Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwsze kroki w rycerskim świecie.

Wyruszył, młody rycerz z nad Wisły w daleką podróż, mając przy sobie tylko swoją wiedzę zaczerpniętą ze starych kronik znalezionych w klasztorze mnichów u których za młodu pobierał nauki, oraz pewność siebie, którą odbudowywał po wielu latach tułaczek, podczas których chcąc nie chcąc doświadczył rezygnację i niechęć do świata. Z tego powodu przez długi czas patrzył na ludzi ze sporym dystansem, nie podtrawił się zbliżyć do innych ludzi, był samotnikiem. Drogą którą kroczył, nakreślił na swoich mapach dość późno, wielu z jego przyjaciół z dzieciństwa wyruszyło tam w latach młodzieńczych, on się nie spieszył, oczekiwał na odpowiedni moment, tak mu się przynajmniej wydawało.
Dotarł w końcu do miejsca w którym miał się odbyć jego pierwszy turniej rycerski, po wynajęciu kwatery na przedmieściu postrzegł, że inni rycerze odnoszą się do siebie nawzajem z szacunkiem, a sama walka w turnieju traktują jako zabawę, nie potrafił tego zrozumieć. W końcu do tej pory jak walczył czy to w pojedynkach czy o względy damy, robił to zawsze zawzięcie i całym sercem. Nastąpiła noc podczas której obmyślał najróżniejsze taktyki na poszczególnych rywali. Wstał razem ze słońcem, kiedy jeszcze reszta odpoczywała on już przygotowywał się do pierwszej walki, polerował zbroje, oręż i przygotował konia do ciężkiego dnia. Na placu dostrzegł całą gromadę rycerzy, był ciekaw który z nich będzie jego pierwszym przeciwnikiem. Z zamyślenia ocknął się dopiero, gdy wywoływano jego nazwisko, był czas na pierwszy pojedynek. Walka z kopią w dłoni była jego konikiem, wiedział co zrobić, żeby jego przeciwnik wylądował na ziemi. Swoją wiedzę wykorzystał i tym razem. Na trybunach zawrzało, mało kto się spodziewał, że ten nieznany z odległej krainy chłopak zwojuje cokolwiek. Jednak nie każdy był jego postawą zachwycony starzy wyjadacze, prawdziwa śmietanka rycerskiej europy, wiedziała, że talentu mu nie brakuję, ale doświadczenia, obycia i konkretnego feedbacku owszem. Następne potyczki młody rycerz wygrał równie brawurowo zostając ulubieńcem lokalnej widowni. W następnej rundzie trafić miał na swojego rodaka, doświadczonego w bojach nie tylko turniejowych, ale również tych na śmierć i życie. Był to jego mentor, którego znał tylko z opowieści i kronik, był żywą legendą. Zawisza kiedy dostrzegł po drugiej stronie areny młodego rodaka tylko się uśmiechnął widząc jego postawę, wiedział, że to dla niego będzie pryszcz. Za to młody rycerz zmarniał, zastanawiał się dlaczego spod przyłbicy jego przeciwnika jawi się szeroki uśmiech. W końcu ruszyli na siebie.
Nasz bohater leżąc na ziemi widzi jak przez mglę wyciągniętą rękę, przyjmuje pomoc i wstaje, podpierając się na ramieniu przeciwnika schodzą obaj do stajni. Siada i przy pomocy kubła zimnej wody wylanej na niego odzyskuje w pełni świadomość. Zawisza usiadł przed nim i zaczął monolog :
- Masz talent to każdy widział dzisiaj, potrzebujesz jednak zmiany, jeśli chcesz być naprawdę dobrym wojownikiem, musisz nauczyć się czerpać radość z tego co robisz, jak również obdarowywać tą radość otoczeniu, w którym się znajdujesz. To będzie dopiero początek twojej drogi, to czego nauczyłeś się do tej pory to tylko fundament, który pozwala stać Tobie prosto na nogach, jednak on z czasem niszczeje, kruszy się, dlatego musisz go odbudowywać ucząc się więcej i więcej, aby nie tylko nie tracić to co już masz i wiesz, ale również rozwijać się.
Nasz młody rycerz jeszcze długo nie dochodził do siebie, jak to możliwe, że ta wiedza którą posiadł do tej pory nie starczyła, przecież myślał, ze wie już wszystko. Zaczął się zastanawiać co go odróżnia, czy tylko to co opowiedział mu Zawisza?
-Może to tylko początek, może chciał mnie tylko nakierować na coś czego jeszcze nie posiadłem, może to jakaś tajemna wiedza? Zamiast w pierwszej kolejności udać się do miejscowego klasztoru jak zrobiłby to jeszcze nie dawno, postanowił popytać się ludzi, którzy widzieli jego walkę, dlaczego ich zdaniem poniósł porażkę. Wychodząc, że swojej stajni dostrzegł, że już nie był anonimowy, ludzie spoglądali na niego, poklepywali go po ramieniu, a nie jedna białogłowa obdarowywała go szerokim uśmiechem. Ten stan bardzo mu się spodobał w końcu czuł się doceniony, odczuwał dobro płynące od ludzi i mniej lub bardziej świadomie oddziaływał tak samo na otoczenie, był pierwszy raz od bardzo długiego czasu szczęśliwy. Po głowie przeszła mu myśl, że właśnie o tym mówił mu jego ostatni rywal.
-Dawno się tak nie czułeś, prawda? Jeśli chcesz wracać do tego stanu częściej, zakotwicz go.
-jak? Jak mam to uczynić? Potrafisz mnie tego nauczyć? –poczuj zapach unoszących się przypraw i korzeni z rynku, woń perfum kobiet, które tędy przechodzą. Teraz jeśli będziesz starał sobie je przypomnieć, będziesz powracał do tego stanu w którym jesteś teraz.
–kim jesteś? To były ostatnie słowa skierowane do nieznajomego, przed tym jak zginął w tłumie ludzi kierujących się na następną walkę turniejową. Postanowił również podążyć w tym kierunku. Rozsiadł się pewnie na widowni, na arenie w tym czasie pojawiło się kolejnych dwóch śmiałków. Naszemu Blondasowi pierwsze co się rzuciło w oczy była postawa obu rycerzy. Byli pewni siebie, twardo stąpali po gruncie. Spytał mężczyznę siedzącego obok; -Widziałeś może poprzednią walkę, brałem w niej udział, czy ja też miałem taką postawę?
–Teraz to może i owszem, ale wtedy byłeś skulony jak needy-chłopiec, dobrze, że nie postawiłem na ciebie złamanego grosza.
–Cóż dziękuję, za szczerość. Przyglądał się dalej pojedynkowi i starał się zapamiętać, co dokładnie go odróżniało. W myślach się zastanawiając wymieniał;
-Prosta sylwetka, ramiona szeroko rozstawione, głowa skierowana na wprost przeciwnika, oczy wpatrujące się w każdy ruch i uśmiech, czy to możliwe, żeby uśmiech był aż tak ważny. Zdawał zastanawiać się. Pamiętając o tym czego się dzisiaj nauczył, postanowił zapytać kolejną osobę, tym razem była to kobieta, zapamiętał ją. Podczas pierwszej walki to ona najgłośniej go dopingowała.
–Witaj nieznajoma, pamiętasz mnie?
–Owszem.
–Chciałem podziękować Tobie, szkoda, że nie wygrałem dla Ciebie.
–No właśnie nie wygrałeś, a jak to powiadają, nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Tego się nie spodziewał, chciał być miły, a tu taka odpowiedź? To jakaś gra?
–Panie, nie spinaj się tak, to zwykły shit test był, który perfekcyjnie oblałeś nic nie mówiąc. Zagaił go facet, z którym poprzednio rozmawiał.
–Shit test, a co to takiego?
–Panie, to u nas podstawa, taka gra, kobiety nimi sprawdzają czy jaja masz.
–Jaja to mam, nawet dwa, ale co zrobić, żeby jej to udowodnić?
–Pan je albo wymnie, albo odbije shit test, raczej polecałbym to drugie, prosta riposta, żeby poczuła się jak mała dziewczynka i jest Twoja!
Z całą wiedzą, którą dzisiaj przyswoił udał się do kwatery długo nie mógł zasnąć, rozmyślał o minionym dniu. Duże tego dnia się dowiedział, chciał to wszystko sobie uporządkować. Rano udając się na targ po coś do jedzenia, zobaczył białogłową, która poprzedniego dnia się do niego uśmiechała, myślał, że dzisiaj ją spotka i umówią się, jednak ona przechadzała się już z innym.
–Jak to, co ona wyprawia, raz mnie kokietuje, a teraz jest z innym? Pomyślał. Stojąc wryty jak w kamień, ktoś chwycił go za ramię.
–Co tak stoisz, korek zrobisz!
–ale, ale, ona...
–Co ona, nic nie zrobiłeś to poszła do innego, następnym razem miej większe jaja Panie!
Kolejna myśl uderzyła do głowy;
-Czy to kolejna nauka? W końcu jak dziewczyna, nie wykazuje zainteresowania, to też następnego dnia adoruje inne. Tak to jest to, dziś pozbędę się, strachu i hipokryzji. Takie coś nie przystoi rycerzowi. Popołudniu udał się na finałową walkę, wcale go nie zdziwiło, że bierze w niej udział jego rodak Zawisza, ba! Nawet miał nadzieję, że będzie mógł go ujrzeć w akcji. Ku zdziwieniu publiki i naszego bohatera walkę przegrał faworyt znad Wisły. Młody rycerz udał się się do stajni drugiego rycerza turnieju.
–Witaj ponownie, wiesz dlaczego, mi uległeś w pojedynku? Zagaił Zawisza.
–Właściwie to nie, pewnie dlatego, że masz większe doświadczenie, wiesz jak przygotować się pod przeciwnika, znak zapewne mnóstwo taktyk i rutyn.
–To nie wszystko, te Twoje rutyny są mało istotne, musisz na bieżąco dopasowywać się do sytuacji, musisz być naturalny, nie możesz się tego nauczyć, każde podejście jest inne, unikalne.
–Pewnie masz racje, coś sprawiło, że jednak odniosłeś porażkę, co się stało?
–Porażkę, jaką porażkę? To tylko kolejne doświadczenie, ku drodze do prawdziwego zwycięstwa.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fan

Tical wiem czemu akurat tutaj

Tical wiem czemu akurat tutaj zostawiłeś komentarz Wink

hehe, rycerzu Smile

Blondasek, ale masz łeb, żeby takie coś pisać. Super się czyta, chodź zostawiam sobie to opowiadanie na później.

Ale po wstępie widzę, że jest kozak.

Również życzę szczęścia, powodzenia

Świetny text! Doskonale się

Świetny text! Doskonale się czyta! Świetna atmosfera historii! Laughing out loud

Pozdrawiam

Swietne opowiadanie

Swietne opowiadanie polepszyłem sobie nastrój dla mnie główna

Dobreee...dobre to mało

Dobreee...dobre to mało powiedziane ,to jest zajebiste! Wszystko pięknie ujęte ,pokazuje jaką drogę trzeba przejść ,jak się zmienić ,ile doświadczenia nabrać ,ile zachowań zrozumieć ,do tego świetny tekst motywacyjny i zajebiście nawiązane ,jednym słowem...GENIALNE! Moim zdaniem ten wpis zasługuje bezapelacyjnie na główną i ja oczywiście zgłaszam. Dobra robota i pozdrowienia Smile

Portret użytkownika LUCA

No proszę, kto by pomyślał

Smile No proszę, kto by pomyślał -> naprawdę masz talent, nie tylko do pick-up ale do pisania także. Główna !