Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Podryw na LOW ENRRGY

Portret użytkownika zulus

Witam,
Dawno mnie nie było, sam nie wiem dlaczego, może za dużo zajęć, może z lenistwa, a może byłem na tyle zarozumiały, że doszedłem do wniosku, że już niczego nowego się nie nauczę.
W każdym razie na pewno nie próżnowałem, próbowałem różnych rzeczy, tylko już na większym lajcie.
Jak wielu z Was zaczynając przygodę z PUA koniecznie chciało sobie coś udowodnić, jak wielu potrzebowało podnosić swoja samoocenę stawiając sobie coraz to nowe wyzwania i coraz to podnosić poprzeczkę. Ja tak miałem, Najpierw zwykły podryw, później seks z coraz ładniejszymi, podryw byłej, już zaręczonej, a może 3 w jedna noc, a może podryw laski, która przyszła do baru z bratem i z chłopakiem, a może trójkąt, albo seks po pol godz znajomości i to w miejscu publicznym. Zawsze musiało być to coś nowego, coś wydawało by się nie możliwego. Bardzo szybko przestałem opisywać swoje akcje na blogu, po prostu wydawały mi się zbyt proste, zbyt pospolite, nie zawierające niczego odkrywczego. I tak powoli przestała się dla mnie liczyć kobieta sama w sobie, czy sam seks z nią, a liczyło się już tylko wyzwanie jakie stanowi. Doszło nawet do tego, ze już mając dziewczynę w łóżku czekającą na finał wstałem i ja wyprosiłem, nie miałem ochoty się z Nia kochać, zdobyłem ją zaspokoiłem swoje ego.
Ale rozpisałem się i mijam się z głównym wątkiem, wstęp był po to, żeby wytłumaczyć, ze już nie potrzebuje sobie niczego udowadniać, robię zdecydowanie mniej podejść, ale to dlatego, ze teraz robię je tylko wtedy, kiedy kobieta mnie czymś naprawdę zainteresuje. To nie ona jest nagroda za moje podejście, to moje podejście do niej jest nagroda za to, że ona zrobiła coś, co mnie zainteresowało. Nie mam już presji, wiem, że udało mi się zrobić już chyba wszystko, udowodniłem sobie swoja wartość w tej materii, moim podejściom nie towarzyszy stres, ani koncentracja nad taktyką podejścia, jedyne co teraz mu towarzyszy to ciekawość, ciekawość tej kobiety i tego, czy faktycznie okaże się interesująca.
Wielu trenerów uczy, żeby podchodzić z energia nieco wyższą niż energia celu, czy grupy, powszechnie obowiązuje zasada 3 sekund. A moje pytanie brzmi dlaczego? Żeby wyeliminować strach, żeby pozbyć się wymówek, żeby wydać się kimś innym niż jesteśmy, kimś lepszym? Po co są rutyny, NLS, czy cały mrożony materiał? Czy nie po to, żebyśmy stali się na chwile kimś kim nie jesteśmy, kimś lepszym, przynajmniej do czasu, kiedy nie trafimy z Targetem do łóżka? Wydaje mi się, że tak, powiem nawet, ze to działa i to diabelnie skutecznie.
Zdradzę Wam jednak wielki sekret, coś co jest jeszcze skuteczniejsze i dużo szybsze. Wyobraźcie sobie, ze na prawdę stajecie się osobą, na którą się kreujecie, wiecie jak wtedy wygląda Wasz podryw?
Otóż siedzicie sobie w klubie, czy w grupie znajomych i relaksujecie się muzyka, rozmową, lecącym właśnie meczem, co tylko wam się zamarzy, widzicie dookoła spojrzenia kobiet, które są Wami ewidentnie zainteresowane. Widzicie seksowna brunetkę, która się do Was uśmiecha siedząc przy barze, ponętna blondyneczkę tańczącą tuz obok stolika i przeszywająca Was swoim spojrzeniem, jakby krzyczała WYBIERZ MNIE, SPÓJRZ JAKA SEKSOWNA JESTEM!!!! Widzicie dookoła kobiety, które same Was podrywają i to Wy wybieracie która wygra w tej konkurencji.
Tylko jaki jest warunek, aby to się urzeczywistniło? Dla jednych prosty, innym wydawać by się mogło nieosiągalny. To faktycznie stać się nagrodą, stać się szczęśliwym i wartościowym facetem.
Jak wielu z Was zdarzyło się, że prowadzi wzorowy podryw i w pewnej chwili wszystko trafia szlak z niewyjaśnionego powodu? Ostatnio często słyszy się o nietrzymaniu ramy, czy braku spójności? Ostatnio bardzo szybko rozwijała się pewna szkoła uwodzenia, nie wiem, czy wolno mi po nazwie, ale najwyżej się wy-edytuje, chodzi o IU, wyznają oni ciekawą filozofię, która wydaje się być niesamowicie skuteczna, zwłaszcza patrząc na lidera tej grupy w akcji. Miałem kiedyś okazję przyglądać się części praktycznej szkolenia, co mnie uderzyło Trener stał oparty i tylko obserwował uczestników, wydawał się być zmęczony, lub znużony, ale nawet w takim stanie miał większe powodzenie, i więcej IOI niż cała grupa razem wzięta, co ciekawe ruszając na parkiet wydawało mi się że tylko stracił, musiał się w końcu wykazać przed grupa, pokazać z dobrej strony, ale co się zmieniło, to to, że zaczęło mu zależeć na wyniku, kobiety to czuja, one czuja kiedy nie jesteś sobą, kiedy jesteś sztuczny.
Nie powiem, że bądź sobą a osiągniesz sukces, bo raczej mało pięknych interesujących kobiet gustuje w facetach z 30 kg nadwagi spędzających 8h dziennie przy CSie, nie powiem, ze teoria jest nie ważna, bo to różni murarza od inżyniera, że obaj wiedzą jak, ale tylko ten drugi wie dlaczego tak a nie inaczej. Dlaczego wspomniałem tego trenera, co świadczyło o jego skuteczności? Czy to olewcze podejście, czy fakt, że to przystojny facet? Na pewno po trosze, ale wydaje mi sie ze chodziło o fakt, ze aż biła od niego pewność siebie, całym sobą krzyczał, że jest spełnionym człowiekiem, nie potrzebującym kobiet, jego strój, energia, mowa ciała właśnie to pokazywały, a skoro ja widziałem to tak wyraźnie to chyba żadna kobieta nie była w stanie tego nie zauważyć. I teraz pytanie obserwując jego i jego grupę, czy to jego technika sprawia, że jest tak skuteczny? Patrząc na osiągnięcia jego grupy śmiem wątpić to jego osoba, to, że jest zawsze spójny i jedyne czego potrzebuje, by zdobyć kobietę to być sobą.
Konkludując, czy czasem zamiast użalać się nad sobą, marnując czas przed kompem, czy wymyślając historyjki, które mają podnieść naszą wartość w oczach kobiety nie lepiej zainwestować w siebie, zrobić coś pożytecznego, czy na prawdę coś przeżyć, co uczyni nas lepszym i ciekawszym?

Nie chce tym tekstem nikomu namieszać w głowie, ani nikogo oskarżać, są to jedynie moje luźne przemyślenia, nie skierowane w żadną osobę czy szkołę. Piszę po prostu co myślę.
Pozdrawiam,
Zulus

Odpowiedzi

Portret użytkownika Trancer

O tak... Chłopaki z

O tak...
Chłopaki z Instynktownego Uwodzenia wiedzą co robią.
Osobiście widziałem Stilla w akcji, w której praktycznie bez słów rozpalał przy barze niezłą laskę, nie wspominając o tym, że laski siedzące za nim w loży patrzyły na niego tak, jakby chciały go przelecieć tu i teraz.

Ten bezgraniczny luz, to lekceważące spojrzenie...
TO jest to.
I to działa.

Portret użytkownika Gongo

Najlepiej być sobą i się

Najlepiej być sobą i się ciągle rozwijać. Jeżeli jesteś interesującym człowiekiem to kobiety same do Ciebie przyjdą.

Portret użytkownika jaro1990

apropo bycia soba, mam dosc

apropo bycia soba, mam dosc powazny problem, nie potrafie zachowywac sie normalnie tylko błaznuje zawsze , co 2 moje zdanie rozwala towarzystwo co sprawia mi satysfakcje i nie wiem dlaczego nie potrafie sie hamowac , jak sadzicie dziewczyny lubia takich wesolych kolesi czy raczej uwazaja ich za pajaców? moze sobie szkodze ;/

Portret użytkownika panxyz

Jeśli to cały czas tak robisz

Jeśli to cały czas tak robisz to stajesz się takim stańczykiem. Lepiej to wyrównać z normalnym zachowaniem, bo będziesz trafiał do szufladki błazen/ pajac ew. rozbawiacz.
Swoją drogą też ostatnio czytam nauki tych Panów o których piszesz i wydają mi się oni mieć najzdrowsze podejście do tematu jakie ostatnio czytałem...

Portret użytkownika Paradygmat

Goście z IU są po prostu na

Goście z IU są po prostu na kolejnym, meta-poziomie uwodzenia gdzie kończy się zakładanie masek i recytowanie rutyn, a zaczyna prawdziwe uwodzenie; )

Portret użytkownika brooner

Bardzo mi się ten wpis

Bardzo mi się ten wpis podoba.

No i właśnie moim celem jest dojście do takiego poziomu, totalnego luzu. Nie wierzę w te gadki, że masz fajne życie, jesteś spełniony i nagle laski same przychodzą. Trzeba swoje frycowe odrobić, przejść tę drogę pokonywania własnych barier jednocześnie równolegle pracując nad swoim życiem jako całością. Trzeba poczuć, że możesz się absolutnie obejść bez kobiety. Bo te bariery, które nam przez tyle lat do głowy ludzie wsadzają same nie znikną, nieważne jak zajebisty byś nie był, dopóki aktywnie sam ich nie będziesz pokonywać. Ten czas i wysiłek poświęcany teraz to taka inwestycja na przyszłość.

Odnośnie podchodzienia to mi największą radość daje podchodzenie na luzie, bez napinki, w codziennych sytuacjach. Bez roznoszącej mnie pozytywnej energii o której tak tutaj głośno. Tylko, że jeszcze jest taka loteria, że nieraz totalnie zero stresu a za tydzień milion wymówek i stres ;/.

Portret użytkownika LUCA

Powiem Zulus że coś w tym

Powiem Zulus że coś w tym jest. Sam widzę po sobie, gdy wychodzę na miasto bez konkretnego celu (podejścia) to łatwiej nawiązać rozmowę, kontakt i wtedy miło spędzam czas (takze podejscia w autobusie- naturalnie bez spinki, czy u fryzjera z damską obsługą Tongue ). A co innego gdy wychodzę i nastawiam się na DG czy NG. Chyba faktycznie pewność siebie wynika z braku strachu (nie chyba, a napewno) a co za tym idzie, bycie bez maski.
Pozdrawiam

Portret użytkownika Fan

Zulus, genialny wpis. Dla

Zulus, genialny wpis. Dla mnie osobiście to w onecie powinien zostać opublikowany! GENIALNY