Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Podryw mężatki

Jako pierwszy mój wpis na blogu postanowiłem opisać moją ostatnią przygodę, która de facto trwa. Jakiś tydzień temu poznałem, choć to może niedookreślone - raczej nawiązałem kontakt z kobietą, którą kiedyś poznałem, podobała mi się, a z racji tego iż byłem w związku nie garnąłem się do jej podrywania. Wtedy kontakt się urwał lecz teraz po moich perturbacjach związkowych(które niebawem chętnie opiszę) postanowiłem odświeżyć znajomość.

1. Pierwszy Kontakt
Poprzez komunikator internetowy wymieniliśmy się numerami telefonów. Zaczęliśmy sms-ować, coraz bardziej odważnie. Uderzyłem z grubej rury: zapraszam Cię na nad morze - wypad weekendowy. Zaskoczenie było murowane, zgodziła się szybko. Do weekendu było kilka dni, więc postanowiłem podtrzymywać napięcie, po paru pogawędkach zaproponowałem kino. Akurat w kinie był niezbyt ciekawy repertuar, ale lepszy rydz niż nic. Poszliśmy na jakąś beznadziejna komedię romantyczną o tylko ciekawie brzmiącym tytule: Stosunki międzymiastowe". Do seansu było sporo czasu, wiec zatrzymaliśmy się na kawie. Luźna pogawędka... kopę lat.. pierdu pierdu, co robisz itd. ... Ogólnie miałem wrażenie, że ze mnie leje i traktuje z góry ale miałem to w dupie i ciągnąłem gadkę dalej, zbytnio się tym nie przejmując. Przecież przyszła, czyli jej też zależy, nie mogę przecież być ciotą i przytakiwać na wszystko. Poszliśmy na film. Była już rozluźniona gadką, więc bieżące wrażenia z filmu gadała mi na ucho i się uśmialiśmy w paru momentach. Miała błysk w oku, a perspektywa jej zdobycia wydawała się już całkiem bliska. Zdegustowany filmem nie opierałem się podzielić zdaniem z współtowarzyszką, której opinia była całkiem zbieżna z moją. Po wyjściu zaproponowałem wyjście do pubu. Trafiliśmy do popularnego miejsca, wypiłem browarek (bezalkoholowy), ona pomidorowego dżusa i pogadaliśmy sobie już całkiem luźniutko. Wyraziła ochotę na dalsze spotkania. W myśl zasady "Dziewczyno, nie oddawaj się na pierwszej randce" nie naciskałem, a po spotkaniu odwiozłem ją do domu.

2. Kontakt drugi
Następnego dnia zaczął się grad sms-ów. Pisała często, nie byłem jej dłużny. Wywiązał się flircik na wyższym poziomie. Chciała żebym pisał swoje wyobrażenia co z nią robię i jak. Dałem się ponieść fantazji, ona też. Czułem, że już na pewno jest wilgotna. Umówiliśmy się na środek tygodnia na kino, ale tym razem domowe, dobry film, wybrałem horror. W przeddzień wywiązała się dyskusja, i dowiedziałem się, że ma od 2 lat męża. Początkowo byłem trochę zawiedziony, bo liczyłem, że jest wolna, ale w ostateczności mówię, a co mi tam. Dzień seansu, kupiłem wino i zrobiłem przekąskę, przyjechała do mojego mieszkania. Rozejrzała się po mieszkaniu, po babsku rzuciła lekkim opierdolem na zastaną scenografię w kuchni, wziąłem na śmiech - myślę laska ma taki styl i już. Film był dobry nawet bardzo. Dziewczyna się przykleja do ramienia, odgarnia włosy, zbliża i tuli się. Pocałunek to już była formalność, coraz namiętniejsze. Po filmie zaczęło się ostrzej, wodziła ręką w poszukiwaniu mojego fiuta, dotykała go i masowała. Poddałem się tej stymulacji. W pewnej chwili rozpięła rozporek, zaczęła robić mi laskę, a potem loda. W zanadrzu miałem przygotowane prezerwatywy, więc finał wydawał się nieunikniony. Niestety nic z tego, przyznała się że nie może dzisiaj. Pojechała do domu. Po tym wieczorze miałem lekkie wyrzuty sumienia, ale odpuściły mi. Myślę, jestem wolny, laska na mnie leci, daje mi to o co nawet nie proszę, jest OK.

3. Kontakt trzeci
Trzeba się trzymać planów. A plan był taki, ze w sobotę kurs-Trójmiasto. Zatem nie odpuszczam. Do soboty 2 dni namiętnej konwersacji sms-owo telefonicznej. Piątek miałem lekko zakrapiany, wódka z przyjacielem, potem impreza i powrót o 4 rano. Wyjazd planowany na 11. Od 8 sms-y od niej z pobudką. Wstałem przed 10. Ogarnąłem i podjechałem pod jej dom o 11:30. Uprzedzałem że się spóźnię, więc było ok. Podróż minęła szybko, ja jeszcze trochę wczorajszy, więc łatwiej mi było zachować asertywność, chociaż oboje wiedzieliśmy po co jedziemy. Już w samochodzie zaczęła mnie dotykać. Opowiedziała mi o knowaniach przed mężem itd. W Sopocie kawka, spacerek po molo, przytulańce i lizańce a potem wjazd na pokój na krótką drzemkę, bo byłem niedospany. Drzemka drzemką, ale wiadomo o co chodzi, skończyło się na marszczeniu mojego fiuta. Wyjazd do Gdańska coś zjeść. Knajpa do której chcieliśmy pójść była zamknięta, wiec zatrzymaliśmy się w najbliższej. Pogawędka o życiu i o związkach. Oświadczyła mi, że pasuje jej układ spotykania na seks bez zobowiązań, wspólne wyjazdy itd. O mężu mówiła, że to dobry koleś i jest z nim tylko dla wygody. Bo przecież łatwiej razem żyć. Trochę współczułem kolesiowi, bo okazuje się że go znam z widzenia. Faktycznie wpożo koleś, a ja kurwa dymam jego żonę! Miałem dysonans moralny. Z jednej strony podekscytowanie całą sytuacją, laska widzi we mnie silnego faceta z jajami, z drugiej strony ja nie chciałbym by moja żona dymała się za moimi plecami z innym. Ustało na tym, że raczej będziemy się spotykać na seks. Mając już doświadczenie w bzykaniu żon i matek, zostawiłem dylematy moralne z boku. Po jedzonku impreza. W ten weekend Sopot był przeładowany. Znaleźliśmy miejsce w nowym klubie o raczej studenckim klimacie. Widziałem, że dziewczyna się emocjonalnie zaczęła angażować. Wypiliśmy parę drinków i postanowiłem zrobić zwrot w sytuacji. Parę rzeczy mi nie pasowało, co stało się dogodnym pretekstem do powiedzenia jej: "uważam że w tej sytuacji, musimy trochę schłodzić nasze relacje". Według mnie to był krok nieunikniony, gdyż widziałem, że sprawy brną w złym kierunku. Ona angażuje się emocjonalnie, a ja nie mam ochoty na rozbijanie jej małżeństwa. Z resztą, jeśli spotkania na seks mają trwać nadal, to trzeba ustalić jakieś jasne zasady. Tak jak kurwy mają zasadę - seks, ale bez całowania, wiedza dobrze jak łatwo popaść w emocje, tu należało też ustalić jakieś warunki. Humor był trochę skwaszony na początku, jednak potem zaczęła się łasić. Powrót z trójmiasta był zajebisty, dobry kontakt, świetna rozmowa, zupełny luz. Widziałem, że moja asertywność nabija mi punkty. Po powrocie i przyjeździe do swojego mieszkania otrzymuję sms: "chyba będziemy się do siebie jeszcze odzywać i się spotykać :)". Stało się jasne, że cipka wilgotna, a taktyka skutkuje.

Ciąg dalszy w następnych wpisach, zobaczymy co przyniesie jutro Tongue

Odpowiedzi

Portret użytkownika Maleone

Chętnie sprawdzę jakiś twój

Chętnie sprawdzę jakiś twój wpis o ciekawym ogarnianiu trudnego targetu. Bo "marszczenie fiuta" ze znudzoną swoim facetem mężatką chyba się nieco rozmija z ideą uwodzenia.

Zgadzam się z tobą, może

Zgadzam się z tobą, może niewiele ma to wspólnego z ideą uwodzenia. Wydaje mi się jednak, że z doświadczenie z kobietą, która jest w związku pomoże ci odkryć w sobie cechy, których szukają kobiety. Warto zastanowić, co widzi w tobie kochanka, dlaczego pomimo tego, że jest uwikłana w związek jednak wybiera przygodę z tobą. Niedługo opisze parę sytuacji, które pomogły mi w ogarnianiu naprawdę trudnych kobiet. Uważam jednak, że kluczem do sukcesu jest słuchanie! Nie mówię o tym, by manipulować i mówić, to co na pewno chcą usłyszeć, lecz o tym by próbować zrozumieć ich schemat myślenia. Nie bez znaczenia w kontakcie z kobietą jest postawienie sobie celu, czego oczekujesz, jeśli wiesz do czego dążysz, przy odrobinie wysiłku na pewno to osiągniesz.

Portret użytkownika Maleone

Doczepiłem się nieco na

Doczepiłem się nieco na wyrost mając inną mentalność. Tj. chyba dla Ciebie doświadczenie z kobietą jest samo w sobie ważne, satysfakcjonujące, dla mnie frajdę oznaczają tylko wyzwania. Więc pod tym kątem wszystko oceniam. Jak widać ona właściwie wystawiła Ci się na tacy już na początku.

Inna sprawa że jesteś hardcorem bo świat jest mały i pełen znajomych a uderzyłeś z nią do Sopotu, zamiast np. do Pogorzelicy koło Niechorza.