Witam Szanownych Podrywaczy.
Paląc papierosa i pijąc kawę postanowiłem zarejestrować się i podzielić się z Wami przemyśleniami oraz historiami mego podrywania, a jednocześnie przynależeć do społeczności podrywaczy. No to lecimy.
W maju 2010 zerwałem zaręczyny 5 lat związku, poważne plany na przyszłość itp. We wrześniu wróciliśmy do siebie chociaż nic się na to nie składało. Listopad - definitywnie zakończony związek. Jest to temat na osobny wpis, który spłodzę niebawem.
Poniższa historia działa się w lipcu.
Podrywaj.org odkryłem w czerwcu bieżącego roku. Po przerobieniu lekcji wyruszyłem na "łowy". Pierwsze dwie podwójne randki były wstępem do dalszym działań. W trakcie spotkań popełniłem błędy, które złożyły się na negatywny wynik, lecz analizując wynik zauważyłem kilka pozytywów, których nauczyłem się czytając artykuły. Padłem na testach i iluzji. Nie przejmując się trudnymi początkami parłem dalej do przodu pogłębiając wiedzę oraz praktykując na każdym kroku (w parku, centrach handlowych itp.) Uparty człek ze mnie i się nie poddawałem. Wiedziałem, że trening czyni mistrza 
Przejdźmy do konkretów. Pierwszą poderwaną z satysfakcjonującym wynikiem (czyt. seks na tylnym siedzeniu ) poznałem w sieci.
Początkowo na nic się nie zanosiło, lecz po paru dniach pisania, dziewczyna zechciała się spotkać. Do końca nie wiedziałem gdzie mieszka. Okazało się, że około 70 km ode mnie. Fuck! Pierwsza myśl po przeczytaniu smsa. Szybka analiza i napisałem jej wiadomość, że to za daleko i musi mnie czymś atrakcyjnym skusić, abym przyjechał. Odpisała, że dupek ze mnie i nic z tego nie będzie. Nie denerwując się grzecznie podziękowałem za miłe chwile spędzone na internetowej znajomości pożegnałem się smsem.
To co się stało się po paru godzinach wprawiło mnie w mała konsternację. Dziewczyna wieczorem napisał smsa o treści - "seks bez zobowiązań". Pomyślałem, że frajera ze mnie chce zrobić i próbuje się odegrać - ja przyjadę, a jej nie będzie. Nic bardziej mylnego. Wieczorna rozmowa utwierdziła mnie, że chce się spotkać, chociaż z kontekstu wynikało, że seksu nie będzie. A co tam - trenować trzeba
Miałem urlop, wsiadłem do samochodu następnego dnia i pognałem na miejsce spotkania w jej małej miejscowości. Po drodze dzwoniła i mówiła, że jak się spóźnię to ona nie będzie czekać - testowała mnie. Mając w pamięci, poprzednie randki i to, ze padłem na testach, musiałem go odbić. Jadąc do niej wiedziałem, że nie dotrę na czas - rano miałem kilka spraw do załatwienia i sądziłem, że uda mi się wyrobić, ale los chciał, że tak nie było. Kontrowałem cały czas, pograłem jej na emocjach mówiąc, że może mieć wyrzutu wobec siebie jeśli nie zaczeka. Wiedziałem, że odpowiedzi były chaotyczne, ale prowadząc nie mogłem się skupić całkowicie na rozmowie.
Spóźniłem się 20 minut. Była w dobrym nastroju. Uff - udało się. Pierwszy raz zobaczyłem ją realu - HB 8. Duży uśmiech zagościł na mej mordzie. Poszliśmy na kawę, w trakcie picia zastosowałem kino, starałem się tak poprowadzić rozmowę, aby to ona zaczęła mówić. Po jakimś czasie się udało. Testów nie wyłapałem - chociaż skupiony byłem na tym co mówiła 
Po jakimś czasie zaproponowałem, abyśmy pojechali nad jezioro (wcześniej google maps przestudiowałem
zgodziła się chętnie po czym pojechaliśmy. Kocyk, plaża, kino, czułem się rozluźniony, pewny siebie. Pamiętając lekcje Gracjana i opisy innych bloggerów - starałem się mówić powoli, głos mam niski od papierosów
dobrze współgrał ze wszystkim oraz nie wykonywać niekontrolowanych ruchów. Opowiedziałem kilka zabawnych historyjek jednocześnie rozbawiając ją.
Po jakimś czasie powolutku skierowałem rozmowę na jej smsa, który miał mnie zachęcić do przyjazdu. Powiedziałem jej, że to niegrzecznie nie dotrzymywać słowa. Jej odpowiedź ponownie mnie powaliła, że chętnie by mnie do siebie wzięła ale mieszka z rodzicami. A ja na to, że zmieścimy się w samochodzie
Chwila ciszy z jej strony, postanowiłem zareagować. Zdecydowanym ruchem wziąłem ją na ręce i poniosłem do samochodu. Szczupła była więc dałem radę, a treningi na siłowni przyniosło dobre efekty
Po drodze kilka ślimaków. Wsiedliśmy do auta i pognałem do ustronnego miejsca w lesie - tam wiadomo finał jakiego się na początku nie spodziewałem.
Wieczorem odwiozłem ją do domu, pożegnałem się i wróciłem do siebie. Wracając byłem zadowolony, a z drugiej strony wiedziałem, że jestem na początkowym etapie nauki podrywu i daleko mi do najlepszych. Pewnie trochę szczęścia miałem, ale co tam każdemu życzę takich początków w podrywaniu.
Chociaż dziewczyna zaprasza mnie co jakiś czas nie spotkaliśmy się ponownie. Praca, studia pochłaniają mi dużo czasu, a poza tym dobrze wiedziałem, że muszę ćwiczyć i zdobywać kolejne dziewczyny.
Bloga postanowiłem zacząć od tej własnie historii, ponieważ był to mój pierwszy poważny sukces.
Pozdrawiam,
Kamael
Odpowiedzi
Osobiście powiem: Brawo
ndz., 2010-11-21 17:45 — DJŁukipioOsobiście powiem: Brawo stary, dobrze Ci poszło!
Każda taka opowieść dodaje mi otuchy, obawiam się testów z ich strony, nie jestem dobry w spontanie(szkole się).
Może nie wyczaiłeś testów w rozmowie z nią, bo ich nie było? A nawet jeśli były i nie wyczaiłeś, nadrobiłeś pewnością siebie.
Najwiekszy pozytyw. ;D To
ndz., 2010-11-21 17:57 — james bondNajwiekszy pozytyw. ;D To utwierdza nas w przekonaniu ze strona podrywaj.org jest naszym swiatelkiem w tunelu ;D
ode mnie 10 ; )
pozdro