Sytuacja wygląda następująco. Impreza u mnie w domu ze znajomymi (gdzieś w połowie lipca może), średnio udana, ale w zasadzie jedyne na co liczyłem na tej imprezie to jakiś postęp z jedną dziewczyną. no i kiedy impreza zmierzała do końca, to zrobiliśmy taki już można powiedzieć afterek na sofach w bibliotece, wszyscy siedzą, jakaś muzyka, gadamy. tak się złożyło, że ona się przysiadła do mnie na sofie, a że z pozycji siedzącej do leżącej nie jest daleko i akurat się koc pod rękę nawinął, to można było sobie na co nieco pozwolić. no właśnie nie za wiele, bo wiadomo, publiczność, ale rękę gdzieś tam wsunąć nie zaszkodzi, czy pomiziać tu i ówdzie. w sumie to chyba nawet trudno by to nazwać pettingiem, takie zwykłe macanko, ale wszystko gładko szło. gadać mi się za wiele nie chciało, bo wiadomo, że dotykiem więcej się zdziała niż gadaniem.
druga impreza, 31 lipca, u koleżanki. impreza jeszcze słabsza, niż ta u mnie, oczekiwania równie niewielkie, ale poszedłem tam w wiadomym celu. skończyło się podobnie, z tym, że dużo wcześniej na tej sofie wylądowaliśmy i w pokoju byliśmy sami. ale z góry wiedziałem, że do niczego poważniejszego nie dojdzie, 0 szans na fc, brak gumek.
no i znowu mocne kino. ale tym razem... zonk! coś nie tak. kładę rękę gdziekolwiek - 'nie, nie, nie możesz tak robić', 'dzisiaj nic z tego', 'weź rękę' i się śmieje, zabiera mi rękę. tutaj muszę zaznaczyć, że zachowałem się tragicznie
pozwalając jej mnie 'obmacywać'. mówię jej - to ty też zabierz rękę, a ona na to 'ja mogę tak robić, bo ja chcę, ale ty nie możesz' w końcu się zdenerwowałem i odwróciłem, wtedy zaczęła się przytulać. ponadto mówiliśmy sobie nawzajem, że ta sytuacja nic nie znaczy, ja do niej, żeby sobie nic nie wyobrażała.
-kolejna istotna kwestia: brak kc. wiem, że ona o tym pomyślała, powiedziała nawet: nie uda ci się to, o czym myślisz, ja odbijałem 'co mi się nie uda? nie za dużo sobie wyobrażasz?
-mówiła: nie wygrasz ze mną w tą grę. looser. na to to tylko się śmiałem.
-ona na imprezach, na których jestem, nie pije alkoholu. wycwaniła się. dlatego, żeby sprawy 'za daleko' nie poszły między nami. boi się, że nie będzie mogła się oprzeć. powiedziała mi to. (innymi słowy)
-kino z jej strony intensywne, poza tym cały czas się przytulała. z mojej strony baardzo opornie wszystko szło.
pomóżcie, proszę, ją rozpracować. bo nigdy w życiu jeszcze tak trudnej hb nie spotkałem. na prawdę, mam wrażenie, że za często jest o krok przede mną.
no jest flirt, Vłodarz, ale ja nie lubię, jak ona tak ramuje. że co to niby znaczy? wiem, że zjebałem z tym KC, mogłem wtedy strzelać...
utwierdzam się w przekonaniu, że była tego dnia niedysponowana.
tekst 'dzisiaj nic z tego' jest wręcz sztandarowym hasłem dnia w czasie menstruacji. we wszystkich filmach, kawałach itd.
Missiek, widze, ze nowy jestes, wiec spoko.
Chris, dała się pomacać, nawet sama była bardziej aktywna. Ale co my przechodziliśmy już... daaawno temu wysyłała mi IOI, ja spierdoliłem sprawę, potem się obudziłem, ale byłem afc'em, sfrajerzyłem się. Potem poważnie sprawę przemyślałem, poczytałem, wziąłem się za siebie i zrobiłem reframing.
Blisko seksu jestem niestety tylko na imprezach (mimo że ona jest w 100% trzeźwa). Ponieważ nasze relacje na co dzień praktycznie leżą. W tej chwili nie ma perspektyw na spotkanie (być może dlatego, że już kiedyś próbowałem i nie przebiłem się przez sucze ST). Natomiast na imprezach jest inna bajka. Tam mam pełne pole do popisu. Kino, emocje, budowanie napięcia, EC, pełny serwis. Mam wrażenie, że do seksu mam za słaby comfort. Albo nie umiem wzbudzić dostatecznie pożądania, stany seksualne, itd. Chyba się pobawię w NLS, ale kurwa średnio to ogarniam, żeby tak wklepać na pamięć transowce, patterny, itd.
Przy NLS boję się, że będę niespójny, bo jak czytam jakieś patterny, zwłaszcza te zamieszczane na forum, to... szczerze w to wątpię. A jak będę mówił bez przekonania, to wiadomo. Denerwuje mnie, że mam teraz tak mało okazji do spotkania z nią.
spotkam się, spotkam, najpóźniej za 3 tygodnie. boję się tylko o moje attraction, zwłaszcza, jeśli by miało przez miesiąc trwać w stagnacji.