
Krótko po świętach zdecydowałem się trochę bardziej zadbać o swój profil na Naszej Klasie, od dwóch lat całkowicie zaniedbany. Dodałem parę fotek, wysłałem zaproszenia do ludzi, których znam, a których wciąż nie mam zapisanych. A potem przyszedł mi do głowy następujący eksperyment: wstukałem w wyszukiwarkę nazwę swojego miasta i dałem przedział wiekowy 17-18 lat. Ukazało się około dwóch setek dziewczyn. Otwierałem w kolejnych kartach profile tych, których główne fotki wyglądały zachęcająco. Potem zaglądałem do galerii, przyglądałem się zdjęciom, żeby się upewnić, czy naprawdę mam chrapkę na daną osobę, a także, czy czasem z kimś nie jest (w przypadku fotek zrobionych niedawno). Jeżeli spełniono te kryteria, wysyłałem wiadomość, w której pisałem, że fajnie jej z oczu patrzy i jestem ciekaw, czy równie fajnie się z nią gada - jeśli tak, niech napisze na ten i ten numer gg.
Rezultaty nie spełniły moich oczekiwań. O ile większość lasek odwiedziła w rewanżu mój profil, to żadna nie napisała na podany numer, jedynie kilka wysłało wiadomości na NK, w najlepszym wypadku kończyło się jednak na kilkukrotnej wymianie korespondencji. Postanowiłem rozszerzyć krąg poszukiwań o sąsiednie, większe miasto. Tym razem dwie się odezwały - jedna jeszcze wcześniej, na NK. Przyznam szczerze, że w obydwu przypadkach doszło do śmiesznych sytuacji: ta pierwsza (brzydsza, ale nie jakiś pasztet, bo w końcu bym do niej nie napisał) odezwała się później na gg, a ja nie byłem pewien, czy to ona, czy jakaś inna, a ta druga (spoko dupeczka) przedstawiła się i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że wysłałem wiadomości do trzech dziewczyn o tym imieniu.
Ale w końcu się jakoś zorientowałem w sytuacji.
Obecnie mam za sobą już kilka rozmów w obiema paniami. Ta brzydsza... no cóż, z jej strony naprawdę widać spore zainteresowanie (już parę razy sama zagajała rozmowę). Wstępnie umówiliśmy się na spotkanie, ale jak już skończy mi się rejwach z sesją. Mam też jej numer telefonu. Zarówno do niej, jak i tej drugiej (na razie nie bawmy się w zmyślone imiona, bo brak mi inwencji), stosuję mnóstwo negów, troszkę nieco bardziej dwuznacznych insynuacji - powiem szczerze, że oglądając sobie archiwa naszych konwersacji, naprawdę jestem z siebie dumny. Sprawdzają się wszystkie zasady Gracjana: piszę coś, a jeśli ona nie odpisze, albo napisze coś zdawkowego, ja czekam cierpliwie. Mija kilka minut i... voila - zminimalizowany pasek gg rozbłyskuje oranżem, a ja czytam coś w stylu albo spóźnionej odpowiedzi (to opóźnienie to bezwzględny ST), albo "co tak milczysz?". Nie ukrywam, że te rozmowy naprawdę mocno mnie odprężają. Wiadomo: brak kontaktu wzrokowego (grunt, że przynajmniej wszyscy mamy fotki na profilach na NK, więc przynajmniej wiemy, że nie gadamy z jakimś zombie), brak odpowiedniej tonacji... ale za to czuję większą swobodę i mniej oporów przed napisaniem czegoś mocniejszego czy pikantniejszego.
Co do drugiej, to początkowo sprawa przedstawiała się gorzej, a teraz to już sam nie wiem... w każdym razie odpisała mi dziś na wiadomość wysłaną wczoraj i powiedziała, że teraz nie może ze mną gadać, bo ma duży problem na głowie. Dowiedziałem się trochę więcej i okazało się, że mogę jej bez problemu pomóc. Już się dość dobrze przekonałem, że służenie laskom pomocą to najszybsza droga do wpakowania się w ramy przyjaciela, ale... miałbym potem duże wyrzuty sumienia. Pomogłem, za co dostałem buziaczki. Ma być dozgonnie wdzięczna, o co zamierzam się zresztą upomnieć - obiecała, że da z siebie wtedy wszystko. Jednym słowem - nie wydaje mi się, żebym stracił w jej oczach tym dobrym gestem, raczej zyskałem. Staram się również sam kończyć prowadzone z nimi rozmowy.
No więc czemu ma właściwie mój wpis służyć? Nie, nie chodzi tu o zwykłe opisywanie moich przygód, jeśli nie dokonał się w nich znaczący postęp. Mówię raczej o tym, że taka zwykła rozmowa na gg może się przeciągnąć na bardzo długo i kto wie, czy nie wyniknie z niej więcej niż z tradycyjnego podrywu. Ciężko mi zachęcać kogokolwiek do podobnego postępowania, bo sam nie znam jeszcze jego ostatecznych rezultatów, ale myślę, że raczej się w ich oczach nie frajerzę. A nawet wprost przeciwnie. Ale lepiej na nic na razie nie liczyć...
Odpowiedzi
"voila - zminimalizowany
czw., 2010-01-07 19:27 — cojaturobie"voila - zminimalizowany pasek gg rozbłyskuje oranżem" hahaha, dobry tekst. Czytając twoje wcześniejsze wpisy myślę, że podoba ci się taka forma podrywu i czujesz się w niej swobodnie, bo nie ma tego problemu z otwieraczem. Nie masz stresu, taki trening na sucho. Z czasem dojdziesz do wniosku, że to była tylko marna namiastka tego, co daje ci wyjście np. do klubu i podrywanie na żywo.
Jeśli chodzi o kluby to
czw., 2010-01-07 20:43 — glinx11Jeśli chodzi o kluby to miałem przedsmak w Sylwestra, więc jeśli o to chodzi, to spoko. A na ulicy też wciąż wyrywam, choć na razie bez bardziej stałych rezultatów. Choć myślę, żeby spróbować odnowić kontakt z taką jedną..
Jak masz możliwość podrywu
czw., 2010-01-07 19:37 — legoJak masz możliwość podrywu na ulicy, to tracisz czas na N-K. Wiele więcej zdziałasz na żywo. Jeśli jednak koniecznie chcesz podrywać przez Internet, to najłatwiej jest pochwalić jakieś jej zdjęcie w sensie, że jest tam coś interesującego np. wycieczka rowerowa w miejscu, gdzie Ty wcześniej byłeś. Jak popiszecie na N-K kilka wiadomości, to możesz zaproponować spotkanie, w ogóle pomijając gg, ewentualnie prosząc od razu o telefon. A takie proszenie o zagadanie na gg to uważam za zbyt bezpośrednie na początek.
Za to rozmowa z Tobą jest
pt., 2010-01-08 00:23 — glinx11Za to rozmowa z Tobą jest niezmiernie fascynująca.
Zwłaszcza jeśli chodzi o rzekome łamanie regulaminu, w czym wydajesz się być niekwestionowanym ekspertem.
Drzewo pozdrawia drzewo!
Glinx11 a co Ci daje w ogóle
pt., 2010-01-08 13:34 — DilGlinx11 a co Ci daje w ogóle ten podryw na gg? Pewności siebie na pewno tam nie zdobędziesz i znowu jak wyjdziesz na ulice będziesz się bał do panny podejść.Szkoda czasu żeby siedzieć przed komputerem jak można wyjść z domu
Podryw przez nk jakos nie
pt., 2010-01-08 15:14 — salubPodryw przez nk jakos nie wydaje mi sie dobrym rozwiazaniem. Chcialem sie kiedys przekonac o tym, jak zareaguje panna gdy wysle jej cos zamierzonego,wczesniej przemyslanego. Rezultat byl marny-nie mialem z nia zadnego rapportu,tak wiec i spotkac sie nie chciala, na co oczywiscie nie liczylem. Ale musialem sie przekonac jak panny na to reaguja.
Od czasu do czasu jak zobacze jakas osobe, ktora mnie w czyms zaciekawila, wysylam jedna wiadomosc, podkreslajac swoja mysl na dany temat, tak troche zaczepnie to wyglada, pozdrawiam i znikam bo nie przykladam do tego zadnej wagi. I zdarzylo sie kilka razy ze panny samy pisaly.
Co do Twojej osoby Glinxx, hmm sledze mniej wiecej Twoje wpisy od samego poczatku. Szczerze liczylem na coraz wiekszy i szybszy postep, jednak chyba sie troche przeliczylem. Byc moze dlatego ze wyrosles tu na takiego "bohatera", Twoja ilosc blogow swiadczy o tym ze sporo forumowiczow Cie kojarzy, a Ty sam chyba przyzwyczailes sie do takiej a nie innej roli. Dobrze Ci z tym? To przyzwyczajenie trzeba obalic, wciaz mam nadzieje ze wyrosnie z Ciebie mega podrywacz, ktory od dna osiagnie szczyt, nauczony swoim i tylko swoim doswiadczeniem.
Pozdrawiam.
Nie wiem czy Cię dobrze
pt., 2010-01-08 15:57 — glinx11Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem, salub... sugerujesz, że ja nie chcę zdobyć laski, bo mi dobrze z tym, że jestem tu, jak się wyraziłeś, takim "bohaterem"?
Haha, dobre! Spoko, to, że wyrywam na NK i gg, nie znaczy, że zarzuciłem podryw w realu. No ale sam wiesz, jak jest na zewnątrz: zimno jak diabli, jeszcze mi warga pękła od tego mrozu (i się nawet za bardzo uśmiechać nie mogę, bo krew leci...) - no i po prostu ochota na podryw od razu słabsza. Dlatego odrabiam to sobie na necie. Żeby nie wyjść z wprawy. A jutro idę do klubu na urodziny koleżanki, więc zobaczymy - może coś się wyrwie?
Co do szybkości mojego postępu... hm, no nie wiem, ile to na ogół zabiera czasu. U mnie trwa to już jakieś pół roku (od pierwszego podrywu, a nie od rozpoczęcia korzystania z rad z tej strony) i pierwszy pocałunek mam za sobą. Należy wziąć pod uwagę, że normalnie nie chadzam po klubach (choć mam nadzieję to zmienić) i dotychczas jedyny podryw, w jakim nabrałem doświadczenia, to uliczny - a ten jest, jak wiemy, najtrudniejszy.
A tak BTW Kryśka (ta, z którą sprawa się niestety chyba już zakończyła) dziś wysłała do mnie SMS-a, że mnie chyba widziała. Może jednak do niej napisać... no ale tylko żeby się na tę randkę jednak umówić, a nie gadać.