Wiekszosc metod podrywu sprowadza sie do szybkiej eskalacji intymnosci i dazenia do seksu, tak aby dalsza ewentualna wiez budowala sie na seksualnych emocjach ("jak sie przespi, to sie zakocha").
Ale zalozmy, ze chcemy poderwac dziewczyne bez wykorzystania seksu. Nie wnikajmy dlaczego, bo to rozwazanie teoretyczne, mozemy to nazwac podrywem katolickim, czyli ze mamy zalozenie, ze na seks przyjdzie czas po slubie
Ale wpierw tak samo facet musi dziewczyne soba zainteresowac, pokazac atrakcyjnosc, zbudowac wiez (raport) i rozwijac taka relacje. Jakie macie na to pomysly? A moze to juz nie jest podryw?
Robisz to samo co normalnie tylko zatrzymujesz się na granicy majtek-i wszytko w temacie:)
Jak już naprawdę nie chcesz uprawiać seksu, to możesz mówić, że np. "czekasz na tą jedyną", "nie jestem taki łatwy" i tym podobne bzdety.
Ale kobieta lubiąca seks prawdopodobnie uzna, że nie wiesz, czego chcesz i będąc z Tobą, odda się innemu lub po prostu Cię zleje.
-------------------------------------------------------
Nie jestem wszystkowiedzący.
W poradach kieruję się jedynie własną wiedzą i doświadczeniem.
Są one po prostu moją subiektywną opinią na dany temat. Nie mam na celu nikogo obrazić.
Jestem innego zdania.
To jest jak najbardziej podryw. Podryw zaczyna się od momentu gdy spojrzysz, podejdzie do kobiety i zaczniesz z nią rozmowę to tak bardzo ogólnie.
Podrywasz ją normalnie ale musisz stawać się dla niej tajemnicą, którą powoli będziesz odkrywał. Jeśli ona będzie dążyła do seksu i będzie tego pragnęła najlepiej jest powiedzieć prawdę, bez owijania w bawełnę. Każde kłamstwo prędzej czy później wychodzi na jaw. Jeśli poważnie podchodzi do Waszej miłości i kocha Cie poczeka na Ciebie, jeśli nie trudno, chyba, że zrobisz to dla niej ale tu jest ale. Jeśli raz poczuje jak się z nią kochasz będzie chciała więcej.
Chyba nawet wiem dlaczego nie chcesz uprawiać seksu przed ślubem. Czy chodzi o szkaplerz? Pisz na pw jak masz pytania.
Jak najbardziej jest roznica i to fundamentalna. Przy normalnym podrywie wiekszosc interakcji jest zabarwiona seksualnie - mowi sie o tym, robi aluzje, eskaluje dotyk itp. Gdyby zachowywac sie tak samo i potem "zatrzymac na etapie majtek", to wyjdzie z tego kompletnie niezrozumiala sytuacja a facet okaze sie niewiarygodny i niekonsekwentny, bo gadal a potem nie zrobil. Dlatego IMO cala relacja musi byc prowadzona inaczej, znacznie "chlodniej", co jest trudniejsze. Stad pytanie o Wasze pomysly na to, jak budowac atrakcyjnosc z niewielkim wykorzystaniem napiecia seksualnego.
Dokładnie musisz jej pokazać inne wartości i cele w życiu niż sex, zainteresować czymś innym.
gen ale skoro kolega jest religijny i uznaje tylko sex po ślubie uważasz, że jego związek może tego nie doczekać? Możesz bardziej to rozwinąć? Też mnie to interesuje.
gen to ja mam jeszcze jedno pytanie od siebie nie do tematu ale mam nadzieje, że mi odpowiesz. Nie uprawiam seksu przed ślubem, a mam 4 panny w odległości do 100 km od siebie. Jak je wszystkie pogodzić, w sensie jak być fair wobec jedej (religijnie) ale utrzymać kontakt z resztą (bo wiadomo jakie są kobiety może się rozmyśleć tak jak napisałeś) masz jakiś pomysł na to?
Przykazań jest 10 ale to chyba powinieneś wiedzieć
Poważnie nie myślałeś, że mogą być ważniejsze warości w życiu niż sex czy alkohol? Nie mam na celu obrażenia Ciebie.
Nie oszukuję mówię o tym wprost tylko w późniejszej fazie. Jeśli szanują mnie poważnie, zrozumieją, a przynajmniej poczekają do pewnego momentu. To jest na prawdę wiele
Nie bierz tego do siebie i znowu nie chce Cie obrazić. W pewnym momencie się dorasta i czuje się, że takie przyziemne rzeczy jak alkohol, sex czy inne przyziemne wartości nie są w życiu najwazniejsze.
Czuję, że moglibyśmy konwersować jeszcze długo ale może już nie zaśmiecajmy autorowi tematu. Każdy ma swoje przemyślenia i dla każdego z nas liczy się w życiu co innego. Tak czy tak wszystkiego dobrego dla Ciebie.
Zgadzam sie, ze to nalezy miedzy soba jasno powiedziec. Ale tez, umowmy sie, nie mozna tego zrobic na samym poczatku znajomosci, bo najprawdopodobniej skonczy to wiekszosc podrywow i to wcale niekoniecznie z tego powodu, ze kobiety licza na szybkie bzykanie, ale dlatego, ze wyjscie z takim tematem na wstepie jest nie na miejscu i moze byc odebrane zarowno jako sciema, ukryty problem, jak i brak pewnosci siebie etc. Zwlaszcza ze w naszej obecnej kulturze panuje dokladnie przeciwny model. To wiec temat na etap juz w miare dojrzalej relacji, gdy miedzy ludzmi jest zrozumienie i zaufanie. I tu kolko sie zamyka, bo dojscie do tego etapu bez seksualnej eskalacji konczy sie na bank rama przyjaciela.
A przeciez jakos katolickie pary musza sie poznawac i dochodzic do decyzji o malzenstwie.
Zatem pytanie mozna sprecyzowac - jak stworzyc bliska relacje z kobieta bez seksu i bez ramy przyjaciela.
Używać eskalacji ale nie rozgrzewać jej tak mocno aby chciała czegoś więcej. Zostawić nutkę tajemniczości, romantyzmu.
Wydaje mi się, że katolickie pary spotykają się bardziej na zasadzie iść do kina, obejrzeć seans w domu, na łyżwy, ze znajomymi pograć, a mniej czasu spędzać razem we dwoje.