Jestem nowy, ale przejdę do sedna.
Dziewczyna, którą poznałem - nie daje mi spokoju, wciąż o Niej myślę. Spotkałem się z Nią w pracy parokrotnie, w rozmowach wyszło, że mamy wspólne pasje, odpowiada mi jej styl bycia, jej wygląd, jej zachowania. Jest ciekawym człowiekiem, a do tego jest ładna 
Problem polega na tym, że poza 2 spotkaniami w pracy przy sprawach służbowych i wymienionymi kilkoma mailami nie znamy się nadto i staram się ją wyciągnąć na spotkanie sam-na-sam.
Dodam, że na początku naszej znajomości puściła tekstem: "(...) Spotykam się z kimś od dłuższego czasu i byłoby to nie wporządku. (...)". Wiem, że odbijanie komuś dziewczyny jest skrajnym skurwysyństwem, ale co ja mam poradzić, że ta dziewczyna jest w moim odczuciu stworzona dla mnie
Nie wiem czy to ST czy prawda, nie myślę o tym, jest Ona i to ją chcę zdobyć.
W którymś z maili złamała się i sama zaproponowała spotkanie, tymi oto słowami: "(...)Swoją drogą moglibyśmy gdzieś wyjść w najbliższym czasie...(...)".
Ja oczywiście potwierdziłem chęć spotkania i ugrzęzłem na dobre - podłożyłem się po całości, z czego zdałem sobie sprawę już po wysłaniu wiadomości...
Otóż odpisałem jej tak (dłuższy kawałek):
"Co do wyjścia - wyskoczę z nietypową propozycją - otóż na weekend chciałbym jechać w góry, trochę się przewietrzyć i poruszać, bo dusi mnie już przesiadywanie we Wrocławiu. Co Ty na wyjazd w górki np. w tą niedzielę? Jeżeli nie czujesz się na siłach, to nie zmuszam, to tylko wolna sugestia W przeciwnym razie proponuję sernik z gorącą czekoladą np. we wtorek albo czwartek? Co Ty na to? Chyba, że masz jakieś specjalne preferencje, które chętnie bym poznał :)"
wyjazd w góry był odpowiedzią na to, że lubi aktywnie spędzać czas i chciałem ją wyrwać z zatłoczonego Wrocławia gdzieś, gdzie będzie można odetchnąć od pędu dnia ale też da dużo sposobności do rozmowy, dotyku itp.
Ona sprowadziła mnie na ziemię odpisując stwarzając dla dystans:
"Troszkę za późno odpisałeś, więc w ten weekend nie pójdziemy w góry, choć nie wiem skąd wiedziałeś- strasznie to lubię:D
Działam w takim razie w ten weekend z wszelkimi zaległościami:)
Termin sernika i czekolady do ustalenia w najbliższym czasie;)"
Jak widać - zjebałem koncertowo 
Od jej maila minął dzień, ciągle nie wiem jak odpowiedzieć...
Proszę Was forumowicze Drodzy o radę jaki powinien być mój następny krok, by jednak zgodziła się spotkać sam-na-sam.
Dzięki za szybką odpowiedź - podoba mi się pomysł z takim odbiciem piłeczki. Fakt, z tymi "górkami" to kolejny niewypał po całości
Generalnie nie przepadam by kłamać, bo w górach nie byłem, tylko siedziałem z kumplami i żłopałem piwo
Ale czy cel uświęca środki? W tym przypadku chyba tak. Nie wiem czy takie tworzenie historyjek nie będzie dla niej żałosne - oby nie. Fakt faktem - zaproponowałem jej ten wyjazd w góry tak dla jaj, żeby sprawdzić ją trochę, a jednocześnie zaprosić. W efekcie wyszedł klops.
Odpiszę jej dziś wieczorem, po 2 dniach braku jakiejkolwiek korespondencji - co to jeszcze muszę przemyśleć. Kolejne sugestie mile widziane
nie wiem jak by Ci to.. hmm.. kurwa, skad wniosek ze cos zwaliles? nie widze w tej sytuacji zadnego Twojego bledu, moze poza tym zdrobnieniem ktore wypomnieli Ci u gory.
uwazam ze rozegrales to bardzi dobrze, dziewczyna sama nawet rzucila haslem 'skad wiedziales', to dobrze, bo wywolales u niej jakies zaciekawienie.
odpisz ze widac po niej ze sie ruszac lubi, wiec jako ze juz jechales to pomyslales ze ja tez wezmiesz.
potem powiedz ze czekasz na termin sernika, i jak poda taki ktory Ci pasuje, to idz a nie udawaj ze jestes zajety. na tej stronce panuje przekonanie ze nie mozna zgodnie z prawda zgodzic sie na spotkanie bo wychodzi sie na psa. gowno prawda, ta zasada zaczyna sie sprawdzac dopiero po kilku(nastu) sytuacjach w ktorych sie dostosujesz, a nie za pierwszym razem.
wracajac do tematu- moim zdaniem zdales, nic nie zwaliles, i mozesz smialo kontynuowac.
------------------------------------------------
/jesli pisze bez polskich liter,
/to zapewne pisze z telefonu.
------------------------------------------------
Dobra poszło
Po pierwsze oczywiście napisałem, że umówiliśmy się ze znajomymi, pojechałem i było super oczywiście. Troszkę jej wyrzuciłem brak spontaniczności i powiedziałem, że nie tym to innym razem.
Na sernik przycisnąłem: "To w takim razie sernik w czwartek?" i cośtam nawiązałem jeszcze do paru spraw, o których pisała - zobaczymy co będzie...
No i poszło jak po gruzie. Niby taka chętna na spotkanie w czwartek o 16. Ja naprawdę nie mogłem przyjść o tej godzinie, bo zawalili mnie robotą i zaproponowałem 18. Ona napisała coś w stylu:
"Ja mam zawalony weekend i masę rzeczy do nadrobienia. Ja chcę słodyczeeeeeeee... I znowu na inny termin:<
Pozdrawiam,
NiespecjalnieSzczęśliwa"
Potem wymiana parunastu esemesów, bo jednak wybrnąłem z roboty wcześniej. Ona mi napisała, że ma lekarza na 15:50 i że wraca do siebie do miasta. Od tego czasu czyli będzie prawie tydzień ZERO jakiegokolwiek odzewu...
Nie mam ochoty się poddać, bo naprawdę mi dziewczyna odpowiada, nie chcę z drugiej strony się podłożyć i pokazać, że jestem pieskiem i za nią latam
Chciałem odpisać coś w stylu: "Przejadłem się, musiałem cały sernik zjeść sam..."
Ale pytanie czy warto, czy olać?