Witam Panowie.
Mam chujową sytuacje, która bardzo mnie męczy i zaprząta mi głowę. Podejrzewam, że jestem w bardzo kiepskiej pozycji kolegi- adoratora- jeszcze nie daj Bóg plastra...
Sytuacja wygląda w następujący sposób.
Znam dziewczynę, już jakiś czas- kręciłem- szło dobrze- potem spieprzyłem-przerwa- potem odnowiony kontakt.
Laska wie, że mi się podoba jako kobieta, ale ja nie mogę do końca rozgryźć kim san dla niej jestem.
Opisywałem sytuacje wcześniej- no niby spotkania nie były źle rozgrywane, laska trudny orzech do zgryzienia, bardzo zdystansowana- sporo ST. Przed wakacjami na spotkaniu mieszane sygnały- dające jakąś nadzieje, sama mówiła, że z nikim się nie spotyka bo nauka pochłania cały czas. Potem cisza, wymówki sesją poprawkową( na prawdę mówiła o wielkim stresie, o lekach na uspokojenie- więc ciężko było nie wierzyć). Potem do Niej zadzwoniłem- załamka- bo sesja nie wyszło tak jak miała wyjść, dlatego powiedziała, że spotkamy się w październiku jak sobie wszystko poukłada- bo nie chce się wykręcać.
Ostatnio dwa dni temu się z Nią spotkałem. Spoko, na luzie- mowa ciała- głowa do góry, uśmiech- ja ustaliłem miejsce i czas, ona zaproponowała kawiarenkę(bo ja bardziej specjalizuje się w knajpach ;p). Pogadaliśmy trochę o studiach(wiem, że nie bardzo- ale próbuje to rozwijać na sferę marzeń, planów, potem o pracy bo oboje szukamy, o jej babci) Ona była jakaś lekko zmęczona, podłamana- mówiła o tym,że ten rok poszedł na marne.
W ogóle dziwna sytuacja, bo dostała sms'a od swojej przyjaciółki, że ta mnie widziała przed chwilą na mieście- a ja w ogóle tej koleżanki nie znam.?
W rozmowie nawiązałem w pewnym momencie to dziewczyny, którą poznałem w autobusie-a propos cech które cenie u kobiet.
Ona na to, że po raz drugi w życiu się zakochała na wakacjach, a wcale nie pasował do jej typu ideału- ale, że po raz drugi ma też złamane serce- i z tego powodu się nie odzywała. I że jednak nie ma serca z kamienia. Kurwa!- nie wiem po co mi to mówi- na wcześniejszych spotkaniach też gada o jakiś facetach- olewam to, ale ja nie jestem z nią w takiej relacji, bym miał słuchać takich rzeczy.
Dlatego powiedziałam, że też tak kiedyś miałem(ona w tedy jakby z uśmiechem i dumą, że chodzi niby o nią)ale, że to jej sprawa. - koniec tematu
Ja nawiązałem do tego, żę nie odbrała kiedyś, delikatnie zwracając jej na to uwagę, to stwierdziła, że jestem zaborczy- i tej cechy bardzo u mnie nie lubi- ??? ja na to, ze się nie zgadzam, powiedziałem, że po prostu pokazałem co mi się nie podoba, że to jej zdanie- szanuje, ale uważam inaczej- koniec dyskusji.
Poza tym, sama przyznała, że zanudza- na co ja, że no właśnie, a potem na samym końcu spotkania-, że jest nudziarą, ja na to, że straszną ;p
Ogólnie starałem się pozostać sobą- nie zgrywać wielkiego alfa czy macho, próbowałem podnieść jakoś tę energię. Było trochę kina- tym razem się specjalnie nie broniła. Gadałem z nią normalnie jak z koleżanką, ale patrzyłem jej często głęboko w oczy.
Spotkamy się w przyszłym tygodniu bo chce ode mnie pożyczyć książkę- i do tego wstępnie się zgadaliśmy na pójście do teatru.
Nie wiem co mam robić- myślę, że z tym zakochaniem nie ściemniała- chociaż kiedyś też coś mówiła- że jej cała osoba jest skierowana w kierunku pewnego faceta- ja pokazałem, że to olewam- potem dostałem od niej sms'a że koleś z którym stała to nie jej facet- a potem sama zaproponowała spotkanie.???
Co teraz zrobić?
Lepiej- odbyć te dwa spotkania- zobaczyć co będzie
Czy już wcześniej szczera rozmowa- poważna, bez złości, wrażliwa, że kołem zapasowym czy plastrem nie będę. Bo przeramować może być ciężko, NLS- też szybko nie opanuje 
Strasznie mnie męczy ta sytuacja ;/
Me-1 Fajnie super wszystko opisałeś. Teraz coś od siebie, posłuchaj:
Widać, że tobie zależy, co da ci chłodnik jeżeli teraz przestaniesz się do niej odzywać? Ja na twoim miejscu bym działał. Wzbudził w niej tak wielkie emocje, aby przestała myśleć o tamtym, a zaczęła interesować się tobą. Ale w jaki sposób bym to zrobił? Tego nie wiem, ty musisz znaleźć swoją receptę.
Ja będę trzymał kciuki.
Podsumowanie: tak, warto iść na te spotkania.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
kurwa fan przeszedłeś sam siebie pięknie powiedziałeś
Życie jest ciężkie ale dlatego jest takie zajebiste.
Dziewczynki lubią być zadurzone.
Jestem gotów zostawić każdą w każdej chwili.
"Wymiękasz przed ostatnią górką żołnierzu?"AG.
Dzięki

Właśnie liczyłem na opinie kogoś doświadczonego. Spróbuje, poczytam, zaryzykuje
Ale my też się możemy mylić. Właśnie o to chodzi, że my dajemy ci pewne alternatywy, a ty robisz z nimi co chcesz. TY DECYDUJESZ, BO TO TWOJE ŻYCIE.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Wiem, ale dzięki, że podzieliliście się swoim doświadczeniem. Sam jak powiedziałem- nie bardzo wiem co co chodzi w tym wszystkim, mam bardzo ambiwalentny stosunek do tej sytuacji. Jednak po Twojej odpowiedzi Fan, moje nastawienie stało się bardziej pozytywne

Zaryzykuje, jak nie wyjdzie to skorzystam z tej drugiej opcji
No to powodzenia. Jak nie wyjdzie to i też dobrze, bo przynajmniej się czegoś nauczysz. Także co byś nie zrobił to jesteś na plusie.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Spotykacie się już długo a ty jej nie pocałowałeś nawet??
Zrób to jak najszybciej, bo ja nie wróże nic dobrego
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Z tym pocałunkiem, to k*rwa próbuje.
Przedostatnio to sama gadała dużo o całowaniu i się śmiała, że nie będzie całowania, że ostatnio chciałem ją pocałować, a unikała kina, jak chciałem koło niej usiąść, albo nachylić się nad stolikiem to też- więc nie widziałem okazji.
Ostatnio na pożegnanie, to wystawiła tylko policzek- ja pocałowałem, i chciałem w drugi to się zaśmiała i odsunęła(kiedyś zrobiłem taki numer, że jak całowała mnie w policzek, to ja szybko odwróciłem usta i chciałem ją pocałować, ale też nie wyszło).
I właśnie o to też chciałem się zapytać. Co tu zrobić- czy po prostu złapać ją za biodra, ręce, kurtkę przycisnąć do siebie- zrobić to tak lekko bezczelnie i brutalnie?- bez wcześniejszego zbudowania napięcia? Np w trakcie spaceru, powiedzieć, że pokaże jej krok salsy
Bo ona jest trochę trudna. Wiem, spojrzenie w oczy, bliskość, a tutaj jest jakiś dystans. Myślałem też o NLS, ale ona też jest przebiegła.
Spróbuj, spróbuj. Ja zanim pocałowałem raz pannę to próbowałem 4razy, potem z każdą kolejną próbą się rozkręcała.
I spróbuj sztuczki: 'zamknij oczy'. Ona zrozumie o co chodzi, jak zamknie to masz przyzwolenie. To takie 'niby chce, ale nie może to wyjść z jej inicjatywy'. To też dobry pomysł.
Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?
Ok, dzięki wielkie za rady.
;p - to się zaśmiała i odpowiedziała- akurat 
Będę próbował i nie będę się zrażał. Jak ostatnio się odsunęła to porostu się uśmiechnąłem i powiedziałem, że to przecież tylko w policzek
Pozdrawiam!