 2012-01-14 21:09 — The Fresh PrinceJestem z Wrocławia i wnioskuje że w Krakowie mieszka sama burżuazja
Dzieci w podstawówkach mają komórki to mnie tym rozwaliłeś ja jako dziecko mogłem sobie pomarzyć o komórce w czasach podstawówki heh . No ale co ja tam wiem skoro w tamtym roku dopiero zacząłem pić alkochol i to w małych ilościach
Przeżycia takie że mógłbyś napisać dobry scenariusz filmu sensacyjnego
A co do wspomnień z dzieciństwa ja też zaczynałem się już lizać z dziewczynami w przedszkolu . Pamiętam to jak dziś w domku na zabawki ciemny kąt klasy przedszkolnej już wtedy malutka Iza wiedziała jak się posługiwać językiem
Co do bloga pozytyw czekam na drugą część.
Najbardziej jednak ciekawe
pt., 2012-08-17 22:31 — StanleyuwoNajbardziej jednak ciekawe jest to, że gdy byłeś jeszcze mały, zapewne miałeś wiele z tego do czego dążysz. Wiem co to ta aura, również ja posiadałem, była rzeczą niezwykłą, na co nie mogli sobie pozwolić moi przygłupi koledzy, i starali się ja zrujnować- skutecznie. Gdy dowiedziałem się o społeczności zauważyłem że niemal wszystkie cechy pokrywają się z nią, lecz jej dużą przewagą jest to, że ma się w sobie pełno energii, która przekłada się na spontaniczność, i inne pozytywne cechy. Teraz powoli ale skutecznie dążę do jej przywrócenia, i tobie radzę to samo robić.
. Czekam na 2 cz.