Doradźcie mi panowie bo sam już nie wiem. Mam mętlik w głowie bo dzieje się coś co mi się nie podoba.
Moja kobieta kobieta poinformowała mnie że może ja odwiedzi na weekend jej były chłopak z którym utrzymuje kontakt koleżeński.Gosciu ten ma nocować u niej bo jedzie z daleka i idą na imrezę, ale jak mnie zapewnia będzie spał w innym pokoju. dadam że przed tym wszystkim oczywiście mówiła jak bardzo jej zależy i takie babskie gadanie.
Powstała przez to kłótnia. Na początku byłem stanowczy i powiedziałem że nie zgodzę sie na to bo mi sie to nie podoba i takich rzeczy się nie robi. Nie zabroniłem jej się z nim spotkać ale nocleg że to troche za dużo. Powiedziałem że to może być koniec naszego związku nawet. Była zła na mnie że tak stawiam sprawę ale napisała temu gościowi smsa że RACZEJ nie da rady sie spotkać bo coś tam... Ale mam nie myśleć że bedzie tak cały czas.
Zarzucała mi oczywiście że jej nie ufam i że to ja boli i że ona nie chce też takiego związku że jest czymś ograniczona bo ma znajomych. Mówiła że nie robię sobie nic z tego co ona mówi że jej zależy i nie zrobi nic by nasz związek popsuć ale nie podoba jej się to ze tak jej zabraniam. Że związek nie jest po to by się ograniczać aż tak.
- Powiedziałem że nie zabraniam się jej spotykać ze znajomymi ale takie coś to dla mnie już za dużo i że jej ufam a nie jej byłemu. Później trochę zjebałem bo po jej półgodzinnym gadaniu że jej nie ufam i tak być nie może powiedziałem że ok jakoś zniosę to jeżeli przyjedzie następnym razem. Czyli dostała takie troche już wymuszone pozwolenie.
Okazało się jednak po kilku dniach że jednak mój ulubieniec może znowu przyjechać bo znim gadała. Znowu sie troche wkurzyłem bo wcześniej powiedziała jednak że nie przyjedzie a tą dezycję o "pozwoleniu" podjąłęm też bo widziałem że ona potrafiła odmówić spotkanie jak widziała że mi sie to nie podoba.
No i teraz jest problem.
Zjebcie mnie bo pewnie mi sie to nalezy,
Cały czas nie podoba mi sie ten fakt ale niestety glupio wtedy pod wpływem emocji i chwili powiedziałem że jakoś to przeżyje.
Do tego laska trochę kręci bo mówiła że nie przyjedzie.
Mam jednak problem z odbiciem jej argumentów o zaufaniu
typu:
widzisz przecież że bardzo mi zależy
że oni teraz są tylko na stopie koleżeńskiej i on wie że jest ze mna
że nikogo w życiu jeszcze nie zdradziła i że mam jej zaufać i pozwolić bo naprawdę dawno go nie widziała.
że ma prawo spotykać się ze znajomymi.
Czekam na zjebke od was panowie bo mam teraz nawalone przez to w głowie i nie wiem czy mam jej aż tak zaufać czy wrócić do tego że nie podoba mi się to.
Może widzicie jeszcze jakieś inne wyjście. Jak powinie się zachować.
Generalnie wcześniej radziłem sobie z zazdrością ale teraz ewidentnie popłynąłem z tym i już się gubię.
czy moze mieć wyjebane tak jak to głosi ta strona?;]
Jak by mi laska wyjechała z takim tekstem że jej były chce przenocować u niej to bym zdębiał.
A w nocy ruchanko będzie , widac ma niezłą chcice na tego gościa...
To jest w ogóle chore. Musi jej jeszcze najwidoczniej zależeć na byłym, a z niego też musi być niezły agent. Skoro jesteście ze sobą to postaw jasno swoje zdanie, co ci nie pasuje itp. W związku też liczy się wyrozumiałość i powinna to w jakiś sposób zrozumieć i uszanować. W jakimś stopniu nie można ci się dziwić że jesteś zazdrosny o nocleg byłego u niej w domu, bo to jest na prawdę przegięcie. Jeśli postawisz sprawę jasno a jej będzie zależało to nie będzie takich cyrków a jeśli dalej będzie wolała przenocować swojego byłego to można tylko się domyślić po co i ja jej na tobie zależy.
Postaw na swoim bo twoje uczucia tutaj tez sie licza. Jezeli bedzie nalegala zeby on do niej przyjechal to powiedz jej z,e jak to zrobi to zerwiesz z nia kontakt i tak sie to wszysto zakonczy.
Mozesz tez zastosowac sie do tego co Weteran pisze. Juz niedlugo sie wszystko wyjasni i bedziesz wiedzial na czym stoisz.
>If you don't live for something you'll die for nothing.<
Czasami (a może i zawsze) z kobietami jest jak z dziećmi.
Jeżeli dzieciakowi coś rozkażesz, nakażesz lub zakażesz, co zrobi? Odpowiedź jest jasna.
Dlatego sprawa jest trochę spieprzona.
Najlepszym wyjściem jest zezwolenie, ale zadeklarowanie, że również miałeś w planach zrobić coś, co jej się nie spodoba.
- Mój były będzie u mnie spał.
- Świetnie. Pójdź z nim na kawę, lody, cokolwiek. Zaoszczędzisz trochę. Właśnie... Przypomniało mi się, że pojutrze jestem umówiony z moją dawną znajomą. Nie widzieliśmy się jakiś czas, a jest przejazdem w mieście. Wspominała coś, że będzie miała problem z noclegiem, ale chyba to już się rozwiązało.
Jednak w tym przypadku przy najbliższej rozmowie możesz napomknąć coś o tym. I związek albo się rozpierdoli, albo wszystko wróci do normy. Zobaczysz, czy jest warta zachodu.
Per aspera ad astra
Też jestem jak najbardziej za odwróceniu kota ogonem. Ona musi zobaczyć jak by się czuła w takiej sytuacji, jeszcze najlepiej żebyś koleżance się podobał i ona o tym wie
To będzie widoczne, że specjalnie tak robisz, ale konkretniejszego wyjścia nie widzę, zabranianie jest bezsensowne bo osoba MUSI chcieć czegoś nie zrobić inaczej i tak to zrobi pomimo zakazów i jeszcze będzie intrygująco w myśl - to co zakazane atrakcyjniejsze.
Ja jestem za postępowaniem w związku w sposób :
Ty możesz robić to co Ja robię i nie mogę Ci z tego robić wyrzutów. Ja spotykam się z byłymi to i Ona może.
Zawsze pozostaje ta nutka niepewności "A może on rzeczywiście mówi serio". Tak czy siak laska nie przejdzie obok tego obojętnie, co więcej, często biorą to na poważnie. No, chyba że ma cię w dupie, związek się wypalił, kochanek jest lepszy w łóżku albo panna zaczęła preferować związki homoseksualne.
Per aspera ad astra
To fakt, dasz jej ziarnko niepewności a to przerodzi się to w słodkie owoce dla Ciebie. To Ty będziesz "na górze" i Ona będzie się głowić = bardziej angażować emocjonalnie.
a ja bym się nie zgodził, miej wyjebane, nie pokazuj zazdrości ale to jak wszystko ma swoje granice. Były/kolega przyjeżdża do mnie i u mnie nocuje, super co nie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Sprawa jest ogólnie tak prosta ,że aż trudna...
Na moim przykładzie: byłem z moją dziewczyną ponad 5 lat. Związek normalny. Wszystko cacy. Zaangażowanie z obu stron. Wszystko bajera!! Poznaliśmy się w LO i tak nam zostało. Mieszkaliśmy razem przez długo okres studiów. Ona zawsze miała samych kolegów, bo uważa ,że z kobietami nie da się przyjaźnić i kolegować. Ogólnie do czasu nie było problemu. Spotykała się z nimi, a ja z moimi przyjaciółmi i koleżankami. Nikt nie robił nikomu scen zazdrości aż... Zapytałem kiedy będę mieć okazję poznać tychże przyjaciół... I później było już tylko gorzej. Zaczęła się gadka podobnego typu jak u Ciebie : zaufanie, bla , bla ,bla... Coś mnie tknęło i okrężną drogą , przez mojego znajomego, który znał owych przyjaciół, doszedłem do tego kto to jest i co robią na spotkaniach. Nie byłem zadowolony z nocnych spacerów mojej dziewczyny z przyjacielem, ich wspólnych wyjść na imprezy, a nawet wyjazdy na weekendy, o których dowiadywałem się po jakimś czasie.. Później dowiedziałem się ,że on kiedyś do niej startował...
Mimo żalu i bólu nie jesteśmy już razem, bo nie chciałem tego dłużej tolerować. Ona co prawda zmieniła nastawienie i widzę, że zależy jej na powrocie, ale chyba nic z tego nie będzie... Trzeba przyznać, że dałem ciała bo nie ustaliliśmy zasad na początku, a po fakcie mnie się już nie chciało. Nadużyła mojego zaufania i tyle...
Morał taki ,że zaufanie zaufaniem ,ale w życiu trzeba sobie samemu zrobić porządek. W tej sytuacji i do tego z byłym widzę to , z punktu mojego doświadczenia, raczej w ciemnych barwach.
1. Przede wszystkim szczera rozmowa.
2. Wspólni znajomi - poznać wzajemnie siebie z nimi (im szybciej tym lepiej)
3. Zasady, których nie należy łamać.
Ja teraz wiem ,że nie zgodziłbym się na takie rzeczy, ale potrzebowałem na to czasu. Była wcześniej mowa o szacunku dla partnera i jestem za taką drogą rozmowy.
Podjęcie odwetowych kroków i wywoływanie zazdrości koleżankami moim zdaniem nie da zamierzanych efektów. Zlej to lekko i zachowuj się nieco oschlej niż normalnie...
Daj jej do myślenia nad tym co proponowała i zrobiła. Jeśli dojdzie do tego ,że zrobiła źle to zastanów się nad Wami, a jeśli nie będzie w tym widzieć niczego strasznego, a chyba nie widzi, to moim zdaniem czas zacząć rozglądać się za czymś innym.
Oczywiście co zrobisz to Twoja rzecz i pamiętaj ,że nie zawsze co mówią wszyscy jest dobre!!
Mimo wszystko życzę Ci jak najlepiej cokolwiek by się nie stało !!
Kobieta pozwoli ze sobą zrobić co zechcesz, bylebyś Jej o tym nie mówił
Ciężka sprawa. Wszystko zależy od Waszych relacji.
Nie ustaliłeś silnych ram i zasad na początku.
Teraz to się odbija i wygląda tak, że zarzucacie sobie
brak szacunku i wyrozumiałości.
Jeśli laska ma takie parcie na spotkanie z nim i później wspólną noc pod jednym dachem, to zastosowałbym zasadę ograniczonego zaufania.
Zgodził bym się na coś takiego pod jednym warunkiem - śpimy we 3, tzn. Ty też u niej nocujesz. W przeciwny razem niech koleś spada spać gdziekolwiek indziej a najlepiej od wysłać go od razu na pociąg lub autobus w drugą stronę. Kto powiedział, że musi u niej spać?
Drugie rozwiązanie. Impreza z paczką znajomych, po której śpisz u niej, czyli: Ok. pozwalasz jej iść z nim na imprezę, ale idziecie większą ekipą dobrze się bawić i wtedy jak coś masz ją na oku.
Sprawdź jej reakcję. Jeśli dalej będzie chcieć spędzić z nim noc, to poważnie bym się zastanów się czy ten związek jeszcze ma sens. To jest jej były. Na pewno się kochali. Jeśli jest dobry w łóżku to jest spora szansa że sie skusi a Ty mozesz sie o niczym niedowiedziec. Alkohol po imprezie na pewno im w tym nie bedzie próbował przeszkodzić. Zadziała w przeciwną stronę.