Mam cholernie nietypowy problem.
Mam o 3.5 roku młodszą siostrzenicę (córka kuzynki, nie siostry), którą widuję regularnie ze dwa razy do roku, na wakacje dłużej. W tym roku widzieliśmy się jakoś więcej, niż zwykle i, stało się, zakochałem się. Wspólne wakacje, stosowałem sporo kina, choć nigdy nie wychodziłem poza relacje, nazwijmy je tak, brat-siostra.
Pytanie: czy spotkaliście się keidykolwiek z tematem rwania we własnej rodzinie? To mój piąty stopień pokrewieństwa, więc teoretycznie nawet ślub kościelny możemy wziąć bez żadnych problemów. Kwestią są relacje społeczne, no i generalnie zbicie ramy przyjaciela czy tam kuzyna (praktycznie wujka, ale 3.5 roku różnicy to w ramie wujka nigdy nie byłem). Powinienem zrobić cokolwiek innego, niż przy przechodzeniu z ramy przyjaciela na chłopaka?
w rodzinie ? kurwa człowieku masz poczucie człowieczeństwa...??
POZDRO!
Jeżeli tylko więzy rodzinne nie są jakieś silne i jaskrawe to zapewne mało kto wie o piątej linii pokrewieństwa ... to tak jak chodzić z siostrzenicą siostrzenicy kuzynki swojej matki - więc krystianx33 wybacz ale masz tylko trochę racji ale idąc twoim tokiem rozumowania to każdy na tej planecie jest z kimś powiązany i nie mógłby się z nikim wiązać.
I tak jak zacząłem jeśli wasza rodzina nie utrzymuje ścisłych relacji to nie ma w tym nic złego bo 5 linia pokrewieństwa to już kurwa nie twoja rodzina...
Pierwsze spotkanie ?? ----> tutaj http://www.podrywaj.org/gdzie_za...
Każde "NIE" zbliża nas do "TAK"
A jak się spierdoli za jakiś czas to co zrobisz, co? zmienisz rodzinę?
Jak dla mnie bujnąłeś się, bo pewnie nie było innych w pobliżu, za to ona, chętnie spędzała czas z tobą żeby się w wakacje nie nudzić. Tak mi instynkt podpowiada!
Skoro, jak sam się do mnie zwróciłeś, jestem człowiekiem to chyba mam...
Tak czy owak, nie ma, co do tego przeciwskazań genetycznych ani prawnych (nie ważne czy mówimy o prawie polskim czy kościelnym), jedynie kulturowe.
W starożytnym Egipcie wśród faraonów panował obowiązek żenienia się z własną siostrą, a to jednak byli ludzie. Żaden argument, raczej ciekawostka, która mnie teraz naszła.
Moja odpowiedź wcześniejsza oczywiście zwrócona do Krystiana.
Jac, masz rację po części, bo rzeczywiście spędziłem tydzień praktycznie tylko z nią, ale i przecież wcześniej, a nawet i później miałem laski. I bujnięcie nie przeszło.
To jest dobry argument, zamiast grać przed nią PUA niech przedstawi rodzinie kosztorys, Wesele za połowę ceny, wtedy sami mu ją oddadzą!
gen, nie przeczytałeś uważnie, bo tak byś wiedział, że ona jest moją siostrzenicą, więc kuzynka byłaby teściową ;p.
Ale jakoś tak się składa, że ta kuzynka jest też moją matką chrzestną, więc mamo by pasowało idealnie ;pp.
Rollin sprawa jest prosta jak dla mnie;
Po pierwsze nic otwarcie jej nie mów. Zabujałeś się ale to twoja tajemnica, stosujesz kino mówisz do niej jak do dziewczyny nie kuzynki i stopniowo odkrywasz karty. Ale tak nie do końca abyś w razie wpadki mógł obrócić wszystko w żart.
Kiedy ona zacznie myśleć co jest właściwie grane i będzie mieć mętlik w główce to jest duża szansa że ugrasz swoje.
Będzie trudno tak zagrywać ale jak żeś się bujnął to warto spróbować.
Co do pokrewieństwa tak dalekiego to znam przypadek jeden.
bez emocji.
Grid, w trzecim Ojcu Chrzestnym pokrewieństwo było bliższe, no, ale się źle skończyło.
Dobra, dzięki, będę próbował, jak będę się z nią widział, zobaczymy.
gen, wiem to wszystko. Jak napisałem w pierwszym poście: serce nie sługa.
Zobaczymy, dzięki.
Myślę że mógłbym Ci pomóc w tej kwestii, lecz proszę Cię zastanów się czy warto... To jest rodzina a uwodzenie siostrzenicy to jest zabawa zapaliczką w basenie pełnym benzyny...
Jeśli się zdecydowałeś to czytaj dalej...
Uwodzenie w rodzinie powinno być bardzo delikatne. Nie możesz postępować według zwykłych zasad gry. Kluczem jest rozpalenie tak emocji i umysłu siostrzenicy by przespała się z Tobą. Seks powinien być krokiem pierwszym. Krokiem drugim powinno być zaraz po seksie zbudowanie więzi emocjonalnych na lini nie rodziinych lecz na lini - mężczyzna - kobieta. Krok trzeci nastąpi pare dni po gdy ona oswoi się z tą myślą.
Ok. Ale najpierw krok pierwszy. Musisz przyswoić sobie zasady NLS i TK. Rozpalając ją emocjonalnie nie możesz używać innego narzędzia niż słowa. Musisz doprowadzić by tu i teraz chciała uprawiać z Tobą seks. Używaj wieloznaczności typu "Czy kiedykolwiek myślałaś nad możliwościami ludzkich organów... Dochodziłem raz za razem do intrygującego wniosku jak wiele możesz zdziałać językiem..." itp. Mam nadzieję że wiesz o co chodzi...
Językiem TK i NLS rozbudzisz w niej pożądanie.
Krok drugi. Będziesz musiał jej wytłumaczyć że to nic złego. Ale nie zapewniaj jej! Dalej będziesz TK lub NLS. Przywoływać barwne opisy itp. Tak zbudujesz więź. Ważnym aspektem będzie tutaj wprowadzenie "Jak postrzegasz idealnego mężczyznę...", niech się wypowie i wtedy ruszysz "W moich oczach idalny mężczyzna powinien wziąć kobietę za rękę i przeprowadzić przez całe życie... Kobieta powinna czuć się swobodnie w jego ramionach i wsłuchując się w jego oddech i delikatne ruchy klatki piersiowej... poczuć że to właśnie on opiekuje się nią bez względu na wszystkie możliwości".
Krok trzeci należy tylko do niej. Jej decyzja będzie zależała od tego jak uda Ci się wykonać dwa powyższe kroki.
Seks to nie problem, problem to zatrzymać ją przy sobie. Będze to zależeć od Twoich umiejętności i dyskrecji.
Zastanów się czy tego chcesz...
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Tfu, tfu ile?
Myślałem że więcej...
W takim razie to nie zadziała, i usera powaliło
Tak BTW trochę wstydliwa sprawa lecz też bawiłem się z siostrą żony mojego brata ;] To nie jest rodzina lecz spotykamy się prz każdej rodzinnej okazji i nawet nie patrzymy sobie w oczy...
Lecz 1 krok się mi udał.
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Ludzie to jest miłość. Na razie platoniczna a taka jest czysta i piękna nie? No to dajcie chłopakowi to przeżyć jak należy.
bez emocji.
poczekajmy pol roku i bedzie wpis,jak wypisac sie z rodziny hehe .... a tak na powaznie odradzam,podzieli sie rodzina,jak krzywo pojdzie
Rollin, przede wszystkim na wstępie zaznaczę: Totalnie nie ma sensu się w to angażować. Musisz myśleć szerzej niż tylko dziś i zakładać wszystko, od kosza, po nieudany związek. A prawdopodobieństwo, że laska ugnie się pod naciskiem społecznym jest olbrzymie. Po drugie, widzę,że już nazywasz swoją miłość/lubą wyjątkową, skoro porównujesz ją do kultowego filmu i historycznie ją usprawiedliwiasz. Zapewniam Cię, że nie ma w niej nic wyjątkowego, a życie to nie bajka/film,aczkolwiek koniec może być tu podobny. No i mam pytanie klucz - Ty stosujesz dużo kina i Ty się zakochujesz? No HELLO? Stanowcze NIE!
Tak tylko ku sporstowaniu kilku rzeczy:
Ja mam skończone 21, ona za pół roku skończy 18.
W kwestii miłości -- ludzie, nie przez przypadek jestem na tym forum, wiem, jak to działa, wiem, że to tylko chemia. Ale dziabnęło mnie przez ten tydzień, jak nigdy. Możecie to nazwać próbą spełniania własnej zachcianki, że w ogóle rozważam rozwinięcie czegoś takiego.
Wspomnienie "Ojca" było odpowiedzią na post Grida, że zna taką jedną parę bliską i tyle.
Tical, w ogniu piekielnym nie zginę, przynajmniej wg prawa kanonicznego, zamknąć mnie też nie zamkną, przynajmniej wg prawa polskiego. Jak pisałem na początku -- to tylko bariera kulturowa.
Nie ma sensu dalej ciągnąc tej dyskusji na temat bezsensowy. Argumenty za i przeciw się pojawiły. Rollin i tak zrobi co będzie chciał. Tylko żeby nie było później tematu "Rodzina się dowiedziała i mnie nienawidzi/wytykają palcami".
Twój argument o prawie kanonicznym jest totalnie z dupy.
Aha, jeszcze jedna sprawa. Nie jesteście razem, a ty już teoretyzujesz na temat ślubu?
Sweet Witch -- no, zmienia to, że rama jest cholernie silna; znam ją od dziecka i jesteśmy rodziną. Napisałem, żeby się dowiedzieć czy ktoś spotkał się z czymś podobnym (niekoniecznie członek rodziny, ale np. przyjaciółka z dzieciństwa etc.).
gen -- zobaczę się z nią dopiero w listopadzie najwcześniej, więc może i ja się ogarnę, zobaczymy.
Innocent -- jaki argument o prawie kanonicznym? Zwykłe stwierdzenie faktu, że czysto teoretycznie to mogę się z nią nawet ożenić i nikomu nic do tego. To, że istnieje taka możliwość, nie oznacza, że ją rozważam, bo -- jak sam zauważyłeś -- troszkę za wcześnie na to, bo (parafrazując znany kawał) najpierw raczej buzi, dopiero potem ślub.
A jak mnie rodzina znienawidzi to wierz mi, że tutaj się żalić nie będę.
Ale racja, nie ma o czym dyskutować, bo zrobię, co chcę, a błogosławieństwa czy potępienia nie szukałem. Jedynie rady działania.
"Napisałem, żeby się dowiedzieć czy ktoś spotkał się z czymś podobnym (niekoniecznie członek rodziny, ale np. przyjaciółka z dzieciństwa etc.)."
Dla mnie to 2 różne rzeczy. Przyjaciółkę można uwodzić, rodziny nie. Za bardzo lubię swoją rodzinę żeby odpierdalać takie akcje.Takie jest moje zdanie na ten temat.
Zauważ że zazwyczaj kobiety trochę bardziej zwracają uwagę na to co inni o niej myślą. A rodzina to kolejny gwóźdź do trumny. Wydaje mi się ze to nie wypali.
Opisz później co z tego ewentualnie wyszło. Bo może być ciekawie, a i inni się może czegoś nauczą.
chcesz odpowiedz,na swoje pytanie? tak znam bardzo dobrze taka sytacje,wyzej sie nie rozpisywalem,rodzina sie podzieli,jakies imieniny rodzinne,bardzo hujowa atmosfera,nie od kozery,wszyscy Tobie odradzaja...ja tez...ale Twoj wybor
,emocje Toba kieruja,bo obojetnie co bedziemy pisac i tak sobie to przekrecisz na swoje,ochlonij troche,glowe pod zimna wode,jedna i druga...
Po 1 pierdol społeczne opinie i podrywaj
Po 2 zbicie z ramy przyjaciel nie jest trudne pokaż seksualność i zainteresowanie rama same puści
Playboy
Miej jaja by robić na co masz ochotę ale to też ma jakieś granicę.
2 silne argumenty przeciw, smród w rodzinie i ona ma 16 lat. Dla mnie to wystarczające powody na nie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Widziałem różne durne tematy, ale ten aż mnie poruszył. Gościu, zastanów się choć przez chwilę JAKI BURDEL możesz narobić sobie i jej. Zakładamy, że poszliście do wyra i wpadniecie. Zastanawiałes się co mogłoby być wtedy? Jak na to zareaguje rodzina itd? Kuźwa, toż to nie moralne wręcz. Nie ważne czy jesteście piąta woda po kisielu czy kuzynostwem. "Na rodzinę się nie ślinię"...
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
widujecie sie 2 razy do roku wiec rama napewno nie jest jakas taka silna i napewno dasz rade z niej wyjsc. Sam pomysł ogolnie według mnie troche chore ale jak chcesz to sie w to baw.