Witajcie!
Do rzeczy: do tej kobiety już raz podchodziłem, nawet sympatycznie się rozpoczynało jednakże, raczyła w pewnej chwili i miłej atmosferze - stwierdzić, iż kogoś ma.
Nie toleruje takich sytuacji i po prostu ewakuowałem się czym prędzej, grzecznie się żegnając i życząc powodzenia, równocześnie nasz kontakt spadł do poziomu bliskiemu zera.
Minął jakiś czas, około pół roku i w pewnym momencie dostałem e-mail (co ciekawe!), że ona bardzo chciała się spotkać, a ja konsekwentnie odmawiałem jakiegokolwiek kontaktu, ostatecznie po wymianie kilku - umówiliśmy się w bliżej nieokreślonym czasie na tzw. kawę.
Potem nastąpiła około dwutygodniowa chwila ciszy i spotkałem jej brata, który pod wpływem poleciał w te słowa:
"Ja wiem, że spotykaliście się bo siostra ze mną rozmawiała, a potem coś się stało, pewnie ona coś spieprzyła i przetaliście, a szkoda - bo mowila o Tobie w samych superlatywach, i że zawsze masz temat do rozmowy, i że nie można się nudzić. Tylko nie chciała powiedzieć co zepsuła..."
Odpowiedziałem, jak we wstępie jemuż, chociaż mało go to dotyczy, no ale niech do końca wie - takie mam zasady. Zaprzeczył jakoby kogokolwiek miała i powiedział, że to bez sensu, jak ona mogła. No cóż.. bywa.
Dzisiejszego dnia idąc sobie przez miasto, wyjmuje telefon, dzwonię:
Ona: Słucham?
J: Dzień dobry, Koziorożcze!
Ona: No... wszystkiego się mogła spodziewać, ale telefonu od Ciebie to nie przypuszczałam.
J: Okay. Przejdźmy do rzeczy. Mamy zaległą kawę.
Ona: No tak.
J: Dzisiaj, tu a tu o tej a tej.
Ona: Kurcze, f3s to w Tobie uwielbiam! Konkretną informację o spotkaniu! Mogę się nie wyrobić i dam Ci informację do 2h czy tak czy nie.
potem krótka gadka, i wspomnienie raz jeszcze o wydarzeniu dzisiejszym:
J: O tej i o tej, tu a tu.
Ona: Jakieś fajerwerki będą?
J: Nie, pirotechniką się nie bawię. To jeszcze nie Sylwester.
Ona: Dobrac.
J. To ja się rozłączam i udanego popołudnia.
Chwilę później sobie uświadomiłem, że zapomniałem ją spytać czy była na jednym z filmów, i od razu zadzwoniłem:
J: To znów Ja. oglądałaś już Szpiega?
One: Nie.
J: To świetnie. Narazie!
Niemniej przed tuż przed upływem 2h dostałem wiadomość, że jednak nie jest w stanie i przeprasza. Oczywiście nie odpisałem.
Tu mam jakąś zagwozdkę, zanowu. Jakieś doswiadczenie posiadam, a jednak potrzebuję od Was jakiegoś kopniaka.
nie demonizujmy: szybka akcja, niezapowiedziana, więc nie oczekuj, że panienka z tępym wzrokiem wpatruje się w komórkę czekając na telefon od ciebie. Mogła nie dać rady. Co nie zmienia faktu, że teraz inicjatywa po jej stronie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
@Guest: nie mam chyba jej nic do zarzucenia, czasookres który dałem, był krótki, acz konkretny. I naprawdę powiedziała to że lubi konkret z entuzjazmem.
@Kejszyn: dziękuję za przypomnienie. Nie mam zamiaru być jakąś przylepą dla Niej. Też mi napsuła trochę kiedyś życia, ale nie wracam do tego. Life goes on!
Inna sprawa, Kejszyn, to to, co napisałem w odpowiedzi na post Guesta - krótki czasookres.
Dobra, minela chwila:
Wotrek, wieczór, dzwonie nie odbiera.
Środa, popołudnie dzwonie:
J: Witaj!
O: Nooo... witam Pana!
J: Po tak miłym powitaniu...
O: No wczoraj dzwoniłeś, ale ja już spałam...
J: Nie musisz mi się tłumaczyć, to było wczoraj. Wczoraj jest już historią.
O: No ale ja już spałam, mam katar i...
J: Naprawdę, to już było. Rozmawiajmy o tym co jest teraz.
O: Ale naprawdę jestem chora..
J: Yhm, no dobra. Zaległa kawa: Jutro, to samo miejsce, ta sama godzina co wcześniej.
O: Nie nie wyrobie się, ale w weekend jak najbardziej.
J: OK. W sobotę mogę popołudniem, tak od 16, niedziela również.
O: To lepiej niedziela.
J: Fantastycznie, to teraz TY mi powiesz gdzie i co
O: Dobra, powiem Ci w sobotę. A co teraz robisz?
J: Zmierzam na zajęcia sportowe. Trzeba trzymać formę..
O: No, dobrze Ci to wychodzi.
J: Nie narzekam. Jest dobrze. Dzwonię w sobotę, a Ty ustalasz miejsce i czas akcji.
O: Tak.
J: Super, wiesz jak lubię konkret.
O: Niestety, wiem.
J: Fantastycznie. Narazie!
O: Cześć.
Rozmowa miała miejsce. Zobaczymy co dziewczę wymyśli.
Reszta relacji w okolicy niedzieli/poniedziałku.
Jak nie teraz, to ma jeszcze jedną szansę
do 3 razy sztuka.