Witajcie. Przedstawię się. Mam na imię Łukasz, mam 15 lat, chodzę do klasy III gimnazjum.
Zacznę od początku.
Początek gimnazjum był dla mnie na prawdę zły, zwałbym go traumą. Stałem się zwykłą ciotą, popychadłem. Grałem pseudo-skejta. Wszystko było źle, nic do mnie nie pasowało. Pierwsza klasa właśnie w ten sposób minęła. Na niejednokrotnym biciu się, robieniu z siebie debila, klauna, ciotę. Z tego wszystkiego zacząłem słuchać ciężkiego rocka oraz metalu, ta muzyka oddawała moje emocje. Z czasem ją pokochałem.
W drugiej klasie uznałem, że tak dalej być nie może. Wziąłem się za siebie. Poszukałem zainteresowań. Znalazłem kilka. Stałem się bardziej towarzyski (stosowałem metodę najpierw rób, potem myśl. Z różnymi skutkami). Otworzyłem się na innych. Ludzie zaczęli mnie szanować, ale jako, że nigdy nie chciałem się wyróżniać z tłumu to zostałem po prostu jednym z innych gimnazjalistów. Znalazłem kilku kumpli, kilka koleżanek. Zmieniłem styl ubierania (na metalowy) zacząłem zapuszczać włosy w kwietniu tamtego roku.
Trzecia klasa. Stopniowe budowanie respectu oraz kolejne okazje do zawierania nowych znajomości, koncerty, harcerstwo, dyskoteki, spotkania.
Po cholerę w ogóle to piszę. Już wracam do motywu tematu.
We wrześniu uwagę na mnie zwróciła na mnie koleżanka, która zawsze mi się podobała, ale z powodu dziwnych akcji, które odwalałem to ja jej nie lubiłem, ani ona mnie. Zakumplowaliśmy się. Co ja poradzę, że moje uczucie wybuchło niczym wulkan? U niej moim zdaniem też, ale z pustego to i Salomon nie naleje. Przeczytałem całkiem niedawno lekcje z lewej strony. Uświadomiłem sobie jakie błędy popełniałem. Dosłownie błąd za błędem. Najprostsza droga do zostania przyjacielem. Zacząłem badać "testy", które opisywał autor w lekcjach podrywania. Czasami mi się udawało. Jednak to wszystko było za późno, chociaż ciągle twierdziłem, że jesteśmy na dobrej drodze i czekałem z utęsknieniem na spotkanie, które sam zaproponowałem. Miałem nadzieję, że się chociaż poprzytulamy (co i tak de facto robiliśmy kilkukrotnie w szkole) i zbliżymy do siebie. Jednak zrobiłem błąd, którego sobie długo nie wybaczę. Wyszliśmy, a ja do niej z tekstem "To gdzie idziemy?" ona zmieszana odpowiada "To chodźmy pochodzić po mieście". Co mną kierowało to ja do jasnej cholery nie wiem! Miałem wymarzoną randkę w parku. Pochodziliśmy, ostatecznie doszliśmy do jakiegoś spokojnego miejsca. Sam szczerze mówiąc nie wiedziałem gdzie byliśmy. Myślałem, że chce mieć trochę spokoju, a ona niezręcznie (widać, że się denerwuje) mówi, że jestem na prawdę dobrym przyjacielem i, że kocha mnie jak brata. Robiłem w tamtej sytuacji dobrą minę do złej gry. A w środku myślałem, że oszaleję. Rozeszliśmy się. Od tamtej pory mam dół, łącznie z dzisiejszym dniem, lecz przeczytałem kilka artykułów i wiem, że jest szansa. Szczególnie, że ja wiem, iż ona coś poczuła tylko ja to zj*bałem. Dół lekko przeszedł. Wiem, że potrafiłem zmienić swoje życie, to mogę i zmienić tę konkretną sytuację, wyzwanie dużo prostsze. Teraz nie chcę popełnić błędu, więc pytam się Was czy dobrze chcę to zrobić.
- Przestanę z nią godzinami sms'ować i gadać na gg, będę kończył rozmowy
- Koniec z zasranym przytulaniem!
- Zacznę ją zlewać, będę przebywać z innymi dziewczynami, z nią też będę, ale rzadziej
Później, gdy wyjdę z ramy przyjaciela chcę zacząć normalny podryw, poparty wiedzą teoretyczną, praktyczną niestety nie, ale wiem, że warto spróbować.
Zaraz mi napiszecie, że to zauroczenie. Nie do cholery! To nie jest zauroczenie. Byłem nie raz zauroczony i wiem jakie to uczucie. To uczucie jest głębsze, z głębi serca. Po prostu zakochałem się po uszy.
Dziękuję za dotrwanie do końca, ale na prawdę mi zależy na niej jak nikomu innemu. Nie potrafię przestać o niej myśleć.
Pozdrawiam, zdeterminowany
A jakie jest pytanie?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
"Teraz nie chcę popełnić błędu, więc pytam się Was czy dobrze chcę to zrobić."
Oto moje pytanie. Dodatkowo prosiłbym o jakieś rady, żeby to wypadło jak najlepiej.
mówi, że jestem na prawdę dobrym przyjacielem i, że kocha mnie jak brata
To mogles odbić, że Ty nie wiesz co to jest, to co jest między wami i podoba Ci sie tak jak jest teraz i się nad tym nie zastanawiasz. A przyjaciółmi nie jestescie i nie będziecie.
..albo moim najlepszym przyjacielem jest moj pies on jest naprawdę kochany. Rano liże mnie po stopach, przytula sie do mnie i robi kupe w pozycji narciarza. Jeśli potrafisz być tak slodla jak moj pies, to ok możemy zostac przyjaciółmi.
Przestań skupiać się na tym czego nie chcesz, skup się na tym czego chcesz. Ludzie zamiast myśleć o tym czego chcą, myślą o tym czego nie chcą i później przyciągają jeszcze więcej tego gówna. I jeśli zapytałeś czy dobrze chcesz to zrobić, to odpowiem Ci, ze tak. Dodać mogę, pierwszy konczysz spotkania i rozmowy przez telef. ona bedzie się zatsnawiala dlaczego to zrobiles.
Jeśli zadzwoni, zeby się spotkać odpowiadasz, ze już jestes umowiony ze swoją nową instruktorką salsy. I podaj jej inny termin. Zacznij podrywać jej koleżanki. Olewaj waszą znajomość i zajmij swoje myslenie czyms innym. Jeśli bedziesz tak postepowal, to nie Ty będziesz musiał brać się za podrywanie jej. Tylko to ona sama się zacznie zastanawiać, o co chodzi do diabła? czując przy tym dziwne pobudzenie.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
"Zaraz mi napiszecie, że to zauroczenie. Nie do cholery! To nie jest zauroczenie. Byłem nie raz zauroczony i wiem jakie to uczucie. To uczucie jest głębsze, z głębi serca. Po prostu zakochałem się po uszy."
Co może być innego jak zauroczenie. Stary, nie oszukuj sam siebie. Nie rób tego błędu, który popełniło już miliony początkującyh, w tym ja. Przede wszystkim popodrywaj inne. Jak jakaś dziewczyna zwróci na ciebie swoje piękne oczy, to na twoją kochaną będziesz miał wyjebane. Jesteśmy w tym samym wieku. Nie mam pojęcia, czy jestem bardziej dojrzały od moich równieśników, nie obchodzi mnie to, jednak z nieszlą skutecznością obracam dziewczyny od siebie rok - dwa lata starsza i na pewno nie można je nazwać paszczurami.
Co do twojego tematu.. Trochę popierdolona sprawa. Rzeczywiście, można wyjść z tej ramy, ale to wcale nie jest takie proste, jak piszą w tych wszystkich poradnikach. Na to potrzeba czasu. Najpierw musisz się od niej oddalić, aby znowu zaatakować. Myślę, że miesiąc - dwa miesiące przy minimalnym kontakcie wytarczą, a potem zaczynasz miec jaja i do dzieła!
Jednak co zauważyłem z twojej wypowiedzi. Udajesz kogoś, kim nie jesteś. Ciągle szukasz swojego stylu i tzw. "miejsca na ziemi". Nadal nie jesteś pewny siebie.
.
Poza tym wyróżnianie się jest to najlepsza rzecz, którą możesz zrobić w szkole. Jeśli masz charyzmę i pierodlisz zdanie innych, to tym samym będziesz miał kumpli niemal wszędzie, którzy będą chcieli być taki jak ty. i to jest zajebiste! Jedyym warunkiem, jest to, że muszisz przestać się ukrywać. Znaleźć swój styl. Dobrze, aby się wyróżniał od tych wszystkich dresów i skejtów. Ja na przykład wbrew wszytkim zawzze do szkoły zakładam, marynarkę, jakąś koszulę, dzisny, z jakimi bajerami. Do tego eleganckie buty. Wlośy na żel? Czemu nie? Pod warunkiem, że nadal jesteś facetem a nie metroseksualnym pedziem. Jedna, jeśli masz dlugie włosy i pasują ci do twarzy, to gratuluję. Też bym tak chciał, niestety, mi nie dodaja atrakcyjności
Uff, myślę, że wyczerpałem temat.
Przytulać możesz tylko rób to bardziej erotycznie np. przez ,, przypadek" jedź ręką na jej tyłek
. Stosuj więcej kina i wkońcu ją pocałuj. Tylko nie rób tego teraz . Pokaż jej że masz popyt u dziewczyn . I za nic w świecie nie okaż jej swoich uczuć co do niej
zanim ona tego nie zrobi.
Wiecie co? Wczoraj ograniczałem z nią kontakt. Dwukrotnie kończyłem rozmowę na gg (ona pisała), kończyłem rozmowę po 15-30 minutach. Ona już zauważyła, że jej unikam.
A właśnie nasunęły się mi jeszcze pytania odnośnie tego.
Co mam zrobić po tym jak ochłodzę nasze relacje? Czytałem jakiś poradnik z etapami i było tam napisane, że dziewczyna zaproponuje spotkanie, ale czy aby na pewno? Co jeżeli nie?
Jeżeli przejdziemy dalej to w jaki sposób zacząć ją na nowo podrywać? Przecież nie jest to dokładnie tak jak z nowo poznaną dziewczyną.
Odświeżam...
Dlaczego uważasz tekst "TO GDZIE IDZIEMY?" za zły?
Ja używam "to dokąd mnie zabierasz?" i działa fantastycznie.
Plan jest dobry, tyle że nie musisz jej totalnie zlewać, pozwól jej zatęsknić. Może robisz jej za mało huśtawek i relacje z tobą jej się nudzą. Trudno o huśtawki jeżeli kogoś kochasz, ale kobiety lubią to i jeżeli ty ich nie będziesz robił, to same zaczną manipulować związkiem.