Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przeterminowanie - Czyli historia pewnej znajomości.

Portret użytkownika xalos

Oj dawno byłem na Podrywaj dawno... Trochę z braku czasu, trochę z cholera wie jakiego powodu...
Generalnie jednak dlatego, że daleko moi bracia mi do Ułana, którym kiedyś byłem :/
Aż się łezka w oku kręci jak człowiek pomyśli o dawnych, dobrych czasach.
No, ale do tematu.

Widzicie moi towarzysze niegdyś poznałem pewną laskę, którą potraktowałem jako jednorazową znajomość. Nie skonsumowaną w prawdzie, ale miłą jednorazową.
Potem po jakimś czasie moja „nieskonsumowana” znajoma odnowiła kontakt. Jedno dwa spotkania jakieś kino itd. Nie muszę tłumaczyć…
A potem jakoś coś zaczęło się psuć. Pewnie dlatego, że zaczęło mi zależeć.
Odkryłem bowiem w sobie na dnie samczej i generalnie czarnej duszy gdzieś frajera którym kiedyś byłem. Myślałem, że udało mi się go zabić, ale jednak nie…
Gdy zaczyna mi zależeć przestaję racjonalnie myśleć, odsłaniam się. Każde najgłupsze ST czy P&P biorę na klatę… Zwykle po krótkiej bitwie postrzałów mam tak dużo, że cyrulik mógłby wychować rok studentów w opatrywaniu ran. Siłą rzeczy musi się nie udać.
I tak gdy zobaczyłem co się dzieje, bitwa wymyka mi się z rąk i szans na odwrócenie sytuacji praktycznie żadnych… Tuż przed ostateczną porażką dałem radę delikatnie wygasić kontakt, urwać spotkania, które i tak bym spieprzył…

Zgodnie ze Sztuką Wojny Sun Zi postanowiłem wycofać się, zebrać siły, przegrupować pozostałości kawalerii, zrekrutować co się da. I na koniec wybrać starannie pole bitwy i pokazać, że Ułani są, byli i będą niezajebywalni!!! Yach!!!

Jedyny błąd jaki popełniłem to fakt, że zamknąłem się tylko na ten jeden nie zdobyty (tu uwaga, nie lubię tego słowa) Target.

Ale tak czy inaczej. Gdy dzwoniła odbierałem, ale postanowiłem, że olewam spotkania, różne rzeczy mi wtedy wypadały. Jak zapraszała mnie nad jezioro z jakąś jej ekipą było podobnie… Tak minęło z 3 miesiące. 0 spotkań, 0 moich prób kontaktu… Unikanie wroga nim będę gotowy.
Po tym czasie stwierdziłem, że wojska świeże zdolne do walki, szabelki zaostrzone, pistolety nabite, a lance ułańskie przydałoby się już sprawdzić w boju.
Znalazłem pole bitwy (lokal), ułożyłem w myślach jej wstępny plan jednak dający się zgrabnie modyfikować improwizując. Wszystko gotowe, szyk ustawiony!
Zadzwoniłem…
Konkretna rozmowa, której nie ma sensu tu przytaczać. Powiedzmy tylko, że była na poziomie:

Hej, co słychać? Albo wiesz co, nie gadajmy przez telefon! Bo średnio to lubię. Bądź w… o… Wtedy pogadamy. Do zobaczenia.

Koleżanka się zgodziła…

I tak nadszedł dzień spotkania i rano 10 – 11 dostaję sms o treści:
„Muszę odwołać spotkanie. Sorry.”

Zadzwoniłem natychmiast, żeby dowiedzieć się co i jak. (Głuchy telefon)
Potem późnym popołudniem jeszcze raz. (Głuchy telefon)
Napisałem wieczorem sms, żeby dała znać jak będzie mogła rozmawiać, bo mam dla niej pewną propozycję. (0 odzewu)
Potem za dzień czy dwa jeszcze raz spróbowałem zadzwonić. (głuchy telefon)
Teraz ponownie to olałem, bo nigdy, nikomu się nie narzucam.

Nie mniej jednak znów szarża Ułańska zatrzymała się na pruskiej piechocie zdziesiątkowana i zmuszona do lizania niedawno zagojonych ran.
Coraz bardziej moi Towarzysze zaczynam stwierdzać, że stałem się jakiś chyba przestarzały…
Kiedyś przecież Ułani zostali wyparci przez strzelców uzbrojonych w lepsze muszkiety. Gdy po jednej salwie nie padało jak dotąd kilka a kilkadziesiąt koni. Gdy Ułani ze swoją fantazją i finezją nie byli już zdolni przebić się przez coraz nowocześniejsze pole bitwy.
I wreszcie nadszedł czas tej ostatniej, po której zostali wycofani z użycia, przeterminowali się…
Utrzymanie jednego ułana bowiem zaczęło kosztować 6 porządnych, wyszkolonych strzelców zdolnych do zabicia 1 salwą 4 Ułanów nim Ci dojdą do zwarcia. A salw oddadzą przecież kilka…

Ostatnio po prostu mam jakoś cały czas pod górkę i stąd taki tekst…
O podrywie nawet nie myślę, pewnie dlatego, że zaczęło mi zależeć i oślepłem?
A może przez tą druzgocącą jednak porażkę?
A może faktycznie stałem się przeterminowany? Cholera przecież nawet Ułanów i Krakósów wycofali z użycia.

Ps. Tekst miał być całkowicie pozbawiony metafor militarnych, okresu napoleońskiego itd…
Ale niestety samo mi się napisało i już tak zostaje. Wdarły się one „podprogowo” i niech już zostaną, co będę sam siebie cenzurował.
Ps 2. Przepraszam także jak wkradł mi się jakiś babol typu ort, czy int. Ale pisałem raz i bez jakiejkolwiek cenzury wrzuciłem.

Odpowiedzi

co Ty z tymi ułanami... Co

co Ty z tymi ułanami... Laughing out loud
Co do teksu fragment :
,,Zadzwoniłem natychmiast, żeby dowiedzieć się co i jak. (Głuchy telefon)
Potem późnym popołudniem jeszcze raz. (Głuchy telefon)
Napisałem wieczorem sms, żeby dała znać jak będzie mogła rozmawiać, bo mam dla niej pewną propozycję. (0 odzewu)
Potem za dzień czy dwa jeszcze raz spróbowałem zadzwonić. (głuchy telefon)
Teraz ponownie to olałem, bo nigdy, nikomu się nie narzucam "
to mnie rozjebało Laughing out loud

Portret użytkownika xalos

Lubię konstruktywną krytykę,

Lubię konstruktywną krytykę, ale Twoja taka nie jest Tongue
Tak czy inaczej:
Ułani to mój drogi uosobienie tego co facet powinien mieć aby podobać się laskom. (któryś mój wcześniejszy bloog)
A telefony... No właśnie mówiłem, że jak mi zależy to walę gówno za gównem.

No cóż, nie jestem Tu od

No cóż, nie jestem Tu od tego, żeby robić Ci dobrze Wink, czasami ktoś doradzi, czasami ktoś się zaśmieje, nie ma co się przejmować.
A co do ułanów, to radziłbym poszukać w historii zbrojeń ludzkość jakąś inną jednostkę bojową, bo z tego co mi wiadomo to ułani czasami coś osiągneli, a Ci Twoi jak nie paprają się w bagnie to są dzesiątkowani przez jakiś ostrzał. Trochę mi ich szkoda się zaczęło robić... Smile

Dziewczyna zrobiła Ci lustro

Dziewczyna zrobiła Ci lustro za to, że ją olewałeś, chce sobie trochę ego podbudować, bo jak to tak, że ty przez 3 miesiące ją olewałeś. Nie powinieneś po tym odpuszczać. Według mnie niepotrzebnie wydzwaniałeś, wystarczyłby tylko ten sms. Odezwij się do niej po tygodniu i dopiero wtedy ew. odpuść i nie przejmuj się nią, jak nie ta, to inna.

Portret użytkownika xalos

Słusznie rawisz towarzyszu

Słusznie rawisz towarzyszu broni...
Ale problem leży tu, że to ja mam być nagrodą i do tej pory byłem gdy dzwoniła i zaraszała mnie w różne miejsca.
Wszystko szło po mojej stronie.
A potem gdy przeszedłem do rzeczy rozegrała to idealnie.

Cholera potrafi w to grać...

Ale widzisz kolego, chodzi o to, żeby zdobywać szczyty, a nie zadowalać się tym co wpada w ręce.

Uwielbiam mieć ostatnie słowo i wiedzieć, że ja rozdaję karty.

A tymczasem ostatno wszystko wymyka mi się z rąk...

Chandra letnia? Laughing out loud

Portret użytkownika Maniak

Czy przypadkiem nie obrałeś

Czy przypadkiem nie obrałeś sobie jednego celu zapominając o innych...?

Portret użytkownika xalos

I tuś mnie bracie podsumował

I tuś mnie bracie podsumował jednym krótkim słowem...

xalos Potrafi grać?, po 3

xalos
Potrafi grać?, po 3 miechach to chyba najbardziej skończona debilka by się spotkała z kimś kto ją tyle czasu olewał...
Choć głupota ludzka nie zna granic to po 3miechach chyba żadna baba/facet by się nie spotkała/spotkał.

Po czymś takim to nawet bym nie odebrał telefonu od danej osoby...

Portret użytkownika xalos

I tu się kolego

I tu się kolego mylisz.
Wdzisz jak poażesz lasce, że Ci zależy i po tym zaczyna się coś sypać nie pomogą 2 tygodnie bez spotykania...

Ona musi zobaczyć, że naprawdę się pomyliła. Mieć czas na ztentegowanie w głowie.

I gdy zacznie się dziać wszystko tak jak lubię czyli:
Telefon z zaproszeniem, Ty odmawiasz, bo coś Ci wypadło, albo masz lepsze rzeczy do roboty, a ona pyta: "obraziłeś się na mnie za coś?", "stałeś się jakiś inny" i takie tam bzdety znaczy, że się udało Laughing out loud

Nie ważne czy trwało to tydzień, dwa czy pół roku. Aż zadziała.
Pamiętaj, że każdy jest inny i trzeba być elastycznym.

3miesiące to można

3miesiące to można wykorzystać tak zajebiście że huhu...

Więc takie czekanie w bezczynności i skupianie się na tej jednej, to po prostu źle w głowie robi.Przynajmniej można tak pomyśleć.

Jakoś wolałbym 3miesiące "poznawać nowe kobiety" niż dobijać się do kogoś, kto tyle czasu mnie spławia.W tym czasie bym poznał kogoś lepszego zapomniałbym i co? i by było zapewne lepiej.

Choć można wziąć pod uwagę że nikogo lepszego się nie znajdzie, to w ostateczności można spróbować ale po co?

Hmm wiesz mam takie jakieś dziwne przeświadczenie.Jeśli osoba mnie olewała tyle czasu, a jednak mi potem uda się ją poderwać to i tak potem coś się zjebie...,a już na pewno bym żałował straconego czasu.

Portret użytkownika aspen

Mam wrażenie jakbym czytał

Mam wrażenie jakbym czytał swoją historię z osatniego miesiąca. Prawie tak samo wygląda. Ale wiesz co, ja zrozumiałem swój błąd. Błędem było to, że skupiłem się na tej jednej dziewczynie, zamiast być tym kim byłem przedtem.

Mimo wszystko i ty i ja zapomnieliśmy o pierwszej, podstawowej zasadzie - bądź nagrodą dla kobiety .