Witam!
O istnieniu strony podrywaj.org dowiedziałem się niedawno. Zamieszczone tutaj artykuły zmieniły diametralnie moje podejście do kobiet oraz ich podrywania. Jeszcze niedawno podejście i zagadanie do nieznajomej dziewczyny wydawało się być kompletną abstrakcją znaną z literatury, filmów i szerzącej się komercji.
Wracając do tematu (przeznaczony jest on dla początkujących) chciałbym przedstawić jak ważne jest pierwsze podejście do tzw. pięknej nieznajomej. Co dało mi takie pierwsze przełamanie się? Dużo, a nawet powiedziałbym,że zajebiście dużo. Dzięki temu wiem, że odzywając się do kobiety, którą widzę pierwszy raz na oczy nie tracę po prostu NIC! A zyskuję satysfakcję, że zrobiłem coś, czego niezrobienia bym później żałował.
Jak to zrobiłem? Po prostu... wierząc w to co dowiedziałem się na tej stronie z blogów i z forum uwierzyłem w to, że nie dostanę po pysku za zwykłe powiedzenie "Cześć" i spytanie o godzinę, drogę do jakiegoś miejsca... whatever.
Po pierwszym przełamaniu własnych uprzedzeń i uciszeniu wewnętrznych głosów stwierdziłem, że skoro wcześniej udało mi się normalnie zagadać bez żadnych przypałów to tym razem też się to uda. I tak dalej i tak dalej... Z czasem do zwykłego zapytania o drogę czy godzinę dodawałem od siebie różnego rodzaju gadki, żeby coś się o tej osobie dowiedzieć. np.:
- Cześć, czy tą ulicą dojdę na Pl. Bankowy
- Tak, wystarczy iść prosto i trafisz bez problemu.
- (z uśmiechem) Powiedz mi jeszcze jak ci na imię?
- (podając rękę) Magda jestem.
- (również podając rękę) a ja Adam. Dziękuję Magdo za informację.
Początkowo na tym kończyłem dyskusje. Dzięki takim krótkim, spontanicznym wymianom zdań zredukowałem swoje opory przed nieznajomymi laskami do minimum.
Nie jest ważne to, że na Pl. Bankowy dotarłbym z zamkniętymi oczami. Po prostu każdy pretekst jest dobry do rozpoczęcia rozmowy (wiem, że każdy jeden tu już o tym pisał). Ważne jest to, żeby w jakikolwiek sposób wymienić parę słów. Z każdym następnym podejściem moje opory były coraz mniejsze. Po przyswojeniu podstawowej wiedzy teoretycznej i wykorzystaniu jej w pierwszych krokach, wiem, że nic złego nie stanie mi się przy rozmowie z dziewczynami. Wiem, że to jeszcze nie robi ze mnie rasowego podrywacza, hybrydy Don Juana i Jamesa Bonda.
Jak mówi bardzo słuszne przysłowie "Nie od razu Rzym zbudowano". Dobrze wychodzę zaczynając od podstaw stopniowo poszerzając swoje granice komfortu.
Do niedawna popełniałem również fatalny błąd obserwując stale zachowanie dziewczyny sprawdzając, czy wykazuje jakieś oznaki zainteresowania. Tutaj bardzo sprawdziła się zasada 3 sekund. Po dłuższym czasie dostawałem zwyczajnego cykora i odpuszczałem sobie i formułując sobie w głowie jakąś wymówkę dlaczego nie przeszedłem do działania tylko jopiłem się jak jakiś debil.
Jak już wspominałem jestem początkujący w tym temacie. Wiem, że swoim wpisem nie wyróżniam się zbytnio od innych adeptów, jednak chciałem potwierdzić to, że pierwsze przełamanie swoich fobii całkowicie zmienia podejście do tematu. Porównując to co było jeszcze 2 miesiące temu a to jakie podejście mam teraz uważam, że zrobiłem spory postęp.
Będę jeszcze wpisywał swoje dalsze osiągnięcia w swoim blogu.
Pozdrawiam
Adamys
Odpowiedzi
Oby tak dalej ;)Sam jestem
wt., 2011-11-15 14:54 — SwarleyOby tak dalej ;)Sam jestem początkujący w tych tematach i niedawno mialem swoją przygodę z 'piękną nieznajomą' i wiem jakiego to daje kopa do przodu. Będę śledził twoje blogi i kroki do przodu , patrząc jakie robisz postępy i mam nadzieję ,że coraz bardziej będe zmotywowany do działania, chciaż teraz też nie narzekam na motywacje ale zawsze dobrze jest mieć 'konkurencje' ;D
Pozdrawiam.