W zupełnie przypadkowych okolicznościach poznałem dziewczynę. Potraktowałem to jako idealny sposób na zdobycie pierwszego doświadczenia i wykorzystanie zdobytej tu teoretycznej wiedzy.
Po udanym podrywie ona nawiązała pierwszy kontakt.
Ze względu na większe zainteresowanie z jej strony postanowiłem to wykorzystać i zaprosiłem ją na randkę. Prawie mi nie zależało dlatego z łatwością rzucałem negami, ramowałem itp. oraz nie wykazywałem nadmiernego zainteresowania co nadrabiała ona. Przez łatwość i szybkość postępów miałem mieszane uczucia ale że druga randka była z jej inicjatywy na moich warunkach skorzystałem z sytuacji. Pojawił się pierwszy KC w życiu (sic!) mocniejsze kino itd. Następne spotkania wychodziły z mojej inicjatywy na moich warunkach. Postanowiłem zrobić jak największy postęp ponieważ miałem ograniczony czas. Zacząłem się bardziej starać, angażować, i odkąd zacząłem czuć „chemię” było już tylko gorzej
Ona inicjowała czułości, wyraźnie dążyła do czegoś więcej. Na jednym ze spotkań zbyt mocno opuściłem gardę, mimo możliwości nie zrobiłem kolejnego kroku by przybliżyć się do seksu, było namiętne pożegnanie. Wykonałem niepotrzebny telefon, wysłałem kilka niepotrzebnych smsów. Kolejnego spotkania już nie było z uzasadnionego powodu braku czasu a później ja musiałem wracać na studia. Sprawa stanęła na wzajemnej chęci do spotkania w bliżej nieokreślonej przyszłości z powodu odległości jaka nas dzieli.
Po opadnięciu klapek pojawiły się bardziej trzeźwe refleksje:
・Praktycznie od początku ona dążyła do seksu, ja wyszedłem na niezdecydowanego, postęp był zbyt szybki, ona dążyła do seksu bardziej niż ja.
・Wraz z moim zaangażowaniem malało jej zainteresowanie, ona poczuła się zbyt pewnie.
Dziewczyna jest bardzo inteligentna, ma duże poczucie własnej wartości które udało mi się nieco zachwiać.
・Nie jestem pewien co do niej więc istnieje możliwość że obrabia kilku kolesi. (może jest nimfomanką/wyposzczona/lub jak grypa:D)
・Działają na nią dwuznaczne smsy które powodują wzrost zainteresowania.
・Od czasu rozłąki zastosowałem chłodnik (jak dotąd 3 dni) brak odzewu.
Nie wiem czy przypominać o sobie/zaproponować spotkanie sugerując delikatnie seks/ mieć wyjebane?
I ostatnia moja „genialna” myśl czyli gra w otwarte karty z ujawnieniem braku doświadczenia (co mogła zauważyć przez pierwszy amatorski pocałunek
)
Nie wiem czy to dobry materiał na związek, nie robię sobie dużych nadziei.
Liczę na sugestie doświadczonych użytkowników, spojrzenie wprawnego oka i o ile to możliwe pomoc w określeniu wyżej wymienionej.
jak miałeś wyjebane było okey jak się zacząłeś starać zaczęło się jebać, wnioski
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
nie tylko to, myślę że podstawowym błędem jest to że nie było sexu...
Ona to traktowała jako przygodę, źle się stało, że nie doszło do seksu. Teraz będzie już tylko trudniej
Po krótkim czasie moje klapki z oczu opadły i powrócił początkowy dystans. To pierwsza sytuacja kiedy kobieta urzekła mnie swoim intelektem a później dopiero wyglądem, zwykle było odwrotnie a koniec końców okazywało się że intelektu brakuje. Do tej pory spotykałem różne kobiety ale nigdy nie posuwałem się dalej również przez poczucie że to nie to a nie zależało mi na rzucaniu się na "byle co". Całkiem możliwe że trochę ją idealizuję ale po przemyśleniu całej sytuacji uświadomiłem sobie czego naprawdę chcę. Ona przypomina mi siebie, jest ambitna, inteligentna i ma świadomość własnej wartości. Moja najnowsza myśl to propozycja spotkania i w miarę możliwości szczera rozmowa w celu ukazania moich oczekiwań. Może się okazać, że jej zależało jedynie na zabiciu nudy, zabawie i wypełnieniu wolnego czasu, tak jak początkowo mnie. Jeśli nie postawię tak sytuacji nie dowiem się czy to własnie "ona". Jedyne co mogę stracić to niezobowiązujący seks, co mimo że kusi mógłbym robić z kobietą bliższą fizycznemu ideałowi (lubię "bardziej zauważalne" cycki
) Miałem kilka możliwości seksu bez zobowiązań, ale wolę wiedzieć gdzie wkładam, chociaż może się okazać, że kiedy to zrobię odkryję w sobie potrzebę tego:D I tak mnożą się wątpliwości, może jestem troszkę skomplikowany lub sam wszystko komplikuję. Moja wypowiedź nieco nakreśla sytuację.
Dzięki za odzew i liczę na sugestie doświadczonych.
"Miej wyjebane,a będzie Ci dane"
"Ja świat mierze tanczenym krokiem
Wszystkie problemy omijam bokiem"
Po tygodniu olewania zaproponowałem spotkanie na co zgodziła się bez wymówek. Było miło i bez wpadek z mojej strony. Na koniec powiedziała żebym dał znać jak będę. Nie wiem jak to dalej rozegrać by przywrócić jej inicjatywę. Może napisać kiedy będę i poczekać na jej reakcję. Jeśli sama nie wyjdzie z propozycją mieć wyjebane? Help me!
No to zadzwoń za parę dni i się umów no i pocałuj ją w końcu bo gówno z tego będzie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki