
Witam.
Celem wstępu podkreślę iż jest to mój pierwszy wpis, dlatego głownie poddaje się waszej jak zawsze bezlitosnej ocenie, szczerze obiecuje poprawę.
Ostatnio miałem okazję znaleźć się na całkiem ciekawej imprezie z okazji 18 urodzin pewnego znajomego. Przez moją wrodzona skłonność do nieustannego spóźniania się, w momencie wejścia wszyscy siedzieli już przy stole (przynajmniej zyskałem niezłą perspektywę do oceny) – kilkanaście osób, w tym kilka dziewczyn. Każda z nich coraz bardziej interesująca… ( Od HB 5 po 8 ) Jak każdy z was się pewnie domyśla, zaczęły się wylewne powitania, lukrowy nastrój, masa średnio ciekawych pogawędek i inne punkty obowiązkowe na takich imprezach. Jeszcze nie czuje się osobą o jakiś konkretnych upodobaniach co do stylu – raczej dobieram go zależnie od nastroju, okoliczności i strasznie ciekawi mnie Indirect (nie wiem czy to przez słynny tytuł: „The game”, czy może komplement który usłyszałem - ale o tym później). Przyszedł czas na toast, drugi, trzeci i właśnie wtedy pewna, z pozoru niedostępna HB 7 przykuła moja uwagę (nazwijmy ja „Ms. X” ). Powód – od początku wiedziała czego chce, i przede wszystkim rzucała dosyć uszczypliwe, uwagi pod moim adresem. Wymarzona okazja do przetestowania podejścia nie bezpośredniego – grzech zmarnować
Trochę obserwacji w tańcu – i w przeciwieństwie do innych starałem się nie stosować bardziej intymnego dotyku niż położenie reki na plecach, jeszcze nie teraz. Zauważyłem jak każdego niedoszłego amanta spławiała tak grzecznie, że czuł się doceniony. O nie, nie bo przecież żeby zwyciężyć i przebić się przez grzeczniutką sukotarcze musiałem być inny. Jedna droga – jeden cel. Neg za negiem, i początkowy brak zainteresowania z mojej strony miały być bronią. Sporo ST z jej strony poleciało, jeśli go wyłapałem – obracałem w żart na moja korzyść. Troszkę to trwało, z początku nie adresowałem negów bezpośrednio w jej kierunku, skupiłem się raczej na ogóle zebranych Pań, by po jednym z wspólnych tańców wymierzyć go w jej włosy (ciekawie komponowały się z kapeluszem), oraz w nos. Udało się – sama zaczęła mnie zagadywać, przebywać tam gdzie ja byłem, odebrałem to jako „miękką piłkę” i przeszedłem do pocałunku. Lecz najciekawsze było później, gdyż pocałunek nie jest dla mnie celem samym w sobie – lecz jego zwieńczeniem. Za największy sukces traktuje jej wyznania ( na początku była wobec mnie wrogo nastawiona oczywiście):
Ms.X: „Dlaczego jesteś dla mnie taki niedobry?? (smutne, żądające pocieszenia spojrzenie)”
Ja: „Nie jestem dla ciebie niedobry, za krótko mnie znasz by wiedzieć, ze jestem po prostu złym człowiekiem (wypowiedziane z uśmiechem)”
Ms.X: „Jezu, jak ja cię lubię… sama nawet nie wiem dlaczego”
Ja: „Nie wiesz dlaczego?? (westchnienie) Zraniłaś mnie, oj zraniłaś… to zabolało tu (pokazuje na głowę), i tu (wskazuję palcem serce, uśmiech obowiązkowy). Wymagam bardzo delikatnego traktowania.”
Ms.X: „Słodki jesteś… (namiętny pocałunek)”
Generalnie wiadomo, nie był to wyczyn na miarę tej strony, do niczego właściwie nie doszło a i wiele moich kroków było nawet nie zauważalnych dla mężczyzn, lecz dla mnie liczyło się to, iż przeanalizowałem sytuacje (jak mi się zdaje) i wykorzystałem okazję.
Zdradzę jeszcze coś - nie brałem od niej numeru, bo prócz naprawdę wielu jak się później okazało wspólnych zainteresowań, poczułem dziwne ciepło, bijące od niej, taką usilną chęć zaufania komuś, ukryta pod tymi wszystkimi pozorami idiotycznego wzoru „kobiety silnej mimo wszystko”. To było dziwne i naprawdę dało się wyczuć. Wiem ze najprawdopodobniej to wytwór mojego chorego umysłu
lub jakaś gierka, ale okazała się niezwykle wartościową kobietą. Wydaje mi się że to jest właśnie jedna z cech którą chcę w sobie rozwijać, cech zbyt często wymawianego słowa „ALPHA” – ponieważ jestem realistą ( mam już kobietę na której koncentruję moją uwagę - czyt. „Partnerkę” ) i nie mógłbym jej dać tego, czego oczekuje. Chcę już mieć jedynie nadzieje ze zawsze kiedy sobie przypomni ten wieczór, uśmiechnie się szeroko.
Kochajmy kobiety, bo przecież to właśnie one były powodem stworzenia tej społeczności, więc pośrednio również dzięki nim stajemy się lepszymi ludźmi, ludźmi jakich inni potrzebują.
Doceńcie to.
Odpowiedzi
Dobry wpis podobało mi
sob., 2010-09-25 22:06 — SangatsuDobry wpis podobało mi się,wyciągnę z tego odpowiednią lekcję.
Świetny wpis szczegolnie
ndz., 2010-09-26 07:12 — VooDooŚwietny wpis
szczegolnie zakonczenie
pozytywnie
ndz., 2010-09-26 10:41 — Bad-boypozytywnie
Zakończenie genialne. Daje
ndz., 2010-09-26 18:52 — kamoZakończenie genialne. Daje wiele do myślenia.