Witam. Niedawno trafiłem na tę stronę. Czytałem i nadal czytam lewą, blogi, fora. Kopalnia wiedzy, ale nie o tym chciałem.
Target: koleżanka, którą znam od paru lat. Widujemy się co 1-2 miesiące. Zawsze chętna na spotkanie. Nigdy nie byłem nią specjalnie zainteresowany, głównie dlatego, że miałem inne panny.
W zeszłym roku/dwa lata temu odbierałem od niej silne IOI, prezenciki, propozycje spotkań w środku nocy. Trzeba było kuć żelazo póki gorące. Teraz ostygło. Target niby ma kogoś, z kim się 'spotyka' raz czy dwa na miesiąc (odległość), ale nigdy o nim nie wspomina. Nie powinno to stanowić większego problemu.
Ok, do rzeczy. Postanowiłem wyjść z ramy kolegi. Więc przy ostatnim spotkaniu dużo kina, negi, chodzenie za rękę, rozmowy o seksie. Ech i, cholera, zakochałem się. Chciałem do niej podejść z zimnym wyrachowaniem. Nic z tego. Burza hormonów jak w gimnazjum. Dlatego tu piszę - mam kłopoty z trzeźwą oceną tej sytuacji. Co gorsza, włączył mi się blok przed pocałowaniem jej. Całe solidnie zbudowane kino poszło się j****.
Czy po braku domknięcia jestem u niej spalony? Jakieś rady w kwestii przełamania się? Jestem needy jak cholera, ale nie mogę tego okazać, prawda?
Czy w takim razie 1-2 dni przerwy od ostatniego spotkania do telefonu będą odpowiednie? Zrobiłbym dłuższą przerwę (bo chłodnika stosować nie będę - obawiam się, że nie mam co chłodzić), problem w tym, że w weekend jest fajna impreza - świetna okazja, żeby wyciągnąć tam target i działać dalej.
A może mimo wszystko warto olać imprezę i poczekać dłużej? Odezwać się za tydzień? Jeśli pokażę, że jestem needy, będę na przegranej pozycji. Proszę o uwagi i sugestie co do tego jak się najlepiej zachować...
PS wiem, że tego kwiata jest pół świata, ale target znam dość dobrze i uważam, że warto jest się dla niej pomęczyć.
znam to uczucie
też się przymierzałem do napisanie podobnego postu
jak widać zrobiłeś to lepiej
bo ja nie jestem polonistą i nie potrafiłbym tak to ubrać w słowa
do rzeczy
rama kolegi - to porażka
zakochać się w przyjaciółce - przerabiam to samo
ja nie kułem żelaza kiedy mogłem
bo podobała mi się inna
teraz po 2ch latach uczucie do niej wróciło
ale jestem tylko przyjacielem
f...k
chude amerykanki
Desaparecido, rozumiem co czujesz. Bardzo trudno jest działać wbrew silnym emocjom. Nawet jeśli się w niej zakochałeś i ona jest 'tego wszystkiego warta', to sam powiedziałeś: 'tego kwiata jest pół swiata'. Nie możesz nigdy wpadać w obsesję z powodu jednej kobiety! To tylko prowadzi do problemów. Nawet jeśli ją kochasz, baw się z innymi ludźmi i przebywaj z innymi kobietami.
Z tego co napisałeś wynika, że możesz ją pocałować. Chcesz znać sposób, żeby 'przełamać się'? To mam złe wieści... otóż dziesiątki kowbojów, super uwodzicieli, czaków norisów mogłoby Ci z miejsca teraz podać setki swoich technik na opanowanie strachu. Niestety, żadna z nich by nie działała. Ten strach przed pocałowaniem kobiety jest zakorzeniony w naszym umyśle, tak jak strach przed skokiem z klifu. Najlepsi uwodziciele na świecie powtarzają: nie można opanować strachu przed kontaktem z kobietą. Trzeba nauczyć się działać mimo strachu. Czasem ten strach jest obezwładniający, a czasem zrobisz coś i nawet nie zauważysz kiedy.
Jedno jest pewne - masz wybór: pocałować ją albo pozwolić się pokonać strachowi. W ten sposób życie testuje, czy jesteś cipą. Cóż, Twój wybór ;]
Magic ;>
mi sie wydaje ze boisz sie ryzykowac.....mozesz sobie to wszystko wsadzic w tylek jak sie boisz ja wyrwac do swojego swiata, one to lubia zzaskoczenie przydusc do sciany, pocaluj i powiedz ze miales taka ochote....musisz byc troche takim skurwy....ale i pokazac ze jestes milutki, powodzenia;)
Dzięki wielkie za rady, na pewno wprowadzę je w życie. Jeden z mądrzejszych cytatów, które wyczytałem gdzieś na tej stronie, brzmiał: 'jeśli chcesz zdobyć kobietę, musisz być gotów ją stracić'. Czy coś w tym stylu. Doszedłem do wniosku, że jestem gotowy. Prowadzę dość bujne życie towarzyskie, obejdę się bez przyjaciółki czy kolejnej koleżanki. Moim problemem jest chyba to, że za dużo myślę, zamiast włączyć spontan i dać się ponieść emocjom.
W każdym razie będę działał :] Jeśli nie wypali, trudno. Będę bogatszy o kolejne doświadczenie, następnym razem pójdzie łatwiej. Ech, długie związki zdusiły we mnie umiejętność podrywu, rozleniwiłem się w tej kwestii. Sporo pracy przede mną, i to od cholernych podstaw.
To teraz koronne pytanie. Dwa dni przerwy, trzeciego/czwartego dnia zadzwonię i umówię się. Jeśli jej nie będzie pasować - nie prosić, nie namawiać, tylko to zaakceptować i umówić się na inny termin (albo powiedzieć, że zadzwonię wtedy a wtedy żeby się umówić). Będzie ok? Nie wyjdę na needy?
jeśli chcesz zdobyć kobietę, musisz być gotów ją stracić
needy
szkoda, że nie mam takiego nick'u
chude amerykanki
możesz się spróbować odkochać, łatwiej jest wtedy grać. albo ftow'uj.