Daję to tutaj a nie w blogu, bo w pewnym sensie zadaję wam i sobie pytanie, a z tego z pamiętam, nie robimy tego na blogach 
Dawno mnie tutaj nie było, i nie jako miałem ku temu powód. Otóż postanowiłem się kompletnie odseparować od tego środowiska. Coś na zasadzie przetrenowania - ogrom wiedzy, sugestii, metod... musiałem to sobie wszystko poukładać. Udało się.
Kiedyś pisałem o pewnej M., która sama nie wiedziała czego chce i miała opory itp. itd. Koniec końców, cierpliwością i konsekwencją w doborze metod dotarłem do celu. Tak jak ktoś tutaj pisał - każda dobrze poderwana dziewczyna lubi się bzykać ile wejdzie 
Jakby tego było mało, wydaje się, że jesteśmy niemal idealnie dopasowani pod tym względem. Te same upodobania, fantazje... cudowne chwile. Cicha woda brzegi rwie, bo całkiem nieźle się maskowała
W poprzednim moim związku wiedziałem, że może być lepiej pod tym względem, że nie kocham się, jakbym chciał i mógł. Teraz mogę wszystko, i do tego ona też czerpie z tego przyjemność.
Nie będę się rozpisywał jak to robię, co robię, bo i po co. Staram się po prostu tak budować napięcie (nawet gdy się nie widzimy), że po prostu czasem ona dosłownie wyskakuje z majtek.
Ale co dalej? Dotarłem do pewnego momentu, że zaczynam się zastanawiać - co dalej? Ona chce związku - nie mówi tego, ale to widać. Ja natomiast jestem na tyle silny i zdecydowany w tym co robię, że ona boi się czasem do mnie zadzwonić, albo pyta się, czy może się do mnie przytulić jak gdzieś wyjdziemy ze znajomymi. Nie wiem czy są to ST - nie zastanawiam się nawet nad tym. Dlaczego? Bo to chyba najgorsze co można robić - zastanawiać się. Wolę po prostu działać i być stanowczy w tym co mówię. Jestem facetem.
Tak czy siak - co dalej, się pytam? Co Wy robicie w takich chwilach?

Eeeee, wcześniej przez 2-3 miechy próbowałem ją ulepić i musiałbym przypiąć do niej łatkę zimnej. W ogóle niemal wszystkiego się boi - lubi mi pisać erotyczne i ostre maile, ale zaraz potem ma wątpliwości czy nie było za ostro. Tak czy siak z tym sobie poradzę - nie w tym rzecz. Trochę emocji jej daję, mówię wszystko, prócz "kocham" i czegokolwiek, co byłoby jednoznaczne z deklaracjami.
Boję się po prostu jednego - cholera ja sam nie wiem czego chcę :E i pierwszy raz tak mam. A dlaczego tak jest? Bo mam k*rwa za dobrze! Przykład?
Sms od niej - że masaż by jej się przydał, tu i tam i tak dalej. Mówię sobie - nie ze mną te numery. Więc piszę jej o polędwiczkach wieprzowych z talarkami w sosie grzybowym z warzywkami na parze. I ona poszła na to! Mało, smakowało mi lepiej niż w niejednej restauracji, a że jestem fanem takich potraw, to wiem co mówię.
Do tej pory, sami wiecie - wygórowane wyzwanie i panna klęka. A ona podnosi rękawicę!
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
chyba masz za dobrze;) nie narzekaj:)
Szczerze? Chyba właśnie mi o to chodzi... kręciła mnie, gdy była choć trochę niedostępna, niby nieosiągalna... Gdy stawiała opór, jednocześnie ciesząc się, gdy ją pocałowałem. Ech... :E
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Więc szukaj innych targetów:) Albo poczekaj, aż kobieta zacznie grać w swoje gierki:)