Witam wszystkich użytkowników!
Na początku przedstawię Wam moją historię, którą warto poznać ze względu na problem z jakim teraz walczę.
Jestem w związku ze swoją dziewczyną od przeszło 2 tygodni. Poznałem ją pod koniec stycznia tego roku w sieci na jednym ze znanych portali społecznościowych. Dużo w tym czasie ze sobą pisaliśmy. Podczas rozmów z nią poprzez PW na portalu bądź przez SMSy zauważyłem, że wiele nas łączy, mamy dużo ze sobą wspólnego i ogólnie rzecz biorąc jesteśmy wręcz identyczni (pod względem charakteru, zainteresowań, sposobu robienia różnych rzeczy, etc.). Minęły około 3 tygodnie od wirtualnego pisania i zaproponowałem jej spotkanie. Mówię sobie, że nie mam nic do stracenia i jedyne co mogę zdziałać to zyskać doświadczenie, a kto wie może i dziewczynę. No i wtedy zaczęły się komplikacje. Szczerze mi wyznała, że ze względu na swoją starszą siostrę nie może mieć chłopaka (nie wiem z jakich względów; tłumaczyła się, że taką ma po prostu siostrę bardzo rygorystyczną, która pilnuje jej na każdym kroku). Dodam, że moja dziewczyna ma 17lat i jest najmłodsza spośród licznego rodzeństwa. Było mi cholernie żal i smutno z tego powodu, że nie będę mógł się z nią spotkać. Podczas tych rozmów mówiła mi, że inni kolesie nie rozumieli jej sytuacji i kiedy zaczynała mówić im, iż nie może mieć chłopaka z takich, a nie innych względów. To oni jej odpowiadali coś w tym stylu: 'masz zjebane życie' i odchodzili. No więc ja jako, że nie chciałem należeć do tych frajerów, którzy pewnie myśleli małym penisem, zamiast rozumem, powiedziałem jej, że wspólnie jakoś damy radę.. przeżyjemy to. Wtedy bardzo się ucieszyła, że ją rozumiem, że tyle we mnie wyrozumiałości. I powróciliśmy do pisania wiadomości SMS. Pisaliśmy tak przez cały marzec i kwiecień. Aż w końcu.. może się to wydać dla Was śmieszne, znalazłem ją w tej samej szkole do, której uczęszczam. Byłem w lekkim szoku. Zacząłem się zastanawiać co ona tutaj robi. Wróciłem pamięcią do naszych wcześniejszych rozmów i zauważyłem, że nigdy nie rozmawialiśmy na temat tego, gdzie do szkół chodzimy. Tak jakoś po prostu wyszło. Temat szkoły w końcu jest podobno słabym tematem do rozmów, a my mieliśmy znacznie więcej innych, ciekawszych tematów. Następnie jakoś zagadałem do niej na temat szkoły i okazało się, że jest w pierwszej klasie technikum. Ogólnie to sprawdziłem to w ten sposób, że pisałem z nią na przerwie i obserwowałem jej ruchy (ciągle sięgała po telefon, odpisywała i chowała go, po czym ja odpisywałem i znów sięgała po telefon itd.. więc dałem jej tajemniczą wiadomość: 'teraz mam Cię w zasięgu wzroku'. Myślała, że sobie żartuje.. To tak pokrótce mojego smętnego gadania. Umówiłem się z nią po szkole w piątek 13stego na randkę. Ona skończyła wcześniej i napisała mi, że wybrała dla nas park i ławkę. Powiedziała mi, w którym parku mam jej szukać. Skończyłem lekcję i udałem się tam. Randka wypaliła! Było świetnie. Ciągle rozmawialiśmy. I od tamtego czasu zaczęliśmy się regularnie spotykać przez 2 tygodnie.. Do czasu aż nie skończyłem szkoły.. (teraz idę do 4 klasy technikum, skończyliśmy naukę miesiąc wcześniej ze względu na praktykę zawodową). W tym tygodniu widziałem się z nią we wtorek i środę (moje zakończenie roku). Musze także zaznaczyć, że od czasu pierwszego spotkania przestałem nagminnie pisać do niej SMSy, gdyż zależało mi już na samych spotkaniach, a eska szła tylko sporadycznie pod wieczór.. czasem ja pierwszy napisałem, a czasem to ona zagadała. Ogólnie po spotkaniach nie odzywałem się.. dawałem jej czas na myślenie, czy tęsknotę. Dni naszych regularnych spotkań to były piątki i wtorki. Myślę, że optymalnie (2 razy w tygodniu).
Teraz pojawia się mój problem.. Jako, że chciałem być nieprzewidywalny czy zaskakujący.. Postanowiłem pojechać do niej autem do miejscowości, w której mieszka (dość przytulna wioska). Zaznaczam, że byłem tam pierwszy raz. Była to godzina coś po 19:00 Jako charakterystyczny punkt, w którym mielibyśmy się spotkać wybrałem kościół. Wcześniej po południu zapytałem ją o plany na wieczór. Odpisała, że nie ma żadnych planów, że do pracy pójdzie w sobotę (bo dorabia sobie). Więc wiedząc, że będzie wolna w piątkowy wieczór postanowiłem pojechać pod ten kościół. Napisałem do niej wiadomość: 'hej kochanie, daleko masz do kościoła?' Napisała, że mieszka troszkę daleko od tego miejsca i dodała, że dlaczego pytam.. Odpowiedziałem jej: 'bo jestem tutaj. Przyjdź choć na chwilę. Nie mów, że nie możesz wyjść i tak nie wierzę Ci.' Ciągle miałem nadzieję, że się z nią tego dnia zobaczę. Lecz odpisała, że lepiej żebym uwierzył, bo nie może wyjść. I że mogłem ją uprzedzić.
Przepraszała mnie później..
Chłopaki! Czy to moja wina? Wziąłem pod uwagę to, że nie mogę jej wbić na chatę bo miała by przez to niezły dym w domu. No to postanowiłem wybrać jakieś publiczne miejsce w jej wiosce z nadzieją, że przyjdzie do mnie.. a w domu powiedziałaby, że idzie na spacer czy coś. Starałem się jakoś ominąć ten jej problem.. a w zasadzie przeszkodę jaką jest dla nas jej siostra. Wszystko mi nie wypaliło bo po prostu nie zdawałem sobie sprawy, że nawet na świeże powietrze gdzieś z dala od domu nie będzie mogła wyjść..
Stanowczo mi powiedziała, że nie mam jej robić takich niespodzianek.
Teraz najwcześniej będę ją widzieć za tydzień w niedzielę. Chcę z nią spędzić chociaż kilka godzin.. zapytała się mamy czy mogę po nią przyjechać. I jej mamuśka wstępnie się zgodziła (siostry nie ma w weekend w tym czasie w domu bo studiuje zaocznie).
I wiecie co? Ona jest dziewczyną moich snów, tylko, że w pewnym stopniu niedostępną.. Mówiła coś jeszcze, że wcześniejsi faceci od razu wpraszali się do jej domu. Wtedy właśnie szła gadka o siostrze i że nic z tego nie będzie.. że spotkania w domu odpadają. Wspomniałem jej, że mi nie zależy na wpraszaniu się do jej chaty. Tylko żebym chociaż mógł po nią przyjechać i zabrać gdzieś..
Co o tym sądzicie?
ktoś tu chyba jest tym trzecim
a huj dopisze coś jeszcze bo żal mi Cię.
Widać łatwo się nabierasz na jej testy (siostra) i pierdolenie (że faceci od niej odchodzili).
kurwa.
ja też bym jej powiedział, że jest pierdolnięta i odszedł.
wyobrażenia i to co się mówi, często nie idzie w parze z rzeczywistością ;f
myślisz, że jak ma 17 lat to jest aniołkiem? Albo, że to problem, że jest (jeśli w ogóle) najmłodsza z rodzeństwa?
I to jest problem z 17. Mają nakurwione we łbach.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
poderwij siostre:) może wtedy zmięknie:)
Niezależnie od tego czy kierujesz się sercem czy rozumem to i tak zmierzasz do celu, który postawił przed tobą penis.
"Ona jest dziewczyną moich snów, tylko, że w pewnym stopniu niedostępną.."
Też miałem opsesje na punkcie kobiet, kobiety, do półki Nie zaczęły rozkładać nogi "porządne mężatki", dziewczyny, które twierdziły że im się Nie podobam, ze jestem za niski itd a w przeciągu paru godzin były owinięte wokół palca z oczami kociaka wpatrzonymi we mnie, czasami szybciej.
A jej siostra to iluzja, jesli bys sie jej podobał to by sie z Toba spotykala, mimo Wszystko, takie juz sa, Kobiety.
"Jakież wspaniałe historie mieliby o sobie do opowiedzenia różni ludzie, gdyby umieli wytknąć sobie wyraźny cel i trwać przy nim aż do czasu, kiedy wypełni on całkowicie ich świat wewnętrzny!"
Wiesz, co do jej siostry, to.. ona chyba nie jest iluzją. Nie znam jej osobiście, ale sprawdziłem ją w necie. Jest stosunkowo młoda, ma 24 lata i samotnie wychowuje dziecko. A zatem nasuwa mi się tutaj takie spostrzeżenie, że kontroluje ona życie mojej dziewczyny właśnie ze względu na swoje życiowe błędy. Pewnie boi się, że siostra wpadła by podobnie jak ona i zostałaby sama z dzieckiem.
A co do tego czy się jej podobam. Wielokrotnie mi powtarzała sama z siebie, że bardzo jej się podobam i SPOTYKAŁA się ze mną 2 razy w tygodniu. Chciała częściej, ale kombinowałem, że jestem zajęty. Myślę, że tutaj błędu nie popełniałem bo przecież o to chodziło, żeby dać jej zatęsknić i pomyśleć o mnie. No i też w ten sposób pewnie pokazywałem, że mi na niej nie zależy aż tak bardzo.
Przypomina mi sie po części film "Zakochana złośnica". NIe pamiętam tego filmu dobrze, ale też był motyw z siostra.
Panowie! Co byśmy nie napisali to i tak tego nie zakończy, przydałby mu sie porządny oklep na otrzeżwienie
PS. Jest kobieta Twoich snów, a najpiękniejsze sny sie kończa
Masz rację! Nie zakończę tego. Ciekawi mnie w co ona gra i chcę poznać tę grę, żeby później móc się na niej odegrać tym samym systemem o ile faktycznie jest ona swego rodzaju kombinatorką. Muszę dowiedzieć się o co tutaj tak naprawdę chodzi. Zbyt proste byłoby zwyczajne poddanie się i odejście.
Ojej naopowiadała Ci, że faceci się jej do domu wpraszali. Ciekawe czy był choć taki jeden.
"Ona jest dziewczyną moich snów" to niech w tych snach zostanie bo w rzeczywistości taka cudowna nie jest.
Chciałbym pomóc ale to co robiłeś do tej pory to jedno wielkie gówno. Ponadto obserwując to co napisałeś stwierdzam, że jesteś tak słabym samcem, że jak zostaniesz odrzucony to skoczysz z mostu albo zawiśniesz na drzewie, a ja nie chcę mieć w tym swojego udziału.
Zacznij czytać artykuły z lewej strony. Zacznij od inner game bo z tym u Ciebie bardzo krucho.
Spokojnie @rafciuuu. Nie skoczę z mostu ani też nie zawisnę na drzewie. No tak, tak mi naopowiadała. Też mnie ciekawi czy był choć jeden taki koleś, który się wpraszał. Może z tym tekstem, że jest dziewczyną z moich snów po prostu trochę przesadziłem, ale chodzi mi o to, że dobrze czuję się w jej towarzystwie. Każde spotkanie z nią było bardzo fajne. Ani razu nie powiedziałem jej prosto w twarz co do niej czuję, a kiedy ona wyznawała mi miłość odbierałem to obojętnie. I tak było dwa razy no i później przestała mi mówić, że mnie kocha. Spieprzyłem tutaj coś?
Panowie! Witam ponownie.
Przede wszystkim powiem Wam, że na chwilę obecną nie zamierzam tego kończyć. Nie wiem o co tak naprawdę chodzi.. czy pogrywa ze mną czy też może jest zupełnie szczera w tym wszystkim. Jestem z nią umówiony na niedzielę. Postanowiłem, że tego dnia będę cholernie naciskał na wszelkie szczegóły i będę bezpośredni. Co jak co ale kiedy rozmawiasz z dziewczyną będąc przy niej to możesz w pewien sposób wyczuć czy coś kręci, nie wie co powiedzieć, a może sama się wkopie.. Bo w virtualu może się zastanowić co napisać i jak napisać, a w rzeczywistości jest jeszcze mowa ciała. Przeprowadzę z nią z mojej strony ostrą konwersację, pamiętając o tym co pisała mi w smsach, a co powie na spotkaniu. Mam pewien plan działania, swoistą grę słów.
Bardzo mnie ciekawi jedna sprawa. To, że przyjadę w niedzielę było wcześniej uzgodnione z nią i jej mamą. I teraz zastanawia mnie, czy będę mógł ją odebrać z domu czy też będzie kręcić, abym na przykład przyjechał koło kościoła tak jak w ten piątek co wpadłem bez zapowiedzi i była totalnie zaskoczona.. Jeśli wybierze drugą opcję to będę pewien, że kombinuje ze mną.. Bo skoro matka wie, że mam przyjechać po nią to dlaczego nie mógłbym jej odebrać prosto z domu? Wtedy byłbym już co najmniej pewien, że jestem tym trzecim jak to ktoś wyżej napisał.. Będę musiał wszystko szybko przeanalizować i wiedzieć już na czym stoję. Jeśli wynik mojej analizy będzie negatywny, to dam jej tego dnia to czego żaden inny chłopak jej jeszcze nie dał i na koniec spotkania powiem, że tylko marnuję z nią mój czas.. (tego dnia ma urodziny, dlatego tym bardziej powinna mnie zapamiętać). Wyczytałem tutaj coś o tym, że trzeba dać dziewczynie to co lubi, a później jej to zabrać. No to skoro mnie lubi, a nawet kocha jak to powiedziała.. to dam jej siebie tego dnia i jeszcze tego samego dnia odejdę.. Wzbogacę się w doświadczenie. Pewnie i tak mi zaraz napiszecie, że wszystko co robię to robię źle.. a to tylko moje wewnętrzne przekonanie.
spróbuj a się przekonasz czy to bedzie dobre czy zle, po co przed kazdym dzialaniem pytasz nas wszystkich o to jaki ruch wykonac? Nic tak nie uczy jak wlasne doswiadczenie
"jako, że nie chciałem należeć do tych frajerów, którzy pewnie myśleli małym penisem, zamiast rozumem, powiedziałem jej, że wspólnie jakoś damy radę."
To ja i sav byliśmy tam przed tobą. Bo ja jakby mi laska takie numery wykręcała to spierdalałbym jak czeczeński uchodźca przed strażą graniczną.
"Bardzo mnie ciekawi jedna sprawa(...) Jeśli wybierze drugą opcję to będę pewien, że kombinuje ze mną.."
I co stary? To nazywasz związkiem? Dziewczyną ze snów? Że będziesz się zastanawiał, dociekał o co cho, snuł, wnioskował, przeżywał wahania nastrojów jak kobieta w menopauzie? PRZECIEŻ TY NIC O NIEJ NIE WIESZ. Ona jest dla ciebie zagadką, pociąga cię jak przedszkolaka gra w statki. A może tam, a może gdzie indziej, a może na polu B4=jej domku w przytulnej wiosce już kto inny stawia swój jednomasztowiec? Jest dla ciebie zagadką, pustą kartką, przyciąga cię bo chcesz za wszelką cenę poznać jej tajemnicę. Na mój gust laska jest tego niewarta. Ona nie jest "dziewczyną ze snów". Ona ma jakąś biżej nieokreśloną korozję intelektu. Ogarnij się, zanim spuści cię w klopie bez domestosa.