Witam społeczność! Dzisiaj będzie o przełamywaniu się, a raczej jego
braku...
Pewność siebie już mam wypracowaną. Ale nadal nie mogę się
przełamać i podejść do jakiejś laski na ulicy, zagadać w sklepie czy
chuj wie gdzie tam jeszcze... Po prostu nie wiem co mnie blokuj. Mówię
sobie idź, ale ten frajer wewnątrz mnie nadal daje sprzeczne sygnały
typu "a co jeśli Cię oleje" czy też "a co jeśli Cię wyśmieje". Kurwa
mówię sobie "olej to co ona myśli!" ale to i tak nic nie daje... Pewnie
Wy też mieliście problem przełamania się, może napiszcie mi jak się
stało, że podeszliście zagadaliście i było ok, czy też nie było. Ale
mniejsza o to, bo podeszliście, a nie jak te moje wewnętrzne frajerstwo
we mnie blokuje mnie.
Pobierz poradnik marso o przełamaniu się. Jeśli to nie pomoże odstrzel sobie jaja.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
oojj ciezko bedzie chyba trafic, jakies AWP by sie przydalo
semper fidelis
Hmmm... ja pewnosc siebie mam jakos od zawsze. Ja traktuje cale te podrywanie jako zabawe jesli nie ta to inna co nie? nie z ta sie uda to moze z nastepna, a napewno przyjdzie taki czas ze ci sie uda podchodzac do niej pamietaj o lekcjach gracjanach a najwazniejsze aby napoczatku ODBIJAC JEJ ST.
tak jak mowi kolega powyzej, laska Cie nie ugryzie .. nic nie tracisz a mozesz zyskac, a nawet jesli Ci podziekuje, to nie zrobi tego w hamski sposob, tylko milo i nie ma co sie wtedy zalamywac tylko szukac dalej okazji