
Na wstępie chciałbym od razu napisać, że nie będzie to dokładna relacja dzień po dniu, jak zrobił to Mojito. To będzie zbiór akcji ze spotkania w Mielnie, które najbardziej zapadły mi w pamięć z różnych względów.
Najgorszy czas to wspólne plażowanie w Koszalinie w centrum handlowym. Mało targetów (prawie brak) oraz masa excusów, zarówno moich jak i Mojito. Mieliśmy duże problemy z tym DG. W końcu jednak otworzyliśmy 2 sety. Chcę jednak zaznaczyć, że tak jak wielu z Was, którzy to czytają jesteśmy ludźmi i mieliśmy masę excusów również. Excusy dzięki intensywności działania na wyjeździe znacznie się zmniejszyły, jednak nadal występowały!
NG tego samego wieczoru było znacznie lepsze dla mnie. Miałem trochę niedosyt po nieudanym DG i chciałem to zamienić na lepsze. Najpierw poszedłem po piwko na piętro, z którego było widać parkiet. Stałem na tym piętrze właśnie z Mojito. Na parkiecie, na dole, bawili się Jac, Vagabond (i chyba JSOne z nimi). Wypiłem piwo i chciałem uderzać na dół. W tym momencie Mojito mnie zatrzymał! Powiedział żeby poczekać (argumentował to chyba tym, że dziewczyny teraz obserwują i lepiej poczekać). Miałem inną opinię, ale zgodziłem się poczekać, bo przecież wszystkich rozumów nie pozjadałem i bardzo wiele muszę się nauczyć jeszcze. Piszę o tym dlatego, że rzeczywiście czytając całą tą relację Mojito wychodzi na to, że nie miał excusów, uderzał do ślicznych lasek i one ciągle na niego leciały. Nic z tych rzeczy. Miejcie na względzie, że on opisał w większości tylko udane akcje, bo one zapadają w pamięci. Tych nieudanych było znacznie więcej. Wracając do tego NG to było dla mnie bardzo udane. Pamiętam, że zacząłem tańczyć z rożnymi laskami, ale warta wzmianki była jedna akcja. Koło mnie pojawiło się kółeczko. W nim 3 kobiety. Jedna ok 20 lat, HB7, koło niej starsza 37-40 lat B5 (jak się potem okazało mama 20latki) oraz HB8 (ładna buźka, zgrabne ciało), która miała na oko 35-37 lat. Zacząłem z nimi tańczyć. I tu małe zdziwko. Miałem wrażenie, że HB8 daje mi IOI w tańcu. Nie chciało mi się wierzyć, bo przecież to naprawdę była fajna laska, do tego jeszcze starsza ode mnie. Trochę potańczyłem z nimi w kółeczku, ale ostatecznie z niego wyskoczyłem i zacząłem tańczyć z kilkoma laskami. Myślałem o tej starszej HB8, podobała mi się i zastanawiałem się czy te IOI mi się tylko wydawały czy rzeczywiście były. Stwierdziłem, że zgodnie z niesprawdzoną przeze mnie teoria ze strony, zbuduję sobie attraction i social tańcząc z innymi. Tak właśnie zrobiłem. Miałem bardzo dużo pozytywnej energii, dzięki czemu mało dostawałem zlewek i laski chciały ze mną tańczyć. W pewnym momencie zauważyłem znów tą straszą HB8. Podszedłem bliżej i nawet nie musiałem zaczynać z nią tańca, po prostu sama mi się oddała do niego z uśmiechem. Byłem pozytywnie zaskoczony. Techniki z tej strony rzeczywiście chyba działają
Tańczyłem z nią dość blisko, dotykałem jej pupy i nie tylko. Powiedziała mi, że nie może sobie na więcej pozwolić, bo ta starsza B5 to siostra jej męża i może donieść. Pobawiłem się z nią trochę, wzięła ode mnie numer i zaprosiła bym następnego dnia przyszedł, bo może wtedy będzie mieć więcej luzu (nie chciała dać numeru, bo pewnie się bała, że zadzwonię przy jej mężu). W tym czasie gdzieś zniknęła córka B5, pod pozorem szukania jej zabrałem moją HB8 na pięterko. Usiedliśmy tam w ustronnym miejscu. Zacząłem ją całować po szyi i dotykać. Było jej dobrze. Bała się jednak całować, przez strach, że jej rodzina to zobaczy. Ostatecznie pocałowałem ją w usta, nie był to zwykły buziak, ale nie był to też zajebisty ślimak. Córka B5 się znalazła. Potańczyłem jeszcze z B5 i jej córka bliżej, żeby nie donosiły bratu/wujkowi, że jego żona tańczy zmysłowo z nieznajomymi (one w końcu już wtedy też
). Poszedłem do sklepu po browara, co okazało się ogólnie znacznie lepszym pomysłem niż zakup w klubie, bo nie dość, że taniej to jeszcze otworzyłem fajny 2set lasek po drodze. Jako, że jeszcze nie byłem do końca ogarnięty to nie wziąłem numeru (na bank by dały, bo dobrze i długo się gadało). Otwarć miałem tego wieczoru znacznie więcej. Pamiętam, że kolejnego dnia Jac i Vagabond mówili, że miałem dobry wieczór. Dodało mi to pewności siebie 
Kolejnego dnia DG na plaży był naprawdę zajebisty. Miałem dużo pozytywnej energii. Plażowałem najpierw z Jac'em, a potem z Vagabondem. Z Jacem mieliśmy jedną śmieszna akcje. 2 laski były nad brzegiem morza, przed chwilą biegły. Jedna z nich się odłączyła. Została ta druga. Otworzyłem ją na to, że chyba lubi biegać. Powiedziałem jej, że Jac powiedział, że nie dam rady jej prześcignąć do kolejnego falochronu. Było trochę oporów z jej strony, ale kumate wingowanie Jaca, który wziął jej klapki i okulary do ręki bardzo pomogło. Zaczęliśmy się ścigać, zakończyło się remisem
Oczka laski jednak mówiły, że jest zachwycona tą spontanicznością i emocjami jakie w niej wywołaliśmy. Świetna akcja, która dała nam sporo pozytywnej energii i radości. Jak się okazało kilkadziesiąt metrów za ta laską szła jej rodzina. Wszyscy mieli mega banany na twarzach. Ich też to zachwyciło i zaskoczyło. O to właśnie chodzi! To jest Lifestyle podrywacza - dobrze się bawić, dodawać sobie energii i innym. Kolejną ciekawą akcją było otwarcie 3ch fajnych dziewczyn. Wtedy stwierdziłem, że wykorzystam "sprytniejsze kino". Miła rozmowa, NC, i pożegnanie. Ale za to JAKIE POŻEGNANIE. Otworzyłem ręce w geście przytulenia i powiedziałem, że trzeba się fajnie pożegnać. Poprzytulaliśmy więc te 3 laski i poszliśmy. Energia rozpierała nas. W końcu kolejna pozytywna akcja, dostaliśmy numer no i to przytulanie. Zachęcony tym otworzyłem 2set (HB8 i HB6) leżący na plaży. Totalny spontan. Otworzyłem HB8, o ile pamiętam, na jej pasek z klamrą w kształcie serduszka. Chwila gadki i NC. Pożegnanie jak wcześniej – przytulanie oraz dodatkow buziaczki w policzek
Fajne. Potem podobna sytuacja tylko laski troszkę słabsze, jedna HB6, druga nawet HB5, ale za to z biustem OGROMNYM. Dostałem numer, najpierw pożegnałem się z HB6, gdy podszedłem do HB5 to... ona sama się do mnie przytuliła i dała mi czułego buziaka w policzek. Myślałem, że na mnie leci. Być może tak było, ale jak potem się z nimi ustawiliśmy na picie na plaży to rożnie reagowała na moje kino. Choć nie najgorzej ogólnie. W klubie za to trochę się izolowała. Tańczyła ze mną, ale miała opory przed bliższym tańcem i dotykaniem tyłka. Gdy pod koniec imprezy ją zapytałem czemu się tak zachowuje to powiedziała, że może o to chodzi, że kogoś ma.... Czyli z moich nadziei choćby na KC wyszły nici :-/
Wartą wspomnienia była też akcja z Adamem-Z. Idziemy przez plażę i widzimy za parawanem zgrabne ciało kobiety. Obok widać też fajne łydki
Wymyśliliśmy otwieracz, podchodzimy bliżej i.... zauważamy, że owe zgrabne łydki nie należały do kobiety tylko faceta, dobrze, że się nie odezwaliśmy jeszcze. Śmiechu z tej sytuacji było sporo 
Ciekawa była też sytuacja z laską, która poznaliśmy z matką (słynne otwarcie na matkę Vagabonda i moje). Dziewczyna okazała się bardzo inteligentna oraz... świetnie grała w tą grę. Doskonale stosowała w stosunku do mnie i chłopaków P&P. Ja w rewanżu poczęstowałem ją chłodnikiem. Najbardziej na nią nakręcił się chyba właśnie Mojito, ale to pewnie dlatego, że aż tak bardzo z nim nie pogrywała sobie, a z niego jest bardziej romantyk niż bad boy
Napisze też o kimś, kto wyglądał na trenera z Baltic Camp (ekipy Stilla i O'Retego). Stosował na parkiecie instynktowne uwodzenie. Naprawdę świetnie to działa. Laska była wniebowzięta i zszokowana. Tańczył z nią świetnie. Doskonale reagowała na dotyk, podnosił ją i wywijał na boki. Wtedy powiedziałem do Trancera: „zakład, że zaraz zaliczą glebę?”. Trancer nie chciał uwierzyć, że to możliwe. Koleś jednak tak ostro wywijał laską (a miała ona ze 175 cm wzrostu, więc mogła spokojnie ważyć z 60 kg), że w pewnym momencie wyjebał się na nią na parkiecie! Nieźle się uśmiałem. Mężczyzna ten lepiej tańczy (jeszcze sporo się muszę od niego nauczyć), ale z prawem grawitacji ciężko wygrać
Ogólnie potańczył z dziewczyną, potem nawet poszedł z nią do jej koleżanki. Jednak ostatecznie go zlały. Także chłopaki – pozory mogą mylić. Nie wystarczy sama bliskość w dotyku, ani też sama bliskość psychiczna. To musi być mieszkanka obu nich naraz.
Teraz muszę wspomnieć o FENOMENALNYM rozwoju Adama-Z. Gdy reszta ekipy wyjechała do Warszawy to głównie z nim plażowałem. Na początku mieliśmy excusy i to sporo. Jednak jak się Adam-Z rozkręcił to nie dało się go zatrzymać. Był jak dzikie zwierze na łowach. Jak to określiłem – Adam-Z stał się automatem do podrywania. „Chłopaki tam jest trzysecik”, chwilkę później już dziewczyny otwarte. Nie zdążył jeszcze dobrze zapisać numeru, widzi kolejny secik. Tak spędziliśmy sporo czasu na deptaku. Jednego dnia zebraliśmy wspólnie 20 numerów (Adam-Z 17, ja 3). Laski naprawdę świetnie na niego reagowały. Głównie pewnie za jego otwartość, wygląd (190 cm wzrostu, ciemny brunet). Trzeba jasno powiedzieć, że tym naszym otwarciom sporo brakowało do ideału ze strony. Słabo budowaliśmy raport i attraction. W końcu obaj jesteśmy początkujący. Jak widzicie nie trzeba być mega zajebistym podrywaczem i znawcą żeby zdobyć numery. Nie myślcie sobie, że nie mieliśmy zlewek wtedy, bo też były. Po prostu mieliśmy pozytywną energię, alkohol (tak, dobrze czytacie, byliśmy najebani) płynął we krwi, również lasek. To dawało nam większą łatwość w domykaniu. Postęp i otwarcie Adama-Z powinno być przykładem dla każdego, że chęci i silna wola realizacji sprawiają cuda.
Ciekawą sytuację mieliśmy z Adamem-Z. Chciałem spróbować instant date z nim, czyli zamiast brać numer od razu iść z laskami na randkę. Szliśmy większą grupą, ale natrafił się ciekawy 2set. Uderzyliśmy, chwila rozmowy i propozycja pójścia na plażę. Od razu izolacja, każdy wziął swoją i szliśmy w odległości kilku-kilkunastu metrów od siebie. Było miło, spędziliśmy razem ok 1-2h. Do swojej cycatej blondi stosowałem kino, ale słabo reagowała. Doszliśmy na „molo” w Unieściu. Tam zobaczyłem, że inny 3set robi sobie zdjęcia. Podbiłem więc do nich żeby zrobić im razem zdjęcie. Dziewczyny były zachwycone, zaskoczone i komplementowały mnie, że tylu przechodzi i nikt nie pomyślał żeby im pomóc
Aż normalnie laska Adama-Z zaczęła mówić, że się zachwycały potem moim zachowaniem (te 3set, choć ten 2set, z którym byliśmy też dobrze zareagował na to). Najchętniej bym tą moja blondi zostawił i dokleił się do 3setu z aparatem, ale nie mogłem przecież jej samej zostawić ani wziąć numeru (a może to jednak jest excuse??). Dałem Adamowi-Z znak by powoli kończyć to spotkanie, postanowiliśmy się ciepło pożegnać – przytuleniem. Było zimno, więc zarówno Adam-Z jak i ja mieliśmy na sobie buty ze skarpetkami. Przytulam się do mojej blondi, jest błogo, bo fajne ma ciało. Adam-Z w tym czasie do swojej. I co się dzieje? Wielka fala uderza o brzeg i całkowicie zalewa nam buty
Wracamy zatem do zostawionego Mojito. Niestety mamy problem z butami, bo co tu zrobić? Kto nam pomoże? Oczywiście ładne dziewczyny po drodze. Otwieraliśmy na... to jak wysuszyć skarpetki i czy buty się nam teraz nie zniszczą. Nic z tego nie wyszło. Wspomnę jednak o jednej takiej akcji z Adamem-Z, w której byłem z siebie dumny. 2 laski, jedna HB8, druga HB7, niezłe naprawdę. HB8 w humorze w miarę, HB7 smutna i wkurzona. Od razu chciały nam dać zlewkę. Udało mi się jednak żartami wywołać śmiech na obu twarzach, łącznie ze wkurzoną HB7. I to, co na początku wyglądało na natychmiastową zlewkę zmieniło się jednak w rozmowę, gdzie obie strony stały i laski nie uciekały! Fakt, numeru nie dostaliśmy, ale to jednoznacznie pokazało, że można nawet wkurzone laski splażować, trzeba do tego mieć jednak zajebisty skill, którego jeszcze długo nie będę posiadał. Jestem z siebie dumny, że choć tyle mi się udało osiągnąć.
Kolejna świetna sytuacja z Adamem-Z. Podeszliśmy do dziewczyn. Kilka zdań wstępu. Adam-Z wyskakuje ze swoim: „nie rozmawiam z ludźmi, których nie znam. Jestem Adam”. Z tym, że zamiast wyciągnąć rękę on swoją przytulił oraz... dał buzi w usta. Było widać, że laska się waha co zrobić dalej, bo Adam-Z chciał ja przelizać, ale ona nie wpuszczała jego języka do swoich ust. Tu z pomocą (jak myślę) odezwałem się ja. Powiedziałem: „smiało, to fajny chłopak, dobrze całuje” czy coś w tym stylu, po prostu podpuściłem i zachęciłem ją żeby to zrobiła. Adam-Z i ona zaczęli się namiętnie całować. Wtedy się obróciłem do mojej i chciałem podobnie się przedstawić, niestety skończyło się „tylko” na przytuleniu z buziakiem w usta, bez języka. Przypomniała mi się w tym momencie relacja Przema z PP, gdzie on po kilku minutach lizał i obmacywał jakaś laskę. Ktoś mu odpisał, że ściemnia, bo to byłby rekord w KC na świecie. Przemo to odbił mówiąc, że na pewno rekord to pare-parenaście sekund. Jak widać miał rację. Ja stawiam na parę sekund, bo pewnie wystarczy dobry IOI i nawalona laska
Wracając do ciągu dalszego to ta moja, jak i ta Adama-Z laska świetnie reagowały na kino. Po paru minutach przytulaliśmy się, trzymaliśmy za ręce. Adam-Z świetnie wyczuł sytuację i postanowił swoja wyizolować na plaży i zaliczyć FC. Ja również chciałem skorzystać z okazji. Był z nami też Trancer, który poszedł za Adamem-Z jak się okazało (oboje celowo poszliśmy w przeciwnych kierunkach żeby nie bały się FC przy koleżance). Adam-Z, z tego co mówił, powiedział Trancerowi „to widzimy się w klubie”, Trancer jednak nie poszedł sobie i ostatecznie poszedł z laską Adama na plażę
Adam-Z się wkurzył (moim zdaniem słusznie, ale nie znam relacji drugiej strony). Z moją była zabawna sytuacja. Przechodzimy przez deptak przytuleni w kierunku plaży kiedy ona zauważa jakiegoś swojego kolegę. Czule się do niego przytula, potem do kolejnego (też jej kolegi). Koledzy pytają się skąd się z nią znam. Odpowiadam, że z Mielna
Jednego z nich zaczęła całować po szyi
Pogadałem jeszcze chwilę z tymi kolegami i stwierdziłem, że spadam. Może za łatwo się poddałem i powinienem jej przypomnieć, że szliśmy się przejść, ale byłem tak zaskoczony sytuacją, że nie pomyślałem o tym! Niezły szok.
Z innych ciekawych otwieraczy to napomnę jeszcze o RobercieM. Słynny polski DJ, twórca paru hitów miał grać w klubie w Mielnie. Gdy podobna sytuacja była we Wrocławiu to chłopaki z wymyślili pytanie: „kiedy gra... AndrzejM”
Podobnie robiliśmy z Adamem-Z. Pod klubem zaczepialiśmy laski na to, że AndrzejM zajebiście gra i jest debeściak
Połowa się nie łapała i rzucała mi nieświadomie komplementy. My wtedy zrywaliśmy boki. Nawet wyrwałem numer do 3setu z Wrocławia na pytania o AndrzejaM
Zabawna zbieżność ksywek.
Inna sprawa, udowadniająca trochę nierozgarnięcie lasek, to bezczelne otwarcia Adama-Z na to, gdzie można coś dobrego zjeść. Co w tym było bezczelnego? Ano to, że pytał o to, trzymając w ręku duża zapiekankę
Tylko 1 na 5 lasek zwracała mu na to uwagę. Reszta z zaangażowaniem tłumaczyła gdzie można dobrze zjeść.
Przypadkiem też otworzyliśmy laskę, która rozmawiała przez telefon. I tu był mój ogromny szok. Zamiast nas spławić, bo rozmawia, to ona powiedziała do słuchawki „poczekaj”. Przyłożyła telefon do ciała (żeby zakryć mikrofon) i zaczęła z nami rozmawiać. Nic konkretnego nie ugraliśmy, ale rozmawialiśmy z nią ok. 5 minut, a w tym czasie jej rozmówca grzecznie czekał aż skończy z nami rozmawiać. Ciekawe czy to był wyjątek czy też tak reagują inne dziewczyny.
Podsumowując wyjazd chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom. W ogromnej większości jesteście naprawdę świetnymi ludźmi! Z kilkoma osobami, mimo krótkiej znajomości, bardzo się zżyłem i polubiłem. Naprawdę szkoda, że nie mieszkam w Warszawie. Ci, o których piszę dobrze wiedzą o kogo chodzi, bo wcale nie ukrywałem tego jak bardzo ich polubiłem. Mam nadzieję, że z wzajemnością. Pragnę również podziękować JSOne i Mojito za organizację tego spotkania. Gdyby nie Wy, pewnie w ogóle by do niego nie doszło. Wszyscy się zgodzili ze mną: takie wyjazdy trzeba powtarzać 
Odpowiedzi
to najpierw przeczytaj a
wt., 2011-08-02 17:14 — Propento najpierw przeczytaj a potem pisz bo takich debilnych komentów mamy pol strony
Fajnie że zdecydowałeś się to
wt., 2011-08-02 17:09 — MojitoFajnie że zdecydowałeś się to opisać. Przy wielu z tych akcji byłem lub o nich długo rozmawialiśmy, mogę potwierdzić i ręczyć za ich autentyczność. To pokazuje jak dużo działaliśmy i nie sposób tych wszystkich akcji opisać.
A ty hasto21 może swoje życie pokoloruj, jak masz szaro-bure, bo jak taki wpis widzę jako pierwszy pod blogiem to ręce opadają.
akcja bardzo fajna, ja w tym
wt., 2011-08-02 17:15 — Propenakcja bardzo fajna, ja w tym czasie bylem w Dźwirzynie i też się dużo działo
Czyli z twojej wypowiedzi
wt., 2011-08-02 17:46 — MojitoCzyli z twojej wypowiedzi wynika że masz szaro-bure życie i tylko czytanie wpisów na forum wprowadza w nie trochę kolorów. Ogólnie to piszesz nieskładnie, nie chciało ci się nawet przeczytać wstępu (byś wiedział że to jest coś innego, pozatym właśnie warto chyba poznać z kilku źródeł prawdę by samemu móc wyrobić sobie zdanie o tym co się działo) co więcej sam się wkopujesz i na dodatek pokazałeś że nie zrozumiałeś co w komentarzach pod moim blogiem było krytykowane.
Przepraszam za ten offtop ale mam uczulenie na głupich ludzi i wydawaną przez nich bezpodstawną, niepokrytą niczym wartościowym krytykę oraz wypowiedzi typu: "czytać czy chujowe?"
Czuć moc, dużo o Tobie
wt., 2011-08-02 17:50 — HedonizCzuć moc, dużo o Tobie słyszałem, mam nadzieję, że zawitasz w Warszawie, a jak nie... to do zobaczenia być może w Mielnie za rok
Aż chce tam się być jak czyta się o tych akcjach, mocno przypominają początkową drogę Stałej Grupy. Widać, że pozytywny z Ciebie facet ! A z opowieści Jaca i Vagabonda to wszystko wydaje się bardzo realne, znając Twoją mentalność.
Pozdrawiam !
Dzięki za miłe słowa. Z tego
wt., 2011-08-02 18:05 — AndrzejMDzięki za miłe słowa. Z tego co mówili Jac i Vagabond jesteśmy podobni do siebie i byśmy się polubili. Na pewno wcześniej czy później się poznamy. Prawdopodobnie będę w stolicy 2 razy we wrześniu/październiku na kilka dni. Bez większego problemu będę mógł sobie ten pobyt przedłużyć, więc niedługo się pewnie zobaczymy
Małe sprostowanie co do
śr., 2011-08-03 07:59 — TrancerMałe sprostowanie co do sytuacji przytoczonej przez AnrzejaM:
Gdy ja wraz z Adamem byliśmy z tą laską na mieście, w trakcie rozmowy ustaliliśmy, że on idzie z tą laską na plażę, a ja do senso.
Gdy Adam powiedział w końcu "no to do zobaczenia w senso" jego target od razu powiedział, że woli iść do klubu zamiast na plażę.
Potem wywiązała się rozmowa, której dokładnego przebiegu nie pamiętam.
Widząc jak target Adama rwie się do zabawy w klubie, proponowałem Adamowi żebyśmy wszyscy razem poszli do klubu.
Laska przystała na mą propozycję, Adam dalej trzymał się swojej opcji.
W końcu wyszło tak, że ta laska ze mną poszła do klubu, a Adam został.
Jakieś 40-50 min przebalowaliśmy w senso (w klubie też był Mojito) gdzie robiłem swoje.
Naturalnym biegiem rzeczy izolowałem na plażę, było naprawdę gorąco, potem było chodzenie po mieście i użeranie się z mocnymi ST (przykład: "po twoich oczach widzę, że masz żonę i dziecko") i ostateczny niewypał.
Nie doszło do FC.
Dość długo z nią byłem, chłopaki już dawno w kwaterze byli, Mojito dzwonił do mnie z dwa razy.
Potem to powrót na kwaterę, szybkie pakowanie i biegusiem na busa do Koszalina, a później na pociąg do Katowic.
Zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja mogła wyjść na typowe "zajebanie dupy" oraz że Adam miał o to pretensje.
Ja nie zrobiłem tego celowo.
Mym zdaniem wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby Adam aż tak bardzo nie upierał się przy swojej opcji.
Mogliśmy iść do klubu, Adam na spokojnie by rozpalił w tańcu swój target do czerwoności, izolka na plażę i FC.
Przed tą akcją byliśmy trochę w senso, wtedy wstępnie ogarnąłem jeden target, więc napewno nie krzyżowałbym szyków Adamowi.
Poprostu ta dość nietypowa sytuacja potoczyła się w dziwny sposób i ostatecznie ja poszedłem z tą laską na plażę.
Od samego poczatku kiedy
śr., 2011-08-03 13:47 — Adam-ZOd samego poczatku kiedy mialem z nia KC mialem zamiar isc z nia na plaze, zrobic swoje i zobaczyc sie w klubie ze wszyskimi. AndrzejM wyizolowal swoj target ja zrobiem to samo ze swoim i idziemy w strone plaży, rozeszlismy sie w przeciwnych kierunkach. Po chwili dolacza nas Trancer, chwila rozmowy jestesmy juz przy plazy i laska znowu ma parcie na impreze , nie musiales tego proponowac skoro widziales ze ide ja domknac
powiedzialem jasno lasce, ze mam ochote isc na z nia na plaze i tam pojdziemy. W koncu mowie, ze nie interesuje mnie impreza i jak chcecie isc sie bawic to powdzenia ja stad ide, po czym odszedlem i dzwonie do AndrzejaM jak mu idzie. Po ok 2 min dzwoni do mnie ta laska, zebym sie odwrocil , widze jak ida za mna z Trancerem, nie chcialo mi sie juz polemizowac, juz naprawde mi sie tego odechcialo:)zreszta nie byla jakas fantastyczna,po tym spotkalem AndrzejaM wrocila znow do nas energia, otwieralismy nastepne sety, robilismy to naturalnie, widzimy set= podchodzimy jednoczesnie umawiajac sie z laskami na nastepny dzien na siatkowke i frisbee na plazy 
Wyjazd byl w 100% udany, dzieki niemu poznalem wielu wartosciowych ludzi:) Prawdopodobnie wpadniemy jeszcze w tym miesiacu do Milena na jakis weekend. Do zobaczenia w Mielnie i Wawie!!!!
Witamy cie Adam na forum
śr., 2011-08-03 14:30 — MojitoWitamy cie Adam na forum
Jeśli chodzi o tą akcję to stoje tutaj w 100% za Adamem, widziałeś Trancer że on idzie ją domknąć to powinieneś ich zostawić, co z tego że ona chciała iść do klubu, może się trochę droczyła? Adam chciał z nią iść na plażę i to się liczyło. Ty się niepotrzebnie wtrąciłeś i umożliwiłeś jej pójście do klubu. A za chwilę się jednak okazało że dzwoniła do Adama. I wtedy Adam już zrobił to co powinien czyli ją olał.
Ale Adam, tak jak pisałeś, akurat wtedy to nie ma czego żałować
Nie było cię przy tej
śr., 2011-08-03 16:36 — TrancerNie było cię przy tej sytuacji (przynajmniej ja cię widziałem), więc aż tak nie przekminiaj tego.
Czy było to droczenie ???
Śmiem wątpić.
"Ty się niepotrzebnie wtrąciłeś i umożliwiłeś jej pójście do klubu."
Nigdzie się nie wtrąciłem, byłem już wcześniej obok nich (szliśmy w tym samym kierunku), rozmowa obracała się wokół tego, że Adam chce iść na plażę, a ja do senso.
U tej laski przeważała chęć pójścia do klubu, więc to zadecydowało o tym, że poszła ze mną.
Jak już pisałem...
Mi nie zależało na jego targecie (powód podałem wcześniej), swą propozycją sugerowałem mu, żeby najpierw porządnie rozpalił laskę w klubie, i potem zrobił dobrą izolację na plażę.
Nie trzeba być wcale specem od uwodzenia, aby wiedzieć, że tanieć na parkiecie to najlepszy "podniecacz" laski.
No ale Adam zrobił jak chciał, wyszło jak wyszło.
Logiczne jest chyba to, że nie mogłem mu wprost tego powiedzieć przy lasce.
A takie doprowadzanie do FC "na sucho", bez mocnego pobudzenia (KC to jeszcze nic takiego) różnie może się skończyć.
Ja tu naprawdę nie mam ochoty wykłócać się o pietruszkę, jak Adam słusznie zauważył, nie była ona specjalnych polotów.
Nie ma sensu się o tą sytuację sądzić
na koniec ustosunkuje się do rzeczy, która kuje po oczach...
Dla mnie to jest absolutnie zrozumiałe, że Adam to twój kolega, że z nim się zżyłeś naprawdę mocno.
Ale to też nie powód, abyś naginał fakty na jego korzyść i dorabiał do tego własne teorie.
Nie widziałeś tak naprawdę tej sytuacji, ja i Adam ustosunkowaliśmy się do tego najobiektywniej, jak to było możliwe.
Adam się na mnie wnerwił o to, ja z początku byłem trochę zmieszany takim obrotem sytuacji, ale było minęło.
Adam poszedł w swoją stronę, otwarł na mieście jakiś tam set, ja poszedłem z tą laską do klubu i robiłem swoje.
szybko zapomnieliśmy o tym
Chłopaki mają jednak rację...
nie wiem czy to było w twym zamiarze, ale masz tendencję do koloryzowania...
Popracuj nad tym, bo niepotrzebnie narobisz sobie niepotrzebnych opinii na twój temat.
Mojito chyba już każdemu
śr., 2011-08-03 21:05 — EwenementMojito chyba już każdemu kojaży się i tak z osobą, która uwielbia naginać rzeczywistość i przypodobywać się innym. Kiedy ktoś zauważa fałsz w jego słowach, On natychmiast zaczyna się tłumaczyć i próbuje to sprostować, mimo tego, że z jego wypowiedzi jasno wynika, że myśli tak jak napisał. To jak go opisujecie, jego charakter mnie denerwuje nawet kiedy siedzę przed PC, nieznośny typek. Kolega Mojito uwielbia chyba się kreować na wielkiego PUA mimo, że wypiera się tego kiedy ludzie o tym wspomniają. Chyba lubisz być w centrum uwagi. Nie znam Cię, ale takie odniosłem wrażenie po przeczytaniu kilku blogów i komentarzy.. Co do wyjazdu do Mielna, gratuluje zdobycia nowego doświadczenia..
kurde szkoda ze nic nie
czw., 2011-08-04 05:31 — Andy1kurde szkoda ze nic nie wiedzialem ze bedziecie w mielnie/koszalinie bo chetnie bym sie poduczyl troche ;/