Witam to będzie mój pierwszy blog i z góry przepraszam za styl, ale nie jestem jakimś literatem. Nie będę przedstawiał tu całego mojego związku bo to historia jakich wiele. Poznaliśmy się na drugim roku studiów i tak byliśmy ze sobą ponad sześć lat po studiach przeprowadziłem się do jej miasta i planowałem że to kobieta u boku której chcę się zestarzeć i mieć dzieci. No ale niestety moja Pani zaczęła mieć poważne rozterki natury emocjonalnej i tak wyhodowałem potwora. Często wielu z was pisze przecież ona taka nie jest ona by tak nie zrobiła jest inna niż wszystkie i tak samo było z moją panną spokojna grzeczna ułożona dziewczyna, która zamiast na imprezę wolała iść do parku, zamiast na spotkanie ze znajomymi wolała pobyć ze mną. Osoba z zasadami tym mnie urzekła i za to ją szanowałem byłem jej pierwszym chłopakiem zawsze mówiła że brzydzi się zdradą i obłudą, nieraz ze łzami mówiła że kiedyś ją zostawię i prosiła żebym nigdy tego nie robił. Przyznaję nie od razu się w niej zakochałem, ale była kobietą której nigdy bym nie skrzywdził delikatna, krucha i cholernie wrażliwa tym własnie mnie urzekła ja zanim ją poznałem byłem duszą towarzystwa na studiach zawsze w centrum uwagi, ale ona otworzyła mi oczy przy niej zrozumiałem co jest ważne i czego chcę od życia. Niestety kilka miesięcy temu potwór zaczął dojrzewać. Wszystko dosłownie wszystko w moim zachowaniu zaczęło jej przeszkadzać rzeczy które sama robiła u mnie nie miały prawa istnieć jednego dnia pouczała mnie że coś należy zrobić tak a drugiego że dokładnie odwrotnie. Non stop dążenie do konfrontacji i ciągłe prowokacje z jej strony im lepiej było coś zrobione tym gorsza frustracja ją ogarniała zionęła ogniem na wszystko. Pomyślałem, że jakoś to przeczekam chwilowe „ona taka nie jest” i wiecie co własnie to jest najgorsze co sobie możecie wmówić i zarazem najbardziej niezrozumiałe, że kochaliście kogoś mieszkaliście z nim i nagle okazuję się że to wcale nie ta osoba tak naprawdę to chyba ten zawód boli najbardziej. No ale brnąłem w to dalej żyjąc tym że przecież „ona taka nie jest” potwór był już tak wielki że brakowało dla mnie miejsca w mieszkaniu, ale cały czas myślałem o tym że nie możemy się rozstać bo przecież się kochamy i to minie. Przerażała mnie myśl że już nigdy jej nie Przytule nie pocałuje, że będzie sypiać z kimś innym, a tak naprawdę nie całowałem i nie przytualałem już od miesięcy, bałem się że stracę coś czego już dawno nie miałem a jednocześnie żyłem w ciągłym strachu że potwór mnie pożre. Wszytsko w Okół zaczęło być dla niej ważne tylko nie ja byłem totalnie niewidzialny . Oczywiście przez cały ten czas były gierki fochy i manipulacje jednego dnia mówiła że bardzo mnie kocha by potem nie odzywać się tydzień o źle odstawiony kubek. Najgorsze że potrafiła mnie już okłamywać prosto w oczy po tylu latach znajomości doskonale wiedziałem kiedy kłami to chyba było to co najbardziej bolało kłamstwa najpierw mniejsze potem większe mówione prosto w oczy osbie którą się kocha no ale dalej myślałem „ona taka nie jest” a potwór był już naprawdę ogromny. Któregoś dnia nie wytrzymałem spakowałem moje rzeczy i po prostu się wyprowadziłem niby próbowała mnie zatrzymać że czas że musi przemyśleć że wie że w głębi mnie kocha. Po tygodniu nieodzywania zaczęła pisać smsy że tęskni że przeprasza żebym wrócił i wtedy napisałem że ok. mogę podjechać pogadamy na drugi dzień był sms że nie wie co się z nią dzieję ale potrzebuje miesiąc na przemyślenia. Tak oto potwór, który się na mnie wyrósł, który karmił się mną odfrunął by pożreć kolejną ofiarę… ale ja już nie myślę że „ona taka nie jest” bo jest dokładnie taka bezwzględna wyrachowana egoistka i przed tym Was przestrzegam nie wmawiajcie sobie że jest inna wyjątkowa i nigdy by wam tego nie zrobiła. Dziękuje wszystkim, którzy przebrneli przez ten tekst do końca.
Odpowiedzi
Bardzo dobry tekst.
wt., 2011-12-06 11:34 — StormbringerBardzo dobry tekst. Niesamowite jak ludzie na przestrzeni lat potrafią się zmieniać. Zastanawia mnie ile w tej zmianie do rzeczy miał syndrom "frajerstwa" tak tutaj "szeroko" opisywany, hmm czy to może naturalne predyspozycje tej osoby?
hey, ciekawy blog trudno się
wt., 2011-12-06 11:36 — demon@hey,
ciekawy blog trudno się z Tobą nie zgodzić bo w rzeczywistości tak jest. Dziewczyny strasznie sie zmieniają w związkach a sztuką jest tak go prowadzić żeby do takiego horroru nie doszło a to jest nie lada wyzwanie.
Mam podobne rozterki tylko powiedzmy od drugiej strony. Mianowicie poznałem dziewczynę "potwora" sugerując się przykładem charakteru powyżej, jesteśmy razem przeszło rok. Jednak to co mnie męczy na dzień dzisiejszy to, ze "wiem jaka ona była" i widok mojej dziewczyny, która strasznie się zmieniła pod moim wpływem na "anioła" bo to co ja przechodziłem na początku związku, kłótnie, zazdrostki jakieś egoistyczne dziwne zachowanie z których były same problemy nie tylko ze mną ale i też swoim egoizmem krzywdziła swoje otoczenie itp. sprawiało ze miałem jej dość...
Jestem człowiekiem upartym i zdeterminowanym w działaniu, dziewczyna strasznie mi się spodobała i widziałem w niej potencjał. Uporem i byciem konsekwentnym zmieniłem ją.
I teraz mam taką rozterkę jak qsza82, widzianej z innej strony. Widząc jak się strasznie stara żeby było wspaniale w związku, żebyśmy byli szczęśliwy i jaką teraz kochaną dziewczyną jest nasuwa mi się myśl kolegi powyżej "przecież ona taka nie jest" i cały czas widzę ją "potworem" z początku naszego związku i ciężko jest mi uwierzyć w "anioła" którego mam teraz.
ONE wszystkie sa niewinne heh
wt., 2011-12-06 11:52 — Anonimowy26ONE wszystkie sa niewinne heh a potem wlasnie pokazuja swoje prawdziwe "ja". Zauwazylem ze kobiety kiedy zdobywaja faceta i sa nim oczarowane to sie staraja a potem kiedy to dostana to odpychaja roznymi gierkami. Manipuluja i robia sobie pieska.
Dlatego ja wyznaję zasadę, że
wt., 2011-12-06 16:54 — Buszek25Dlatego ja wyznaję zasadę, że to ja wybieram sobie kobiety, nie daję się zdobywać. Nie, nie czuję się wtedy jak frajer, że latam za panną. Przeciwnie, tak już mam, że kręci mnie to spuszczenie przez nią wzroku, to jej drygnięcie gdy chcę pogłaskać jej policzek. Chcę nawet w trakcie, czy po upadku związku myśleć, że to ja wydeptywałem ścieżkę do kobiety, a nie ona za mną latała. Niech ona mnie po prostu kocha i odbija moje uczucie. Jeszcze się na tym podejściu nie przejechałem.
Nie wiem skąd na tej stronie podejście u niektórych, że to dziewczyna ma za chłopem latać. Ja bym takiej nie chciał, co wyżebrała moje uczucie. Cieszę się, kiedy całuję ją pierwszy, kiedy to ja łapię ją za rękę. Dla mnie to jest po kolei. Fajnie, jak później wychodzi z inicjatywą, ale na początku to ja prowadzę.
Ale faktem jest, że ogólnie tendencja jest aby zakochiwać się w kapryśnych histeryczkach, a potem jęk i zgrzytanie zębami. Są serio babki, z którymi życie to poezja. Są zorganizowane, ale nie trują Ci głowy z byle gównem. Ale się zakochujcie w tych wiedźmach, a dobrze, więcej tego cacy dla mnie.
Nawet jak mi się związki rozpadały, to bez cienia zażenowania to wspominam. Bo tak wyszło. Ale z wdzięcznością dla drugiej osoby za fajne chwile.
Widzę kurde, jak się spotykamy paczką, jak baba robi jakieś histerie swojemu facetowi, ona się puszy, a on się tuli. Kurwa, jak można kochać takie potwory. Kochajmy kobiety wyrozumiałe, szalone i mądre, które zasługują na nasze uczucie. I dajmy sobie możliwość bycia zdobywcami, a naszym kobietom szanse, aby kiedyś mogły wspominać jak wspaniale były zdobywane. Ale kurwa fakt, że teraz to wszystko takie pojebane jest, że nigdy nie wiesz, nigdy kurwa nie wiesz. I trzeba takich kobiet, które nie wykorzystają tego. Ech, pojebane to wszystko. Więcej nie piję
ONE wszystkie sa niewinne heh
wt., 2011-12-06 11:52 — Anonimowy26ONE wszystkie sa niewinne heh a potem wlasnie pokazuja swoje prawdziwe "ja". Zauwazylem ze kobiety kiedy zdobywaja faceta i sa nim oczarowane to sie staraja a potem kiedy to dostana to odpychaja roznymi gierkami. Manipuluja i robia sobie pieska.
Bardzo dobry wpis, niezwykle
wt., 2011-12-06 13:07 — czajuuBardzo dobry wpis, niezwykle prawdziwy , jednakże wszystko to sprowadza sie do jednego ciekawego pytania : Dlaczego nas facetów ciągnie jednak do związków, jeśli utrzymanie go w dobrych ramach jest takim trudnym zadaniem... bo raz jest super az bajkowo i nagle bach widać dno.. Do dziś sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na takie pytanie ;D
"Dlaczego nas facetów ciągnie
wt., 2011-12-06 13:32 — E3"Dlaczego nas facetów ciągnie jednak do związków, jeśli utrzymanie go w dobrych ramach jest takim trudnym zadaniem... bo raz jest super az bajkowo i nagle bach widać dno.. Do dziś sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na takie pytanie ;D"
Zawsze darzymy zainteresowaniem te osoby, które z perspektywy czasu na to nie zasługują - taka już ludzka natura.
świetny wpis, skłania do
wt., 2011-12-06 14:45 — adrianekkk1990świetny wpis, skłania do refleksji, miałem podobną sytuacje, tyle, że mój staż to było dwa lata, ale nie pozwoliłem sobie wejść na głowę i cały czas ja rozdawałem karty. Więc panowie, nie dajmy się!
Identycznie jakbym widział
wt., 2011-12-06 16:00 — BAYTIdentycznie jakbym widział siebie. Wiesz prawda jest bolesna. Twoja już chyba EX? na 99% kogoś ma,albo ma na oku. I z stąd jej zachowanie sukowate. Pamiętam mojej ex tez wszystko nie pasowało, dosłownie tez miałem akcje o odstawiony krzywy kubek i czepianie się na każdym kroku. A prawda jest taka,że już miała kogoś na oku i dlatego tak się zachowywała. Dodaje do ulubionych
Że co - ślub już trzeba brać
sob., 2011-12-10 02:18 — Biały JeleńŻe co - ślub już trzeba brać czy co?
Nie czepiam się, tylko pytam, bo nie kumam.
Ok, jest sporo racji w tym co
sob., 2011-12-10 02:21 — Biały JeleńOk, jest sporo racji w tym co piszesz, ale to właśnie odróżnia kobiety z klasą (czy jakkolwiek to nazwać) od właśnie takich pip, które boją się być same i rozpierdalają związek próbując zrzucić winę na faceta.
A wiem, że są takie kobiety, bo spotkałem na swojej drodze. Było spotkanie, spacer, szczera rozmowa - "to nie to", pożeganie i każde w swoją stronę... Bez jakiegoś jebania się w gierki i podchody.
Wiesz co? To DOKŁADNIE tak
wt., 2011-12-06 18:23 — IroncladWiesz co? To DOKŁADNIE tak jak u mnie. I wiesz co? Też skończyłem jak Ty - sam. Jak się ogarniesz i spojrzysz w przeszłość jak ja, zobaczysz, że zbyt mocno ją idealizowałeś, jak ja. Emocje opadną za jakiś czas, po miesiącu, dwóch, będziesz jak nowo narodzony. Mi ogarnięcie zajęło 5-6 tygodni, bo to była moja pierwsza wielka miłość (ponad 3 lata razem), boli jak cholera. Stary, po ogarnieciu uświadomisz sobie, ze teraz możesz wszystko, kompletnie wszystko, nie ma ograniczeń dla Ciebie. Nie dołuj się i nie myśl co z Tobą było nie tak (poczytaj stronę, to się dowiesz i uświadomisz co jest z nami wszystkimi nie tak, nie jesteś sam, też byłem taki jak Ty), pomyśl raczej co było z nią nie tak i unikaj następnym razem takich toksycznych kobiet.
pozdro
Widzę że jest tu kilku gości
śr., 2011-12-07 21:49 — qwa38Widzę że jest tu kilku gości którzy zostali w taki sposób potraktowani. Najgorsze jest to one wszystkie myśla że jestesmy tacy sami i chodzi nam tylko o jedo. A tak w ogule to z kąd się wzielo takie stwierdzenie. Ja sam się nad tym zastanawiam i musze im pogratulowac. Ale nalezy pamietać o warznych rzeczach. Ta stro na mnie nauczyła jak sobie radzić. Teraz jestem jednym z niewielu którzy wiedza jak to wszystko u nich dziala.
"... tak w ogule to z kąd się
czw., 2011-12-08 19:45 — EasyBeś"... tak w ogule to z kąd się wzielo takie stwierdzenie. Ja sam się nad tym zastanawiam i musze im pogratulowac. Ale nalezy pamietać o warznych rzeczach. Ta stro na mnie nauczyła jak sobie radzić. Teraz jestem jednym z niewielu którzy wiedza jak to wszystko u nich dziala..."
Brawo, doradzaj dalej. Widać po poziomie błędów, że JUŻ skończyłeś gimnazjum. Gratuluję.
warznych, z kąd, w ogule.
i inne takie kwiatki...