Witam wszystkich, to mój pierwszy post na tym forum. Wybaczcie, że taki długi.
Sytuacja nie jest bardzo skomplikowana, ale postaram się ją w miarę szczegółowo przedstawić. Trzy miesiące temu zacząłem studia i poznałem na roku bardzo fajną koleżankę. Mam z nią większość ćwiczeń, więc gdzieś na początku roku (w drugim tygodniu) zagadałem do niej o jakieś kserówki i notatki. Zaczęliśmy ze sobą gadać i przez kolejne dni na przerwach gadaliśmy coraz więcej. W czasie integracyjnego wypadu do baru z większą grupą osób z roku akurat przypadkiem usiedliśmy blisko siebie w pewnym oddaleniu od reszty i przez następne pół godziny bez przerwy gadaliśmy o najróżniejszych sprawach, zupełnie nie zwracając uwagi na resztę. Do niczego tam nie doszło, bo też i niczego nie inicjowałem, ale było miło. Przez kolejne tygodnie sporo ze sobą gadaliśmy, okazało się, że mamy bardzo podobne poglądy na wiele spraw, podobne zainteresowania, dodatkowo zainteresowałem ją swoimi pasjami i twórczością, bardzo spodobało się jej to co piszę i zaczęła nawet recenzować mi moją twórczość. Poprosiła mnie też o przysługę (pytanie o możliwość załatwienia jakiś praktyk) na co się zgodziłem, powiedziałem, że nie ma problemu, ale potem dodałem, że "mam nadzieję, że też będę mógł na nią liczyć, jeśli będę potrzebował jakiejś pomocy". Ona się roześmiała, w żartach powiedziała, że lubi mnie wykorzystywać, ale potem dodała, że oczywiście mogę na nią liczyć i poprosiła mnie o to również dlatego, że nie jestem jej do końca obojętny, więc nie ma problemu.
Ogólnie nasza znajomość się rozwijała i doszedłem do wniosku, że powinienem zacząć dawać jej do zrozumienia, że chodzi mi o coś więcej. Podczas naszej znajomości nie dotykałem jej za bardzo ani też specjalnie nie flirtowałem (jeśli chodzi o dotyk, to tylko jakieś klepanie po ramieniu, czy coś w tym stylu, czyli nic, aczkolwiek ona sama nic nie inicjowała i też jest osobą dość nietowarzyską, zdystansowaną i ze sporym temperamentem, więc nie chciałem przeginać).
Po tym jak jej pomogłem z tymi praktykami powiedziałem, że jeżeli wszystko się uda to chce w zamian całusa. Ona się roześmiała i powiedziała, że nie jest od tego i nie akceptuje tego typu wymiany. Trochę się zmartwiłem, czy nie odebrała mnie jako jakiegoś cynicznego napalenica, dlatego potem podszedłem do niej i powiedziałem, że był to żart i żeby nie odbierała tego tak, ze staram się ją wykorzystać (nie przepraszałem, powiedziałem to luźno i z uśmiechem) ale ona mi przerwała, zaczęła się śmiać i powiedziała, że nic z tych rzeczy i jeśli przesadzę to mi da znać.
To był piątek, przez weekend nie miałem z nią kontaktu, ale napisała do mnie sama w niedzielę. Totalna bzdura - napisała mi o tym że ma jakieś moje teksty które jej pożyczyłem dwa miesiące wcześniej i żebym był we wtorek bo będzie mi je chciała oddać. Nie rozumiem po co mi to pisała (teksty nie były już do niczego potrzebne), wtedy pomyślałem, ze po prostu chce ze mną złapać kontakt.
Spotkaliśmy się we wtorek na uczelni, trochę pogadaliśmy, ale potem gadaliśmy znacznie mniej. Ona zaczęła więcej przebywać z innym kolesiem, z którym już wcześniej sporo gadała, a ze mną prawie zupełnie nie.
Dopiero w piątek powiedziałem jej, że mam do niej sprawę i żeby mi nie uciekła po wykładzie. Wracaliśmy razem na przystanek i ją spytałem, czy się ze mną umówi.
ona: "nie."
spytałem "czemu?"
ona: "nie umawiam się teraz na randki, ale dziękuje że mi proponujesz." i dodała, że ma do mnie duży szacunek, że wprost mówię o co mi chodzi, a nie przez trzy miesiące robię podchody.
powiedziałem "nie to nie, twoja strata"
i spytałem ją półżartem, czy ma "mroczny okres w życiu" (często używała wcześniej tego terminu względem siebie)
ona odpowiedziała, że nie i sama z siebie zaczęła mi tłumaczyć, że jest w skomplikowanym związku i takie tam pierdoły. Wtedy jej przerwałem, powiedziałem, ze to nie jest moja sprawa i nie musi mi o tym opowiadać, ale ona odrzekła, że uważa, że zasługuje, żeby o tym wiedzieć (a to nie jest osoba, która się łatwo dzieli osobistymi sprawami).
Potem zaczęła mnie przepraszać za jakąś sprawę, sprzed tygodnia i dalej się rozeszliśmy.
To było niecały tydzień temu, od tej pory totalnie mnie zlewa, non stop zadaje się z tym kolesiem o którym wcześniej wspomniałem, nie jest wobec mnie ani oschła ani zimna, tylko po prostu nie zwraca na mnie uwagi. Nie mówi cześć, nie podchodzi, nie gada. Dziś do niej zagadałem, spytałem o coś, to odpowiadała mi normalnie, ale zdawała się być spięta i ogólnie rozmowa się nijak nie kleiła.
Wybaczcie, że tak się rozpisałem o tej sprawie mimo iż do niczego między nami nie doszło. Nie robię sobie nadziei ani nie mam zamiaru się za nią uganiać, chciałbym tylko poznać Wasze zdanie:
- czy to był wykręt czy faktycznie ma faceta? (jestem na 90% pewny, że to prawda bo to bardzo szczera osoba, ale chce zasięgnąć opinii)
- czy warto o nią powalczyć?
- jak się do tego zabrać?
- czemu mnie olewa?
dzięki z góry za wszystkie odpowiedzi
- czy to był wykręt czy faktycznie ma faceta? (jestem na 90% pewny, że to prawda bo to bardzo szczera osoba, ale chce zasięgnąć opinii)
@to już ona sama wie najlepiej, ciężko powiedzieć ale raczej powiedziała jak jest
- czy warto o nią powalczyć?
@dlaczego nie
- jak się do tego zabrać?
@lewa strona
- czemu mnie olewa?
@tylko ona sama to wie ;p
a tak w gwoli podsumowania-wpadłeś w ramę przyjaciela więc niełatwo wybić się z niej, w szukajce poszukaj - znajdziesz blogii na ten temat
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Musisz przejść długą drogę. Z nią to się teraz nie uda. Ja to sprawdziłem i setki innych to sprawdziło. To jest bardzo typowa sytuacja. Musisz zupełnie się zmienić. Jak chcesz zaoszczędzić czasu i masz kase to idź na profesjonalne szkolenie. Jeśli masz mniej kasy to publikacje znanych PUA. No i oczywiscie wchłoń zawartość tej strony
+praktyka - kto wie? moze na chociażby DG spotkasz laskę wartą dużo wiekszej uwagi niż ta koleżanka ze studiów?
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Dzięki za odpowiedzi. Jak pisałem nie liczę na wiele i nie zamierzam skupiać na tym całej swojej uwagi, ale spróbować nie zawadzi. Tylko jeszcze pytanie: olać ją na jakiś czas i potem spróbować ponownie, w inny sposób?
Widać, że zauroczyłeś się
- czy to był wykręt czy faktycznie ma faceta? (jestem na 90% pewny, że to prawda bo to bardzo szczera osoba, ale chce zasięgnąć opinii)
A kto to wie, możesz się jedynie domyślać czy ta jej opowieść o chłopaku była szczera czy klasyczną bajką wymyśloną, żeby mieć powód do odmowy.
- czy warto o nią powalczyć?
To już wiesz sam
- czemu mnie olewa?
Bo czuje się niezręcznie w twoim towarzystwie po tym pytaniu. Całkiem możliwe, że dziewczyna traktowała Ciebie jak kolegę a Ty strzeliłeś z tym tekstem o umówieniu się i teraz nie wie jak ma się zachowywać.
Jak chciałeś się spotkać to trzeba było wymyślić jakiś pretekst do spotkania, albo zaproponować w bardziej klimatycznej chwili, a tak to dojebałeś jak dzik w sosnę
PS. jak ja Ci zazdroszczę tych dziewczyn na uczelni, od kiedy ja pojechałem na studia to się zrobiłem nolife matematyczny i jeszcze trochę to zapomnę jak wygląda kobieta, bo na politechnice to nie poogląda. Dobrze, że jeszcze weekendy są
Z mojej strony wygląda to tak. Nie potrzebnie czaiłeś się tak z jakimkolwiek działaniem. A w pewnym momencie, kiedy ona wyrobiła sobie o Tobie zdanie przyjaciółki z fiutem, to Ty wyjechałeś z grubej rury. Następnym razem więcej konkretnego działania.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....