Tak. W moim poprzednim wpisie (który pojawiał się tutaj daaawno temu), pisałem o tej dziewczynie z którą się umówiłem. I mam stały dzięki temu stały, szczęśliwy i cholernie namiętny związek z dziewczyną do której bym wcześniej nie odważył się podejść. Wystarczyła pewność siebie, otwartość na drugą osobę i odpowiedni błysk w oku...
Kochałem się z nią namiętnie już na trzeciej randce. A dlaczego "już"? Bo Ona nie należy do tych łatwych. Jest to dziewczyna wybredna i taka na której już niejeden się sparzył. Trudno na niej zrobić na Niej wrażenie, ale błogosławiony ten któremu to się udało...
To było proste. Na pierwszym spotkaniu szaleliśmy prawie całą noc w poznańskich klubach, na drugiej zaprosiłem ją do siebie, gdzie czerwone półwytrawne wino, zapalone świecie oraz odpowiednio dobrana muzyka rozpaliły (ale w tym momencie jeszcze nie do końca...
), jej naprawdę gorące zmysły...
Inteligentna, znająca swoja wartość. Pewna siebie, pociągająca facetów młoda kobieta. Owszem. Ma sporo adoratorów. Ale wybrała mnie. Warto wspomnieć, ze jeszcze nigdy nie poszła tak szybko do łóżka jak właśnie ze mną.
A jak mnie się to udało? Wystarczyło popracować nad sobą, wziąć sobie cholernie mocno do serca rady dostępne na stronie (tu WIELKIE ukłony dla Gracjana), walnąć się w ryj i powiedzieć sobie: "Kurwa. Menhirek Przecież Ciebie na to stać! Nie bądź męską pizdą i zacznij w końcu praktykować. A nie tylko teoretyzować..."
Tydzień zajęło mi jej zdobycie. Było warto. Dawno nie miałem tak ekscytujących wakacji. Jest to koleżanka z pracy. Ale romans biurowy się może udać. I nadal trwa. Jest to szczęście, że w tej firmie już nie pracuję, więc konflikt interesów też poszedł w cholerę.
A jak zacznie mną pomiatać? Odstawiać kobiece sztuczki? Wtedy się to zignoruje. Co będzie jak przegnie? Wtedy znajdzie się inną. Mam już wszystko rozpracowane. Koniec z rolą pieska. Jest to oficjalny koniec moich problemów z kobietami.
Także panowie... Zamiast siedzieć przed kompem i udawać, że podrywacie, zacznijcie w końcu podrywać. Ale pamiętajcie! Udany podryw, to taki który zakończy się seksem. NIE wzięciem numeru telefonu, NIE przetańczoną całą nocą, NIE lizaniem się jak dzikie świnie. Tylko seksem. Wtedy i TYLKO wtedy można mówić o sukcesie. Jeśli nie skończysz z Twoim celem w łóżku to była wtedy nędzna popierdółka a nie podryw. To jest Wasz cel. I ten seks ma nie tylko Tobie, ale i JEJ sprawiać radość. Tak by długo Ciebie wspominała i nie dawała Tobie spokoju. By oszalała na Twoim punkcie. Bądź dla niej tylko wspaniałym kochankiem, ale i wspaniałym przyjacielem. MASZ Jej dać radość i satysfakcję z obcowania z Tobą. Za cholerę Jej nie krzywdź..
Zapierdalamy Panowie! Zapierdalamy!
Odpowiedzi
Dobry wpis ale tym to mnie
śr., 2010-09-01 06:36 — Andrew28Dobry wpis ale tym to mnie zabiłeś :
"Warto wspomnieć, ze jeszcze nigdy nie poszła tak szybko do łóżka jak właśnie ze mną"
Iluzja jak nic, każda tak mówi żeby nie wyjść na łatwą szmatę.
z ostatnim akapitem też bym polemizował...
pozdr.
Dużo iluzji... "Ma sporo
śr., 2010-09-01 07:24 — saveriusDużo iluzji... "Ma sporo adoratorów. Ale wybrała mnie. Warto wspomnieć, ze jeszcze nigdy nie poszła tak szybko do łóżka jak właśnie ze mną. "
wyprzedziłeś mnie ;]
śr., 2010-09-01 19:19 — szustiwyprzedziłeś mnie ;]
Dobra akcja:D Jak najbardziej
śr., 2010-09-01 10:31 — NewOneDobra akcja:D Jak najbardziej życze powodzenia i sukcesów w podrywaniu. Nie podoba mi sie tylko jeden fragment, a mianowicie: " Bądź dla niej tylko wspaniałym kochankiem, ale i wspaniałym przyjacielem."
Chodzi o to, że kochankiem jak najbardziej można być, ale z przyjaźnią nie bardzo, masz byc kims wiecej... masz dla niej być prawdziwym facetem:D
to wygląda jakbyś nie chciał
śr., 2010-09-01 12:16 — BarTto wygląda jakbyś nie chciał kobiety tylko seksu z tą kobietą... chodzi mi tu o sam seks...a nie rozkosz z bycia w związku z dziewczyną. Ja wolę być z kobieta nie dla samego seksu, ale i dla tej całej reszty jaka nadejdzie
Hmm czyli jak rozumieć Twoje
śr., 2010-09-01 19:47 — DejwidBoyHmm czyli jak rozumieć Twoje ostatnie słowa: "Udany podryw, to taki który zakończy się seksem. NIE wzięciem numeru telefonu, NIE przetańczoną całą nocą, NIE lizaniem się jak dzikie świnie. Tylko seksem. Wtedy i TYLKO wtedy można mówić o sukcesie."
Czyli ta przetańczona noc, kolacja - to nie jest według Ciebie udany podryw? Bo dla mnie bardzo udany. Owszem, zgadzam się, że należy dążyć do seksu z kobietą, ale stawiać jako główny cel - hmm nie jestem do tego przekonany
Dla mnie udanym podrywem właśnie jest już samo spotkanie na drugi dzień po rozmowie z poprzedniego dnia, zdobycie telefonu itd
Mogę się mylić, ale tak właśnie uważam. Pozdrawiam 
Pierdolisz na końcu ;/
śr., 2010-09-01 19:50 — DilPierdolisz na końcu ;/
Ogólnie dobrze mi się
pt., 2010-09-03 14:34 — Alex HopeOgólnie dobrze mi się czytało, ale szczerze przyznam, że wkurwiłem mnie z tym gadaniem na końcu -.-
A co jest takiego złego w
sob., 2010-09-04 21:10 — menhirekA co jest takiego złego w ostatnim akapicie, a?
Hm... Przez dosadność
sob., 2010-09-04 23:00 — menhirekHm... Przez dosadność ostatniego akapitu zostałem źle zrozumiany. Bo po co tu wszyscy jesteśmy? By chodzić do łóżka z pięknymi kobietami, prawda?
Taki powinien być cel każdego podrywu. I tylko w takim wypadku można mówić o pełnym sukcesie. Owszem. Dla początkujących samo zdobycie numeru telefonu od piękniej dziewczyny, będzie niczym udana podróż na Księżyc. Niemożliwy wcześniej cel, został osiągnięty. Ale chodziło mi to, by nie poprzestawać tylko na zdobywaniu numerów. Stawiajcie sobie poprzeczkę, za każdym razem wyżej i wyżej. Nie możecie dopuścić do tego, by stać w miejscu. Macie iść cały czas do przodu. Zdobywać nowe szczyty. Ja takie cele właśnie sobie postawiłem, czego efektem będą już niedługo kolejne wpisy...