witam wszystkich serdecznie.
na początek -jestem pewnym siebie facetem, nie jestem miły.
Poznałem jakiś czas temu zajebistą laskę na imprezce. zaczęło się tak, że patrzyła się na mnie, to ja na nią się spojrzałem, ta odwróciła wzrok a ja się nadal patrzyłem, ona znowu spojrzała się i się uśmiechnęła tym razem. wiedziałem, że należy podejść i zagadać 9i tak też zrobiłem). po 5min gadki wziąłem nr i zapamiętałem tylko jej oczy i długie proste włosy.
po kilku dniach napisałem do niej smsa, ale jakoś nam się nie układało w rozmowie. nie odzywaliśmy się do siebie ...aż pewnego razu po ponad miesiącu napisała mi widomość, ze widziała mnie właśnie na mieście... ja na to jej ,ze tak, jestem i popisaliśmy kilka smsów, z tym że miałem ją gdzieś i trochę ją wkurzyłem na dodatek...było czuć jej złość.
po paru dniach napisałem jej "dryn dryn". (szczerze myślałem,że nie odpisze nic ,a ta ku mojemu zdziwieniu się odezwala). zaczeliśmy pisać od tego czasu dzien w dzień, tas do mnie,że zdziwila się jak wtedy d oniej podszedłem bo większośc facetów raczej by tego nie zrobiła. pisaliśmy w stylu 'kto się czubi ten się lubi" np., że cienias jestem, ja do niej, że to ona jest cieniara i wiele takich sytuacji w których to ja jej pokazywałem,że mi nie zależy na niej, ale przy tym przyjemnie nam sie rozmawiało...i tak przez dwa tyg, dopóki się spotkaliśmy...
umówiliśmy sie na spotkanie. spóźnilem się 7 min, jej nie było .myślałem,że mnie wystawiła... pisze jej, ze jak mnie nie chce widzieć to się nie wpraszam i ide. jak jej zależy to mnie poszuka...ta na to, że -już idzie. nie wierzyłem jej, więc poszedłem i skręcilem w pierwszą lepsza ulice... nie wiem, czy to przypadek czy nie, ale z nad przeciwnej strony szła ona...mówie -cześć, ta żdziwiona, bo myslała,ze będe czekał...i podzsedłem, dalem jej buziaka. spędziliśmy zajebiście razem czas... (a propo. laska z wyglądu 10 na 10, tylko z mojej strony zero komplementów na jej wygląd -zupełnie nic). tylko o tym jak ma przyjemny, taki aksamitny głos...i porównalem go do szczekania psa, który ujadal akurat w pobliżu... i w brech obydwoje
albo mówie,ze ma za chude uda...choć były seksy. na spotkaniu miala być godz., a siedzieliśmy 3 godz i to ja zakończyłem spotkanie.
po spotkaniu popisaliśmy nastęnego dnia, wszystko było w porzadku a nawet jeszcze lepiej, bo jak przed samym spotkaniem nie wysyłała mi buziaków np. na dobranoc to po spotkaniu wysylała. pisze jej np, -co tam?, ta, -ze jest z koleżanką. młówię -pozdrów ją, pewnie już zauwazyla jaka jesteś bardziej szcześliwa od wczoraj...(chodziło o nasze spotkanie), ta, -ze oczywiście, że widzi wlaśnie jej usmiech. z rana do mnie smsa, ze żona dzwoni, bo miała mnie obudzić...
i po 5 dniach wysłałem jej wieczorem samego buziaka, ta odwzajemnila... odczekałem godz. i napisałem jej coś w stylu: "czy to nie ciekawe, jak to jest...czasami znasz kogoś od dawna i nie ma tej wspólnej wibracji...a czasem poznajesz kogoś tak nagle i od razu czujesz, ze nadajecie na tej samej fali...) i jej odpowiedzią na to było "czyli,ze ty i ja? nie mam za bardzo sms". pomyslaem,ze skończyły jej się smsy...ale po 3 dniach nie odzywania się napisałem "czesc mam nadzieje,ze u ciebie wszystko w porzadku, bo u mnie tak
. zastanawiam się tylko,czemu się nie odzywasz". mija już 2 tyg, jak nadal się nie odzywa, a przecież gdyby jej zależało to by odpisala, co nie? co mam mysleć...?
Sms pisać lubisz a tu Pua wilkołak się odzywa "ze jak mnie nie chce widzieć to się nie wpraszam i ide. "
""czy to nie ciekawe, jak to jest...czasami znasz kogoś od dawna i nie ma tej wspólnej wibracji...a czasem poznajesz kogoś tak nagle i od razu czujesz, ze nadajecie na tej samej fali...) i jej odpowiedzią na to było "czyli,ze ty i ja? nie mam za bardzo sms". pomyslaem,ze skończyły jej się smsy...ale po 3 dniach nie odzywania się napisałem "czesc mam nadzieje,ze u ciebie wszystko w porzadku, bo u mnie tak . zastanawiam się tylko,czemu się nie odzywasz". mija już 2 tyg, jak nadal się nie odzywa, a przecież gdyby jej zależało to by odpisala, co nie? co mam mysleć...?"
Wpisała sobie dupa w google treść wyskoczyło Nselowskie gówienko i Bach , mamy wilczka.
Laska się spłoszyła.
Zajmuję się kryminologią, szukam iluzji, odnajduję prawdę i przechodzę dalej
"wiedziałem, że należy podejść i zagadać 9i tak też zrobiłem"
Propsy !
"jak mnie nie chce widzieć to się nie wpraszam i ide."
To nie Ona ma decydować, zachowałeś się jak piesek
"czesc mam nadzieje,ze u ciebie wszystko w porzadku, bo u mnie tak zastanawiam się tylko,czemu się nie odzywasz"
Nie dobijaj, piszesz jej że o niej ciągle myslisz, główkujesz ?
"tylko z mojej strony zero komplementów na jej wygląd -zupełnie nic"
No to gitt
" pisze jej np, -co tam?, ta, -ze jest z koleżanką. młówię -pozdrów ją, pewnie już zauwazyla jaka jesteś bardziej szcześliwa od wczoraj...(chodziło o nasze spotkanie), ta, -ze oczywiście, że widzi wlaśnie jej usmiech. z rana do mnie smsa, ze żona dzwoni, bo miała mnie obudzić..."
Wyszedłeś na needy, napierdalałeś z nią cały czas smsy.
Po lewej stronie masz wiele lekcji od Gracjana , artów też , zaznajom się z tym.
Rzuciłem wszystko, zostawiłem w tyle , Inny świat blisko, będzie za chwile...
jak bym był kobietom to też bym do ciebie nie pisał
ileż można pisać smsy wyjebała się na ciebie lasce trzeba dać emocje a tego przez sms nie zrobisz poczytaj lewą strone a doznasz oświecenia
"Mężczyzna powinien być taki, żeby kobiety szalały przy nim, za nim i po nim."
Tu masz odpowiedź:
"mija już 2 tyg, jak nadal się nie odzywa, a przecież gdyby jej zależało to by odpisala"