sam na co dzień klnę bardzo dużo, w towarzystwie kobiet staram się nie używać chociaż dla mnie to brzmi często jakoś tak nienaturalnie i czasem siarczystą bluzgą rzucić muszę, a i kurwę też gdzieś dodam. Pytając grono koleżanek co sądzą o przeklinających facetach większość powiedziała mi, że nie przeszkadza aż tak bardzoalbo że zależy... Nie ustatysfakcjonowały mnie jednak te odpowiedzi i jakoś nie do końca w to uwierzyłem.... Jakie są wasze spostrzeżenia?
Chcesz przeklinać ? Przeklinaj. Jeżeli na co dzień dużo przeklinasz i taki jesteś to czemu miałbyś to zmieniać ? Ja przy dziewczynach nie przeklinam bo nie również nie życzyłbym sobie aby one przeklinały przy mnie.
Otwieracz brzmiał: "O kurwa, podobasz mi się !" ?
Przy kumplach to każdemu zdarza się bluzgać, ale przy pannach, które mi się podobają ogarniam się w 200% żaden bluzg mi przez usta nie wyjdzie, sam nie lobię jak panna bluzga i często im o tym mowie
Udawajcie dalej przy pannach kogoś kim nie jesteście.
Dążycie do bycia sobą , a przychodzi co do czego to przy pannach się ogarniacie ,a przy kumplach nie. Ciekawe czy po 10 latach bycia razem z panną byście się ogarniali
tuż to śmieszne.
Przy kobietach - udajecie.
Przy kumplach - jesteście sobą.
Żałosne.
Klniesz ? Klnij.
Nie klniesz ? Nie klnij.
Jeśli klniesz na codzień, to nie klnąc przy laskach, z automatu bedziesz się zachowywał nieco sztucznie.
Znam gościa, którego laski wręcz otaczają, a który w towarzystwie znany jest z tego, że jego "kurwa" powinna być nagrana i w każdym słowniku dźwiękowym umieszczona. Wcale się z tym nie kryje, to wręcz element jego socjalu
Zawieszony między doświadczeniem a objawieniem.
Od roku jestem z dziewczyną i ani jedna bluzga mi się nie wyrwała. Jak rozmawiałem z nią o tym to mam za to wielkiego plusa, poza nią używam bluzg jako akcentów, ale to kwestia do wyuczenia a wtedy wypowiedź nawet brzmi lepiej.
Moim zdaniem przeklinanie jest sztuką tylko wiedzieć kiedy to robić.
Ja też jestem od roku z dziewczyną, i pamietam, że pierwsze z czym ją rozbawiłem, to jak puścili w radiu jakąś smute, ona siedziała taka zawstydzona cicha, a ja powiedziałem coś w stylu co to kurrwa ma byc?!,
Np. kurwa powiedziana fajnym tonem jeszcze jak przeciagniesz troszke rr jest kozacka, kiedyś przeglądajac jej galerie w telefonie zobaczyłem zdiecie naszej rozmowy gg, i moje ''kurrwa lubie cie'', a jest to normalna raczej grzeczna dziewczyna, nie jakas popeliniara, i raczej mało przeklina.
na codzien nie przeklnam duzo, ale jak przeklinam to nie patrze czy kolega czy dziewczyna, jedynie na mame, ciotki i babki zwracam uwage ;]
Pok
Dobra "kurwa" nie jest zła. Według mnie przeklinanie jest dozwolone, ale z umiarem, gdyż jeśli używamy ich często tracą swoją moc i stają się zwykłym przecinkiem w zdaniu. Ostatnio stojąc na przystanku słyszałem rozmowę faceta przez telefon i brzmiała mniej więcej tak:
W duchu się śmiałem jak można być takim kretynem by co drugie słowo walić kurwą. Tak jak już wspomniałem dla niego to słowo nic nie znaczy, po prostu jest przecinkiem, momentem w którym on przełyka ślinę i myśli co powiedzieć dalej.
"Ty, no kurwa, wiesz już kurwa jadę bo kurwa coś się autobus spóźnia kurwa" Autentycznie
Ja osobiście używam wulgaryzmów tylko gdy chcę coś zaakcentować. Z kumplami naturalnie trochę więcej bluzgam, ale to normalka bo tak zwykle gadamy. Z dziewczyną nie jeździmy po sobie nawzajem jak to mam w zwyczaju z kumplami, więc naturalnie jest ich mniej.
Osobiście nie lubię gdy dziewczyna mi ciągle bluzga. Na szczęście takie panny mi się jeszcze nie trafiły gdyż mam inny gust.
Sic Luceat Lux
Niektórzy tu piszą, że jak przeklinasz przy kumplach a przy pannach nie to znaczy, że nie jesteś sobą, ze udajesz... Ja pierdole, co Wy bredzicie, wszystko zależy od kontekstu, od sytuacji, w pewnych sytuacjach pewne zachowania są do przyjęcia a w pewnych nie. Jesli ktoś na codzień lubi chodzić w dresie to znaczy, że zawsze ma w nim chodzić, że na np. pogrzeb też ma przyjść w dresie?!
W towarzystwie kobiet klne troche mniej niz w tow kolegow (ogolnie klne umiarkowanie). Nie uzywam jednak epitetow okreslajacych 2 os typu kur,szmata,dziwk,latwa. One sie boja ze ktos moglby je tak nazwac bo costam i budzi to u nich wstret albo nawet blokuje.
Ostatnio cytowalem kolezance zwierzenia sasiada nt. jego zony "pier*olona, jak ona dobrze gotuje!", co wywolalo w niej serdeczny usmiech. Jej pieski pewnie nie przeklinaja bo moga sie bac, ze sie jeszcze zniesmaczy
ojojojo
Jak wiemy laski kieruja sie emocjami. Przeklenstwa w prosty sposob moga pomoc dolozyc nieco emocji do opowiesci. Rozmowca inaczej zareaguje na "pier*lona szefowa nie dala mi wyplaty!", a inaczej na "zla szefowa...". Wiadomo, musi byc tez duuzy umiar bo dostac mozna image chlopaka z budowy albo idioty.
Kiedys umowilem sie z taka, nooo hb8. Bardzo ulozona, kulturalna. Poszlismy do kina. Pelna kulturka od poczatku, a ja Tam pochamie wyciagam browary z plecaka. Otwierajac je o jej krzeslo
wykrztusilem "je*ane, jakie oporne". Troche takiej chamowy, odplacilo sie tym ze ona poczula sie swobodniej. Sama zaczela klnac, po jakims czasie czulem sie tak jakbym rozmawial z najlepzym kumplem i nawet nie probowalem sie stopowac w epitetach:D Ogolny efekt 2 meetingi, potem zaproszenie na noc. Moj wniosek - byc soba, chcesz klnac to klnij, ona tez zacznie 
Nie klnij...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Zobacz jak brzmi słowo K*RWA gdy wymawiasz je co chwilę a jak zabrzmi jak używasz go bardzo rzadko, wtedy nabiera całkowicie innego znaczenia
Dobrze prawisz.
Sam nie klnę. Nie lubię, nie widzę takiej potrzeby, umiem wyrazić myśli innymi słowami. Taki jestem i już, jak się komuś nie podoba to jego problem. Nie widzę żadnych strat ani żadnych zysków. Natomiast jak się wkurwię - tak, wkurwię, nie wkurzę - to puszczę jakąś solidną wiąchę. I wtedy to jest brane zajebiście poważnie i na serio.
Periculum in mora.
Koleżanki dobrze Ci odpowiedziały. Generalnie nie przeszkadza,ale wszystko też zależy. Przede wszystkim jak kurwisz dużo to dobrze że to hamujesz,bo np. ja nie lubię kurwa jako przecinek. Co nie oznacza,że przeszkadzają mi przekleństwa. Wszystko też zależy od sytuacji. Jak facet kurwi na imprezie,to nie zauważam. Jak na co dzień jedzie wiązanką i nawet nie patrzy kto jest obok bardzo mi to przeszkadza. Jak jesteśmy sam na sam i mi przeklnie kilka razy to mi nie przeszkadza.
Zwykle jednak chłopaki na początkowych randkach się hamują,za to jak się ich pierwszy raz wkurzy to niezła wiązanka leci:)
Wszystko w normie.
Ja staram się nie przeklinać w towarzystwie dziewczyny, którą chce poderwać chociaż na co dzień przeklinam bardzo dużo, mimo to potrafię się bez problemu powstrzymać. Jeżeli nasze kontakty są coraz bliższe zdarza mi się zapomnieć i przeklnąć ale zawsze wtedy obserwuje jej reakcje, jeżeli jej to nie przeszkadza a tym bardziej jeżeli sama przeklina to wszystko jest ok.
Ja staram się nie przeklinać w towarzystwie dziewczyny, którą chce poderwać chociaż na co dzień przeklinam bardzo dużo, mimo to potrafię się bez problemu powstrzymać. Jeżeli nasze kontakty są coraz bliższe zdarza mi się zapomnieć i przeklnąć ale zawsze wtedy obserwuje jej reakcje, jeżeli jej to nie przeszkadza a tym bardziej jeżeli sama przeklina to wszystko jest ok.