
Witajcie bracia!
Przyznam, że ten wpis miał wyglądać całkiem inaczej… Może byli by w nim Krakusi, a może Ułani… Może nawet rycerze jedi, a może i sam Geralt z Rivii, albo lepiej Szarlej???
Ale nie będzie żadnego z nich, bo nie czuję się dziś godzien miana nawet namiastki podrywacza. Nawet wypierdka podrywacza! Co dopiero Krakusa, albo Geralta!
Jakieś trzy lata temu miałem dziewczynę, z którą byłem trzy lata… Kawał czasu.
Jak się poznawaliśmy byłem 17 letnim łebkiem z całą masą problemów i ziomów, którzy często mi te problemy przynosili… Ale nic to, bowiem zawsze każdy mógł na mnie liczyć. Byłem jak statua, która mimo, że sama się wykrusza i niszczeje nadal dzielnie trzyma strop chociaż ten powinien już dawno się w pizdu zawalić! Chyba za to lubili i cenili mnie ludzie. Bezinteresowność i szczerość… Jak, ktoś był mi przyjacielem mogłem dla niego wiele! Wrogowie mych przyjaciół stawali się moimi, a moi wrogowi e na prośbę przyjaciół stawali się neutralni. Sam mogłem liczyć na to samo z ich strony!
Potem jednak pojawiła się Ona! Pewna stara niespełniona miłość… Miała problem typu zazdrosny facet, który trzyma 18 latkę na smyczy. Wprowadziła się do mojego internatu gdzie wcześniej wymieniona smycz zaczęła się troszkę luzować… Głównie dzięki mnie. Zawsze byłem otwarty, łatwo nawiązywałem kontakty, miałem masę znajomych i sporo zabawy, której ona szukała niczym Beduin wody! Takim sposobem poszliśmy na jakąś imprezę, gdzie po balowaliśmy. Potem była internacka wigilia… Przytuliliśmy się i coś zaiskrzyło. Kurwa sam nie wiem jak to się stało. Przegadaliśmy całą noc! Bez żądnego kina z mojej strony, bez niczego! Po prostu siedziałem jak ostatnia cipa i rozmawiałem o wszystkim i niczym, alfie i omedze, dupie i Marynie i wielu, wielu innych. Ona się żaliła, a ja słuchałem i radziłem co myślałem. Powiecie, że wbijałem się w ramy przyjaciela. Tak było, ale naprawdę chciałem dla niej jak najlepiej! Kurwa zakochałem się wtedy na amen.
Po świętach wróciła do internatu i nadal skarżyła się, że jej się jej związek nie klei itd. A ja dalej chcąc dla niej dobrze siedziałem, rozmawiałem i słuchałem mimo, że lekko nie było.
Nagle rozstała się z tym facetem, a mi powiedziała, że: „chyba się we mnie zakochuje…”
Kurwa jakiż ja byłem szczęśliwy!!! Do dziś pamiętam tą chwilę!
Potem po jeszcze kilku perypetiach została ze mną, a ja sobie obiecałem, że zrobię wszystko żeby tego nie zjebać.
I tak na samym początku nie pasowali jej moi znajomi, którzy wciągali mnie w kłopoty natury najróżniejszej zajmując jednocześnie czas, który mógł być przeznaczony na nią. Więc powoli, acz sukcesywnie urywał mi się z nimi kontakt na rzecz mojej Nemesis. Potem nie pasowało jej jak się zachowuję, że zawsze i wszędzie mówię od razu co myślę nie zastanawiając się specjalnie jakie będą tego konsekwencje. Więc zacząłem milczeć mimo, że czasem mój odrobinkę cięty język zdrowo musiał się gryźć z zębami. Na koniec jeszcze ubierałem się zbyt luzacko (zawsze lubiłem wygodne ciuchy, nie cierpiałem sweterków i koszulek polo). Takich drobiazgów było miliard i nawet nie jestem w stanie ich wymienić. Przez trzy lata stałem się tym kim ona sobie zażyczyła! Z 17 letniego chłopaka, który miał wszystko w dupie, dla którego liczyło się tylko, żeby móc spojrzeć w lustro i widzieć w nim siebie, a nie jakąś udawaną kurwę, stałem się cipą, która zapomniała kim była! I skończyła się ta historia tak jak przewidujecie moi bracia…
Laska pewnego dnia powiedziała, że już nic do mnie nie czuje, a ja wychodząc z założenia, że liczy się tylko aby była szczęśliwa dałem jej kwiaty… Ona się popłakała i za dwa dni miała już nowego faceta, a ja w tym czasie jak on ją pocieszał zataczałem się gdzieś z flaszką wódki, albo czegoś tańszego wpatrując się tempo w milczący telefon komórkowy marki bodajże Nokia… Nie miałem pojęcia co się stało, przecież byłem idealny!!! Wóda też nie wiedziała, ale pytałem ją przez jakieś 2 miesiące.
Dziś wiem, że to musiało się stać i dobrze, że się stało… Nawet sobie nie wyobrażam, do czego ten związek mógł dalej doprowadzić. Podrywam dziewczyny, zaczepiam je głównie na uczelni, ale nie stronię od innych miejsc… Tyle, że raz na jakiś czas, na kilka dni wraca mi melancholia z tamtego czasu. Kurwa coś w tym jest, że stara miłość nie rdzewieje! Nie wiem, dlaczego, ale podejrzewam, że gdyby dziś Ona przyszła, stanęła w drzwiach i zrobiła tą swoją smutną minkę znów zatraciłbym się bez pamięci mimo, że znam podrywaj.org i zawarte tu porady. Jutro jestem ustawiony z pewną dziewczyną, ale cały czas przychodzi mi do głowy żeby to odwołać. Nie mam ostatnio przez powrót wspomnień głowy do podrywu. Niby śmieję się, gadam i jestem ja co dzień, ale to tylko taka przykrywka nad tym co dzieje się we mnie gdy mam czas na chwilkę zastanawiania się. Nawet teraz nie mogę spać tylko skrobię tą notkę.
Ten blog miał dziś wyglądać inaczej, ale przymierzałem się od kilku dni i nie mogłem nic napisać. Dziś postanowiłem, że co by się nie działo to dam radę. I nie dałem…
Piszę, ale całkiem co innego niż miałem w planie.
Wiem, że do tej pory opisywałem mniej, lub bardziej udane próby mojego podrywu, starałem się pisać zabawnie (tak na wszelki wypadek jakby ktoś przeczytał
). Ale dziś nie mam na to głowy…
Wchodzę jednak na podrywaj.org i widzę ludzi… Nicki, pod którymi są prawdziwi ludzie mający problemy i inni którzy starają się pomóc im je rozwiązać! Piszą porady i opierdole. Bo czasem najlepszą poradą jest kilka solidnych chujów… Za kilka dni bowiem opierdalający sami mogą potrzebować pomocy i wtedy też ktoś im jej udzieli. Takie czytanie wypowiedzi i blogów zajebiście buduje i podnosi człowieka!!! Wiem co mówię. Czasem przychodzi ktoś nowy i pisze głupoty za co się go jebie. Sam przecież jestem „nowy”… Ale po jakimś czasie ta osoba nabiera ogłady, jest pomocna, pisze blogi, które wskażą innym drogę i tematy na forum pokazujące, że nikt nie jest w swoich kłopotach sam i nikt nikogo samego nie zostawi! Dlatego moi bracia:
WIELKI SZACUN DLA PODRYWAJ.ORG!!! CZYLI WSZYSTKICH KTÓRZY TEN PORTAL WSPÓŁTWORZĄ!!!
Odpowiedzi
Bardzo fajny wpis. Co do
śr., 2011-01-12 08:16 — MaltesseBardzo fajny wpis. Co do nierdzewiejącej miłości to mam taki sam okres jak ty... :/
kurde ma nawet podobną
śr., 2011-01-12 09:23 — Wolny Jeździeckurde ma nawet podobną chorobe do ciebie... ale mija (czas leczy rany
pozdro 3maj sie
Ostanio spotkałem się "ze
śr., 2011-01-12 09:52 — gibsonlespaulOstanio spotkałem się "ze znajomą" z którą byliśmy razem 10 lat temu... przyznać musze, że coś w tym jest... ale to nie jest rzczywistość, to wytwór naszego ja dąrzącego do szczęścia... wspólne przeżycia, wspomnienia... oraz idealizaja...
nowy rok sie zaczal, dlaczego
śr., 2011-01-12 10:22 — skautnowy rok sie zaczal, dlaczego nie zrobisz czegos dla siebie ?!
piszesz, ze 'nie masz glowy do podrywu'... dzisiaj czy wczoraj czy kiedys tam... kazdy ma takie dni. to ONE nakrecaja nas do dzialania!!!
kiedy sobie pomysle, ze 'cos mi sie dzisiaj nie chce' odrazu wstaje i zaczynam to robic, bo 'co to kurwa, 'ze mi sie nie chce''. cos sobie w koncu postanowilem i mam sie tego trzymac, albo kurwa piereszy lepszy most i na glowke!!! trzeba sie przelamywac bo nikt za nas tego nie zrobi.
co do 'starej milosci'... ciezki temat, tyle razy poruszany.
to ten frajerek siedzacy gdzies tam gleboko z tylu glowy nam o niej przypomina. i chociaz wyjebiesz mu zeby, polamiesz rece, a kutasa porazisz mu pradem, to on i tak tam czasami jebany bedzie skomlec i jeczec nie dajac Ci spokoju. wyjebac go calkowicie, da nakaz poerdolonej natychmiastowej eksmisji jest naprawde bardzo ciezko. mi sie jeszcze nie udalo. ale probuje. spotykajac sie z kolejnymi dziewczynami on jest co stopien to blizej ulicy.
najgorsze jest udawanie. samozaklamanie. myslenie, ze wszystko juz ok.
jeszcze gorsze radzenie komus, a samemu nie do konca rozwiazaniu swoich problemow. dlatego kazdy musi brac nasze rady z wielka poprawka na to kto je wypowiada.
p.s ciesz sie, ze nie masz tak jak ja: moja 'stara milosc' zalozyla mi kotwice przy robieniu laski... teraz jak mi ktos blowjoba robi to zgadnij o kim mysle.....
"p.s ciesz sie, ze nie masz
śr., 2011-01-12 14:16 — JacekDrwal"p.s ciesz sie, ze nie masz tak jak ja: moja 'stara milosc' zalozyla mi kotwice przy robieniu laski... teraz jak mi ktos blowjoba robi to zgadnij o kim mysle....."
Zmiażdżyło mnie to xD
Ale nie powiem, pomysłowe. Gdyby tak w druga stronę użyć
Zaś co do tego wpisu. Myślę, że ten swoisty rachunek sumienia którego dokonałes tez Ci pomógł. Zawsze dużó lepiej coś z siebie wyrzucić.
Powodzenia
Nie wymyślaj sobie wymówek.
śr., 2011-01-12 12:38 — uszatyNie wymyślaj sobie wymówek. Rusz dupę na miasto, zarywaj inne. "Stara miłość" minie.
Ta historia była Ci potrzebna, nauczyłeś się czego nie można robić, jakie to przynosi skutki.
Powodzenia w zapominaniu.
Tego mi trzeba było skaut!
śr., 2011-01-12 12:41 — xalosTego mi trzeba było skaut! Motywacji do ruszenia dupy... Miałem przełożyć spotkanie z laską z, którą byłem umówiony!
Ale idę, trzeba znów temu frajerowi z tyłu łba ukręcić kilka członków, bo chyba odrosły i wierzga!
Racja xalos, nie odwołuj
śr., 2011-01-12 17:46 — MarlboroRacja xalos, nie odwołuj spotkania. Fajny wpis, pzdr
Kocham Was ludzie, pomagajcie
śr., 2011-01-12 21:55 — CasaNovyKocham Was ludzie, pomagajcie dalej! ja tez bede kiedys pomagał