Witam wszystkich;)
Mam 19 lat a Magda 18. Poznaliśmy sie ponad 4 lata temu w gimnazjum. Spodobała mi się od razu - szczególnie za charakter i sposób bycia. Niestety wtedy byłem zbyt głupi, by było coś z tego więcej. Któregoś dnia w szkole widziałem jak niefortunnie podskoczyła i niestety opadając zwichnęła nogę. Próbowałem się z nią skontaktować,aby sie spytać jak zdrówko(akurat były ferie) lecz telefon podniosła jej babcia. W sumie po tym zdarzeniu tak jakby mnie unikała;/ Teraz spotykamy się w sumie od końca sierpnia 2009r. Raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Naprawdę zalezy mi na niej;) Zaprosiłem ją na moją 18stkę - przyszła. Później zaprosiłem ją na 18stke kumpla - poszła ze mną. Wszystko niby ok. Poznawałem ją i nadal poznaję(oto mi chodziło by ja bliżej poznać). Wiem co lubi, czego nie. Wiem także, jakie cechy powinien miec jej chłopak. W sumie spełniam je w 100%, a ona moje. Gadaliśmy wiele razy na temat miłości, chodzenie ze sobą itp. ale w ogólnym kontekście. Często mówi, że nie chce chłopaka, bo by nie miała czasu na częste spotkania(nauka i inne dodatkowe zajęcia), ale na takie raz w tygodniu czas by był. Według mnie jest troszke niezdecydowana, ale cóż - to kobieta;] Miałem z Magdą pogadac nt. jak między nami jest, ale zawsze nam cos przeszkadza - albo ona zaczyna jakis temt ciężki, albo ja "zapominam" o tym temacie. Poznała juz moja "paczke znajomych", kilkakrotnie mówili w jej obecności, że pasujemy do siebie. Robiła sie czerwona, usmiechała sie i zmieniała temat. Przed świetami chciałem z nią pogadać, aby już wiedzieć na czym stoję, lecz gdy sie spotkaliśmy Madzie była w rozłamce, ponieważ pokłóciła się z mamą. Z początku nie wiedziałem co robić, ale jak sie mi totalnie rozkleiła to ją objąłem i tak jakoś sie uspokajała powoli. W domu jeszcze mi opowiadała dlaczego tak sie stało, czemu sie pokłóciła itd. Podtrzymywałem ja na duchu. Udało mi sie ją podnieść na duchu. Spytałem czy bd w mieście po świętach - odp że tak. chciałem się z nia spotkać, lecz sie nie udało. Na sylwestra poszła z koleżanką gdzieś, a ja świętowałem z koleżankami. W dzień imprezy życzyła mi udanej zabawy;) Ja w odpowiedzi napisałem, że bez niej nie będzie udana. Później pisała co mam zamiar robic itp. Po sylwestrze, jakoś w sobotę napisałem do niej esa tak ok 10 co u niej, czy ma kaca. Odpowiedziała dopiero po 15, że miała małego itd i spytała a u Ciebie co tam?. Napisałem że właśnie sie do niej szykuje. O dziwo odpisała po ok 2 minutach że nie ma jej w domu;] To mnie rozwaliło ale ok. Teraz nie pisze do mnie ani pzrez sms, ani na gg. Zależy mi na niej, ale "cały w tym ambarans, by dwoje chciała na raz". Nie pisze, więc chyba jej zbyt nie zależy. I tutaj mam do Was pytanie o o cenieni tej całej sytuacji - bo ja jako "zakochany" mysle pod innym kątem a Wy też inaczej. Chcę wiedzieć po prostu czy jej też na mnie zależy jako na chłopaku, czy tylko ma mnie jako kumpla, z którym pogada, wyżali sie itp. Napiszcie co zrobiłem źle. Wiem że niekórzy mogą sie smiać że tyle m-cy sie spotykamy a nic nie wiem co ona do mnie czuje ale chciałem ja lepiej poznać;] a nie chcę też, aby sie speniała tak jak w gimnazjum, bo po akcji z babcią unikała mnie pzrez kilka m-cy. Sory z góry za błędy w pisowni.
Pozdrawiam
Widać, że nie chciało CI się czytać lekcji i artykułów Gracjana. Odsyłam do nich. A szczególnie do "ramowania"
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Przeczytałem lekcje i artykuły, ale jestem na tej stronie od środy, więc nie mogłem ich użyć wcześniej;) ale spoko każdą uwage przyjmę.
ano prawda;) ale niestety takiego doświadeczenia i pzrebojowości jak Gracjan nie mam;D ale teraz będę wiedział co i jak
To nie Ty masz spełniać Jej wymagania, tylko Ona Twoje. Poznawać Ją nie powinieneś tyle czasu, chyba, że chcesz być wiecznym przyjacielem, ona szuka mężczyzny który będzie umiał ją twardo prowadzić u swego boku, a nie traktował ją jak cud świata i rozkładał przed nią czerwone dywany
Wpadłeś w rame przyjaciela i ciężko będzie Ci z tego wyjść.
Uwazam ze jesteś "za dobry".Co to znaczy być za dobry dla laski?Ano to ze jestes jej bezgranicznie oddany i to już na samym początku.
"Ja w odpowiedzi napisałem, że bez niej nie będzie udana"
Nie pokazuj że bez niej nie umiesz się bawic i do życia Ci jest potrzebna.
W rame przyjaciela wpadłeś przez te właśnie spotkania na , których Ci się wyżala a ty dobry ją zawsze wysłuchasz pocieszysz.Jeśli ona się teraz nie odzywa to musisz o niej zapomniec na chwile zając się sobą własnym zyciem, znajomymi i innymi dziewczynami.Jak zatęskni to do Ciebie napisze.
Bym zapomniał poczytaj troszkę tą stronę zacznij odbijac ST wprowadź negi i dotyk
www.solidgate.pl
"Nie możesz wpraszac się do niej Tak jak napisałeś"Wybieram się do
Ciebie" Lepiej by to wyglądało gdy byś się jej zapytał Czy masz
czas?,Czy jesteś w domu?,Jeżeli tak to zapytaj się jej czy by nie miała
nic przeciwko gdy byś do niej przyszedł" - bzdura! Albo się przejmuje kontrolę w związku, albo nie.
"Przyżeknijcie sobie,ze będziecie mówic prawde i tylko prawde,powiedz jej,że wolisz usłyszec najgorszą prawde,niż kłamstwo" - nie działa. Mowić sobie można.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dzieki chłopaki za komentarze i chec pomocy. Jak widać moje obawy, iż jestem dla niej bardziej jako przyjaciel niżeli kandydat na chłopaka się tylko potwierdziły. Tylko że naprawdę nie wiem w 100% kim dla niej jestem... bo kimś ważnym na pewno, lecz jak - nie wiem. Jeżeli chodzi o bycie " za dobrym " - tutaj sie zgodzę że popełniłem błąd, teraz musze go naprawić. Rama przyjaciela to coś w co nie chciałem trafić, choć z drugiej strony od przyjaźni do miłości niedaleko - ale rzadko sie to zdarza;] Co do tego abym był bardziej niedostepny - zrobiłem taki mały teścik - od momentu sms'a z tym że do niej wpadne nic nie pisała. Ja też nie i wiecie co? Sama wczoraj do mnie dzwoniła co u mnie, jak się czuję itp. Najlepsze, że nie mogłem jej odebrac bo byłem na imprezie u kuzyna i tak sie do mnie "dobijała" z 30 minut;) Ale to nie znaczy że jestem cały w skowronkach. Czy jestem jej bezgranicznie oddany? Na pewno chciałbym dla niej jak najlepiej, ale... nie jestem na jej każde zawołanie. Lubimy ze sobą polemizować ( troche z niej feministka) i zazwyczaj to ja jej ucieram nosa a ona zmienia wtedy szybko zdanie;] Lubie ją i zalezy mi na niej, lecz nie zamierzam też nie wiem ile czekać aż ona sie określi mi co i jak - chce konkretów. Tego kwiatu dużo jest na świecie;)
Dzieki jeszcze raz
Dziewczyna Ci nie poda odrazu konkretów jeśli chodzi o Twoją sytuacje. Radziłbym sie wziąść za inne panny, chyba, że chcesz wyjść z ramy przyjaciela,ale niestety to może potrwać długo
.
Chłodnik nie jest lekarstwem na każdy problem, co temat to czytam te same porady, zrób chłodnik, zastosuje chłodnik...
Jeśli jest w ramie przyjaciela, to w czym pomoże chłodnik ? Wyjście z owej ramy, to proces długotrwały, który nie rozwiąże się najprostszym urwaniem kontaktu.
Musisz zacząć spotykać się z innymi dziewczynami, stosować P&P, kino, negować etc.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
Do jasnej cholery... tyle wpisow sie pojawia o wychodzeniu z ramy przyjaciela... chyba napisze o tym blog jak trudna jest to sprawa i z jakimi konsekwencjami trzeba sie liczyc, bo przerabiam troche ten temat na wlasnej osobie..
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!