Otóż jak pisałem wcześniej podczas miłej randki z pewną niewiastą mieliśmy odmienne zdanie na temat niezbędności telefonu i internetu.
W wyniku tego powiedziała łapiąc mnie za słówka, że teraz czeka na mój kontakt w jakiś inny sposób...
Przyszły święta i postanowiłem złożyć jej życzenia. Napisałem e-mail gdzie po części przyznałem jej rację w kwestii telefonów, złożyłem życzenia i zaproponowałem spotkanie po świętach.
Ona w prawdzie mi odpisała, ale napisała jedynie jakiś wierszy życzeniowy i ani słowa co do spotkania.
Teraz pytanie: Jak myślicie panowie dzwonić do niej po świętach w sprawie spotkania, czy olać sobie?
Zaznaczam, że dziewczyna jest warta uwagi... Ale troszkę ciężko ją ogarnąć 
Skoro uważasz, że jest warta uwagi, to gdzie problem?
Atakuj, co tu więcej dodawać.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Nie chcę wyjść na kogoś komu zależy... A wydaje mi się, że ona wychodzi z założenia, że to facet powinien wykazywać inicjatywę i się starać. A mi to troszkę nie w smak, bo już kiedyś przez coś takiego zostałem pieskiem. O nie!!!
Muszę coś wymyślić, żeby jej się nie narzucać. Tyle, że drażni mnie fakt całkowitego olania mojej propozycji randki.
Może nie zwróciła na to uwagi. Nie musisz wyjść na kogoś komu zależy, zwyczajnie okazujesz swoje zainteresowanie;]
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Jak skończy się cały ten świąteczny cyrk to do niej zadzwonię. Tym bardziej, że jestem jej winny obiad, czy też kolację za przegrany zakład który przyrządzę u siebie na stancji korzystając z okazji, że będę sam w domu... Coś zaaranżuję i zobaczę czy jest zainteresowana czy nie.
Już raczej nie te czasy, że się bawiłem w podchody jak by tu sprawdzić czy się komuś podobam czy nie. Ważne żeby wyczuć magiczną chwilkę i sprawić by była bardziej magiczna